Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

samm

Użytkownicy
  • Postów

    579
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    8

Treść opublikowana przez samm

  1. Czytanko, a ja bym zostawił. W tym "w" jest ukryty podmiot, aby wiadomo, w co się ma rozum p....uknąć, czyli w samego siebie :) Tak to odbieram. Pozdrawiam miło :) s
  2. Hej Kacu, za Czytanką, mnie się także podoba ta fracha :) Pzdr. s
  3. Marcinie, jeszcze "mieli" na miele. Wiem, że walę Ci koncepcję rymów, ale jeśli mamy się korygować... A gdzie znikasz na miesiąc?? Jeśli to wczasy, to wszystkiego miłego ::) Serdecznie. :) s
  4. Agu, piszesz o jesieni życia, a nazywasz ją wiosną /primavera/ - coś tu zgrzyta. Rymów nie komentuję, bo to też moja "pięta". Dobrego :) s Aha, i zmień klawiaturę, bo zamiast kropek bije Ci wykrzykniki.
  5. D.d. Waldku. Ja za Enchant-ką i pozostałymi - wszystko SI. Ciekawość mnie tylko zżera, czy skład pierwszego wersu jest poprawny? Nawet, jeśli to był zabieg celowy, wyciąłbym jedno "gdzie". Dobrego i uśmiechniętego tygo/dnia :) s
  6. Witaj Marcinie. Do powyższego złożenia oczywiście się nie przyznaję :)) Ale być może, znajdziesz gdzieś moją fraszkę, którą popełniłem przed laty: Na komp-maniaka Choć bez przerwy tydzień klika - głodu, zmęczenia nie czuje. Siódmą dobę śmierci zmyka, aż się w końcu... zDELetuje. Pozdrawiam serdecznie :) s
  7. Dziękuję Waldku ze Twój pozytywny wpis. Cel został osiągnięty - uśmiechamy się i o to chodziło :)) Pozdrawiam. s
  8. Marcinie, tutaj, bo ciągle doskonalę warsztat i wszystko poprawiam. Tym razem, dzięki uprzejmości Alicji - także. Pzdr. m
  9. Andrzeju, miałem na myśli mój wiek i towarzyszące Zimie moje uczucia :) Pzdr. s
  10. Justi, przy pełnej akceptacji treści, rymy wydają mi się nieco zbyt gramatyczne; ale może jestem w błędzie (?) Nie mam niestety dużej wprawy w podobnych ocenach - wręcz sam jestem za to ganiony :) Pozdrawiam serdecznie. s
  11. Nie każde rozstanie smuci; ale Twoje, Andrzeju, wzrusza. A może to objaw starości.... A merytorycznie? Postawiłbym przecinek za "jesień", pozostając w Twojej konwencji. No i z "nie ma" uciekła spacja. W sumie - na TAK. Pzdr. s
  12. No, Marcinie, zakwasiłeś na miarę uśmiechu, wcale nie kwaśnego. Tak też Cię pozdrawiam, z uśmiechem :))) s
  13. Witaj G. Stworzyłeś wiersz głęboko refleksyjny, ale bez nawet niewielkiej znajomości Peela, trudno mi go zanalizować. Ograniczę się więc tylko do literówek, które mi wpadły w oczy: po prostu i sobowtórem. Pzdr. s
  14. Hej Marku, maszyna powiadasz... Hmm, kto wie. Może w niedalekiej przyszłości...(?). Sedno tkwi w napisaniu odpowiedniego programu. Pewnie będziemy musieli się przestawić z literatów na programistów :) Wtedy będą się liczyły tylko pomysły. Cieszy mnie Twój pozytywny odbiór wierszyka. Pzdr. s
  15. Dzięki Alu - kupuję, zmieniam, dziękuję i pozdrawiam. Serdecznie :) s
  16. Myślałem, że tę przydługawą baję nieco przytniesz, choćby i o rymy. Dzięki za wizytę i wpis. Pozdrawiam ciepło, wraz z zaokiennym ciepełkiem :) s
  17. D.d. Alu. Zamieniłbym "tak" na "zbyt" bo coś mi nie współgra z poniższym "i". Chyba, że "i" zmienisz, np.: na "że". A jeśli nie wprowadzisz poprawek, to i tak można polubić wiersz, już za sam niebanalny pomysł. Pozdrówka :) s
  18. Ładne to... Już samo czytanie rozpala. Wstaw "t", bo uciekło. Pozdrawiam, a jakże - żarliwie :)) s
  19. Kotów było od cholery, a właściwie, tylko cztery. Byłby niezły kwartet zgrany, gdyby nie pies porąbany; bowiem pośród zalet licznych, minął psiaka słuch muzyczny. Kiedy słyszał kocie solo mówił, że go uszy bolą. Chciały go przekupić mlekiem, lecz to przyjął groźnym szczekiem. Wreszcie koty uradziły: żeby pies był dla nich miły, to powierzą mu batutę, i zagrają na psią nutę. Koniec końców tak się stało i najlepiej to psu grało. Ten mógł zająć się orkiestrą, gdyż wyglądał jak maestro, zwłaszcza tuż nad samym ranem, gdy miał kudły poczochrane. Koty były wniebowzięte, mogąc błysnąć swym talentem; zaś gdy któryś z nich miał wąty, to wymiatał z kurzu kąty włosem, co miał na ogonie, za swą kocią kakofonię. A pies siadał koło pieca i swą władzą się podniecał. -"Przyszła bardzo dobra zmiana", mruczał sobie znad szampana. Czas na puentę bez patosu: można rządzić i bez głosu.
  20. No, to VIVE LA FRANCE, czy jakoś tak... :) Pzdr. s
  21. Uparciuszek z Ciebie :)) Ja natomiast nie będę się upierał, że byłem na wszystkich lekcjach, bo mogę tkwić w błędzie. Mimo wszystko powtórzę raz jeszcze, co mi się wydaje, a ostateczna decyzja i tak zawsze należy do Autora(ki). To, że miałaś na myśli grupę osób o podobnych cechach, przypisywanych rzeczonemu, a nie np.: gatunek ryb morskich /wszak Sekwana słodką jest :)/ dość klarownie wynikało z kontekstu i stąd też ten mój wtręt. Zwyczajnych Kowalskich, przysłowiowych Dulskich, szczodrych Mikołajów, czy typowe Ewy - też napisałabyś z małej...?? O Misiewiczach nie wspomnę. Może, dyzmowiczów i różnej, innej maści Dyzmów. Zatem, bonapartystów ale Bonapartych, napoleonowców (moje!) ale Napoleonów. Serdeczności :) s
  22. Czepnę się tylko drobiazgów. Napisałbym: ... "I niby ochronne..." oraz "Napoleonów". A poza tym, wiersz płynie, jak Sekwana.... :) Pzdr. s
  23. Udowadniasz, że nie wszystko, co stare jest złe. Istotnie, wartość miłości jest nieprzemijająca. Dobrze, że jeszcze to dostrzegamy.
  24. Z trudem próbuję nadążyć za biegiem dzisiejszych wydarzeń :) Dzięki za wpis. Pzdr. s
  25. Podrywał dziewczynę w necie bez ryzyka, że się w niej zakocha, gdy jemu odklika. Z czasem go oplotła, miłosną tkając sieć; aż nadszedł taki dzień, że zapragnął ją mieć. Wciąż ją śledził i był zawsze na jej tropie, bowiem już go miała na swoim desktopie. Zapomniała tylko powiedzieć mu szczerze, ilu takich fanów ma w swoim folderze; i kiedy był pewien, że już pokochała, z serca komputera go... zDELetowała.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...