Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Na ludzkich kościach skaleczyłem nogę rozrzucone na polu mieszają się ze złomem. Kości wystające z ziemi stanowią zaporę którą coraz trudniej ominąć. Ktoś rozrzucił kości deszcz je wypłukał z ziemi bezdomny pies jedną w pysku nosi. Tłum ludzi z walizkami gdzieś odjechał krewni na nich na peronach czekają. Modliłem się z całym ludem abyś zło cofną przyszło rankiem kiedy spałem. Skoro Bogiem jesteś dlaczego ludzie Cię zabili przez wieki zemsta za bogobójstwo trwa. Nie potrzebna modlitwa nikt nie widzi pokuty tłumu skrzywdzonych w czarnych sukniach kobiet. Nit nie chce walczyć nikt nie będzie się modlił wystarczy mentalność człowieka zmienić. Nikt nie czuje nienawiści nikt nie nosi broni nikt nie zostawia ofiar.
  3. @Alicja_Wysocka ten wiersz jest jak kwiat paproci wśród kwiecistych wierszy. Takie moje pierwsze skojarzenie -wyjątkowy. Kwiaty co kwitną wśród i pomimo chłodów, są najpiekniejsze, najsilniejsze i najpiekniej pachną 🙂🥀
  4. @Roma Autorko, wbrew przekłamanym, imputującym mi złe intencje, komentarzom pewnych osób - zamieszczam uściślenie: moja ostatnia uwaga, dotyczyła własnego, złego doświadczenia z pewnym pseudomentorem, człowiekiem najniższych instynktów, który próbował mnie całkowicie mentalnie zniszczyć ( pod pozorem „ doradztwa” w kwestii pisania poezji ). O takich właśnie ciemnotriadowcach ( nazwa od Triady: makiawelista, narcyz, psychopata) - jest mowa w zamieszczonym przeze mnie filmiku. Po raz kolejny i ( mam nadzieję ostatni! ) - podkreślam, że czytając Twój tekst, potraktowałam go jako przestrogę przed mentalnym „ otwarciem” się adeptek ( zwanych dla zmyłki: uczennicami), przed przypadkowymi osobami, może podającymi się za doświadczonych poetów. Banalna ( pozornie) wymiana doświadczeń, o ile jest prowadzona z patologiczną strategią, której w porę nie odczytasz - może skutkować tragicznie, bowiem żadna sztuka nie usprawiedliwia ingerencji w psychikę drugiego człowieka. Takie działania podejmują psychopaci. … i jeszcze kopia listu do Admina: po wielu agresywnych, publicznych atakach ( wraz z inwektywami ) - na moją osobę, przez usera o nicku Migrena uprzejmie proszę Administrację o upomnienie tego człowieka, również publiczne. Unikam z nim kontaktu, nie komentuję i nie czytam jego tekstów. Osobnik ten bezceremonialnie wtrąca się do moich komentarzy pod cudzymi wierszami, manipuluje moimi wypowiedziami nadinterpretowując zgodnie ze swoją rozhisteryzowaną naturą (być może jest zaburzony a trudno to wykluczyć, gdyż w wypowiedziach ma mocne wahania nastrojów i jest strzępem nerwów ). Proszę Administratora o reakcję, ufając, że ten portal może być jeszcze przestrzenią do swobodnej wypowiedzi, a nie ringiem bokserskim dla świrów, zafiksowanych na nękanie konkretnych użytkowników - tutaj - mnie. Z uszanowaniem, Dagna
  5. Bardzo ładny, różne oblicza są.
  6. @viola arvensisBardzo dziękuję, chyba za bardzo lubię filozofię! :)))
  7. @Berenika97 Bardzo głęboki wiersz. Twierdzę, że trzeba go czytać po mału a i wielokrotnie najlepiej, żeby też dotarł głęboko. Z podziwem 🔥
  8. @Toyer No tak. Jednak reinkarnacja jest dobra dla tych, co pójdą po rozum do głowy. W przeciwnym wypadku to niekończące się koło głupoty. Dzięki za wpis @Nata_Kruk :) Właśnie tak jest. Sprawdzałam w necie - w każdej SEKUNDZIE na ziemi umiera dwoje ludzi, ale rodzi się czworo :) Życie zwycięża:) Tobie również - zdrówka :)
  9. "Somnambólik od siedmiu boleści" dublujesz, ponadto cóż to ma oznaczać? Być może nie ogarniam, ale dla mnie są tu dwie części: pierwsza niezakończona i druga pozbawiona początku! Lubię twoje wiersze, tak poza tym. Pozdrawiam serdecznie!
  10. Na skraju lasu, gdzie drzewa stały jak strażnicy pradawnych tajemnic, stała stara chata – drewniana, zniszczona, a jednak dumna w swej prostocie. Jej ściany, poszarzałe od wiatru i deszczu, były jak pergamin, na którym czas wypisał historie życia. Dach, porośnięty mchem i rozkwitnięty pajęczynami rosy, przypominał o zmierzchu dni i wschodzie nowych poranków – o cyklu życia, który nigdy nie ustaje. Weranda oplatała front domu jak otwarte ramiona, zapraszając świat do środka. Była stara i skrzypiąca, lecz pełna ciepła – jej deski pamiętały kroki dzieci, westchnienia kobiet i ciężkie kroki mężczyzn wracających z pracy. Na balustradzie drżały krople rosy – każda jak maleńka perła, odbijająca blask budzącego się słońca. Obok, w glinianych donicach, kwitły zioła: mięta, lawenda i pachnące lekko miodem lankowe kwiaty. Ich wonie, unoszące się w chłodnym powietrzu, mieszały się z aromatem kawy stojącej na stoliku – czarnej, gorącej, tak mocnej, że jej zapach zdawał się spajać sen z jawą. Fotel bujany cicho kołysał się na werandzie, skrzypiąc jak stara kołysanka. Poranek powstawał powoli, jak obraz malowany miękkim pędzlem. Ziemia była jeszcze wilgotna od nocy, a Wisła, leniwa i spokojna, niosła srebrzystą mgłę na swoich ramionach. Jej nurt płynął tak cicho, że przypominał oddech śpiącego olbrzyma. Niebo, początkowo zasnute błękitną mgiełką, zaczynało rozjaśniać się różem i złotem. Na polanie, w oddali, sarna pochyliła głowę nad trawą, a liście drzew szumiały delikatnie, witając nowy dzień. Ptaki rozpoczęły swój koncert – najpierw ostrożny głos kosa, później dźwięczne trele słowika, aż wreszcie cała orkiestra rozbudzonego świata uniosła się w powietrze. Ich śpiew odbijał się od tafli wody i wracał echem, jakby powtarzał melodię życia. Wśród tych dźwięków rosły kwiaty lankowe – ich białe i różowe płatki były tak delikatne, że wiatr zdawał się je głaskać z namaszczeniem, jakby bał się zbudzić śpiące w nich światło. Na bujanym fotelu siedział mężczyzna – część tego krajobrazu, tak mocno związany z ziemią, że wydawał się jednym z jej owoców. Jego dłonie były twarde i spękane, jakby wrosły w ziemię, którą tyle razy obrabiał. Skóra na jego twarzy miała barwę starego drewna, a zmarszczki układały się w mapy całego życia. Plecy były zgarbione od pracy, ramiona silne, lecz osłabione latami wysiłku. Jego oczy, choć przygaszone, wciąż nosiły blask człowieka, który kochał prostotę dnia – spojrzenie kogoś, kto znał smak chleba własnoręcznie upieczonego i ciężar kosy na ramieniu. Trzymał w rękach filiżankę, pozwalając, by ciepło kawy ogrzewało jego palce. Zapach napoju przenikał do jego myśli, a on patrzył przed siebie – na rzekę, która była jego lustrem od dziecka, na las, w którym uczył się słuchać ciszy, na kwiaty, które wyrosły dzięki jego pracy. Świat zdawał się idealnie cichy, a każdy odgłos był jak nutka pieśni: trzepot skrzydeł jaskółki, szelest traw, cichy plusk wody. I wtedy, gdy dzień rozkwitał najpiękniej, poczuł to nagłe szarpnięcie. Serce zadrżało w jego piersi, a potem przeszył go ból tak ostry, że oddech zamienił się w ciężkie westchnienie. Fotel zakołysał się, filiżanka wysunęła z dłoni i roztrzaskała się o deski, rozlewając ciemną kawę – jak krople krwi na jasnym drewnie. Dźwięk ten był cichy, niemal nienaturalny, zagłuszony przez śpiew ptaków, które zdawały się śpiewać głośniej, jakby próbowały zatrzymać to, co nieuniknione. Mężczyzna pochylił się, łapiąc się za pierś, ale w jego oczach nie było strachu – tylko spokój i rezygnacja. Patrzył jeszcze na słońce odbijające się w tafli Wisły, na białe płatki kwiatów drżących na wietrze, na las, który znał jak własne dłonie. Powieki opadły powoli, a jego ciało, które całe życie było narzędziem pracy, znalazło wreszcie odpoczynek. Świat nie zatrzymał się – wiatr wciąż pieścił liście, ptaki nadal śpiewały, a rzeka niosła swoje wody dalej. Jednak przez krótką chwilę wydawało się, że przyroda zamilkła, oddając mu cichy hołd. Umarł, patrząc na to, co kochał najbardziej – życie, które odchodziło tak samo naturalnie, jak przyszło.
  11. @Rafael Marius taka sama rutyna codziennie, życie kobiety jest spokojne, unormowana sielanka. Żyję w zgodzie z Bogiem. :)
  12. Od czasów szkolnej ławki, tej oślej, Ochoczo palce podnosiłem w klasie piątej „b”: „Proszę pani, Anka ściąga, Rysiek kredę zjadł, Baśka cycki pokazuje naokoło” Dobry w tej profesji byłem, mistrzunio, Aż duma mnie rozpierała, skrzydła rosły. Na przerwie łomot srogi brałem, Becząc, do domu gnałem pod spódnicę mamy. Na podwórku wielbiony byłem za wyczyny, Odznakę konfidenta mi przyznano jednogłośnie Oraz dyplom zdrajcy nieugiętego. Puchar wznosiłem – kolaboranta. Z gospodarzem domu sztamę miałem, Donosiłem na ekscesy i złodziejstwo. Dzielnicowy klepał mnie po plecach Za meldunki i dowody zbrodni. Pod drzwiami zwąchałem, razu pewnego: Sąsiad bimber pędzi, drugi kradnie prąd, Bale urządzają do białego rana – na golasa. Stare dzieje… szczeniak byłem głupi. Dziś, zza biurka, w garniturze od Gucciego, W butach wyglancowanych od Diora, Z duszą urzędnika i poważną miną Okiem rzucam na petenta: „Czego?” W zębach dłubię, po brzuchu się drapię, Wielkim jak bęben dobosza... bum! bum! Na postrach wybijam niedowiarkom. Oto mój życiowy sukces: skargi rozpatruję.
  13. @hania kluseczka tekst mi się bardzo podoba.
  14. @Migrena zgadzam się, interes, kasa i władza, ponad wszystko
  15. @TylkoJestemOna nigdy bym na to nie wpadła, ale może faktycznie powinnam zacząć szukać roboty, gdzieś w PR, chociaż wydaje mi się, że gdybym świadomie miała zareklamować jakiś produkt, usługę, firmę, to nic by z tego nie wyszło;)
  16. @janofor Moja opinia. Wojna dzieje się tam i teraz. O bestialstwie Ukaińców na Ukrainie i Powstaniu Warszawskim - nic. O aktualnych, terytorialnych żądaniach banderowców wobec Polski / Przemyśl/ - nic. Kazda polska złotówka wydana na rzecz Ukrainy to złotówka zabrana polskiemu dziecku, jego rodzicom, jego dziadkom. Każda złotówka to fizyczne kalectwo lub śmierc Rosjanina i Ukraińca. Rosja tę wojnę wygra !!!! Nie ma innej opcji. Rosyjskie siły strategiczne przeznaczone na wojnę z NATO nie zostały naruszone. Armia Rosyjska udostępnia jedynie mniej niz 1 procent swoich zasobów na wojne na Ukrainie. Są to głównie dane wywiadowcze i logistyka. Przewaga Rosji nad Ukrainą jest tak miażdżąca jak przewaga lwa nad królikiem. Każdy kto myśli inaczej jest idiotą. Na Ukrainie giną ludzie dla globalnej kasy. Dla szmalu. Rosja nigdy nie odda Ukrainy NATO. Nigdy. Zrozumieli to już amerykanie. Każdego dnia gina tam ludzie. Ukraina zamówiła w Niemczech 60 tysięcy protez nóg i dłoni. Nie dajemy pieniędzy na głodujących ludzi. Bulimy polską kasę żeby tam lała się krew.
  17. @janofor Za czasów komuny, lata 60 i 70 ubiegłego stulecia, nie uczono w szkołach o Katyniu i Wołyniu. Osobiście dowiedziałem się o tych polskich tragediach będąc już na antypodach w późniejszych latach. Uważam, że takie rzeczy powinno się zawsze pamiętać i uczyć o tym w szkołach, aby młode pokolenia znały prawdziwą historię swojego kraju. Ukraińcy, NIemcy i Rosjanie to narody, które najwięcej krzywdy wyrządziły polskiemu narodowi i o tym nigdy nie można zapomnieć. Zgadzam się z tym, że pamięć o tym jest ważna, lecz pamięć bez nienawiści, ponieważ nienawiść jest to kość niezgody, która nie leczy, ale rozdrapuje rany. Chciałbym teraz oddać hołd wszystkim tamtym ofiarom bestialsko pomordowanym. Cześć i chwała ofiarom Katynia i Wołynia.
  18. @hania kluseczka tu wychodzi reklama dhl😁 ale ogólnie ✌️
  19. przyznam - początku nie rozumiem? za resztę ⭐ @wierszyki
  20. @Naram-sin przerysowane ale dobrze uchwycone:)))) Pozdrawiam
  21. @aniat. 🦾 otóż to, wiedza=świadomość to najprawdziwsza siła, taki/a nawet nie podejdzie, ewentualnie za plecami coś tam uknuje😁 Ale puenta pokazuje tu siłę Ducha, to jest Coś, nigdy nie będzie pustką. ☺️ pozdrawiam Autorkę.
  22. nie pachniało żywicą i końcem świata ciała były białe jak pytania których nikt nie odważył się zadać nie miałem darów tylko echo po własnym głosie w drżeniu rąk nie byłem gotów kiedy nie wezwano mnie po imieniu a jednak wszedłem w otwartą przestrzeń z niepewnością jak świecąca rana kurier dhl
  23. @Berenika97 Dziękuję😊
  24. Dzisiaj
  25. @violetta Jest jeszcze u Ciebie?
  26. @Berenika97 Tak, tak ma być :) Dziękuję za to, że to wszystko dostrzegasz. Dwa ostatnie wersy są najważniejsze. Dobrej nocy i dziękuję, że zajrzałaś :)
  1. Pokaż więcej elementów aktywności


×
×
  • Dodaj nową pozycję...