Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Lenore Grey

Użytkownicy
  • Postów

    340
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Lenore Grey

  1. @Simon Tracy Przejmujące Koniec jest niezwykle cichy — tak przenośnie jak i dosłownie A to mój ulubiony fragment:
  2. @Berenika97 Poruszający. Szczególnie ten fragment:
  3. @Simon Tracy Dziękuję pięknie🥹❤️ Nawet nie wiesz jak się cieszę.
  4. — Gdzie mieszkasz? Posłał mi jedno ze swych błękitnych spojrzeń. — Niedaleko. Jak znalazłem się u boku tego chłopca-mlecza, tego połączenia słodkowodnej żabki i płowych dłoni? Kusi mnie, aby napisać, że i dla mnie pozostaje to zagadką; jednak wówczas bym skłamał. Po prostu przyjąłem zaproszenie na jego urodziny. Wkrótce wyrósł przed nami dom: odrapany i na wpół pochłonięty przez bluszcz. Jego strażnicy, dwa dostojne gołębie, siedzieli przycupnięci na dachu. Mój towarzysz uśmiechnął się półgębkiem, po czym wsunął się w szparę między furtką a ogrodzeniem. — Odsuń się! Zrobiłem krok do tyłu; najeżona drzazgami furtka z impetem otworzyła się na oścież. Przez chwilę się jeszcze chwiała — a później, uspokojona, wpuściła mnie na podwórko. W domu przywitała nas zwarta masa obłych fizjonomii, z której wystawał tylko haczykowaty nos najstarszego brata. Wtłoczyliśmy się wszyscy w największy pokój, gdzie każdy przysunął sobie krzesło. Wtedy — pozwólcie, że będę tak nazywał najstarszego brata! — Nos przypomniał sobie o torcie, i pospieszył go przynieść. Wszystko już było gotowe: tort królował na stole, za prawą rękę mając jabłka, a za lewą — czerwoną, chyba nie do końca stężałą galaretkę. I już, już nadchodziła kulminacja — czuło się jej bliskość nawet w drgawkach kurzu nad gałganami dywanu — kiedy solenizant zorientował się, że… na torcie brakuje świeczek. Nos wyartykułował słowo, którego tu nie przytoczę. A potem chwycił jabłko i, zupełnie jak kauczukową piłeczkę, odbił je od stołu. Utkwiło w miejscu, gdzie zwykle znajduje się żarówka. Zaczerwieniony, Nos stanął na krześle i spróbował je wyjąć. Zastygliśmy przy stole. Nos jeszcze wyraźniej poczerwieniał. Objął jabłko obiema dłońmi i pociągnął. Jedna z dziewczynek przytrzymywała oparcie jego krzesła. Pociągnął raz jeszcze, mocniej; napięły się mięśnie chudych ramion. Wreszcie westchnął i odwrócił się. Chciał zeskoczyć na ziemię, lecz, widząc minę brata, zszedł z krzesła. “Obejdzie się bez świeczek…” I zaczynaliśmy już jeść, kiedy na obrzeżach naszego widzenia coś zamigotało. Nie wiem kto zaczął klaskać pierwszy; lecz nie ma to znaczenia, bo klaskali wszyscy. Przez francuskie okno wpadały smugi mlecznego światła, a Nos — włożył do półmiska uwalane kremem z tortu jabłko.
  5. @Migrena Dziękuję ślicznie🥹❤️
  6. @Simon Tracy So Lovecraft crafted something I already love 🙃 Muszę przy najbliższej okazji wypożyczyć opowiadania jego autorstwa:⁠^⁠)
  7. @Simon Tracy cudnie! To niezwykle bogata kraina... No i jak zwykle mam kawałek, który jest tak piękny, że nie można go nie wskazać: Czy ten płaskowyż istenieje u Lovecrafta, czy to Twoja kreacja? W każdym razie wygląda jak inspiracja dla moich miniatur :⁠^⁠)
  8. @Simon Tracy Niezmiernie mi miło! Widzę że dzisiaj wymiana uśmiechów :⁠^⁠)
  9. @Nata_Kruk Ależ to piękne słowa... Dziękuję❤️
  10. @KOBIETA cudny! Śliczne masz obrazy, sugestywne
  11. @huzarc cudowny Masz tutaj to co kocham najbardziej — obrazy, które się czuje
  12. Wspomnienie to znam już na pamięć; przez lata jego różne wersje łączyły się ze sobą, jak łączy się mgła, i teraz nie sposób już stwierdzić, co wydarzyło się naprawdę. Przyjmijmy zatem, że mieliśmy wczesną wiosnę, kiedy dni są już dłuższe i jasne, lecz drzewa nie wypuszczają jeszcze liści. Ciocia ubrała mnie ciepło i poszliśmy do miasta, odwiedzić jakichś ludzi z dzieckiem. Zapamiętałem różowe skarpetki tego stworzenia, jego zaślinione rączki, i głowę, która ciążyła mu bardziej niż ciąży dorosłym. Ciężko mi jednak powiedzieć, czy był to chłopiec, czy dziewczynka. Z pewnością dlatego, że, mimo przewidywań ciotki — osóbki skurczonej w sobie i ciepłej — bardziej niż dziecko, zajął mnie chłopak, który się nim opiekował. Nawet kiedy trzymał je na kolanach, miałem wrażenie, że oto stoję na ulicy i patrzę na niego przez szklaną ścianę. Szybko zapadł zmrok i musieliśmy już wracać. Trzymając ciotkę za gorącą i suchą rękę, wciąż miałem go przed oczami. Był niewątpliwie przystojny; raczej miotał spojrzenia, niźli patrzył; a jednak wszystko, na co padł jego wzrok, stawało się tak rozkosznie bezosobowe jak ciemniejąca, pusta ulica. Że też dziecko, spędzając z nim tak wiele czasu, nie straciło, i tak jeszcze nie wykształconych, rysów twarzy! Zapalały się lampy i wiatr przybrał na sile. Naszą drogę znaczyły liczne kałuże, z których nie zdawałem sobie sprawy — przemoczyłem skarpetki. Ciotka szła kilka kroków przede mną. Co jakiś czas odwracała się do mnie, za każdym razem sprawiając wrażenie troszkę zaskoczonej na mój widok. — I jak? — zapytała nagle. Tym razem się nie odwróciła. Znów wszedłem w kałużę. — Co? — Jak podobał ci się dzidziuś? — Był w porządku. — Podrapałem się po nosie. — Ciociu, a czy tutaj straszy? Po obu stronach drogi stały domki i pozamykane bramy. Z któregoś ogrodu dobiegał dźwięk dzwonków wietrznych. — Nie. Skąd ten pomysł, co? Kiedyś też będę miał w ogrodzie takie dzwonki — pomyślałem — będą grały mi w nocy i kiedy śpiewają ptaki. W tym miejscu, w każdej wersji wspomnienia, widnieje biała plama — widać: ktoś złapał dzwonki. I nagle stoję tam, kilka kroków za ciotką, a białą, zawiązaną luźno wokół mojej szyi chustkę porywa wiatr i niesie ją hen, hen — aż przykryje rozpadające się, urojone zwłoki.
  13. @Berenika97 Dziękuję!❤️🥹
  14. @Berenika97 Cudne obrazy
  15. @Simon Tracy Ależ to cudowny wiersz-baśń🥹 Pięknie. Niesamowicie mi miło, że byłam dla Ciebie inspiracją🥹 Osłodziłeś mi dzień ❤️
  16. @Le-sław Dziękuję pięknie❤️ A poza tym — pana uwielbienie — modne czy niemodne? Mniejsza o to. Z pewnością ponadczasowe :⁠,⁠-⁠)
  17. Czyliż to tak wyglądać będzie moja ostatnia droga? Łopot wody z każdej strony i słońce w oczy — by nie czuć drogi w nogach. Niemal dotrę na górę — niebo faluje, po bokach się chmurzy — wnet — mruga baldachim z płatków żółtej róży...
  18. @vioara stelelor dziękuję pięknie🥹
  19. @Charismafilos dziękuję! @Berenika97 Dziękuję pięknie❤️
  20. @EsKalisia Dziękuję ślicznie💘
  21. Tak błaznować mi przystaje, ha! Bom błazen! Ha! I tak się kręcę — z pieczonym jabłkiem w żylastej ręce!
  22. @Berenika97 Oczywiście - zawsze trzeba poszerzać swoje horyzonty ❤️ Dziękuję pięknie za miłe słowa i życzę miłych snów!
  23. @Berenika97 Dziękuję💘 W pierwotnej wersji wiersz był dłuższy — potem dopiero wyciągnęłam z niego tę miniaturę. Bo chyba już mam swoją formę🙃
  24. Z gardzieli obcej — obcy dobywa się ton i nocą sad zielonych czereśni przemierza — choć — zda się: jest znacznie wcześniej…
×
×
  • Dodaj nową pozycję...