Po co ten dzisiejszy śnieg?
Rozciągnięty między znaczeniami
zanika, jak tylko opadnie.
Błoto, błoto po nim.
Samochody białe, niebo przygaszone.
Zmrożone nagie drzewa, zaspane,
przyjmą pył na chwilę czy dwie.
Ulice błyszczą, mokre.
Po co te chwile zbyt krótkie?
Nawleczone na lodowe kryształy,
płatki, nigdy takie same.
Umierają na dłoni.
Zimne powietrze smakuje sadzą.
Szare postaci rozmyte opadem
przenoszą ten dzień.
Błoto, błoto po nich.
Wiersz powstał przy tej piosence. Gdyby ktoś zdecydował się słuchać to proszę zignorować tekst piosenki - cała reszta gra, jak trzeba: