Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Gaźnik

Użytkownicy
  • Postów

    792
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Treść opublikowana przez Gaźnik

  1. Szczerze mówiąc zawsze po takich wpisach wstyd mi je potem czytać. Nie lubię swoich wyskokow nocnych na forum. Lublin jest piękny, okolice także :) Panie Waldemarze ma Pan rację. Od polityki najlepiej trzymać się z dala.
  2. Postaram się na szybko skleić swoje myśli chociaż dużo utracę. Nasz kraj został najbardziej zniszczony w trakcie II WŚ. Po wojnie USA zainwestowało grubą gotówkę w Niemcy i Francję dzięki czemu to oni dziś decydują w UE. To jest całkowita paranoja, zdaję sobie z tego sprawę. Jednak nasz rząd zamiast próbować podejmować jakiekolwiek rozmowy dyplomatyczne walcząc o naszą rację wolał wszystkich wokół poobrażać. Kiedy przyszło negocjować w sprawie pracowników delegowanych to rządu olał temat - na tym nie mogli robić polityki historycznej, a co ich obchodzą miliony Polaków harujących za granicą. Tak więc dla mnie rząd PO+PSL sprzedający naród dla koncernów z UE nie różni się niczym od rządu PiS sprzedającym naród koncernom z USA i Izraela. Puste, propagandowe hasła nic dla mnie nie znaczą. Nie musisz mi wierzyć, ale wyciągając dziś Jana Henryka Dąbrowskiego mógłbym jednak zwojować tę populistyczną politykę tylko po co? 3 Rzesza, a później PRL wyciągnęły z mojego rodu polityczne nurty i może lepiej być tym chłopem pańszczyźnianym. Nie mam w sobie żadnych archaicznych poglądów typu konserwatyzm/liberalizm i cieszę się, że młode pokolenie mojej rodziny potrafiło zrobić kariery (ja tu jestem taką czarną owcą) całkowicie ignorując politykę, a polegając wyłącznie na swoich talentach. PS. Co do piosenek, napisałem ich wiele. Jednak nie spotkałem muzyków gotowych do ich zagrania więc musiałem przyznać, że były zwyczajnie słabe i to nie jest wina PiS-u, PO, PSL-u, Żydów, Cyklistów czy fanów Street Fighter. PS.2 PRL zgnoił pana Czochralskiego jego wsparcie AK przeciwko nazistom. Do dzisiaj nie został nobilitowany, a w Polsce słyszało o nim pewnie ze 20 osób... Także nie uważam się za chama. Polacy, których spotykam przez całe życie gardzą historią naszego kraju - szanując ich oddaję część temu do czego sami rządzą - zdaję sobie sprawę, że gówno wiedzą o swojej historii, bo tak jest wygodnie.
  3. Pół godziny formułowałem Ci odpowiedź i przed samym wysłaniem straciłem dostęp do internetu przez co skasowało mi całą wypowiedź - to moja wina. Gdybym pomyślał zamiast polegać na emocjach jak każdy pajac to napisałbym w notatniku. Głupio mi, bo zwyczajnie nie mam siły napisać tych samych słów, przed pracą pewnie nie dam rady, a po mojej "szychcie" część może wydawać się nieaktualna. Szanuję Cię Janie. Rozumiem twój przekaz, ale żałuję, że moja odpowiedź tak głupio przestała istnieć. Nawet taki prostak jak ja w 2019 roku zasługuje na swobodę wypowiedzi. Pozdrawiam. :)
  4. Przepraszam za dopisek, ale to we mnie "chodzi". Wyciągając swoje drzewo genealogiczne mógłbym zrobić ciekawą karierę, ale to nie dla mnie. Polska międzywojenna, później 3 Rzesza, a potem komuniści zrobili z moich przodków zwykłych pastuchów. Wychowałem się jako nieudacznik z prostej rodziny robotniczej (chociaż herbem mógłbym niesłusznie się chwalić do śmierci) i przyjąłem to na klatę. A to, że moi koledzy z piaskownicy uważają się dziś za panów ponieważ ich ojcowie nie byli zwykłymi elektrykami na kopalni tylko nadsztygarami robiącymi studia za gorzałę w PRL-u, kiedy mój ojciec starał się zwyczajnie utrzymać bez gnojeni kolegów, nie znaczy, że jestem karaluchem (co drugi dzień odstraszam karaczany dymem tytoniowym jak dumny indianin).
  5. to nie jest moja wina, że naród od 90 roku głosuję na tych samych nieudaczników, którzy się dogadali z komunistami w Magdalence... Czemu Tusk ma taką a nie inną renomę w kraju? Ponieważ publicznie wypowiada się lepiej od Kaczyńskiego i Wałęsy, chociaż to Kaczyński Lech jest bystrzejszy od panów Donalda i Lecha (nie jego idealnego brata). Żeby nie było, że sam sobie wmówiłem, że nasz naród uwielbia nieudaczników. Na Śląsku Gierek nadal jest idolem. Wieszanie wizerunków polityków z PO w centrum Katowic jest uważane za coś chlubnego - fakt, to partia nieudaczników, ale grożenie komukolwiek powieszeniem to w moim odczuciu przesada, jak się okazało, dla typowego Polaka ze Śląska (na całym Śląsku ok 30% obywateli jest Ślązakami, reszta to Polacy, Litwini, Górale, Żydzi itd...) jest jednak inaczej. Nie uważam bym kogokolwiek o obraził. Na całym świecie ludzie głosują na głupszych od siebie, żeby móc wierzyć, że nie dają się wykorzystywać biznesmenom. Nasz kraj pod tym względem nie jest lepszy ani gorszy. Gdybym od początku wmawiał, że Polacy są wszechwiedzący i cały świat szczuje przeciwko nam to sam bym wyszedł na debila. PS. Jestem zwykłym górnikiem bez wykształcenia. Zdaję sobie sprawę, że często robię z siebie głupca, bo zwyczajnie mało inteligentny facet ze mnie. Jednak nie będę sobie poprawiał samopoczucia wmawiając, że jestem jednym z gorszym wśród narodu wybitnych inteligentów... Ponieważ przeciętny Polak ze mnie i stawiam się na równi z tymi, którzy się dają manipulować politykom, kiedy dla mnie ostatnim "politykiem" dbającym o naród był Paderewski. Jednak mogę się mylić, mam nadzieję, że się mylę... Pozdro Janie :)
  6. Nie pytaj jednego papieża. Zapytaj wszystkich jaki karton chleba najlepiej zakupić. A tak poważniej. Pamiętasz Chojrak Tchórzliwy Pies? Na podstawie tej twórczości można by pisać ciekawsze wiersze kolego.
  7. Tak to jest z wielkimi cesarstwami, że muszą być zarządzane przez zadufanych w sobie dyktatorów. O ile w wypadku Rosji i USA to wychodzi (Przy rozmowach Putin-Trump okazało się, że rosyjski car jest większym kozakiem), to przy mniejszych krajach (nie licząc Korei Płn) to już jest błazenada. Jak widzę naszego dyktatorka plującego na cały świat, a nie mogącego załatwić sobie wymarzonych dwóch wież o imieniu Jarosław i Lech to wstyd mi, że ten kraj takie łajzy wykreował na swoją władzę. Jednak jaki naród taka władza. Putin to kłamca, ale inteligentny i wysportowany, a przeciętny Polak nie zagłosuje na mądrzejszego od siebie...
  8. ,Nie wiem sam jak mam odpowiedzieć. Z jednej strony żyję w sieci od tylu lat, że nie powinienem dawać się sprowokować prostym trollom, a z drugiej zastanawiają mnie twoje intencje. Kiedy miałem 16 lat wydawało mi się, że wszystko co robię jest piękną sztuką, a sam się traktowałem jako tak cudownego faceta, że kobiety powinny padać przede mną na kolana, a faceci mi zazdrościć tej "zajebistości"... Trochę wody w Wiśle musiało upłynąć zanim zauważyłem, że to były tylko zaburzenia emocjonalne. Twój nick i avatar jasno pokazują, że jesteś zwyczajnym trollem, pewnie starszym ode mnie, który nie wie jak zorganizować wolny czas. Jednak to już nie moja sprawa. Napisałem, że chyba Cię znam ponieważ poezja.org to nie pierwszy serwis poetycki, z którego korzystam, a twoje wypowiedzi wyglądają jak przepuszczone przez kalkę jednego podśmiechujka z innej strony, na której się udzielałem. To jest też inna sprawa, że ludzie w internecie są tak mało oryginalni, że od 2004 roku wydaję mi się, że cały czas spotykam kilkanaście tych samych osobistości pod różnymi nickami. Pozdrawiam
  9. Gdyby zmienić 100% tekstu to mógłby powstać całkiem dobry wiersz. Nie będę ukrywał, ciekawą postać sobie obrałeś za idola. Twórca "selfie" to jeden z największych fikcyjnych idoli. Przez twoje komentarze znów wydaję mi się, że znam Ciebie z innego serwisu. Jednak obecnie spokojniej podchodzę do wirtualnych osobistości i pewnie jesteś jednym z wielu jakich można spotkać na każdym forum dyskusyjnym. Tak czy inaczej pozdrawiam i życzę ambitnych dzieł w przyszłości twórczej na orgu.
  10. Świat jest mały. Kolega kiedyś poznał swojego kuzyna na koloniach :) zreszta naszego kuzyna Wysockiego siostrą także przypadkowo poznała , ja nie miałem okazji. A chłopak już nie żyje. Czasem się zapominam. Postaram się :) Również pozdrawiam. :)
  11. Idealnie napisany wiersz. Chciało by się dużo napisać, ale tekst mówi sam za siebie i nie trzeba nic dodawać. :) Pozdrawiam Panią Alicję. PS. Mam rodzinne powiązanie z rodem Wysockich, niestety nikt z moich krewnych nie należał do ambitnych twórców.
  12. Gaźnik

    Sportowe Cuda

    Zdaję sobie sprawę, że "Między ustami a brzegiem pucharu" jest jeszcze ogromny dystans, ale piłkarze Ajaxu zagrali dziś na nosie bukmacherom. Moim zdaniem już w pierwszym spotkaniu zaprezentowali się lepiej od "Królewskich", a dzisiaj byli zabójczo skuteczni. https://www.meczyki.pl/mecze/real-madryt-ajax-amsterdam/88889 Już dawno takich emocji we mnie nie wywołał mec piłkarskiej Ligi Mistrzów. :)
  13. Bardzo dobry wiersz, chociaż przy twoim talencie można było wyciągnąć z niego troszeczkę więcej, ale... to tylko moje zdanie. A jednak sam takiego poziomu nie jestem w stanie osiągnąć więc moja "krytyka" może brzydko wyglądać.
  14. Zupełnie nie znam się na detergentach. Swego czasu zapamiętałem taką ciekawostkę na temat mydlnicy lekarskiej "Dawniej, gdy nie znano mydła, do mycia używano m.in. odwarów z korzeni mydlnicy. Są skuteczne, pienią się obficie i swoimi własnościami przewyższają mydła, gdyż nie niszczą skóry i nie powodują alergii u ludzi uczulonych na mydło. Używana była szczególnie do prania jedwabi i innych delikatnych tkanin, np. koronek itp" Na kopalni przysługuję mi pobór szarego mydła, nawet nie pamiętam ile kostek rocznie dostajemy rocznie. Sam mam obecnie do pobrania chyba 40 kostek mydła, ale nie śpieszy mi się. Kiedy pracowali moi rodzice można było wybrać szare mydło lub zapachowe. Gdy ja się przyjmowałem było mydło "szary jeleń" - moim zdaniem świetne (poza pracą korzystałem osobiście również z tego mydła w wersji płynnej i miałem miałem mieszane uczucia). W pewnym momencie zastąpili nam "jelenia" najtańszymi dostępnymi "szarymi mydłami" i zyskałem do nich obrzydzenia. Mydło przestaje się mydlić gdy wykorzysta się 1/3 kostki, a poza tym, ma słabo przyjemny zapach od samego początku. Tak więc obecnie to co dostaję od swojego zakładu pracy wolę oddać oszczędnym kolegom a sam korzystam z mydła Dove oraz szamponu Head & Shoulders. Pozdrawiam Panią Eviccę :)
  15. a propos starych kotletów. Zmieniłem jedno słowo w tym wierszu. Niby zmiana wyłącznie kosmetyczna, ale w banalny sposób pozbyłem się powtórzenia i uważam, że w końcu "Twój Czekan" jest idealny. Mam bardzo niską samoocenę więc taka opinia na temat mojego wiersza jest paradoksalnie bardzo ważna... Kiedyś wysłałem ten wiersz do pewnej gazety, redaktor był bardzo pozytywnie nastawiony, ale polecił mi "zmienić ostatni rym" przez co go zignorowałem i postanowiłem nawet nie odpowiadać. Cieszę się, że nie opublikował w poprzedniej wersji, chociaż wciąż uważam, że facet chciał mnie namówić do idiotycznie zbędnej zmiany.
  16. Gaźnik

    Sportowe Cuda

    Z tego co widzę to chyba rzeczywiście Euro w Polsce i Ukrainie oraz MŚ 2014 trzymały dużo wyższy poziom. Z tym, że ja podczas mundialu we Francji miałem... 8 lat. Z takiego wieku wszystko lepiej się pamięta. Kontrast w piłce klubowej mnie przeraża, dla mnie piłka klubowa przez to straciła charakter i skupiam się głównie na mistrzostwach reprezentacji. W tym roku moje Tychy są jednym z gospodarzem MŚ u-20 :) PS. Także nie przypadkowo cieszyłem się z mistrzostwa Anglii Leicester City kilka sezonów wstecz. Swoją drogą klub z mojego miasta gra jak totalni amatorzy, chociaż w kadrze są zawodnicy, którzy w młodości reprezentowali barwy Chelsea, Interu czy Valencii. I tu ciekawostka. Gdyby złożyć kompilacje bramek tyskiego GKS-u z obecnego sezonu to prawdopodobnie wyglądała by lepiej niż wideo zamieszczone powyżej, a ogólnie gra chłopaków jest niewarta żadnych pieniędzy (można ich oglądać w publicznej telewizji).
  17. Fantastycznie napisany, wielkie wrażenie na mnie zrobiłeś. Zresztą nie pierwszy raz. :) Jednak też tytuł jakoś mi słabo odpowiada, przecież ten wiersz jest o pospolitym chwaście. Zresztą ta roślina obecnie jest wspierana przez rządzących jak barszcz sosnowskiego w połowie XX wieku. :(
  18. Pierwszy wiersz, na który dzisiaj wszedłem a tu akurat taki. Tak się dziwnie składa, że dzisiaj zupełnie bez powodu zaczęła boleć mnie pięta i muszę chodzić na palcach. :D
  19. Gaźnik

    Sportowe Cuda

    Pierwszy turniej, który oglądałem z dziadkiem. A właściwie pierwszy zapamiętany do mnie. Oczywiście, że byli wielkim zaskoczeniem, ale wydaję mi się, że jeszcze większym było trzecie miejsce Chorwacji. :) Piękne mistrzostwa, a może przez sentyment wydaję się, że poziom był wyższy niż na innych jakie oglądałem. Przed półfinałami byłem pewny, że zakończy się tak: 1) Brazylia, 2) Holandia, 3) Francja, 4) Chorwacja :D Nie trafiłem w żadnym przypadku, nie wiem czy nie mam w domu gdzieś pamiętniczka gdzie opisywałem ten turniej. :) A szczerzę mówiąc turnieju z 2006 aż tak dobrze nie pamiętam. Nie wiem jak to możliwe.
  20. Gaźnik

    Sportowe Cuda

    Nigdy nie interesowałem się piłką ręczną (lubiłem w nią grać w gimnazjum, bo dobrze mi szło). Jakoś nie jest to sport, który potrafiłbym oglądać z zaciekawieniem. Kiedy Vive Kielce w 2016 doszło do Final Tour (nawet nie wiem czy dobrze piszę) zaciekawiła mnie sytuacja. Zapytałem kolegi, który jest wielkim miłośnikiem tego sportu jakie mają szanse na zwycięstwo w LM. Powiedział mi, że jego zdaniem są najlepszą ekipą sezonu, ale boisko zweryfikuje kto jest najsilniejszy psychicznie. Bukmacherzy najgorzej ocenili polski klub, a ja chociaż nie jestem hazardzistą postanowiłem postawić stówkę na Kielczan. Nawet nie liczyłem, że kiedykolwiek ten banknot zobaczę na oczy. Spotkania półfinałowego nawet nie oglądałem. Finał już obserwowałem wspólnie z 6 letnim chrześniakiem. Kiedy 20 minut przed końcem Veszprem prowadził 24:16 byłem pewny, że swój kupon mogę już potargać. Nagle sytuacja zaczęła się odmieniać. W kilka minut strata została odrobiona, a kilka sekund przed końcem spotkania Krzysztof Lijewski (dla mnie to największa gwiazda tego sportu) wyrównał stan rywalizacji. W dogrywce padał gol za golem dla obydwóch ekip i doszło do rzutów karnych. Ostatecznie z Wojtusiem skakaliśmy jak opętani kiedy Kielczanie wygrali 4:3. Zupełnie nie pamiętam przebiegu karnych, ale emocje były fantastyczne. Z tych nerwów nawet zapomniałem, że czeka mnie wypłata gotówki po tym triumfie. Zwyczajnie na kilka dni zapomniałem, że postawiłem pieniądze na te wydarzenie :D
  21. Gaźnik

    Sportowe Cuda

    Dokładnie tak. Żaden ze mnie prozaik chociaż lubię lać wodę :D Mam nadzieję, że poznam jakaś podobna sytuację. :) Te zawody to była parodia, ja ich nie widziałem. Sprawdziłem wyniki w autobusie, jak na łaźni zaczęli mówić, że mamy złoto i srebro myślałem, że to żart. Słyszałem, że była kiedyś Koreanka, która wygrała na IO czy MS W short tracku. Niby nic dziwnego, ale dziewczyna nie walczyła z rywalkami. Tak się bała po wcześniejszym wypadku na torze, że w każdym biegu jechała za rywalkami byle nie podejmować walki ramie w ramie i... za każdym razem wszystkie przeciwniczki wywracaly się na trasie. Jednak nie umiem znaleźć na to dowodów w Internecie... Grecja to była niesamowita sytuacja. Wszystkich denerwował ich fatalny styl gry, ale ja i tak kibicowalem im i Czechom. Islandia w półfinale euro była piękna chwila. Jak wygrywali z Anglikami siedziałem u znajomych. Skakalismy z radości jakby to była nasza kadra, a żaden z nas nie był przeciwko Anglikom. Zwyczajnie zauroczyli nas wikingowie :) Leicester jako mistrz Anglii. Jestem fanem Arsenalu od dziecka, jednak nie chciałem by ich wyprzedzili. Kiedy Arsenal wygrał 3-1 z Lester było mi ich szkoda, super że utrzymali prowadzenie w lidze :) Finał LM Porto - Monaco... coś niesamowitego. I oczywiście nie zapomniany Dudek Dance. Może ja jestem zbyt emocjonalnie nastawiony do sportu, ale Jurek Dudek był wtedy moim bohaterem.
  22. Gaźnik

    Sportowe Cuda

    Dawid Kubacki został mistrzem świata w skokach pomimo 27 miejsca po pierwszej serii. Pamięta ktoś inne podobne sytuacje? Sport potrafi zaskoczyć widzów. Osobiście uwielbiam takie sytuacje. Sam mogę na szybko przytoczyć: 1) Rok 2004, reprezentacja Grecji w piłce nożnej przyjechała do Portugalii jako dostarczyciel punktów - triumfowała w turnieju. 2) W roku 1992 w tej samej dyscyplinie wycofano z ME reprezentację Jugosławii ze względu na wojnę domową (sytuacja niewątpliwie bardzo przykro), regulamin w takiej sytuacji dawał wyjazd drugiej ekipie w grupie eliminacji - czyi Duńczykom. Reprezentacja Danii nieoczekiwanie zwyciężyła turniej. 3) Igrzyska Olimpijskie w 2018 roku w Pjongczangu - młoda dziewczyna z Czech pojechała jako faworytka do złota olimpijskiego w snowboardzie. Jednak przed finałem swojej konkurencji zjechała w narciarskim super gigancie. Startowała na wypożyczonych nartach, czescy dziennikarze w tym momencie komentowali hokejowy meczy swojej reprezentacji nie spodziewając się, że ich reprezentantka może zaskoczyć w tej konkurencji. Trasa była bardzo wymagająca. Faworytki pojechały na 100% swoich możliwości, jednak w kilku miejscach musiały zwolnić żeby utrzymać się na trasie. Pani Ester Ledecka postanowiła nie kalkulować, zjechała najszybciej jak się da, tracąc kilka razy równowagę jednak utrzymując siłę ducha i niezwykła prędkość. Zanim wystartowała dziennikarze z całego świata przyznali złoty medal Annie Veith. Jednak piękna Austriaczka musiała pokłonić się młodszej koleżance zza północnej granicy swojego kraju. Ledecka patrząc na wyniki sama nie rozumiała dlaczego na tablicy widnieje informacji, że została... mistrzynią olimpijską! Kilka dni później zdobyła drugi złoty medal (w snowboardzie), jednak tym razem byłe absolutną faworytką. 4) Pewnie nie wiele osób poza kibicami Werderu Brema pamięta ten mecz. 8 grudnia 1993 roku ich drużyna mierzyła się w fazie grupowej Ligi Mistrzów z zespołem RSC Anderlecht. W 33 minucie był już wynik 0:3. Nikt nie spodziewał się by Niemcy zdołali odrobić straty. Pierwszy gol dla Werderu padł dopiero w 66 minucie spotkania, a cały mecz zakończył się wynikiem 5:3 dla gospodarzy. Trudno sobie wyobrazić co musieli czuć piłkarze Anderlechtu po tej porażce. 5) W short tracku w Pjongczangu brązowy medal zdobyła kobieca drużyna z Holandii chociaż nawet nie wystąpiła w biegu finałowym!
  23. Bardzo ładny tekst. Jednak muszę przyznać, że inny pański wiersz o śmierci podobał mi się jeszcze bardziej.
  24. Fantastyczny wiersz. Można by jeszcze sporo napisać o tej postaci, ale i tak spisał się pan wspaniale. Wspomniałem kiedyś o Martinie Edenie pod wierszem Pani Iwony. Uwielbiam tę postać. Trudno mi znaleźć teraz w pamięci inne fikcyjne postacie, których los mnie tak mocno zasmucił. Tylko Salvatore Guillan w tej chwili przychodzi mi do głowy.... Być może dlatego tak bardzo lubię Martina Edena gdyż sam jestem prostym, fizycznym pracownikiem bez wykształcenia, który pokochał sztukę wyższą. Z tym, że u mnie to nastąpiło dużo wcześniej i w zupełnie innych okolicznościach. Być może gdzieś w sercu tli się nadzieja, że po latach wytrwałości na starość sam zacznę tworzyć na poziomie (wiadomo, nie takim by zostać wielkim panem). :D A tak trochę poważniej. W jednym z rozdziałów książki opisano jak starania Martina by poprawić swoją mowę wpłynęły na załogę statku, na którym akurat pracował. Powiem Wam, że coś w tym jest. Zauważyłem wiele takich sytuacji przy moich relacjach z kolegami pochodzącymi z patologicznych rodzi - nie zapomnę nigdy jak na początku technikum kolega z klasy opisywał przy mnie jedną imprezę i nagle dodał "to są tylko takie didaskalia", gdy koledzy zrobili zaskoczone miny dodał "są takie słowa, zapytajcie Gaźnika co to oznacza". Wiem, że na tym forum to będzie brzmiało cyrkowo, ale ja poczułem wewnętrzną satysfakcje. Facet chciał przy mnie pokazać, że zna kilka "trudniejszych" wyrazów (akurat tylko te didaskalia zapamiętałem) i zdobył tym mój szacunek. Na kopalni spotkałem dużo więcej takich sytuacji. Coś w tym jest, że jedna osoba może poprawić polszczyznę całej grupy i nikt sobie nie zdaję z tego sprawy. Przepraszam za lanie wody, ale bardzo pozytywne emocje wywołał we mnie ten wiersz.
  25. Twój dar przekazywania emocji jest wspaniały :) Pozdrawiam Cię Justyno :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...