już się natychmiast biorę do rzeczy
a Ty mi żale przestań wylewać
łzawiące smutki wierszyk zniweczy
cichcem przychyli kawałek nieba
to nic że boli przyj na wyrazy
by się złożyły w radosną całość
niosąc ładunek subtelnych wrażeń
i czystych wzruszeń których tak mało
już nogi same rytm ujarzmiły
ciało wiruje wraz ze światłami
a myśli tkwiące na długiej szyi
pragną wyskoczyć w nieznane
zdrowy rozsądek otworzył oczy
przypominając istotę rzeczy
czym chętne myśli ze szyi spłoszył
i je natychmiast zniweczył
zwyczajnie brzydka się nie obejrzysz
makijaż zginął zwykła sukienka
wtopiona w szarość zapewne żebyś
nawet przypadkiem nie zapamiętał
lecz gdy przemówi zginęła szarość
słowa budują koloryt twarzy
słuchałbyś słuchał i ciągle mało
a gdy odejdzie samotnie marzysz
ślady na plaży
już mi się marzy
mały wojażyk
z kimś bliskim gdzieś
lecz niesie życie
troski co skrycie
chowam w swym bycie
codzienna treść
pozdrawiam Jacek
Wiesz jeszcze nie znalazłem tych reguł w mądrych książkach ale J. Jankowski wbił mi do głowy abym zawsze swoje wiersze czytał na głos - jak będziesz czytał to usłyszysz.
Wiele razy zastanawiałem się nad budową wierszy Kerna - nieregularne a jest ok.
Pozdrawiam Jacek
aż nagle mocno się zakręcił
tworząc ku niebu wielki lej
kradł ludziom wszystko ta jak leci
i cwaniak schował pośród kniei
i choć go wszyscy sobaczyli
on odpowiadał z dziką zwadą
ja pędziwiatr - jacy mili
teraz to ze mnie jest tornado
treściowo owszem fajne, ale z rytmem poradzić sobie nie mogę
L. J. Kern też tworzył formy nieregularne ale rytm był zachowany
Wszystkiego dobrego z okazji imienin i przepraszam, że się nie odzywam ale byłem na wyjeździe
Jacek
a gdy mi smutek ciszą dokuczy
gwiazdami spłynie siwulec księżyc
zbudzę na strychu książkowe duchy
pośród pajęczej przędzy
będę wertował czytał odkurzał
ożywię ludzi zdarzenia rzeczy
aż zbulwersuję anioła stróża
ręce załamie etyk
obudzę prawdy śpiące w milczeniu
wplecione skrzętnie pomiędzy słowa
co na dnie duszy w kąciku cieni
brzęczą jak czarny owad
niech się rozpełzną larwy obślizgłe
granatem bluźnierstw z Pandory puszki
system wartości obrócą wniwecz
i każą żyć bez ustępstw
lecz nagle bledną granaty czernie
w ciepłych kolorach porannej zorzy
ktoś zresetował ducha odmienił
od nowa będę tworzył