Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

huzarc

Użytkownicy
  • Postów

    3 220
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Treść opublikowana przez huzarc

  1. @viola arvensis Wiersz niemal prosi się o recytację, jego rymy i miary są zachowane z dużą starannością tworzą lekką melodię. Jednocześnie to bardzo ciepły i dojrzały portret nostalgii, nie jako abstrakcyjnego uczucia, lecz żywej towarzyszki, która potrafi przytulić, ale i zaboleć.
  2. @Migrena To bardzo namiętny i obrazowy utwór. Mocno pracuje tu fizyczność, ale nie w banalny sposób, lecz jako pamięć i siła, która przeżyła czas i milczenie. Spotkanie po latach staje się nie tyle rozmową, co zmartwychwstaniem pulsującego impulsu, który nigdy nie wygasł. W rezultacie wiersz wręcz przytłacza intensywnością, jakby bohaterowie chcieli w jednej chwili nadrobić lata nieobecności i czas rozłąki opisać potokiem metafor i symboli.
  3. Czwarty dzień wojny u nich — on leży martwy, W obskurnym pokoju, a na podłodze krew, Zmieszana bezwładnie z alkoholowymi Wymiocinami… Zadajemy pytania. Najważniejsze — trzeba znaleźć jego paszport. Według dokumentów u siebie zostawił Żonę z czwórką dzieci — taka ciekawostka. Prokurator zaś mimochodem wspomina Dziadka ze Lwowa. Zdawkowa dygresja. Współlokator mówi, że jak się obudził, To tak już tu było — sztywny i skurczon trup, Obok pijackiego łóżka oraz zwidu. A pili tak jak zawsze — z zimna i nędzy. Dom jest daleko, tylko brud szczerze blisko. Uciekinierzy płyną do nas, do Polski. Słaba żarówka żarzy się nam ospale. Śmierć rozmazuje powietrze — i jest wszędzie.
  4. @Robert Witold Gorzkowski Ziemisty wiersz, budujący wyrazisty kontrast między zasiewem życia a zasiewem śmierci. Czy człowiek nie staj się nawozem natury rozsuwany ręką historii i pokolenia kolejne nawarstwiają dosłownie sobą ziemię… Dzięki za ważny tekst.
  5. @hania kluseczka Bliskość tak bliska, że będąca już groźbą, zagrożeniem… najpierw mamy sensualny trans, erotyczne napięcie bez krzyku, które zostawia po sobie delikatne drżenie, jak po dotyku, jaki nie potrzebuje słów. A potem przychodzi puenta i otwiera zupełnie inny wymiar.
  6. @viola arvensis Może i racja;)
  7. @viola arvensis Wolę być krytyczny wobec siebie:) Może to niemodne, ale jestem staromodny:)
  8. @degatoja Ten wiersz to emocjonalne, szczere wyznanie, zrodzone z doświadczenia straty, zawodu i dojrzewania do wewnętrznego spokoju. A tylko spokój nas ocalić może…
  9. @slow Świeżość i żywiołowość, złowione wrażenie i dynamika impresja, w której zwykły moment obrasta metaforą:)
  10. @infelia Bardzo dobry, ciepły, mądry tekst. A mądry przez wdzięk autoironii:)
  11. @Annna2 Tyle znaczymy, ile obrotów kamieni, które przygniatają krzyż naszego życia przed sobą obrócimy…@viola arvensis Bardzo zazdroszczę głosu, bo mój do recytacji nie nadaje się zupełnie. Przeraża a nie koi;)
  12. @viola arvensis Deszcz przypomina… i łączy niebo i ziemię. Dziękuję za komentarz, świetną refleksję. Pozdrawiam:)
  13. @Migrena Chylę wdzięcznie czoła za komentarz:) I nic nie jest tu wymysłem, może tylko język opowieści…
  14. @Toyer To wiersz o człowieku w wędrówce, który już nie walczy o sens, bo ten został starty w pył wraz z wielkimi opowieściami, które zostały zmielone, nadal obserwuje, rozumie, trwa i stara się zrozumieć. Można go czytać jako modlitwę ateisty, jako dziennik melancholika, jako zapis depresyjnego spokoju na tej drodze.
  15. Deszcz zaciąga szarym zaciekiem przez krawędzie nieba. Roztrzepany pisk wierzga na torach. Zaciągnięty hamulec . Nie ma słońca, ale ono widzi i patrzy. Szybko to zróbcie — czekają jeszcze zwłoki wojenne, a szef to pasjonat historycznych trofeów. Ten tu — to tylko wypadek. Już urząd pani prokurator skacze w szpilkach na tłuczniu, po nasypie kolejowym. Ona ma swój cukierkowy styl. Lubi to. Na zawilgoconym papierze długopis nie chce się odcisnąć gęstym znakiem tuszu. To problem. Parę zdjęć i resztę dopisze się w cieple — chmury zainspirują. Trafił go buforem w czoło, potem przemieliły przednie koła. Skład był w pędzie, on był otyły — mięsa zatem sporo, tylko twarzy brak. Idziemy wzdłuż toru, każdy fragment trzeba opisać i zebrać — nie przed psami czy ptakami, - dla porządku, dla protokołu. Obok rosną jakże bujne krzewiny czerwonych jagód. Pewnie są słodkie, te najmniejsze takie są… A pękł jak pomidor. Raz jednego znaleziono u nas na torach, a resztę — w lokomotywowni, na drugim końcu województwa. I czyja to była sprawa potem? To dopiero jest zasadnicze pytanie. Logika prawa. Skład stoi, a pasażerowie nerwowo patrzą na zegarki. Maszynista, stary fachowiec — to jego dwudziesty w życiorysie. Przyjechał karawan i zbiera po nas szczątki. Ale który dziś dzień? Wychodzi, że już jest drugiego, więc ich umowa wygasła. Ktoś inny powinien worek wypełnić. Wysypują więc zawartość na nasyp — taka pomyłka. Zaraz będzie ktoś inny. A deszcz pada i będzie padać przez cały dzień — aż po noc.
  16. @Migrena To wiersz wyjątkowy, rozpięty między mistyką miłości a kosmologiczną metaforą istnienia. Zbudowany jak epos metafizyczny o dwojgu ludzi jako centrum wszechświata, w formie mitu o stworzeniu z tworzywa miłości i tęsknoty. Ma on rozmach, język i filozofię.
  17. @Annna2 To piękny, przejmujący i bardzo ludzki wiersz, o intonacji delikatnej elegii.
  18. @Wiesław J.K. Zaiste to by była okrutna perwersja z jego strony ciągle to samo nawijać i rozwijać:)
  19. @alicja medine To wiersz o świętości, która przeszła przez człowieka i się nie zatrzymała, w współczesności, w celebrowaniu rytuałów i szaleństwa. Bóg tu nie mieszka, ale zostawił ślady na kuflu po piwie i w odbiciu czerwonego nieba, w metafizycznej ironii, dzięki której właśnie uniknąć obłędu można.
  20. @Wiesław J.K. Ten świat już jednak nie istnieje…
  21. @Wiesław J.K. Zatem mieliśmy bardzo podobnie:)
  22. @aniat. To wiersz o urodzie przyrody. Liryczny obraz mitu. W jesiennym nastroju baśni szepta w zmysłowy sposób, z klasyczną personifikacją jarzębiny jako kobiety. Definiując wszystko co w niej pociągające, a więc uwodzicielskie, magiczne, tajemnicze, a zarazem niebezpieczne mocą ognia, który w sobie nosi. Ognia, który ogrzewa ale obraca w popiół.
  23. @Wiesław J.K. Ten wiersz ma w sobie łagodność i nostalgię powrotu do czasu niewinności:) pozdrawiam
  24. @Migrena Wojna to ofiara biednych ludzi. System używa ich jak nawozu i spisuje na straty. I mamy, czy ktoś w to wierzy, czy nie wojnę światową, w postaci ciągu bezpośrednich i asymetrycznych starć. Jedni są mięsem armatnim, inni podżegają, inni płacą za to. Nam inni wystawiają rachunek do zapłaty za ukraińską krew, taki jest efekt geopolityczny zapasów między strefami interesów, których państwa są tylko jedną i pewnie nie najsilniejszą emanacją. A człowiek, stał się w tym wszystkim jeszcze mniej ważny, niż w wieku XX, który nie na wyrost uchodził za wiek pogardy dla człowieka. I trudno szukać transcendencji umierając bezimiennie w równie bezimiennym miejscu, choć jednocześnie nie ma możliwości wyjścia z takiej matni. To jest ten tragizm beznadziejności o jakich przechodzi nam znowu w Europie mówić. Lecz nim ono nastąpi, to trzeba zmierzyć z tym mniej doskonalszym i tak, zmierzyć, aby jak najdłużej go ocalić w tej formie mało doskonałej w obliczu wieczności. Taki paradoks. I pewnie, że najpiękniej trzeba je przyszyć, tylko deficyt piękną idzie w nadmiarem jego przeciwieństwa w parze. I to cały egzystencjalny wniosek, cały tragizm, który cierpliwie się znosi, bo inaczej się nie da. Owszem warto mieć nadzieję, ale jej rozmiar i wyobrażenie, są tak rozrysowane przez osobiste doświadczenie, że nie ma nic bardziej intymnego, ale prawdziwego jak cyniczny flirt z nią każdego dnia. Ale każdy ma prawo do swej racji i wiary do takiej do jakiej dorósł, lub nie:)
  25. Bronimy tego rowu melioracyjnego od roku, od zawsze, od kwadransa. Trwają negocjacje. Zawsze coś musi trwać — nasz ból to rozumie. My napełniamy mogiły resztkami przyjaciół, których imion nawet nie poznaliśmy. Ostateczność ma formę świstu ścinającego powietrze. Zostaniemy — to zginiemy. Może już zaraz. Pójdziemy stąd — to umrzemy kiedyś, jak dogadają się w końcu ci najmądrzejsi. Tam, daleko. To my — tu, blisko — zwiesimy głowy, Ktoś musi dźwigać fatum… pytając: po co tu było trwać, skoro rów nasz oddany i groby też. Zatem jesteśmy i odchodzimy nieustannie — za siebie, co najmniej do czyśćca.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...