Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rafael Marius

Użytkownicy
  • Postów

    10 138
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    77

Treść opublikowana przez Rafael Marius

  1. @M_arianna_ Dziękuję za serduszko i zainteresowanie.
  2. I dobrze tak trzymać. Potem będzie miał dobre relacje z kobietami. A może już ma. U mnie tu już w przedszkolu było wyraźnie widać.
  3. @Dekaos Dondi Dziełem przypadku.
  4. @nicole Ja robię odwrotnie najpierw patrzę długo i przenikliwie w oczy, a potem przechodzę do czynów lub nie, w zależności od tego, co zobaczę.
  5. @iwonaroma To jak w mojej okolicy. Wyrośli ci, co drapią chmury. Tylko one płyną niezmiennie. Reszta nie do poznania. Szkło i beton. Warszawa Centrum.
  6. @Leszczym Byłem kilka razy we Władysławowie, ale tylko na parę godzin. Jakiś port pamiętam. Przez 15 lat jeździłem na Mierzeje Wiślaną. Dwa, trzy letnie miesiące. Czułem się jak w domu. Najmilsze chwile życia. Trochę wypoczynku, nieco pracy w gospodarstwie znajomych, lecz prawie rodziny. Wakacyjne panienki. Natura + miłość to połączenie lubię najbardziej od dziecka.
  7. Owszem. Ścisła zabudowa została zburzona. Ja mieszkam w samym centrum. Mam piękny widok z okna na pół miasta.
  8. No tak zasugerowałem się panienką z rysunku. Niektóre małe dzieci wyrażają uczucia kredkami. Szczególnie te introwertyczne o uzdolnieniach artystycznych. Może zatem chodzi o zmaganie z obniżonym nastrojem, które w tej przygodzie, epizodzie zakończyły się drobnym powodzeniem.
  9. @andrew Miło, że Ci się w moim mieście podoba.
  10. @duszka Nie dla wszystkich śmierć lata jest przyczyną ogołocenia, czy straty. Można zakończyć cykl na zielono.
  11. Patrząc na puentę to może rzeczywiście tak by wynikało. Czasem panie są bardziej zdecydowane od panów.
  12. @Tectosmith Autorką rysunku jest chyba dziewczynka. A z malunków małych dzieci można wiele wyczytać, gdy ktoś się na tym zna. Ja się nie znam. W moim odczuciu opisujesz barak zdecydowania u jakiejś panienki.
  13. Tak wiele zajęć miałem. Ja się szybko uczę i lubię różnorodność. Może wirtuozem nie zostałem, ale za to ciekawe życie mnie nie ominęło. Dla mnie najważniejsze są pasje. Jak kiedyś policzyłem wyszło mi ich ponad 50. I nie były to powierzchowne zainteresowania. Nie mógł bym pracować tylko dla pieniędzy. Za to nie ma żadnego problemu z robieniem czegoś pro bono. A wracając do wiersza. Gdy byłem nastolatkiem to miałem bardzo dobre relacje z mamą, koleżeńskie. Nie wtrącała się do mojego życia, a ja do jej. Za to z ojcem kiepskie. Nie pasowaliśmy do siebie charakterologicznie. Na szczęście to rozumiał i się nie narzucał. Zresztą obaj preferujemy damskie towarzystwo.
  14. @viola arvensis Z świętoszkami bywa najtrudniej.
  15. Jest tylko teraz.
  16. @poezja.tanczy Niestety, stanowczo zbyt często to nie jest tylko sen. Czasem terapia bywa pomocna i nie jest ona krótka. Trudne sprawy. Znam temat.
  17. Niby tak, ale gdy ktoś jest kryzysie to wydaje mu się, że będzie on trwał wiecznie. Dlatego warto powtarzać, choćby 100 razy, że każdy początek ma swój koniec.
  18. Lepsze drugie, a im kto szybciej to zobaczy, tym lepiej dla niego.
  19. @Franek K Z rozumieniem. Hałaśliwy sąsiad może doprowadzić do szewskiej pasji,
  20. Ciekawe na jak długo? A z nastolatkami czasem trudno się dogadać. Znaleźć wspólny język. Nawiązać nić porozumienia. Kiedyś pracowałem z tak zwaną trudną młodzieżą. Z żeńską było mi dużo łatwiej. Pewnie Tobie będzie z synem prościej, gdy wejdzie w ten wiek. Czego Ci życzę.
  21. @Monia A po nocy przychodzi dzień. Taka jest kolej rzeczy nieuchronna.
  22. @andrew Trafnie oddałeś uczucia, które chyba każdemu z nas w jakimś okresie życia towarzyszyły. Właśnie, nosimy takie szaty utkane z różnego rodzaju obaw. Czasem jednak udaje się je zrzucić.
  23. @Magda1973 Życie jest jak sen, lecz lepszy dobry od złego.
  24. Starość nie radość zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. Dobrze, gdy ktoś ma opiekę w domu i nie musi iść do DPSu. Ale jak córka niedobra to może być trudno o nią. Płatna opiekunka to nie to, co kochająca rodzina.
  25. Zdecydowanie. Ludzie w Warszawie wożą dzieci w gablotach, jak to się kiedyś mówiło na samochód, do szkoły. Za moich czasów to byłby totalny wstyd. Żaden szanujący się chłopak, by na to, już w pierwszej klasie nie pozwolił. Tak jak piszesz trzeba poznawać świat, a droga na lekcje jest do tego świetną okazją. Nas też straszyli, czarną Wołgą, pedofilami itd, ale nie zauważyłem, żeby ktoś się bał. A tych ostatnich nie brakowało. Sam miałem sporo takich incydentów, bo się podobałem. Ale potrafiłem sobie poradzić. Dziękuje za serduszko i ciekawy komentarz.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...