Adańku!
Czytam tekst bo mam na to ochotę.
Cały obraz doskonale do mnie przemawia.
Niezasycony głód wyzwala apetyt, chęć do walki.
Końcowka jest z humorem.Całuję kocice w noski.
Życzę niezaspokojenia głodu:))
jemu czy mnie? ;)
Podejrzewam, że mnie, bo on mimo wszystko, że nie zgadł autora, to jednak zaliczył (tfu) dokończył tytuł. Pozdrawiam.
HAYQ!
Tobie wyszedł ładny ''myk'':))
Gratuluję.
omszały kamienny mostek
porosty z północnej strony
w starych szczelinach wiatrem
zgarnięte wilgotne próchno
rzeka przybiera w korycie jak dawniej
zbierając ze sobą znużone brzegi
odchyla i myje konary drzewa
z wysiłku chyli gałęzie olszyny
zszarzały listek z witraża chce
się oderwać ślizgiem od witki
rozpiąć wiewem gładzony wachlarz
na wodzie i utonąć w głębinie
tu się zaczynają sny
INko!
zmarzły ręce i .....
do tego wersu w myślach dopisuję;
....i zastgło serce.
W Krainie Oz jest pięknie i ciepło,
ale to już inna bajka.
PozdrawiaM.
Michał!
Pierwsza strofa skojarzyła się;
Te opolskie dziołchy
Wielkie paradnice
Kazały se poszyć
Czerwone spódnice
Sialala, sialala
Sialalalala, sialalalalalalalala
Jak zwykle u Ciebie dobra i mocna pointa;))
Radości.