Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. Nie, naprawdę nie próbuję być złośliwa, ale... Przyciągnął mnie tutaj tytuł, który mną wstrząsnął. Bo Drezno zostało zrównane z ziemią niczym Warszawa: zburzone domy, zmiażdżone ciała, kawałki mięsa na ulicach, spłonięcia żywcem, powolne konanie pod gruzami, wrzask ginących dzieci i ich matek... To nie temat do żartów, Rafale. Zwłaszcza pijackich. To porównanie pijanego faceta do zbombardowanego Drezna czy Warszawy, czy innego takiego miasta - to szczególnie mi nie pasuje. No i jeszcze ta denerwująca pointa: złość czy potępienie, że ktoś odłożył słuchawkę, bo został obudzony nad ranem, gdyż pijany gostek akurat miał ochotę sobie pogadać z powodu swojej chandry i uznał, że osoba, którą budzi, ma obowiązek się nim zająć - nie, no to już jest kropla przepełniająca dzban! Wybacz, Biały, ale nie może mi się podobać nic w tym wierszu, choćbym bardzo tego pragnęła. Bo nawet nie ma tu żadnej specjalnie ciekawej czy oryginalnej formy - zwykły, pospolity w budowie, najbielszy z białych wierszyk. I naprawdę nie staram się być złośliwa, wierz mi (lub nie wierz - jak chcesz). Pozdrawiam i życzę bardziej udanych dzieł.
  2. A gdzieś Ty się podziewała tyle czasu??? No i proszę: wróciła - i od razu za krytykowanie się bierze! Ajajajajajaja! :-)
  3. He he! Rozbawił mnie wiersz, a chyba taki był jego cel? Tak, ta konkurencja i wzajemne tępienie się na W, i w ogóle ten sztuczny, idiotyczny podział na W oraz P - to mnie też złości. Dlatego, kiedy wymyślono jeszcze dodatkowo to całe punktowanie dodatnie i ujemne na W - wyniosłam się stamtąd ostatecznie. I nie żałuję. Tu jest znacznie milej i ciekawiej. I - jak zauważyła Lalka - więcej dobrych wierszy. :-)
  4. Czarku, strasznie mi miło, że tak się o mnie troszczysz - choćby żartem, ale to naprawdę sympatyczne! :-))) Niestety, do mnie nie ma kto wracać. Chyba że córka - codziennie, bo mieszka jeszcze ze mną. Ale to już inna piosenka. :-) Pozdrawiam serdecznie.
  5. Magdo, Siostro droga, bardzo mnie ucieszył Twój przemiły komentarz! :-))) No, za 2,5 miesiąca, jak by nie patrzył. Można uznać, że ten wytęskniony ukochany w wierszyku - to właśnie ta wiosna. :-) Buziak, Tarciu.
  6. Dzięki, Dawidzie, miło mi. Jest tu i szanta, i szantaż - emocjonalny; ale w końcu co nam pozostaje? - biednym, ciągle samotnym kobitom? ;-)
  7. Najsmutniejsze jest to, że tych facetów na ogół nie ma i wcale nie przy nich się starzejemy - oni zazwyczaj są gdzie indziej: na morzu, na wojnie, w pracy, w knajpie, u kochanki... A co do liryki, ona nie musi wykluczać satyry. :-) Bardzo dziękuję za komplement, Jajcarko miła. :-)))
  8. co można czytać także jako: Szantaż żony marynarza odpływasz na Północ z rzekami odfruwasz na Zachód ze słońcem i do mnie Ci wciąż nie po drodze z kolejnym roku złym końcem a każda zima wykrada młodość a diabeł lodu wyje nad wodą więc może wraz z Nowym już Rokiem zatoczysz się morzem w krąg świata przez śniegi i deszcze przedwiośnia by wrócić do mnie - do Lata?... bo każda zima wykrada młodość bo diabeł lodu wyje nad wodą przetoczą się jakoś te Święta z samotnym do czerni Sylwestrem bylebyś gdzieś był i pamiętał że i ja także gdzieś jestem gdy każda zima wykrada młodość gdy diabeł lodu wyje nad wodą
  9. Ach, no tak, oczywiście. ;-)))
  10. Witaj, drogi Cyklopie. :-) Wiersz przedstawia jakiś straszliwy wizerunek świata. Brzmi jak przestroga ojca dla córki lub syna, żeby nie oddalał się od rodziców, bo nie da sobie rady w świecie pełnym szubrawców. Raczej chyba chodzi o córkę, bo jest tu ostrzeżenie przed "quasi kochaniem"... Chyba nie jest tak źle. Chyba zawsze można stworzyć miłość, choćby do swojego dziecka. (Kobieta zawsze może). A dziecka nie można trzymać pod kloszem i uzależniać od siebie. Prawda? Pozdrawiam serdecznie.
  11. Acha, widzisz, na to nie wpadłam! (Na to, że kobieta to ziemia ojczysta; ale za to pomyślałam o matce). Tak, owszem, za dużo tu symboliki - to właśnie te "ozdobniki" - tak to nazwałam. Wiersz jest "za gęsty", jak to mawia się w środowisku literackim. Wiersz powinien być przejrzysty i jednoliniowy (jednowątkowy), jak baśń. Co nie znaczy, że łopatologiczny i dosłowny. Dzięki za komplement. Ja też się ciągle uczę pisać. Chyba nie sposób nauczyć się tego do końca. Fajnie się z Tobą rozmawia. Nie z każdym można. :-)
  12. Dawidzie, może niefortunnie użyłam wyrażenia "ozdobniki". Nie chciałam Cie dotknąć, naprawdę. Dla mnie "ozdobniki" to np. owe "twoje krawędzie", które "wychodzą na południe". Zupełnie nie rozumiem tej metafory i do niczego w wierszu mi ona nie pasuje, z niczym się nie wiąże. Dlatego nazwałam ją ozdobnikiem. Pokazałam wiersz mojej 23-letniej córce. Ona zinterpretowała go jako pragnienie powrotu do czasów, kiedy Peel był z kimś (z dziewczyną?), kto popełnił samobójstwo: "Chciałbym uciec w czas, pochłonąć rzekę, w niej urwałaś ostatnie ślady po tańcu na moście." Most, rzeka, przerwany ślad - to rzeczywiście kojarzy się ze skokiem w otchłań. Pierwsza strofa mówi o pragnieniu powrotu w czasie. Mówi też o tym, że osoba, do której zwraca się Peel (i która w ostatnim fragmencie urwała swe ślady na moście), przez jakiś czas była sama, bez niego - być może on tego teraz żałuje: "chciałbym (...) przebrnąć przez historię, jaką pozostawiłaś pod moją nieobecność." Gdyby nie te urwane ślady w rzece, myślałabym, że to o matce. Zresztą przy pierwszym czytaniu Twojego wiersza pomyślałam o matce właśnie. Matka była na moście życia wcześniej, zanim nadszedł jej syn - Peel. I może on żałuje, że nie mógł być z nieżyjącą już matką od zawsze, od jej początku. Ale faktycznie ślady w rzece kojarzą się z przedwcześnie zakończonym życiem, i to zakończonym skokiem z mostu. Może zresztą idę całkiem złym tropem, albowiem "twoich krawędzi, wychodzących na południe" ani w ząb nie rozumiem. Pozdrawiam. Oxyvia.
  13. Babo, to jakiś nietypowy dla Ciebie wiersz. Wszystkie inne trafiają do mnie, a ten - nie. Niestety. Ale to tylko moje subiektywne, rozcząstkowane ja. :-) Pozdrawiam.
  14. I znowu smutno u Ciebie, Alicjo. Tak to jest, sami siebie oszukujemy, zwłaszcza poeci - wmawiamy sobie różne rzeczy, roimy sobie jakieś piękno, jakieś marzenia... Ale bez tego nie da się żyć.
  15. Co za bzdury. To nie żadne fantazje peela, tylko najczystsza Biblia. ;-) Pan zupełnie nie ma poczucia humoru, Panie Lecter. Tak, Biblia Pauperum... ;) Nie mam poczucia humoru, zupełnie nie śmieszą mnie kawały o blondynkach... O, no właśnie - a szkoda. Mnie niektóre śmieszą. Moją córkę też - bo jest blondynką. ;-)))
  16. Wielka to dla mnie radość czytać znowu coś tak wspaniałego spod Twojego pióra! :-) Przez te "lata" (czyli chyba kilka miesięcy?) miałeś jakiś nieustający kryzys, w dodatku połączony z przejawami megalomanii i agresji. Ale być może zaczyna Ci to przechodzić?... Zresztą w tym czasie chyba jeszcze kilka Twoich wierszy mi się podobało. A przynajmniej jeden. Pamiętasz? Choć nie tak bardzo jak ten. Odkłony! Oxy.
  17. E, no, dobry bajer nie jest zły, nawet jak jest miły nieco, ale byś tak szczerze co napisała?... :-)))
  18. Kosie Kochany, i zupełnie jak o mnie! Zaczynamy śpiewać starczymi głosami? Ale chyba jeszcze dość wesoło??? No to kiedy przyjdzie odwilż, to przyjedź do mnie nareszcie. :-)
  19. Dzięki Oxyvia za szczerą opinię, ludzie ogólnie lubią rozumieć, to ułatwia życie :) A czego nie rozumiesz? Zgadzam się z Tobą co do mojej niekomunikatywności, niestety nie robię tego specjalnie, ot taki mój urok :) Pozdrawiam Hmmm... Czego nie rozumiem? Większości. Może wobec tego powiem, co jakoś po swojemu rozumiem. Otóż drugi segment bardzo mi się podoba: "Nieruchome miejsca płyną w czasie z korzeniami, nigdy oddzielnie; złamane gałęzie karmią rzekę, przereklamowane fotografie i złe monety wypełniają dno." Są tu trzy kategorie czegoś - ludzi? zdarzeń? zjawisk? uczuć? - pewnie wszystkiego po prostu. Trzy zasadnicze, bardzo filozoficznie określone kategorie: niezmiennych ("nieruchomych, z korzeniami w czasie"), oderwanych od jakiejś macierzy ("złamane gałęzie, karmiące ten czas") i - nazwijmy to - zatrzymanych w czasie, ale tylko na niby, bo "przereklamowanych" (zdjęcia, które przecież wcale nie są trwałe, jak nam się wydaje; monety - za które nie można kupić wieczności czy trwałych uczuć, czy innej niezłomności). Tak ten fragment rozumiem i jest on dla mnie genialny. Strasznie mi się podoba. Natomiast reszta mi się nie klei, rozrywa mi się na samozaprzeczenia i - przepraszam - bełkot ozdobników. Ale nie chcę Cię obrazić i nie w tym celu to piszę. Być może po prostu akurat ja nie rozumiem Twojego wiersza - Twoich środków przekazu. Być może użyłeś tu akurat języka, którego ja nie używam i nie rozumiem. Tak może być. Nie mniej środkowy segment jest wspaniały. Pozdrawiam. Oxy.
  20. Ale dlaczego? Przedtem było lepiej i jaśniej!
  21. sami jedzą chleb bez skrupułów, nie myśląc o tym, że to "ciało Chrystusa" Pani sama to wymyśliła...? ;) Bzdury w wierszu, bzdury w komentarzu. Bez aktu transsubstancjacji (przeistoczenia), to nie rzecz o dogmatach, tylko śniadaniowe fantazje nawiedzonego peela. Co za bzdury. To nie żadne fantazje peela, tylko najczystsza Biblia. ;-) Pan zupełnie nie ma poczucia humoru, Panie Lecter.
  22. Jeszcze jedna zgadywanka z cyklu: o czym też może być ten wiersz? Nie lubię, kiedy czegoś nie rozumiem. Ale coś w nim jest, niewątpliwie. Jeśli jeszcze potrenujesz precyzję i rzetelność przekazu (komunikatu), to będzie bardzo dobrze, bo nastrój już umiesz tworzyć.
  23. Romantyczna kolacja z zapowiedzią gorącego dalszego ciągu. Bardzo fajnie napisane. :-)
  24. Przepiękny. Zabrałam do Ulu. Wzruszył mnie. Nareszcie coś napisałeś, Jacek. I tak trzymaj, i nie zniżaj! Pozdro. Oxy.
  25. Popieram WiJę i Dzie Wuszkę: jak już dajemy, to uczciwie, a nie trapmy się, czy za darmo. :-)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...