Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Luule

Użytkownicy
  • Postów

    1 591
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    12

Treść opublikowana przez Luule

  1. Witaj Saint. Widzę, że to użyte 'zwilczenie' wywołuje bunt i niezgodę. Wybaczcie, ale jest to stare przysłowie i coś w nim jest. Owszem, wilki i inne zwierzęta (oprócz sikających na złość w buty kotów), kierują się instynktem i można rzec, że ich działania są czyste, w przeciwieństwie do ludzi. Ale wilk nie jest łagodną antylopą, tym bardziej głodny wilk... Też często mówię to co Ty w przedostatnim zdaniu, ale jest to jednak generalizacja, bo jest wiele dobrych ludzi, altruistów itd. Ale wiadomo, w ogólnym rozrachunku działają na nas mocniej bodźce negatywne i myślimy o wojnach, zbrodniach, złu, zapominając o reszcie. I tak- nie spotkałam sympatycznego komara, ale to może stereotyp, bo może spotykam tylko te złe;)
  2. Bardzo dobrze napisane, Kocie. A przynajmniej ja też tak to widzę, te kilka kwestii, co poruszyłeś. Tyle, że w tym szkopuł, że oprócz podziału na stado, czyli niech będzie naród, który w sumie czuje jedność chyba najbardziej w sytuacji zagrożenia, na codzień podgryzamy się po łapach, bo właśnie poza stadem jest każdy 'inny' - z racji na poglądy, wyznanie, orientację. Ostatnio jakoś mocniej, ale może mi się tylko zdaje, bo rosnę;) Bo o wspomnianym obraźliwym generalizowaniu innych narodów nie wspomnę. A granice państw kształtowały się przecież przez stulecia, i ktoś kto dziś jest Polakiem, 'wczoraj' był Niemcem, Litwinem, czy na odwrót. Tym bardziej boli mnie to co się wydarzyło na polsko-ukraińskich kartach historii, gdzie ludzie żyli razem w wioskach, rodziny się mieszały itd. Granice. Kiedyś Polacy i Słowacy hasający po górach jak Janosik, czuli się być może przede wszystkim ludźmi z gór. Wiem, że to jest w głowie, i nie każdy jest wrogo nastawiony do 'obcych'. Wielu ludzi jest otwartych na siebie, bo dla nich w stadzie jest każdy człowiek. Dzięki za komentarz z końca, ja z wierszem jestem już obyta i czas wyciszył mi jego odbiór, ale przypomniałeś mi tym, że kipiało od emocji i niezgody, gdy był pisany. Dobrej nocki!
  3. Witam. Masz rację z tymi wilkami, też nawet o tym myślałam w tym kontekście, że ludzie często 'gorsi' od wilków, czy w ogóle zwierząt, wtedy gdy pytam siebie co znaczy słowo 'człowiek', często boję się odpowiedzi. Zwilczenie tutaj od Stachury zainspirowane tak w ogóle. Akurat właśnie widzę, fajnie apropo wilków skomentował to kot. A myśli złe o innych, niestety, krążą, często stereotypowe, niezasłużone, i choć ganię się za wiele z nich, to są jak pies Pawłowa, akcja-reakcja:/ pozdrawiam
  4. Janko, szalony ten Twój komentarz, że go rozumiem albo i nie, jakbym wiersz starała się zinterpretować;) Czy te brudne myśli z dopiętym cytatem z 'kobiety jak te kwiaty...' to w sensie kosmate myśli? czy nie zważać mam na sens piosenki i zinterpretować to jako - myśli niech sobie będą, byleby do czynu nie dochodziło? (I ku tej intrprtcj się skłaniam). Powiewać, nie znaczy zwisać;) Pzdr
  5. Luule

    WOLEJE

    Wolę miałam i ochotę Ochoczo coś tu też ugniotę Gniecionym gniotem splot tych słów Słowa tu brzęczą jak rój much Mucha siada i będzie mieć ucztę Uczta dla niej miła, a mi tu coś cuchnie (to moja wypadkowa zabawy, gdzie treść ukształtowała się jakby przypadkiem, za kolejnym skojarzeniem, chyba tak to trochę działa? I wychodzą gniotki-głupotki :P )
  6. Tak, nie zawsze musi chodzić o piękno, ale o 'zobaczcie, co możemy zrobić'. Futurystyczne wizje przyszłości jak z filmów: idealnej zaprogramowanej i wyrzeźbionej - pod dyktando. Choć mam wrażenie, że są KoReAJE, gdzie to się już dzieje.
  7. Nie rozumiem takiego 'kanonu piękna'. Nie znam się na koniach i które rasy jak i po co były modyfikowane, ale ten koń jest przerażający, po co taki kształt!!!, nie wiedziałam, że w świecie koni dochodzi do takich modyfikacji plastycznych. To nie jest normalne... Rasy psów są już czymś tak oczywistym, widzianym od dziecka - dopiero potem człowiek się dowiaduje, że to 'produkt', jak to dobitnie określiłeś - że chyba nie robi to takiego wrażenia. Eksperymenty na ludziach też się robiło i zapewne robi, ale póki co nas chyba nie hodują (?) Być może wszystko przed nami. Dzięki za ten wiersz
  8. Pierwsza i druga zwrotka najmocniejsza. Kolejne troszkę z innej parafii, jakby ciągiem skojarzenia poszły, falą rozgoryczenia, ale nie znaczy, że mi się nie podobają. Co prawda w domyśle, oprócz samego krzyżowania - niewspomniane obcinanie uszu, dla ostrzejszego wyglądu, czy ogonków, żeby w walce inny pies nie złapał (ale ile procent psów rzeczywiście nadal poluje, walczy itd, a ile przeszło kosmetykę tylko dla charakterystyki rasy????) Dobrze, że jest u nas zakaz. Pozdrawiam
  9. brudne bywają moje myśli brzydkie złe nieprzychylne drugiemu a chciały być czyste i powiewać wiosenną firanką w promieniach świtu śpiewać wśród gałęzi koroną bujać lekko a czasem miały milczeć uciszać dziesiątki głosów brudne bywają słowa brzydkie złe słowa- noże słowa-pętle słowa-pięści maszerują coraz głośniej byś był jak osika i chował swoje prawdy wiatrom i ziemi tylko szeptane ziemi po której z takim samym prawem powinniśmy kroczyć lecz transparenty krzyczą a tak niewiele im trzeba by stały się bagnetami i odwróciły się bieguny miłosierdzia i nienawiści więc bóg znów krwi woła? czy to ludzie-wilki wyruszają na łowy? a miał być dobry miłosierny miał się nie dać zwilczyć „nigdy więcej” człowiek 2016
  10. A mogło być tak romantycznie:) Zważ, Jacku jak Wam się dobrze rozmawiało!:) A wiersz zgrabny, groteskowy, ciekawie prowadzi w 'głębinę' opowieści:) No ale nie życzę, by czyszczono kominy komukolwiek, bez takowej chęci
  11. Witaj, oj trudny temat ukazuje Twój wiersz. Sytuacje wyciągnięte przed szereg są tu myślę dobrze dobrane. No właśnie. Łatwo jest powiedzieć, że jak jest miłość, to i bieda może być, bo nic miłości nie zburzy. Tak, jeśli trafi się taka na dobre i złe, stała, wielka, ale i oboje będą potrafili w tym funkcjonować. Niestety problemy płynące z powodu pieniędzy - ich braku albo nadmiaru (!) i głównie tego jak sobie z tym ludzie radzą, mają duży wpływ na relacje. Ale... załóżmy, że mowa o związkach, gdzie ludzie po tych wielu latach po prostu ze sobą są, to nawet jak się poprawi ich status, oprócz tego, że jest im łatwiej, mają więcej opcji spędzania czasu, to czy to pomoże miłości? Nie. A jeśli ludzie są ze sobą po prostu szczęśliwi, to tak samo będą się uśmiechać do siebie na spacerze po lesie jak i w samolocie w drodze na Hawaje. Ale z kolei codziennie serwowany krupnik lub kapuśniak mogą nadwyrężyć... Zależy jakie czasy. Czasy wojny czy lata 50te były czasem głodu i (z opowieści babci) bardzo skromnej kuchni - ale jakoś funkcjonowali w szacunku i uczuciach, bo tak miała duża część społeczeństwa. Kiedyś, tak myślę, ciężej było wybić się z jakiegoś poziomu życia, np. z biednego chłopa wskoczyć w buty bogatego prawnika - dzisiaj praktycznie każdy ma szansę przeskoczyć jakiś statusowy level, np. zostając rozchwytywanym youtuberem, wystarczy pomysł i fart, albo ciężka praca. Tak, bardzo dobre te 3 ostatnie wersy. Myślę, że nie ma jednej odpowiedzi na to. Bo nasuwające się hasło 'miłość', np. po 20 latach wspólnego życia jest dla wielu tylko utopią. Po drugie każdy ma inne predyspozycje, potrzeby, a w połączeniu z drugą osobą daje to unikalny zestaw o setkach uwarunkowań. A jak się wspomni czas największego zakochania, to z rozrzewieniem pomyśli się nawet o dziurawych skarpetkach, braku wakacji itp itd. Wybacz, że się tak rozpisałam, ale nacisnęłaś we mnie jakiś guziczek:)
  12. Ło jejku, te punkty... Czy to nagroda w konkursie? hehe ;)
  13. No to tak: 'chyba' było dla pazurka i na wszelki wypadek, 'jakaś' nadal mnie obowiązuje, bo nadal nieodgadniona :P Jedyne co to łamie szyk przeciwstawieństw, jedynie tu 'nikt i nic' wybrzmiewa razem.
  14. Heh zakończenie zaskakuje:) A skoro niemal w każdym wierszu wieją u Ciebie wiatry helleńskie, to takie stuknięcie odgaduję fundujesz sobie niemal codziennie, albo tamto zostało:P Idąc dalej boczną dróżką, fantazjuję sobię, z racji na imię - Cezary - w temacie starożytności pasowałoby bardziej być Ci bliżej Rzymu, no ale serce nie sługa:D Co do wiersza jeszcze, to dwie pierwsze zwrotki najbardziej mi pasują i czuję jakby ten początek nie zakładał dalszego połączenia ze starożytnością, tylko jest sztubak wolny, wędrujący, taki Stachura w górach:) I przyznam, troszkę było mi żal, że dalej z tym Edwardem nie powędrowałam. No ale Tyś Czaru, nie Edward, i z Tobą też lubię wędrować:)
  15. Dla mnie głównym celem tego wiersza jest zabawa słowem, formą, metaforą - chęcią powiedzenia o czymś normalnym (tu o przeciwieństwach, skrajnościach) w sposób nietypowy - i taki cel jak dla mnie osiąga + oprócz zabawy jakaś myśl na końcu jest chyba zawarta;)
  16. nie chodzi, że naprędce dosłownie, że na kolanie, ale po prostu parę miejsc mnie gryzie, że można by jeszcze nad nimi pomyśleć. Bo myśl i obraz z wiersza jest ciekawy. Ale tylko ja mam jakieś uwagi, więc może to niszowe odczucia. Ja jakoś warczę na np. takie przerzutki :)
  17. Witaj. Coś ciekawego w tym wierszu jest, jak dla mnie, ta ostatnia zwrotka - rezonuje:) Pozdrawiam
  18. Hej Deo, dawno Cię nie było, obstawiam sen zimowy przy -15st. z budzikiem, gdy już na plusie jest za oknem. Do tego widzę śniły się wakacje:) Pozdrawiam:)
  19. Ciekawa analiza z tymi genami i cały wiersz, jego historia, choć właśnie bardziej z tych komentarzy zinterpretowane. Nie znaczy, że wiersz jest zupełnie nieczytelny, ale wskazanie imienia daje więcej znaków zapytania, gdy inni nie mają szans wiedzieć o co/kogo chodzi. Ja osobiście jak widzę 'Adama' to jakoś od razu tego od Ewy przywołuję w myślach, a jeśli to nie on, to już ciężko mi się domyślać dalej - kim ów może być (plus zastanawianie czy wiedzieć powinnam). Smutne dzieje i ponure 'konsekwencje', jakoby ród... (wybacz beto) modliszek?
  20. Witaj Waldemarze. Ogólnie zamysł wiersza, jego scenariusz, jest ok, miły, (jeśli rzeczywiście tak płonie, to wspaniale), ale montaż, jak dla mnie - w stylu picasso. Tak jakby naprędce zanotowane i wstawione. Wybacz, odczuwam to jak poniżej:) Ale pozdrawiam serdecznie:)
  21. Nie był, w konkursach są jakieś nagrody, np. żywa gęś:P nie-traktuj-tego-JAKO-itd. To wychodzi, jeśli już, że ja wygrałam, bo Kocie-Andrzeju wskazałeś na jeden z moich tytułów. Zwał jak zwał, dziękuję za uwagę, gdybym Janko znała Twoją podobiznę to narysowałabym podium;)
  22. Heh Fajny pomysł, takie trochę hasło reklamowe Mnie też najbardziej kusi. (taki tytuł). Zmienię więc. Dzięki Wam obojgu za chwilę, sory za zawracanie głowy, Janko- nie traktuj tego jako przegrany konkurs:D
  23. A, mam do Was jeszcze pytanie. Miałam nietypowo problem z tytułem, wstawiłam taki, ale nie wiem czy jest zachęcający. Może miałby ktoś jakiś pomysł? Ja coś kombinowałam w klimacie ostatniej strofy, nawet myślałam o cytacie z Grechuty: 'Osiądzie ziemia w bruzdach ręki'?. Ale chyba przekombinowane. 'Spotkanie teoretyka z praktykiem', 'Spotkanie'... ?
  24. Przyznaję się, odpadłam przy pierwszej zwrotce z tym liczeniem. W planie był biały, ale tak się złożyło, a że trochę wsią powiało, do tego taka powiastka, więc poszło. Rymy tu często prostawe, ale mam nadzieję, że do wybaczenia;) Dzięki @beta_b, nie mam nic przeciwko wskazaniu, też kilka (?) widzę, ale zawsze lepiej oceni ktoś kto tekstu nie czytał subiektywnie sto razy, może niektóre mi zupełnie umykają. Dziękuję Alicjo:) Hehe dobrze więc, że nie jak jazda na byku, ale znaczy, że też nie są to malutkie wyboje jak myślałam (prawdę mówiąc miałam nadzieję, że jest w miarę:P). Już przy ostatnim rymowanym wierszu miałam sporo uwag i porad, wiem, że tutaj strofy nie są równe względem siebie i średniówka też mi ucieka. Ale to nie znaczy, że uważam, że niedociągnięcia mają zostać. Dłubałam w nim kilka dni, ale podłubię jeszcze, jak będzie opcja poczytać zupełnie na głos, a nie szeptem heh. Powalczę ze średniówką, bo zapewne o to najbardziej chodzi? Dzięki za pozostałe 'komplementy':) Wiersz może nie ma pouczać, bo morał nie jest jedyną słuszną racją, ale przedstawia taką moją wewnętrzną refleksję (i trochę walkę) z dwoma skrajnościami. Czasem pięknie się mówi o tym jak chcemy, jak powinno się żyć, a w praktyce wygląda to inaczej, albo teoria wcale nie jest wdrażana, bo zajęci jesteśmy rozmyślaniem - jak żyć. Czasem ci, co nie mają czasu dumać- są bliżej ziemi, bliżej słońca, bliżej siebie:) dzięki! Dzięki @kot szarobury ,cieszę się, że się podoba. Tak, to w ogóle chyba moja pierwsza fikcyjna powiastka, wreszcie nie jestem PeeLem (ale teraz widzę, że nie do końca hehe), do tego nadałam fiszkę 'fantasy', bo w taką nagłą przemianę trudno uwierzyć, ale kto wie, z tego chłopa w końcu był fajny i dobroduszny chłop, mógł oczarować:) Pozdrawiam
  25. (Uwaga, twór ma 60 wersów) Nieopodal kamienia, co leży od dziada przy miedzy, spotkały się dwa światy. Przebita opona - losu przypadek czy chichot, na szosie spękanej, a we wsi dwie chaty. Bez zasięgu telefon nieczuły na prośby i szepty, i krzyki, szału rozognienie. Rozluźnił się krawat, zmierzwiły włosy - aż dźwięk traktora przyklekotał nadzieję. (szepnę jeszcze - pan niebagatela, o życiu felietony i szczęściu teorie, w ciągłej refleksji - dokąd świat zmierza, szuka - nie błądzi, wszystko wie dobrze). Spojrzenia oczu przecięły chwilę obopólną niechęcią i stereotypami, - z burakiem dogadać miał się miastowy, - szczurkowi trza pomóc, trudno, też człowiek. I pomógł chłop, choć czasu miał mało, pominę szczegóły i koleje naprawy, przy tym kręceniu i wspólnym siłowaniu, o sobie jeden i drugi napomknął (spytany). Wielkomiastowy mówił nieco z góry, że doktor, nie lekarz, a tam, pan nie wiesz. Za ogon musi wciąż trzymać trzy sroki, czas go więc goni, prosi by prędzej. A chłop zaczął, powoli, w swej mowie: ja to, panoczku, ksiunżek nie zaznał i ni mam czasu na jakieś teorie, gdy od świtka po wieczór ciungle obrabiam. A Wieśka, kobita dobra i schludna, robotna panie, oj, jak jej z oczu patrzało, jej jasne włosy były mi kłosem, a ślipia chabrami, to rzec jest mało. Miłość? Bo ja wim, a tam, dyrdymały panoczku, ona mi studnią, co wodą poi, bez niej byłbym na patyku gałganem, co ma stać w sadzie i straszyć wrony. Ziemia i źwierz rytm nam wyznacza, w pocie i znoju mijają godziny, a jak sie udo, że czas jest łaskaw, siundziemy na ławce i patrzamy w brzeziny. I miastowemu serce weselej zagrało, jakby po latach spotkanie dwóch braci. Szczery uśmiech i pomoc (nic nie chciał, za darmo), złudne się stały hasła z rozprawki. I poczuł się nagle tak ubogi i mały (choć mógłby kupić wieś tą i drogę), wejrzał w siebie i otworzyły się gały, które dotąd przecierał i mrużył, dziś to wie. Pisząc o życiu, a żyjąc pośród ludzi zamkniętych na siebie, a otwartych na zawiść, z żoną u boku, co go nawet nie lubi i dziećmi co śpią już zanim się zjawi. * I tak los podmuchem wilka rozchwiał słabe i kruche spoiwa, runęła wieża wyniosła i samotna, jej więzień słodyczą zasmakował ciężar. Cegła po cegle trudem rąk, nie czoła, postanowił zbudować od nowa siebie. I przestać szukać szczęścia w teoriach, przez ziemię w bruzdach rąk - poczuć w sobie - Ziemię.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...