-
Postów
9 152 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
18
Treść opublikowana przez Oxyvia
-
Nie drażnij Pary tym upuszczaniem, ona jest drobniutka kobietka i boi się potłuc :) Pozdrawiam Alicjo :) Eee... a z tą niemistrzowską sceną - co masz na myśli, Kocie? Poza tym przypomniałeś mi piosenkę przedwojenną, wiecznie aktualną: Taka mala "Je me sens dans tes bras si petite, Si petite aupres do toi" - Czy pan widzi tę drżącą kobitę? Jej bezbronność, co w tych słowach łka? Całe serce masz przed sobą odkryte, Wszystek lęk w sercu jej ścichł: "Je me sens dans tes bras si petite Jestem mała w ramionach twych". Użera się z kuchtą, na schodach od rana Słychać jej wrzask - Potem się wymalowała jak ściana i drzwiami trzask - Do cukierni, do Lidki i Ziutki na plotki, i ciacha żrą. Zatańcz z nią wieczorem - jej uśmiech tak słodki - Wargi jej drżą: "Jakaś jestem w twych ramionach taka mała, Mógłbyś wziąć mnie na ręce i nieść. Taka jestem zmęcona i nieśmiała. Tylko pieść mnie, a pieść mnie, a pieść!" Nie ściskała... mężusia patrzała... "Pan jest mocny, za mocny... a ja? W twych ramionach czuję się taka mała... Si petite aupres de toi." Gdy widzi, że Lidka ma nowe źrebaki, Zalewa ją krew - Przy brydżu szachruje, na wprost daje znaki, Żeby wyjść w trefl! Mężowi wymyśla: psiakrew! do cholery! Futro mi kup! O piątej przychodzi do twej garsoniery I łka u twych stóp: "Jakaś jestem przy tobie taka mala..." Taka mala... to jej trik. To jej lep. Proszę pana, niech się pan nie rozpala Niech pan weźmie coś ciężkiego i w łeb! Ona duża, proszę pana, ona krowa. Czy pan słyszy, co w głosie mym łka? Jeśli panu się jakaś mala podoba Taka mala... proszę pana - to może ja? [u]Agnieszka Rosnerówna[/u] :-)))
-
Alicjo, dzięki za wiersz i za skojarzenia. Jasne, że każdy oczekuje szacunku i uznania dla tego, co robi (także w kuchni - czy to facet, czy kobita), ale nie można wymagać szacunku dla siebie, nie mając go dla innych. To niby oczywiste, ale nie każdy jednak zdaje sobie z tego sprawę. Ja także Ci dziękuję. :-)
-
Przecież ja z kuchni Cię nie wyganiam, drogi mój Kocie, gotuj do woli, bylebyś Ty mi też nie przyganiał - kocioł garnkowi - bo to mnie boli. Dziwne te nasze kuchenne swary: gdzie indziej wojny o to jedynie, że nikt nie pragnie ślęczeć przy garach, a u nas walka o miejsce przy nich! Jednak z pewnością kuchenka miła pomieści nasze wielkie zapędy i nauczymy się w niej wymijać, gdzie się spotykać, jak i którędy. A dzisiaj, kiedy wrócę do domu, niosąc na plecach mój dzień zmęczony, odgrzej mi danie Twoje i moje, i weź mnie w swoje miękkie ramiona. I Ty też przyznaj: mam dryg do gara, pichcę i smażę nie nadaremno - bo jestem w Tobie też zakuchana i chcę w uczuciu tym mieć wzajemność. :-)
-
A ja czytałam znacznie lepsze Twoje wiersze, o Paro, jeśli mam być szczera. Uważam, że ten akurat nie jest na Twoim najwższym poziomie. Ale oczywiście wiem, że każdy pisze raz lepsze wiersze, raz słabsze - każdy, nawet mój ukochany Gałczyński, nawet być może mój najukochańszy Szarobury (nie mówiąc już o mnie). ;-)
-
Dziękuję Oxy. Literówki to jakaś moja zmora, wyobrażasz sobie, że ich nie zauważam? Jakie to szczęście, że Angello zrobił nam edycję. Są portale, gdzie trzeba prosić Administrację o poprawienie. Raz, trzeba czekać. Dwa, taki byk pt. WSTYD zostaje na zawsze w komentarzu jako poprawiony z - na. Ufff, kiedyś się zastrzelę! Dzięki :) Żaden wstyd, Alu, ja tam się nie wstydzę błędów ani pomyłek i daję sobie do nich prawo. Człowiekiem jestem i... ;-) Ale jeśli wolisz, wszelkie ewentualne uwagi w przyszłości mogę robić Ci na privie. Tyle, że naprawdę nie widzę nic nadzwyczajnego w pomyłkach. Miłego dzionka. :-)
-
Życzenia
Oxyvia odpowiedział(a) na smętny_obieżyświat utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Niestety nie rozumiem, do kogo kierowane są te słowa i co mają oznaczać. A sądząc z braku odzewu - nie tylko ja nie jarzę wiersza... No i jest literówka: "o wspominając juz o sandałach" - chyba: NIE wspominając... -
No, nareszcie coś zgodnie z prawdą o sobie, Alicjo! Na pewno z rymu nie wypadasz - i tak trzymaj! Masz tylko małą literówkę: "czasem upuszam pary z gwizdka" - upuszCZam. :)
-
To ja tak poza konkursem, tylko dla zachęty i reklamy... Mogę, Michale? Jeśli nie, to wykasuję wierszyk. A napisałam go na powitanie niejakiej ewy* na Zieleniaku. :-) U nas się mówi wierszem, Ewo, często poezją jest rozmowa, wiersz się rozrasta jako drzewo, można "inwersić" i rymować. ;-) Dobrze, że jesteś w naszych progach, witamy Cię w tutejszą zieleń, wejdź w skryte myśli, wejdź nam w słowa, w nasze liryczne, małe cele. Mamy tu kłótnie, swary, mecze, kibicujemy wtedy cicho, a czasem śmiechy, chechy, skecze, czasem to z nas się śmieje licho. Tu można znaleźć świetnych Ludzi, grono Przyjaciół i Znajomych... Może też miłość się obudzić i zejść stąd w progi Twego domu.
-
Vero, dzięki za wizytę, komentarz i poświęcony czas. Trawestację frazeologizmu, którą tu przytaczas, wyjaśniłam już Annie Myszkin, więc nie będę się powtarzać - zajrzyj do tamtejszego mojego komentarza, jeśli łaska i ochota. Jest tam właśnie wyjaśnienie emocji, które ta fraza wyraża. Ale to nie znaczy, że musi Ci się taki zabieg podobać - gust to całkwicie inne zagadnienie, które w dodatku nie podlega dyskusji. Pozdrawiam.
-
A, no właśnie, a to "wielkie" musi tu zostać, bo to jest ta trawestacja porzekadła. Muszę zmienić tamto drugie "wielkie" (czy właściwie pierwsze w wierszydle). :-) Dzięki raz jeszcze.
-
Oczywioście, że tak. Dlatego napisałam, że bardzo trudno udowodnić przestępstwa "na duszy", jak też czasem nie da się ich jasno sformułować prawem. Wspominałam tu też o przestępstwach, które najczęściej popełniane są na dzieciach - a one najrzadziej się skarżą i najmniej umieją udowadniać swoją krzywdę, której najczęściej nawet nie rozumieją jeszcze. Zresztą podobnie jest z każdym kochającym człowiekiem. Tak ten świat jest urządzony i nie potrafi być inny. Serdeczności.
-
Każdy poeta miewa czasami większe lub mniejsze kryzysy twórcze, więc nie załamuj się tak przerwami, pozbieraj kartki i nie płacz, kurczę, bo nikt talentem Cię nie przerasta - satyryk z Ciebie prima - i basta! A jeśli można coś podpowiedzieć, żeby obudzić zaspaną wenę: wszak mamy konkurs w sam raz dla Ciebie, skrojony jak na Twoje natchnienie! Pisz więc satyrę na Org zielony i wygraj Pary Zarębskiej tomik! ;-)
-
Nato, dziękuję za miłe słowa, strasznie mi przyjemnie. :-) Za które "wielkie"? Bo są dwa, i dopiero Ty zwróciłaś mi na to uwagę. :-) Wiesz, mnie tu wyraz "groźne" nie pasuje, bo wiersz nie jest o grozie życia, tylko o miłości. Ale rzeczywiście przydałoby się zmienić jedno "wielkie" na coś innego. Pomyślę. Dziękuję Ci bardzo i pozdrawiam.
-
Dziękuję, Szaraku, bardzo mi miło. :-)
-
Miła Lilko, dziękuję za sympatyczny komentarz pełen pochwał - strasznie mnie ciezy, że lubisz moje wiersze i że ten tez Ci się podoba. Ale wykazałaś szczególnie ostatnio, że nie masz powodu, aby mi zazdrościć - sama świetnie pieszesz! :-) Co do przesłania, jednak nie jestem tradycjonalistką. Tak, to prawda, że dawniej role były jasne i przejrzyste, nie było galimatiasu, ale za to kobiety nei miały nic do gadania i nie miały prawa żyć dla siebie. Teraz życie jest bardziej skomplikowane, trudniejsze, ale za to możemy same decydować o sobie - dlatego w wierszu napisałam: "Wcale nie chcę też tyrana w Tobie mieć - własne sprawy rozwiązuje moja głowa." Chodzi mi tylko o to, żeby mężczyzna umiał tak kochać i okazywać to w pieszczotach, żeby zaprowadzić swoją koibetę "w siedem nieb". :-) Tutaj prowadzenie z natury przypisane jest mężczyznom. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę, aby Twój mężczyzna umiał świetnie prowadzić. ;-)
-
Janusz, oczywiście, że prawo ściga morderców duszy: nie wolno znęcać się nad nikim psychicznie, nie wolno nikogo molestowac i wykorzystywać seksualnie (to jeden ze sposobów psychicznego maltretowania), nie wolno prowadzić mobbingu w pracy, "fali" w wojsku czy szkole, nie wolno zastraszać, gnębić, nękać, namawiać do samobójstwa, podjudzać nikogo przeciwko komukolwiek, głosić haseł nietolerancji wobec ludzi innych narodowości, wyznań, orientacji seksualnych, ras, wobec chorych psychicznie, inwalidów itd., nie wolno podważać niczyjego dobrego imienia ani pozycji zawodowej czy społecznej bez udowodnienia mu winy, nie wolno nikomu ubliżać, wyzywać go, wyszydzać... Ale to szystko jest oczywiście trudne do udowodnienia. Natomiast niestety nie da się stworzyć paragrafu przeciwko porzuceniom i zdradom, bo to są sprawy tak indywidualne i skomplikowane psychologicznie, że karanie kogokolwiek przyniosłoby tu więcej niesprawiedliwości i krzywd niż same przewinienia. No cóż... Nie istnieje idealna sprawiedliwość. Pozdrawiam Cię i życzę nam wszystkim, żebyśmy jak najmniej krywdzili innych.
-
Obrazek jak z czarnej, mrocznej baśni, np. z Karola Dickensa czy Victora Hugo. Wyraziście narysowany. To prawda: za zbrodnie na uczuciach na ogół nikt nie odpowiada, a w każdym razie rzadko można je udowodnić, chociaż są faktycznymi zbrodniami, określanymi i ściganymi przez prawo.
-
myślę podobnie jak Ania, Oxy :) serdecznie pozdrawiam :-) Krysia Dziękuję, Krysiu. W takim razie przeczytaj, co odpisałam Myszkinie. :-) Serdeczności.
-
Myszkino kochana, dziękuję za pochwałę warsztatu, liryzmu i racjonalności wiersza, a także za uwagi. Fraza, o której mówisz, celowo jest trawestacją znanego frazeologizmu - mówi się: iść z kimś łeb w łeb - znaczy równiuteńko. U mnie jest: "za Tobą biec łeb w łeb" - bo w seksie jest tak, że to na ogół mężczyzna ma prowadzenie, ale idealnie jest wtedy, kiedy oboje partnerzy przeżywają to samo równocześnie. :-) Można zresztą inaczej sobie to tłumaczyć - zależy, jak kto odczuwa ten temat. Podobnie jest strawestowany frazeologizm w ostatnim wersie - "wielkie nieba" mówi się na ogół wtedy, kiedy chcemy wyrazić jakieś silne emocje, np. zdziwienie, oburzenie itp. - a u mnie też chodzi o silne emocje, ale zgoła inne i nawet bardziej zbliżone do nieba. :-) Pozdrawiam Cię serdecznie.
-
Historia zajebistej znajomości
Oxyvia odpowiedział(a) na cyklop utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Nareszcie komuś się chciało :) Wiedziałem, że wierszydło bedzie odrzucać przy pierwszym podejściu. Dziękuję za upór i miłe słowa (na wyrost) pozdrawiam Przecież mnie też się chciało. I wcale mnie nie odrzucało. :-) -
Kaliope, dziękuję Ci za fachową mini-recenzję, strasznie mi miło, że Ci się podoba zarówno strona formalna, jak i treściowa wierszyka. :-) Serdeczności.
-
Janusz, bardzo dziękuję za pochwałę wiersza (na pewno przesadzoną, ale strasznie miłą). Życzę Ci szczęścia na wszystkich frontach, a szczególnie na tym najważniejszym, i jestem pewna, że je znajdziesz/stworzysz. Serdeczności.
-
Alunko, nie przechwalaj mnie, bo się rumienię. Nie jest aż tak wspaniale, wiem o tym. :-) Uściski serdeczne.
-
Czy mężczyzna nie powinien przodem iść, zamiast progi śladem kobiet przestępować? Nie przepuszczaj mnie przez drzwi, odłóż na bok savoir-vivre i przez wielkie upojenia mnie poprowadź. Nie chcę, żebyś rządził w kuchni, Miły mój, lecz w rozkoszach za me plecy się nie chowaj. Nie mów, jaki włożyć strój, nie rozkazuj, gdzie mam pójść, ale w tańcu i w pieszczotach zawsze prowadź. Wcale nie chcę też tyrana w Tobie mieć - własne sprawy rozwiązuje moja głowa. Ale drogą w siedem nieb chcę za Tobą biec łeb w łeb, więc przez wszystkie wielkie nieba mnie poprowadź.
-
W roli głównej Jesień
Oxyvia odpowiedział(a) na aluna utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Ładny portrecik pani Jesieni. :-) Masz wyobraźnię, Aluno.