-
Postów
2 291 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
5
Treść opublikowana przez Maciek.J
-
Chciałbym choćby jeden raz być cud kobietą Poetką bym wówczas została a nie tylko poetą Latem nosiła bym sobie króciutkie mini A na plaży ze sznurków uszyte micro-kini I bym tylko patrzyła jak się tamten pan podnieca Ale byłby wtedy super numer i byłaby niezła heca Mój kochany latał za mną jak śmigło helikoptera A ja bym godzinami wysiadywała sobie u fryzjera Potem jeszcze manicure u znajomej kosmetyczki Mój jedyny na obiad by robił pyszne polędwiczki Dzieci nie mówiły by o mnie wtedy nasz tato I nie miałabym żadnych problemów z prostatą Wszystko byłoby inaczej i nie takie samo Bo bym była żoną siostrą a może i mamą I wcale nie byłabym tak zwana słaba płeć Chciałbym… ale mogę sobie tylko …chcieć Jako kobieta miałabym inne wszak plany Każdy kawaler byłby we mnie zakochany Pewnie do tego sławną uczoną bym była I dłużej od mężczyzn statystycznie przeżyła Brawa bym też dostawała za wygrany quiz Byłabym sławną aktorką albo nawet miss Zostałabym inspiracją dla artystów malarzy Temat rzeźby by powstał z mojej cud-twarzy Na plotki bym chodziła z niejednym sekretem Chciałbym choć raz być kobietą ale wolę … facetem
-
Spojrzał przed siebie i w jednej chwili całe życie mu przeleciało przed zmęczonymi oczami na czarnym niebie słońce za gęstymi chmurami może to tylko sen to nie może być jawa nie rozumiał co się stało na ziemi rozlana cuchnąca lawa kto napisze ostatni tren obejrzał się za siebie nie zobaczył już cienia powoli tracił nadzieję w zeszłym tygodniu był pogrzeb wolności i czystego sumienia czy świat jeszcze istnieje obejrzał się raz jeszcze na drogowskazach zamazane litery nikt już nazwy żadnej nie przywoła nie było już prawie niczego wszystko zatopione w otchłani arki nadziei odpłynęły z przystani może odnajdzie swego anioła zamiast łez piasek z mogił wysypał spod powiek nikogo już nie było tylko on ostatni człowiek
-
Panna Jadzia ze wsi Długołęka. to bardzo skromna, ładna panienka. Hipolit kwiaty przynosił, w końcu o rękę poprosił, lecz nie powiedział po co mu... ręka ?
-
Leciałem do nieba aż pod chmury znajomy obraz był już taki maleńki górskie szczyty tonęły w gęstej mgle żegnaj ziemski mój świecie ponury od dzisiaj aniołów podziwiać będę wdzięki patrzę w głąb duszy a tam na samym dnie spokojne sumienie sobie śpi Ile to miesięcy tygodni i dni ileż czekałem długich lat okrutny czas marzenia kradł teraz z góry nic nie jest takie same tak to przecież to jest tu już widzę złotą rajską bramę przed nią stoi anioł Bonifacy *** łyk kawy całkiem wybudza ze snu pora wracać do pracy
-
Tracę już siły chociaż to jeszcze nie siły ducha czy ktoś zrozumie mnie i jeszcze wysłucha czy jeszcze raz przed kimś się cały otworzę powtarzam za wieszczem ,,smutno mi Boże’’ Na rzęsie ostatnia łza będzie za chwilę też sucha słaby jestem i bezradny niczym ranna mucha dlaczego życie bywa gorsze niż Madejowe łoże powtarzam za wieszczem ,,smutno mi Boże’’ Bezdomny pies może mnie odnajdzie i wyniucha może ciepłym oddechem mój gniew udobrucha czy warto żyć czy skończyć te męki już może powtarzam za wieszczem ,,smutno mi Boże ‘’ Do końca życia pozostanę z tą w sercu blizną nie wyleczę jej choćby najlepszym lekiem Juliuszu ty tęskniłeś wówczas za Ojczyzną ja tęsknię teraz ale tylko za Człowiekiem
-
3
-
Śnił raz informatyk wiekiem już niemłody o dziewczynie niezwykłej i przecudnej urody oczy miała granatowe niczym leśne jagody włosy zaś tak jasne jak utkane z samego lnu Jakaż piękna była ta dziewczyna z jego snu poruszała się cicho i delikatnie niczym łania odsłaniając smukłe nogi stawiała doń swe kroki białymi dłońmi zalotnie przy tym gładząc loki Szeptała: czekam na ciebie na stronie www… obudził się i poczuł że nadszedł czas kochania teraz albo nigdy jedna myśl przebiegła w głowie kto jeszcze jemu wyzna miłość w jednym słowie Czym prędzej zapisał na kartce adres dla pamięci w jednej chwili stał się jak wszyscy wniebowzięci to nie zwykła dziewczyna to bogini przeznaczenia musi się z nią umówić chociaż nie znał jej imienia Był zakochany bez granic po tej nocnej porze w cudownej dziewczynie jakby z boskiej opery *** Włączył komputer wpisał adres - na monitorze pojawił się komunikat ,, ta strona nie istnieje’’ zresetował wszystko mając w sercu nadzieję *** nie było już nic prócz komunikatu : ,, błąd 404’’
-
3
-
- informatyk
- dziewczyna
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Nie jedno drzewo i głaz
Maciek.J odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
smutne ale bardzo prawdziwe -
Poszukiwane było raz zastępstwo dla lwa (wiadomo od zawsze jest zwierząt królem) lecz cierpiał teraz bardzo z wielkim bólem bolały go bowiem zęby i to aż od razu dwa Żółwie odpadły bo są za bardzo powolne żyrafy zbyt wyniosłe nie nadały się wcale i z wiadomych względów hieny i szakale odrzucono małpy bo za sprytne i za zdolne Żaby za wygląd odpadły tak samo krokodyle antylopa za chuda a zebra w swojej pidżamie wygląda śmiesznie, papuga za często kłamie a węże i jaszczurki kojarzą się bardzo niemile Słoń jest za ciężki, w dodatku jeszcze z tą trąbą mrówki pracowite ale w oczy się nie rzucają sowy są mądre ale w dzień często przysypiają ciężko było wybrać zastępcę nad rzeką Kongo Hipopotam jest taki gruby a pająk chudszy niż trawy źdźbło na polu lub dużej leśnej polanie cały dzień kandydatów trwało to przesłuchanie … zastępcą została mała i cicha szara mysz
-
Całe życie pod górkę, ale teraz to już z górki, pewnie napiszesz wiersz komuś do laurki, a może uśmiechniesz się do ludzi i słońca, tak dawno był początek, a dzisiaj bliżej końca. Całe życie swój pchałeś a dzisiaj także pchasz, bagaż pełen błędów, które ty dobrze znasz, zawstydzony milczysz myśląc, że je ukryjesz, a pociesza myśl tylko, że jeszcze przecież żyjesz. Całe życie walczyłeś jak Don Kichot z wiatrakami, i daremnie gdy byłeś sam pomiędzy tłumami, smutno patrzysz latem w ogrodzie na ważkę, z goryczą w sercu połykasz jeszcze jedną porażkę. Całe życie niczym wiatr już prawie przeleciało, nawet nie wiesz jak właściwie to się stało, jeszcze piszesz kolejną strofę do pamiętnika, człowiek jest jak płatek śniegu co na wiosnę znika. Lecz nie martw się, póki serce twoje jeszcze bije, bądź jak bocian, co gniazdo co roku wije, idź na łąkę i przytul pierwszy wiosenny kwiat, i pomyśl jeszcze, jaki zostawić tutaj po sobie ślad.
-
Jeszcze blady świt budził osiedlowe bloki, do toalety szybko kierowałem kroki. Potem do łazienki umyć zaspaną buzię, po chwili z Pimpkiem ujrzałem sąsiadkę Rózię. Patrząc przez okno na senne jeszcze podwórko, niebo było prawie czyste bo z jedną chmurką. Piesek biegał od drzewka do drzewka szalony, znacząc własny teren na wszystkie świata strony. Spojrzałem raz jeszcze na pieska i raz na nią, i taki problem mi wpadł pod tytułem: władza. Kto kogo naprawdę codziennie wyprowadza? czy pani Rózia Pimpka czy to Pimpek panią ?
-
Spojrzał na pomniki w nienawiść dziś ubrane na ołtarze i szaty splamione grzechem to wszystko boli niczym rozdrapane rany na katedrę która ciągle jeszcze płonie tłum krzyczał słowa nie do powtórzenia w środku miasta jak w opętaniu skakał sacrum pokryte grzechu brunatną minią od nowa szatan ze słabymi grę wygrywa w ruletkę albo piekielnego pokera bo znaczone karty ubogi duchem obstawia nową religię ogłasza sardonicznym śmiechem z kalendarza pośpiesznie skreślona Pańska niedziela Quo vadis dzisiaj mój współczesny świecie dlaczego wiara w sercach tak łatwo umiera Pozwól Ojcze obiecałem im i dlatego wśród nich pozostanę aby głosić Słowo na chwałę Twojego imienia choć jestem jak wtedy wyszydzany krzyżowany *** ,, Ojcze, przebacz im bo nie wiedzą co czynią’’ *** Jezus usiadł na chwilę popatrzył na świat i gorzko zapłakał…
-
Nic nie robił przez całą kadencję dbając wyłącznie o własną prezencję nic go nie wzrusza bo nie ma czym i na co grunt, że pieniążki wciąż płyną i dobrze płacą Pokazał się chętnie w którejś telewizji a tam się wypowiadał z porcją hipokryzji tam bzdury znów gadał tu kłamał ponownie grunt, że klej dobrze trzyma stołek (dosłownie) Lecz skończyły się żarty panie i panowie teraz kampanię czas zacząć i w jego głowie rodzi się myśl jak dzięcioł zaczyna jemu pukać jak dziś na spotkaniu od nowa te tłumy oszukać Nie jest to wcale takie łatwe moi mili tak skłamać aby ludzie w to uwierzyli bo na tym polega zabawy sens i cały wic by obiecać wszystko ale nie dotrzymać nic Dlatego powtarza: a czeka nas ciężka praca myśląc o etacie, który jemu bardziej się opłaca tam gdzie mógłby zostać nawet do końca świata parę miesięcy wysiłku a potem urlop aż cztery lata Dlatego popłoch jest teraz -czas na nowe igrzysko on kombinuje jak wskoczyć na ciepłe stanowisko na wiecu uśmiecha się robiąc te wyuczone miny poprawię los i życie (w domyśle: własnej rodziny) Im bliżej czas jesieni tym bliżej do ludzi i może zaufanie ciżby gdzieś tam wzbudzi po kraju autobusem z obstawą już zasuwa tak moi kochani – te wybory to jednak harówa
-
3
-
Jest taki kraj gdzie nie ma mądrych co by chcieli rządzić i rządzą tylko tam sami debile nieomylni wszak zawsze mają rację, bo przecież debile nie mogą błądzić a każdy tyle na co dzień wie ile na obiad wypije oraz zje bo najważniejsze, że mają debilokrację debilny parlament a w nim debile posłowie, co co chwila uchwalają debilne ustawy i podpisuje je debil co ma pusto w głowie nawet ich nie czyta, treści nie ciekawy a nikt tam nie korzysta z porad psychiatry, ludzie snują się po ulicy i puszczają wiatry, a lata też im powoli sobie płyną za debilne zarobki kupują w hipermarkecie w strojach kąpielowych chodzą lecz zimą w wełnianych kożuchach i czapach w lecie debili zaś mieszka wszędzie tyle, że wyczujesz debila już na milę, gdyż takiego tam spotkać to nic trudnego tak się tylko zastanawiam i drapię w głowę, czy to państwo jest tak bardzo wyjątkowe i czy na pewno nie ma drugiego… takiego kraju na świecie gdzie gorzej jest niż źle?
-
Żółw tak powiedział z żalem do osła: -Spójrz jak ta głową chce sięgnąć chmury -Jak na wszystkich patrzy zawsze z góry -Nie lubię żyrafy, jest taka wyniosła Osioł mu odparł: drogi kolego -To, że jest wysoka nic nie znaczy -Bo dumę nie wzrostem się tłumaczy -Możesz być żółwiem ale mieć duże ego
-
Wacek Jaśminę we wsi Sokołów, bardzo kocha gdy siada do stołu. Wtedy nie prosi o wiele, ponieważ zawsze w niedziele, sama rozbiera się do rosołu.
-
Płacze poranione niebo dymu niejedną smugą spalone domy i martwe drzewa wokoło a dusze zabitych skarżą się dziś aniołom na to piekło które trwa już o cały rok za długo A ziemia znowu po raz który w ogniu jest skąpana ile niewinnych musi zginąć kto zrozumie chory dyktator pławi się w pysze i dumie grając w znaczone karty które dostał od szatana Obrazem jak z apokalipsy brzmi łzawe memento na polach zakrzepła przelana braterska krew ale usłyszy jeszcze cały świat głośny zew kiedy dobry Bóg zerwie wreszcie to nieludzkie pęto
-
To była bardzo znana sprawa pisano o niej od lewa do prawa ciekawy przypadek z karnego prawa Był oskarżony pan Oskar o zabójstwo żony był prokurator nie per procura oraz sędziwa sędzina Apolonia Stokura Oskarżony otruł żonę używając Klina ale w ocenie adwokata nie do końca była to Oskara wina wszak żona zatruła jemu całe lata Mecenas tym zabił sędzinie klina Oskar oskarżony został uniewinniony między innymi z powodu braku kata Po rozprawie Oskar z adwokatem poszli na lampkę dobrego wina gdzie muzycy na skrzypcach grali Raczyli się także Advocaatem potem z jednym kumplem grali w jego domu do rana w skata Film o głośnej sprawie Oskara rok później dostał Oscara
-
W zamyśleniu - w dniu urodzin...
Maciek.J opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Ile to już dni przeminęło czy ja jeszcze ogarnę ile to już nocy nieprzespanych przez koszmarne sny co wracają i bladym świtem jak bańki znikają dręcząc zmęczoną duszę krótko w myśli zostają Warto żyć dla chwil kiedy słowa na stosy ofiarne nie pójdą i nie pochłoną je piekielne płomienie gdy po niektórych znikną na zawsze nawet cienie tam gdzie w popiół się obrócą marzenia czarne Ile razy jeszcze mi inni szepną jak życie kochają ilu spotkam takich którzy dziś własne życie oddają nawet za tych, którym lepiej byłoby się nie urodzić po raz kolejny w mej wędrówce uczę się chodzić Wraz z godzinami, które zegary ciągle odmierzają czasem życie jest jak w ciemnym lochu uwięzienie skazany za wszystko- katem jest własne sumienie Tak dawno stawiałem zamiast liter znaki niezdarne dzisiaj w strofach wyrażam wczorajsze milczenie Podobno zostaliśmy stworzeni jako losu kowale ja nie pożałuję choć jednego dobrego dnia wcale Od zawsze noszę w sobie ukrytą jedyną nadzieję jeszcze słońce powróci i zziębnięte serce ogrzeje -
Masz serce najprawdziwsze a nawet dwa dlatego moje trwa wraz z całym światem z tym co kochasz najbardziej pozostań wiosennym słońcem ja zostanę dla ciebie skrzatem który spełnia dobre życzenia albo radosnym skowronkiem kiedy myśli moje skrzydlate zamienię w słowa i napiszę raz jeszcze od nowa historię cudu miłosnego zauroczenia masz serca najprawdziwsze dwa a nawet aż trzy delikatne jak z puchu poduszka podrzucasz co noc sny wdzięczności słowami szepczę ci odmieniony dla mojego duszka a gdy obudzą jutrzenki promienie już na sercu tak cieplej pozostaniesz moim kwiatem a ja źródlaną wodą obmyję twoją jasną twarz serce ile naprawdę ich masz nie jedno i nie dwa czy ktoś jeszcze tyle serc ma w oknie odbija się cudowne oblicze długie włosy utonęły w półcieniu ile ty masz serc poczekaj policzę a potem lekko wezmę na ramiona moja Miłości na zawsze wyrzeźbiona w najcenniejszym kruszcu najdroższym szlachetnym kamieniu
-
Fraza ,,zawsze'' jako repetitio podkreśla to słowo, w innym wersie zmieniłem na inne słowo co do czasów w czasownikach - celowo użyłem różnych pozdrawiam również ;-)
-
Zenobiusz Bałwan nad brzegiem Wisły, dziwaczne miewa często pomysły. Ostatnio z tego dziś żyje, że zawraca Wisłę kijem. Biedak na starość postradał zmysły. Benek Kapusta spod miasta Sztumu, raz u doktora narobił szumu. Bo wszystkie rozumy zjadł i szybko w depresję wpadł. Bo nie przybyło jemu rozumu.
-
1
-
Jak cierpliwe Penelopy pełne trwogi czekają aż wrócą oni z kolejnego góry szczytu jako zwycięzcy a za oknem niespokojna zawierucha lecz tak często dobry los ich nie wysłucha kiedy oni znów dosięgną niemal nieba błękitu w górach na wieki wtedy pozostaną zakuci martwi w bezlitosnym lodzie snem wieczystym śpią zmorzeni otuleni w wiecznym chłodzie po wędrówce do apogeum marzeń do świata innych uczuć i wrażeń zasnęli dzisiaj szczęśliwi i umęczeni choć znów nie zdarzył się ten jeden cud a one wciąż czekają czytając od nowa słowa dawnych wierszy i listów bo zawsze wierzą że powrócą zawsze wierzą i kwiaty w sercach trzymają bolesnej tęsknoty zanim na powitanie w piersi uderzą oba serca mocniej i radośnie one muszą zapomnieć o wiośnie mają inny swój czas złoty nie Odysowe Penelopy gdy umierają z bólu tęsknoty wierne żony himalaistów
-
Do zobaczenia po tamtej stronie...
Maciek.J opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
prawdziwej przyjaciółce... ----------------------------------------------- Kolejne imię zapisane do wysłużonego pamiętnika tam są zapisani wszyscy których już tu nie zobaczę nic już nie będzie tak samo tylko zegar w pokoju Tak samo jednostajnie na ścianie cicho tyka już nie przeczytam kartki od ciebie ze skrzynki byłaś zawsze tak blisko chociaż bez internetu Thanatos znowu rozdała zimne upominki kochałaś wiersze a pewnie także poetów dzisiaj jeszcze jedno serce za tobą płacze coś jeszcze napiszę ale nie teraz i nie od razu Nie ma już Ciebie ale jesteś wyryta w pamięci byle nie zapomnieć twego obrazu znowu zły Los nam wszystko pokręcił lecz twojej karty w pamiętniku nic nie wydrze Atrament wieczny nigdy nie wypłowieje piasek do końca przesypany w klepsydrze czy się kiedyś jeszcze spotkamy na razie mam wiarę i nadzieję że już spróbowałaś wody z wiecznego życia zdroju-
4
-
Przepraszam wszystkich, ale mały brak czasu na razie nie pozwolił mi na napisanie czegoś całkiem nowego –ale myślę,że nie wszyscy znają ten wiersz i dlatego zamieszczam go po ,,remoncie’ *** Na początku przyjechało pogotowie ratunkowe bo teściowa dostała korkiem szampana w głowę teścia dopadło chyba ostre zapalenia wyrostka zaś babuni w przełyku utknęła kurczaka kostka dziadunio struł się zepsutym starym żurkiem w dodatku wodą popił ze skisłym ogórkiem i wnuczków na razie nikt teraz nie zabawia pod choinką się bawiły w puszczanie pawia najadły się batonów czekolady i cukierków nikt im nie odwinął ze sreberka i papierków mamusia miała w gipsie przecież obie ręce gdyż się wywróciła na posadzkę w łazience prawnuczek z drugim bawią się w Sulejmana i tak jeden drugiego dusi sznurkiem od rana najmłodszy znów płacze bo narobił w pieluchy i latają teraz mu koło kojca upierdliwe muchy tatuś zaabsorbowany nowym smartfonem pomylił drzwi po czym wypadł… balkonem prosto na wujka a ten się tak nań obraził że wrócił do domu a tam go prąd poraził ciocia coś tam mu rzekła: kabel byś skrócił… i straciła wnet przytomność i nikt jej nie ocucił z kolei szwagier się pokaleczył bo szwagierka potłukła mopem wszystkie lustra i lusterka wypaliła wtedy z nerwów całą paczkę papierosów bowiem pomyliła Domestos z lakierem do włosów stryjenka prosto w twarz dostała od stryja kiedy ten chciał zabić karpia za pomocą kija w końcu kiedy martwa ryba była już w durszlaku zabrakło wtedy wody również w zlewozmywaku a z kranu poleciała jakaś brunatno czarna breja tymczasem teść wyzwał zięcia za coś od złodzieja piesek i kotek uciekły z domu całe w lęku i strachu Pikuś trafił do piwnicy Mruczek lądował na dachu nawet żółw opuścił pośpiesznie swoje terrarium a ktoś podpity wypuścił całą wodę z akwarium pogotowie zatem udzieliło wnet pierwszej pomocy potem usiedli wszyscy przy stole o samej północy tylko kuzyn w kącie sączył ciecz podobną do soku I gdy wreszcie sobie pożyczyli do Siego Roku ocalała na choince żarówka rozjaśniła mrok przecież taki huczny Sylwester to tylko… raz na rok *** DROGIE POETKI I DRODZY POECI Z POEZJI .0RG NIECH WAS NIGDY NIE OPUŚCI NADZIEJA NA TO, ŻE LEPSZY CZAS TERAZ NASTAJE BO ZAWSZE NOWY ROK COŚ TAM DAJE... SZCZĘŚLIWSZEGO NOWEGO ROKU 2023 !!
-
,,Cicha noc święta noc’’ niezwykły to czas czy usłyszysz w żłóbku płaczu dzieciny kiedy zabiegany odliczasz już godziny wtedy Emanuel narodzi się tutaj pośród nas Od tylu lat z Betlejem prowadzi gwiazdy blask pozdrawia królów co przybyli z krainy bądźmy i my gotowi i nasze też rodziny by zaśpiewać Dzieciątku radosną kolędę wraz W tę świętą porę gdy wyznaczona jest godzina ta która się mnoży się od nowa na lat wiele na czas przebaczenia gdy podarowana jest wina W tylu rodzinach na obraz w domowym kościele gdzie Jezus życie w ludzkich sercach zaczyna połam ten opłatek którym z tobą się dziś podzielę
-
1