brak mi punktu zaczepienia, poruszam się po wyimaginowanych wnętrzach, ale bez celu i kierunku.
To trochę jak sztuka dla sztuki, ponieważ nic nie zostaje mi wewnątrz, nie czuję nic
poza pamięcią o formie, przyznaję ciekawej, wypracowanej, ale to tylko fiszbiny
okalające właściwą (być może piękną zawartość), gipiury, frędzelki, o z dóbki, ku
tasiki. Niestety, nic poza tym. Wytworna restauracja, wytworna obsługa, niestety,
wychodzę głodny. Może następnym razem.
Pozdrawiam.