Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Proszalny

Użytkownicy
  • Postów

    350
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Proszalny

  1. płynąca rzeka zawracam bieg wody wiosłując kijem wódka absolut nalana do talerza zupa z synapsów Dziękuję za kilka chwil refleksji. Wiersz zatrzymał rzekę. Pozdrawiam :)
  2. popatrz na pszczoły by trud ich stał się szlachetny potrzebny truteń który zapłodni myśli królowej ideą lotu
  3. Jacku jesteś bezkompromisowy. Europejczyk powie, że opisujesz zaścianek - patriota, że wolną Polskę. I tak się to kręci od zarania. Brakuje w Polsce miejsca dla wszystkich.
  4. Jedna z magicznych ksiąg mówi: "Jako na górze, tak i na dole". Wewnętrzne cierpienie "Joanny d'Arc" deformuje przestrzeń - zupełnie jakbyśmy mieli wpływ na kształt rzeczywistości. Przemawia do mnie ścięcie włosów zamiast głowy. Wiele razy tak robiłem, by pozbyć się bólu. Goliłem na zapałkę i przechodziłem w minimalizm, zachowując jedynie funkcje niezbędne do podtrzymania życia. Bardzo podobają mi się czarne kable włosów i martwe węże. Wiem, że wiersz jest krzykiem i nie ma pod nim miejsca na żarty. Wybacz, proszę, nie mogę się powstrzymać. Znam ten rodzaj cierpienia, przerabiałem to wiele razy i z perspektywy czasu nadałbym mu nazwę - Męczeństwo w labiryncie pościeli. Wtedy prawdziwe, teraz... spłonęło w objęciach ognia. Może potrzebujemy takiego bólu. Podobny jest do miłości... wiesz o czym mówię. Feniks z popiołu.
  5. @Berenika97 Koty są jak ludzie. Kochają jedzenie i komfort. Nie lubią za to ciepłej wody z kranu. To je odróżnia od polityków :))
  6. @Berenika97 Las, morze, gwiazdy, księżyc, świat, dni - chciałbym zobaczyć coś więcej. Bycie surowym dla siebie, pozwala uniknąć samozagłady ;) Z cyklu - Myśli w pazłotku :)
  7. @Berenika97 Nie znam historii mojej rodziny. Od dziecka mieszkam na Wyspie Umarłych. Tak, z dzieciństwa. Może ten moment, kiedy zobaczyłaś „siebie” pierwszy raz. Pamiętasz? A może coś innego.
  8. @Poet Ka Przecież jestem kotem. Dobranoc.
  9. @Poet Ka Rzecz jasna. Rzeczywistość w konfrontacji z marzeniami o zatrzymaniu szczęśliwego czasu. Skoro się podoba, to proszę podaję więcej. Program robi tylko szorty, dlatego tak pocięło.
  10. @Magdalena Ładnie. Bardzo ładnie. Ale miało być brutalnie i konfrontacyjnie. Kolorowych snów.
  11. Zmieniamy się w koty gdy budzą ptasie głosy mruczymy w pościeli palimy papierosy Między piątą a szóstą zaspani w ogrodzie tropimy ślady szczęścia w fusach po kawie Myśl cicha jak myszka okręca się na ogonie że będzie taki zawsze świat bez napisu koniec Bóg zbawca z saszetki wiesza zasłony chmur aby zazdrosne anioły nie pogubiły piór Heraklit drapie piórem Wiersze za uchem pchły Stracony czas nie płynie Z Efezu płyną łzy Miau miau na zawsze taki sam jest każdy cień chodzenie po ogrodzie pisanie i kochanie Aż nagle zgrzyt i walka rzucono nam wyzwanie charakter pisma inny z urzędu jest wezwanie
  12. Piąta rano w ogrodzie Drozd śpiewak znaczy teren: To mój To mój To mój Choć choć choć Bukszpan: Mówi się - chodź. Drozdowa: Ić ić ić ( w cholerę)
  13. @Poet Ka miaumiaumiauk :)
  14. Posługujesz się językiem tajemnym, znanym tylko poetom.
  15. Przypomniały mi się słowa "kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie". Nie traktuję tego dosłownie, jako obietnicę życia wiecznego. Myślę, że w słowach tych kryje się tajemnica mówiąca o tym, że kto wierzy w dobro, choćby upadł - powstanie. Na tym polega zbawienie.
  16. Chciałbym powrócić na opuszczone wybrzeże, gdzie napotkałem tę parę. Ona była dla niego, on dla niej. Ja byłem postacią z oddali. Ona mogła być Eurydyką, a on Orfeuszem, tuż po tym, jak wyrwał ją z głębi piekieł, bowiem w tym wymyślonym świecie każdy mit miał szczęśliwe zakończenie. Choć „zakończenie” to złe słowo, bo oni rozpoczynali pisać swoją historię. Widziałem, jak wspinają się ścieżką na wysoki klif. Nad nimi stał chylący się ku upadkowi dom. Nie jest to tylko metafora, bo dom ten, naprawdę chyląc się ku morzu, spoglądał pustymi oczodołami okien w wiszącą pod nim przepaść. On nigdy nie lubił zabaw w dom, ale dziś myślał, że chętnie zobaczyłby ją, wieszającą w oknach muślinowe zasłony. Ona jeszcze nie wiedziała, czy jej widok krzątającej się wokół codziennych spraw byłby dla niego przyjemny. To mógł być ich pierwszy dzień wakacji, urlopu od życia, jaki wzięli w tajemnicy przed bliskimi. Nikt nie zauważył ich zniknięcia. Na wąskim pasku plaży pod klifem wyrastały obumarłe pnie drzew. Nocami ktoś śpiewał na wydmach. Nocami zapalały się pojedyncze światła w oddali, światła domów identycznych do tego, w którym mogli zamieszkać razem. Wybrzeże było pełne wymyślonych światów. Tej nocy głos świerszczy podobny był do piasku przesypującego się w klepsydrze. On usiadł na ławce przed domem. Pachniał kwitnący bez. Był też inny zapach, dobrze mu znany, choć nie potrafił go nazwać. Tak pachnieć mógł przebudzony las, wilgotne włosy kobiety, o której marzył. Ona siedziała tuż obok, nie zdając sobie sprawy, że to, co się dzieje, jest prawdziwe. Niby wierzyli, że opuścili piekło dawnego życia. Jednak, by wiara stała się prawdą, potrzebowali czasu, wybuchów żalu zapadających w morze. Drobiazgów, z których składa się każdy dzień.
  17. @hollow man Także je widziałem i pomyślałem, że warto upchnąć w wierszu. Tym bardziej, że mogą być metaforą nie tylko "martwych" mitów, które już nikogo nie interesują, ale także dawnego życia bohaterów wiersza. Wielkie dzięki, że nie tylko ostatnia strofa, która mi osobiście najmniej się podoba.
  18. @Berenika97 Miaukot na starość ma tak wiele do powiedzenia, że mógłby zostać politykiem. Posługuje się językiem intonacyjnym. Na szczęście nie wszystko, co mówi, da się zrozumieć. Idealny polityk :)
  19. @Jacek_Suchowicz jedna strofa cudu nie czyni choć trudu co niemiara komentarz bardzo cenny będę mniej się starał :)) @lena2_ Lena, jak wyżej w komentarzu do Jacka. Dzięki za info, wiem na przyszłość jak pisać, żeby było więcej takich strof. @Berenika97 Bez, las, morze. Cuda wianki :) Przesłodziłem to prawda. Wybacz, bo wiesz... nadal się uczę. I tak powstrzymywałem się, wywaliłem firanki w oknach i puste oczodoły okien. Są w człowieku te archetypy, banalne kalki, które w sercu grają. Kolejna lekcja: dobry wiersz powinien unikać światła gwiazd. Miłość nie pokona śmierci, ale może człowieka stworzyć od nowa. *** Dziękuję kochani za pozostawiony ślad. Pozdrawiam serdecznie.
  20. @Berenika97 Wiele czułości do ojca owszem, ale pisząc ten tekst pomyślałem, że to on mi tę szablę "zgubił". Musiałem go wkurzać, jak wszędzie z nią chodziłem. Dobrze jest opisywać wspomnienia. Człowiek widzi więcej. Tamten las jest nadal taki sam, tylko ja go inaczej widzę. On urósł, a ja zmalałem. Chętnie poznałbym jedno z twoich wspomnień. Może kiedyś opiszesz.
  21. Żyję byle jak i sobie chwalę. Jestem szczęśliwym idiotą - dopóki nie boli :) Powiadasz, że drogo oddamy abonament? Życiem zapłacimy? A co tam! Żyje się raz :)
  22. Nie wiem, czy taki był zamysł, ale ten wiersz dostarczył mi dużo radości i uśmiechu. A przecież opisywane jest cierpienie poety. Nawet na Instagramie się chwalił, ho, ho! Kobiety bywają niewdzięczne.
  23. @Waldemar_Talar_Talar Pięknie dziękuję Waldemarze. Jest mi bardzo miło :) Pozdrawiam również. Spokojnego wieczoru.
  24. @Łukasz Jurczyk Dziękuję za tak celną miniaturę. Wydawać by się mogło, że kiedy zostaje "tylko sól" nie ma ratunku. Na szczęście prócz soli nadal są razem - "wy dwoje tu", to dobry prognostyk. morze spłucze z nich sól nadal chcą być we dwoje może Orfeusz zaśpiewa Eurydyka zatańczy pozdrawiam serdecznie @KOBIETA Cenna rada. Orfeusz był winny :) Dziękuję Kobieto :)
  25. Na opuszczonym wybrzeżu Spotkałem parę Ona była dla niego On dla niej Był Orfeuszem Była Eurydyką Uprowadzoną z piekieł W tym wymyślonym świecie Mity nie miały końca Rodziły z piasku Martwe pnie drzew Herosi robili z nich ławki Przy domu zakwitał bez Był także inny zapach Tak pachnieć mógł przebudzony las Wilgotne włosy kobiety siedzącej obok Żeby uwierzyć w cud Potrzebowali morza Przypływów odpływów Pływali po powierzchni Drobiazgów powszednich dni
×
×
  • Dodaj nową pozycję...