Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rafael Marius

Użytkownicy
  • Postów

    10 287
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    77

Treść opublikowana przez Rafael Marius

  1. A niech się bawią. Klawa atmosfera była jak co roku, szkoda tylko że padał deszcz.
  2. A ja byłem przed południem, bo tylko tak mogę, w mojej okolicy. Na placu Piłsudskiego były piosenki powstańcze, a na Krakowskim Przedmieściu i placu Zamkowym rekonstruktorzy. Co ciekawe była tam też duża ich ekipa z Poznania. Zrobili takie miasteczko namiotowe na dziedzińcu jednego z pałaców. A dziewczynki z podstawówki umalowały sobie usta czerwoną szminką i udawały dorosłe sanitariuszki. Wątpię, żeby jakaś sanitariuszka tak wyglądała.
  3. Byle była ona jego własna, a nie narzucona z zewnątrz, choć wiadomo wpływów otoczenia nie da się uniknąć. Z drugiej strony i tak większość ludzi wybierze definicję kolektywną określoną jakimś światopoglądem, świeżym lub tradycyjnym.
  4. Wynikają z naszej osobowości i tego wszystkiego, co wokół niej zaległo z biegiem życia.
  5. Ha, Ha. Faktycznie inaczej być nie może.
  6. A byłaś tam wczoraj lub w jakimś innym miejscu?
  7. Różne życie ma definicje.
  8. A powiem Ci, że sam nie wiem. Na pewno ciało się starzeje. Co do reszty, przyjmując iż życie jest jak sen, to właśnie owe wrażenia o jego istocie stanowią.
  9. Znakiem tego nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. Paradoksalnie powyższe może być pocieszające.
  10. @Leszczym Reasumując wygodnym świat sprzyja lub do wygodnych świat należy.
  11. Ja mam wrażenie, że u mnie to już stoi w miejscu od dawna, przynajmniej w większości jego aspektów. I wcale mnie to nie martwi. Jeszcze bardziej bym się ucieszył, gdyby się cofnęło o jakieś 40 lat.
  12. @janofor Jak normalność gorąca to już dobrze. Gorzej, gdy zimna.
  13. Ja również dziękuję, symetrycznie.
  14. To zapewne nic nie wykiełkuje, a mogłoby gdyby gleba była bardziej żyzna.
  15. Niestety taka jest smutna prawda. Trzeba niestety samodzielnie.
  16. @Tectosmith Przypuszczam, że to o miłości. Jak zapragnie to przyjdzie nawet, gdy nie będziesz chciał.
  17. Pewnie dla niektórych tak, a dla innych nie. Może bardziej, gdy byłem młodszy i zdrowszy. Tak to bywa. Moja mama, gdy mieszkała w Austrii podobnie była postrzegana. Nie ma wyjścia. Trzeba żyć z ludźmi jak najlepiej to możliwe. Ja też raczej bliższy temu jestem obecnie. Choć różnie z tym bywa. Jestem zmienny. Miałem też okresy dużej ufności.
  18. Mam 54 lata, ale czuję się na 80+ z powodu chorób i niepełnosprawności. A i mężczyzna.
  19. Mnie też. W rodzinie jest taka tradycja, iż na 1 sierpnia wspomina się zmarłych, nie tylko tych związanych z Powstaniem, ale Warszawiaków, czyli de facto wszystkich, od pokoleń z Syreniego Grodu. Ja też mam do 9 pokoleń w najdłuższej linii. Wszystko Warszawiaki. W tym 7 znanych z przekazu rodzinnego. Bardzo dobrego i zweryfikowanego. Ojciec mieszkał przez 15 lat pod jednym dachem z piątym pokoleniem z mojego punktu widzenia i sporo się nasłuchał o szóstym i siódmym, zatem przekaz, jak na warszawskie mieszczaństwo, jest wyjątkowo długi. Taką genealogię to zazwyczaj jedynie szlachta posiada. A ja wszystkie wspomnienia zapisywałem na karteczkach, zaraz po i mam je zgromadzone w teczce. W razie potrzeby mogę odświeżyć pamięć. U mnie też by się znalazło arystokratyczne ze strony mamy. Jej babcia można śmiało powiedzieć, iż żyła w pięknych europejskich pałacach do 29 roku życia, jak typowa hrabina. Potem wyszła za mąż i została zamożną mieszczanką. A za komuny to już była totalna deklasacja, jak u wszystkich. Tyle że ona sobie z tym nie poradziła cierpiała na depresję, prawie nie było z nią kontaktu. Sam smutek w małym domku z dużym ogrodem na przedmieściu. Ja nie lubię arystokracji i się tym pochodzeniem nie chwalę i nie jestem dumny, ale skoro wspominamy, to nie wypada pominąć. Moja tożsamość to lewicowe warszawskie mieszczaństwo. Jak mówią w stolicy "Ni w piętę ni w oko, nie za nisko, nie za wysoko". Ja mam z pięciu narodów Rzeczpospolitej i trzech religii plus najsilniej obecny agnostycyzm i ateizm.. A korzyść jest dla mnie z tego taka, iż wyniosłem z domu dużą tolerancję światopoglądową i akceptację dla inności.
  20. Trzeba też uwzględnić jakość mikrofonu jakim było to nagrywane oraz słuchawek bądź kolumn na których odtwarzasz. W sumie to najsłabszy z tych elementów będzie tu grał znacznie większą rolę niż sama gitara. Owszem. Pewnie tak. Dla mnie to muzyka kiedyś była najważniejsza. Grałem od dziecka, bo z muzycznej rodziny pochodzę.
  21. Całkiem możliwe. Trudną masz tą wojenną historię. Moja najbliższa rodzina to miała dużo szczęścia. Zginął tylko brat babci w obozie koncentracyjnym Dachau. Zwinęli go w łapance na rogu Alej Jerozolimskich i Nowego Światu razem z żoną. Ona przeżyła. Oboje też mieszkańcy kamienicy, bohaterki wiersza.
  22. Całkiem możliwe, a jak będzie to czas pokaże. Zawsze lepiej mieć silniejszą armię niż słabszą, szczególnie wtedy gdy ma się takiego sąsiada jak my na wschodzie.
  23. Rozumiem brał po prostu zamówienia od Niemców. Być może miał zezwolenie od A.K. na tego rodzaju działalność. To wszystko było tajne i możesz tego nie wiedzieć. Mógł Ci nie powiedzieć, bo wszelka współpraca z A.K. była z kolei źle widziana przez komunistów. Mój dziadek też pracował w strategicznej niemieckiej wojskowej firmie z branży radiotechnicznej, ale jego podziemie tam wysłało, żeby kradł cenne dla A.K. podzespoły. Potem montowali z tego urządzenia do łączności. Przez całą okupacje miał w tej kamienicy o której mowa w wierszu krótkofalówkę i radio i Niemcy się nie czepiali, bo to niby była taka praca testowa po godzinach. Normalnie była za to kara śmierci. Dziadek był niesamowitym cwaniakiem. Wszystkich potrafił zbajerować i radził sobie w każdej sytuacji. Dobrze im się tam żyło, jak na tamte czasy. Można by długo.
  24. Pewnie wkrótce będzie z nią dużo lepiej. Podobno w planach mamy mieć największą armię w Europie. Jak będzie czas pokaże, choć ja staram się patrzeć optymistycznie przynajmniej do jutra.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...