Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Magii rozróba: nabór z orgii gam.
  3. @simpleisperfect fajny taki autopromocyjny ;)
  4. Pięknie dziękuję wszystkim za czytanie i słowo. Fajnie, że wybrzmiała ironia:) Pozdrawiam Was.
  5. @Gosława... jakże smutna i piękna zarazem jest treść tego wiersza. Weszłam dla tytułu, bo... essere, to... być. Niech maleństwa narodzone, będą. Duży plus.
  6. @skarpetawsosieCześć Podoba mi sie pomysł na wiersz i to , że daje możliwość różnej interpretacji.
  7. 27. Po złej stronie (narrator: grecki najemnik w służbie Dariusza) 1. Złoto nie kłamie. Kłamstwo zaczyna się od sztandarów. 2. Słyszę, że chłystek z Macedonii niesie wolność. 3. Kto mówi o wspólnym wrogu, zwykle sam chce więcej ziemi. 4. Nie wierzę w bogów. Widziałem, jak giną razem z miastami. 5. Nie mam wrogów. Mam ludzi po drugiej stronie. 6. Walczysz długo, aż przeciwnik przestaje mieć twarz. 7. Patrzę w nurt. Zbyt spokojny, żeby nie był złowrogi. 8. Śmiejemy się przed walką. Po to, żeby nie myśleć. cdn.
  8. @Berenika97 Dziękuję. Myślę, że warto zwracać uwagę na takie zjawiska, chociaż pewnie mało kogo dzisiaj to jeszcze rusza.
  9. @huzarc... współczesne czasy to skażony przewrót, sygnalizujesz to treścią wersów, spokojne wejście, ale dalej, np... starość liczy tylko na siebie... Oby nie.. tylko. Podoba mi się przejście do puenty... jest.. też.. lepiej.. "też" przekorne nieco, ale ono jest. Smutne to. Co do karpia... nie będę szukać, nie przepadam i... niech nie zabraknie go tym, którzy zechcą kupić.
  10. Waldku... z Takim strachem nie strach złożyć głowę na poduszce, do snu... ;)
  11. @Nata_Kruk 🌻
  12. Podobnie myślę.
  13. @andrew... lubię motyle... tutaj dobrze porównałeś... miłość jest jak motyl... bywa ulotna, ale potrafi także zmienić człowieka, ludzi na lepsze. Lubię poezję ks. Twardowskiego.
  14. hehehehe

    Nerda dren

    I Odyn napada, panny doi
  15. ... na tym bym zakończyła (może niesłusznie) Ogólnie na tak...
  16. hehehehe

    I Klimek Emilki.

    O i limes, Emilio! Akt Emilii "Limetka"
  17. Nowy świat trochę jak pieczony kartofel z drewnianego żaru świat dość zielony by żywić nie pustynia jest dostatek wody coraz mniej przemysłu coraz więcej ruchu to pewnie dzięki szybkiej komunikacji jak ściętą grzywkę pożegnałem ciężkie myśli i nadmiar którego nikt nie chciał Ptaki mogą się osiedlić tam gdzie ruczaj ...nie w zaginionym
  18. Radek.. na samo słowo.. reklama.. dostaję alergii, bo jest wszędzie, nawet obok smutnych wiadomości. Dobrze podpatrzone.
  19. Super to brzmi... :) jak i fajna puenta... peelka poszła zrezygnowana do lasu, na łąki i pola (dobre miejsca do poszukiwań sensu)... w słomkowym kapeluszu choć bez głowy... :) Ode mnie, plusik.
  20. @APM... tego czegoś... :) powinniśmy nieustannie szukać.
  21. @Whisper of loves rain... treśc jakby nieco z innej epoki, ale to przyjemne czytanie, warto było doczytać do końca, puenta zaskoczyła, pozytywnie. Życie... jakże to wielkie słowo.! Nic więcej nie dodam.
  22. @Berenika97... ... treść Twojego wiersza wyraźnie szepce, że.. w półcieniach niedopowiedzeń... nie potrzeba łąki, żeby ciała stały się liryką, wystarczy ułożyć się w wersach rozebrać ze wstydu.. :) by pomiędzy... dotknąć żarliwej puenty. "Poza rymem"... i aż tyle się zadziało. Bardzo pomysłowo, chyba jesteś na fali, to dobrze. Niech Ci się plotą wiersze. Pozdrowienia.
  23. @APM ... a gdyby gdyby to Coś nawet jak go nie ma zaprosić podarować uśmiech ujawniłoby się czeka na znak ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia
  24. Dzisiaj
  25. @Nata_Kruk A moim zdaniem ten wiersz to studium zasypiania i wybudzenia 😉 Opisujesz stany, zdarzenia bardzo dobrze mi znane. Dzień nie zawsze chce się domknąć w jednym mrugnięciu powiek i czasami trzeba faktycznie wstać, żeby wszystko sobie uporządkować, a refleksje w takiej chwili, kiedy wszyscy już śpią pojawiają się z automatu. Bardzo dobra puenta. Pozdrawiam serdecznie.
  26. Gerber

    koszmar

    Samochód jadąc z dużą prędkością wpadł w poślizg, przekoziołkował zatrzymując się na drzewie. Po paru minutach przyjechało pogotowie i szybko przewiozło poszkodowanych do szpitala. - Kim jesteś? - A kto mówi? Nie widzę, jest ciemno. - To ja zadaję pytania. - Ale…? Czy jestem na tamtym świecie? - Można tak powiedzieć. - Jestem arcybiskupem, nazywam się Mędraszewski. - A jakie były twoje marzenia? - Żeby być papieżem, ale się nie udało. Zresztą miałem małe szanse. - Czego nienawidziłeś? - Wielu rzeczy, mleka, kaszy gryczanej a ostatnio tęczowej zarazy! - A komuny? - Z nią nie było tak źle. Oni o nas trochę dbali… no może nie o wszystkich, ale przymykali oko na nasze… - Zboczenia? - Teraz, gdy jest tyle zboczeń to się czepiają, a przecież wiele zawodów ma jakieś ulgi. Mogą iść na wcześniejszą emeryturę. A my? Przecież tych zboczeńców wcale nie jest tak dużo, a te wredne dzieciaki same się tulą i siadają na kolana. Powołań coraz mniej, zapewne wielu by chciało, ale… - Ale? - Boją się, teraz nie ma zmiłuj dla zboczeńców w sutannach. - No cóż, tutaj od zawsze się uważa, że to trzeba leczyć. - No niby tak… - A czytałeś Biblię? - Bardzo pobieżnie, tak do egzaminów, zakuj, zdaj, zapomnij. - No i w tym problem. - Wiem, wiem, ale przecież nikt tego nie czyta. - Co byś chciałbyś robić po śmierci? - Hm…? Może… ingerować w życie? - W jaki sposób? - No, żeby było na nasze, niszczyłbym to całe gender, odebrałbym Nobla Tokarczuk. Wyciąłbym wszystkie drzewa na świecie, wystrzelał wszystkie dzikie zwierzęta i uczyniłbym sobie ziemię poddaną. Z kapłanów zrobiłbym najbogatszą kastę. - Ciekawe? A przecież Chrystus żył skromnie, jeździł co najwyżej na osiołku, ze wszystkimi się dzielił… - On był Bogiem, po co mu bogactwa, władza i poklask, on nie miał potrzeb, wątpię by w ogóle w coś wierzył. - Ale tutaj rozlicza się ludzi, a oni powinni być wierzący, mieć pozytywne potrzeby i realizować je w swoim życiu. - Wiem. - Więc co zrobiłeś dobrego? - No… pomogłem takiej jednej małolacie. - W jaki sposób? - Chciała popełnić samobójstwo, przekonałem, żeby tego nie robiła. - O! To naprawdę chwalebne, powiedz coś więcej? - Pewien ksiądz ją wykorzystywał seksualnie. Wkładał ręce w majtki i nie tylko ręce. Była bardzo tym zdołowana i popadała w coraz większą depresję. Sytuacja była bardzo delikatna, więc powiedziałem jej, że nie ma czym się przejmować. To taka energoterapia, która pogłębia jedność z mocą bożą. I udało się, dziewczyna uwierzyła i ozdrowiała. - A ja już miałem nadzieję, że jednak masz w sobie małą cząstkę dobra. - Święty Piotrze ukaż mi się, rozmawianie z samym głosem jest takie… - Nie jestem Świętym Piotrem. - A kim? - Głosem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. - Coo!!! – krzyknął ze wściekłością. - Co się tak unosisz? - Nienawidzę!!! Obudził się przerażony. - O Boże to był tylko sen. – Odetchnął z ulgą arcybiskup. Spróbował się podnieść. – Au! – Zabolało go w krzyżu, a i głowa była jakaś taka ciężka. Leżał w łóżku, wokół panowała ciemność. Próbował sobie coś przypomnieć… - Tak… poślizg, wypadek, drzewo. – Pamięć zaczęła wracać. – Jestem zapewne w szpitalu i żyję, żyję! – Ciesząc się szukał po omacku, włącznika światła. - Jest! – powiedział z zadowoleniem. Zrobiło się jasno, delikatnie podciągnął się na łóżku. - Ma się farta – pomyślał z satysfakcją. Potem zauważył czerwone serduszko na ścianie, z informacją: „Łóżka wielofunkcyjne, zafundowane przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy”. - Co!!! – krzyknął na cały głos, potem coś go zakłuło w okolicy serca, zajęczał i osunął się na poduszkę.
  27. Człowiek i wiersz... a ostatni wers, mają... własną wymowę i własne milczenie.. bardzo to celne. Hej zimowe.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności


×
×
  • Dodaj nową pozycję...