Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Luule

Użytkownicy
  • Postów

    1 591
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    12

Treść opublikowana przez Luule

  1. Może chaos, bo to taka krótka i jakby wypunktowana próba odnalezienia powodu swojego nieodczuwania już świąt - jako coś ważnego, ogólny brak klimatu. Wiadomo, sentyment z dzieciństwa wiąże się z megaklimatem, śnieg, oczekiwanie na prezenty, wspólny czas, gdzie nikt się nie spieszył tylko był razem. I przeżywanie Narodzenia, po prostu było. Tak, teraz jedynie dawanie cieszy, ale na chwilkę. A tytuł taki, bo wesołe i rodzinne są, jak w życzeniach. Ale czy są świąteczne? Z czasem (w sumie na własne życzenie) już nie. Pozdrawiam
  2. Dzięki panowie za komentarze i interpretację/podsumowanie, bardzo mi miło. Tylko widzę, że i tu przedostała się burza komentarzowo-epitetowa, eh:P Pozdrawiam. Joanna :P
  3. Rozumiem, też tak często odczuwam ten wiersz, ale nie potrafię go już więcej skompresować nie odczuwając straty. No i wiadomo, Ameryki nim nie odkryłam, ale osobiście czasem muszę sobie przypomnieć, że wszystko ma swój porządek, tudzież swój cień.
  4. Szczerze powiem, po 5 pkt zjechałam na dół w poszukiwaniu puenty. Nie domyślałam się czego oczekiwać, no i... zaiskrzyło:) wow. Z uśmiechem przewinęłam do góry. Nie miałam nigdy nawyku robienia uwag, więc opiszę odczucie. Z jednej strony ta wyliczanka lekko męczy, ale po zakończeniu rozumiem, czemu służy. Odczułam, że gdyby w nazewnictwo wplecione były właściwości w jakiś minimalistyczny i uroczy sposób, to by szło mi się łatwiej po tych punktach. Ale zamysł zamysłem, a puenta super! Pozdrawiam
  5. Nie ma go i nie ma Już nawet nie wciąż tylko co rok głębiej szarzy pustką w czerń idąc z niegdysiejszej miękkiej bieli I nie chodzi, że dziś raczej daję niż dostaję, nie Może to trochę z powodu innych niż kiedyś wokół stołu ścian Bo krzeseł, dziękuję od 30 lat bezzmiennie Znaczy doszły ale żadnego nie jest brak I z rąk do rąk podajemy talerzyki, opłatki, półmiski, życzenia Jednak jakoś tak ''jakby'' zerkając ukradkiem na zegarki wychodzimy A on już nie przychodzi I nie przyjdzie Od wczoraj w końcu wiem Bez wiary... Żadnymi ozdobami, prezentami nie wykupię sobie szans na świąteczny klimat *********** ps. widzę, że większość z nas tu, na gorąco, tak myślę, świąteczne refleksje w słowa ubiera. więc czemu nie, dołączam swoje ości z karpia...
  6. No i ładna metafora, ten + i -... Nie wiem czy to tak po prostu z tym spawaniem, czy uszczypliwie, ale mi się podoba :P A nawiązując do tego rzeźbienia teraz wiem, który wiersz wkleję jako następny:)
  7. Dzięki i dzięki za uwagę:)
  8. Spoko, nic nie zmieniam i nie czuje presji- chodzi o to, że raczej zawsze możnaby coś ulepszyć, użyć innych form. co do konsumpcji, zgadzam się, zresztą ostatnio b.często mi się o tym pisze. Ale zupełnie uciec od tego - nie łatwo. Ps. Mój kapciowy wynik gorszy, to średnio 2lata4msc na kapeć :P pozdrawiam
  9. Światło Ciepły, choć nikły ognik płonącej zapałki co mrok rozprasza na chwilę Lampa namaszczająca wieczorny dym pokoju jak morska latarnia gdy mgłę przebija niosąc ciepło w sercu i nadzieję - pośród skał nocy Światło bez ciemności nie byłoby tyle warte tak jak noc bez dnia nie dawałaby błogiego snu i wytchnienia oczom niosąc tylko mrok wieczny, bezsensowny Ale noc z dniem dopełniają się A my wiemy, że nastaną po sobie Tak jak gorące lato, złota jesień, mroźna zima i wiosna, w końcu wiosna… Ale żadne z nich nie byłyby same w sobie tyle warte gdyby nie to co jest przed i po Bo dopełniają się A my wiemy, że nastaną po sobie Tak jak dopełnia się kobieta z mężczyzną kubek z herbatą dobro ze złem, choć niby przeciwne sobie dopełniają się Myśli i słowa druk z papierem początek z końcem a jedno bez drugiego traci sens Jak samotny puzzel, który nie odda nigdy całości i jak ułożona układanka bez jednego puzzla I jak dopełnia się nasz czas A my wiemy, że nastanie i że nastawać będziemy po sobie dopełniając daną nam przestrzeń -------------- PS. Witam Was ponownie drugim wierszem z mojego pierwszego "wirtualnego" tomiku pt. "Wiersze idą do pracy". Pozdrawiam JK
  10. Dziękuję za miłe powitanie:) wiadomo, zawsze możnaby coś poulepszać, poskracać zapewne, ''upoetycznić'' -akurat moje formy są raczej proste, amatorskie, zwykłe, ale mam nadzieję, że coś zaiskrzy :) pozdrawiam
  11. Coraz bardziej wołają jeść Lub może porozmawiać by chciały gdy przemieszczam się po mieszkaniu Po drugim mieszkaniu w trzecich kapciach mojej wolności Nie jestem rozrzutna nadto Kapcie i wolność wykorzystuję do zdarcia Ale nie znaczy, że hamuję stopą po asfalcie jadąc 160 na godzinę Nie znaczy, że chodzę po rozżarzonych węglach czy tańczę twista co noc Zdzieram je z umiarem, tak myślę Równoważąc swój czas rozdzielam oddech kolejnym częściom partytury Odkąd je mam, coraz mniej lubię, gdy ktoś naciska mnie jak guzik Nie zdziałasz nic ciągłym wcieraniem we mnie swych wizji i opcji Gdy wiem co mi w duszy gra muzyce swej zostaję wierna Nie ma w niej miejsca na fałsz A kapcie dostałam, kolejne, czwarte Ale odstawiłam je na bok póki co bo w tych jest mi nadal dobrze I w sumie to nie wiem czy kolejne kapcie wolności nie powinny pochodzić jak dotąd - z własnego wyboru?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...