niefortunny ciąg zdarzeń?
czy może to we mnie siedzi diabeł
wyssanych pojęć z mlekiem matki
trzeba tak a nie tak
powinno się
a życie sobie
ludzie sobie
i ja sobie
wizualizacje pękają jak bańki mydlane
pod naporem rzeczywistości
jeszcze się nie nauczyłam
i może nigdy nie nauczę przegrywać
z tym co nieuchronne
głupio to brzmi
ale chcę być dzieckiem
jestem i nim zostanę
amen
jakże nie lubię eliptycznych ucieczek słońca
w miejsca w których mnie nie ma
wiatru z mroźnym oddechem
pustych oczu wieczornego cienia
uciekam szybko bo coś czai się
pod lasem
patrzę w żółte okien latarnie
luba myśl w sercu radośnie kołacze
oto mój dom wiem
że przygarnie
@szarak_42
marzenia w zielonych butelkach
nienasycenie
złudna nadzieja
kiedyś ty młody
i ja młoda byłam
ckliwa sentymentalna chwila
a jednak boli
zielona butelka
czasem dotknięta
w czasie zraniona
zamknęła coś
co ze mną skona
pozdrawiam Kredens
marzenia schowane
w zielonych butelkach
czasem ze światłem grają
nienasycenia lekka mgiełka
sprawia że ożywają
zamierzchłe już omszałe
jak długowieczne wino
kiedy ty byłeś chłopcem
a ja dziewczyną
jakież to ckliwe sentymentalne
chciałoby się rzec
banalne
a jednak boli ta żywa tkanka
czasem dotknięta
w czasie zraniona
i właśnie ta zielona butelka
zamknęła coś co
ze mną skona
echa
szopki gwiazdek śniegu
sikorek przy słonince
gili na krzaku berberysu
bombek na choince
echa
kuchennej krzątaniny
kolęd z przejęciem
wyśpiewywanych
radosnego śmiechu
obdarowanych
echa
splatają się z dzisiaj każdemu
komu jeszcze jest dane
przy stole zasiąść
wspomnieć tych
co w lepszym świecie
mają świętowanie