Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Kamil Olszówka

Użytkownicy
  • Postów

    536
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Kamil Olszówka

  1. @Marek.zak1 Najserdeczniej dziękuję za ciepły komentarz i pozytywną opinię! Zapraszam na mój kanał na YouTubie po więcej zabawnych filmów z serii ,,THINGS-ROBOTS”! Pozdrawiam!
  2. Jakiś czas temu wpadłem na pomysł stworzenia za pomocą AI na moim kanale na YouTubie rozrywkowej serii ,,THINGS-ROBOTS”, w której dzięki sztucznej inteligencji zwykłe przedmioty z Waszych domów ożywają i przeobrażają się w najprawdziwsze roboty! W kolejnych odcinkach serii najzwyklejsze przedmioty jak drewniany młynek do pieprzu czy metalowa zapalniczka przechodzą niesamowitą transformację i pokazują, do czego naprawdę są zdolne. Od przedmiotu codziennego użytku do fantastycznego, choć budzącego także uśmiech robota... Z czasem zacząłem się jednak zastanawiać czy nie byłoby dobrym pomysłem wykorzystanie w humorystyczny sposób tej serii do walki z niewątpliwie szkodliwym społecznie zjawiskiem jakim jest pijaństwo… Pozwólcie że rozwinę ten temat... Ośmielę się postawić tezę że humor jest jedną ze skuteczniejszych broni przeciwko temu szkodliwemu społecznie zjawisku… Dlaczego?... Bo ośmieszając pijaństwo odbieramy upijaniu się aurę (zaje)fajności… Powiem więcej... Używanie humoru w walce z pijaństwem jest jak najbardziej etyczne i pożądane... (Oczywiście o ile nie śmiejemy się z alkoholizmu jako choroby, tylko właśnie z pijaństwa jako zjawiska społecznego). Niech więc plakaty, memy, żarty, hasła i filmy wyszydzające pijaństwo będą ostre, celne i bezlitosne wobec tego szkodliwego zjawiska społecznego!... Na szczęście rozwój sztucznej inteligencji otwiera na tym polu wiele nowych możliwości... Myślę że stworzona przeze mnie seria ,,THINGS-ROBOTS” i to jak pomysłowo wykorzystałem ją do wyśmiewania pijaństwa jest na to najlepszy przykładem! Niech więc stworzone przeze mnie za pomocą AI kilkusekundowe śmieszne filmy także posłużą do walki z tym szkodliwym społecznie zjawiskiem… I jak już ktoś mądry kiedyś powiedział: ,,Śmiejmy się z pijaństwa, zanim to pijaństwo zacznie śmiać się z nas!" Jeśli podoba Wam się pomysł tej serii – Bardzo proszę o pozostawienie na moim kanale na YouTubie łapki w górę, suba i dzwoneczka, bo następne odcinki już niebawem! Co powinienem zmienić w robota w kolejnym filmie? Piszcie w komentarzach!
  3. @Berenika97 Wierność kosztem wszystkiego!!! Ech... Dlaczego ta idea nie przyświeca naszym politycznym elitom?... Gdyby ta idea przyświecała naszym politykom to Polska byłaby Rajem na Ziemi! Pozdrawiam Najserdeczniej! @Nata_Kruk Najserdeczniej Dziękuję Ci za podzielenie się swoją opinią! Pozdrawiam Najserdeczniej!
  4. @andrew Niedoczekanie! Z światowych geopolitycznych zawirowań Polska tym razem wyjdzie zwycięską ręką! Z tak wspaniałym prezydentem jak dr Karol Nawrocki nie straszny nam podły świat! Pozdrawiam Najserdeczniej!
  5. Byli prawdziwie niezłomni… Choć zwyciężeni… Niepokonani! Swym bohaterstwem na kartach historii Złotymi zgłoskami się zapisali… Gdy biało-czerwona flaga, Nad Bramą Brandenburską załopotała, A ostatni do wroga strzał, Ucichł już na ulicach Berlina, Gdy wojna dogasała jak pogorzelisko I powojenny świat kształtował się na nowo, A żelazna kurtyna opadała nad Europą, Stary kontynent na pół dzieląc, Choć ucichły już alarmowe syreny, Przestały spadać na miasta bomby, Rozległe, nieprzebrane polskie lasy, Pozostały pełne partyzantów młodych, Choć w cieniu jałtańskiej zdrady, Świat odwrócił się do nich plecami, Oni swym ideałom oddani, Żołnierskiej przysiędze pozostali wierni, Sami sobie pozostawieni, Zdradzeni przez aliantów zachodnich, Przezornie nie złożyli broni, Mundurów swych nie ukryli… Gdy przysięgali na sztandar, W serca ich wstępowała odwaga, Niebezpieczeństw nie lękała się dusza, Najcięższe byli gotowi znosić wyrzeczenia, Gdy brali w ręce swe karabiny, Gotowi byli nie szczędząc sił, W niejednym rozpaczliwym boju krwawym, Nowemu okupantowi czoła stawić… Byli prawdziwie niezłomni… Choć zdradzeni… Ojczyźnie wierni! W swych bliskich i krewnych pamięci, Przez lata pozostali niezatarci … Gdy długa straszna komunizmu noc, Spowiła kraj wyniszczony wojną, Nadziejom Polaków bolesny zadając cios, Pielęgnowane latami marzenia grzebiąc, Latem szli leśnymi wąwozami, Drogą oświetlaną przez srebrzysty księżyc, Zimą przedzierali się poprzez zaspy, Oświetlając drogę gorejącymi pochodniami, Znienawidzonemu sowieckiemu okupantowi W licznych potyczkach zadając straty, Wszelkie komunistom krzyżując plany, Rozbijając więzienia i ubeckie areszty… Choć strach zaglądał im w oczy, Zasiewając w serc tysiącach ziarna trwogi, A gdy powieki do snu zmrużyli, Pełne niepokoju były ich sny, Sowieckich represji się nie przelękli, Stawiając tamę komunizmowi, Na posterunku wiernie wciąż trwali, Rozplanowując na wroga kolejne zasadzki… Nie bacząc na partyzanckiego życia trudy, Głód, chłód i częste choroby, W ulewne deszcze mundur przemoczony, Nadpleśniałego chleba kęs ostatni, By Ojczyznę spod sowieckiego jarzma wyzwolić, Ofiarowując rodakom dar wolności, W uporze swym pozostali niewzruszeni, Nie zawrócili z obranej drogi… Byli prawdziwie niezłomni… Na przekór powszechnej sowietyzacji, Rugowaniu zewsząd religii, Niewzruszenie wierni Bogu pozostali! Na starych kartkach pożółkłych, Skromne antykomunistyczne ulotki, Pisane starym piórem wysłużonym, Także wtedy bronią ich były, Pistolet kurczowo trzymany w dłoni, W ciężkich chwilach dodawał im otuchy, Gdy nieubłaganie pierścień ubeckiej obławy, Zaciskał się wokół lasów rozległych, A gdy umknęli pościgowi, Całując swe metalowe ryngrafy, Licznymi wspólnymi modlitwami, Za ocalenie Bogu serdecznie dziękowali… I w cieniu drzew rozłożystych, Przyklękali znużeni partyzanci, Przesuwając różańców paciorki, O wolną Polskę gorące modlitwy wyszeptywali, Za poległych kolegów dusze, Ukradkiem ocierając łzę, Modlili się gorąco i rzewnie, Wierząc w ich nad nimi opiekę… Gdy oddany Ojczyźnie kapelan, Nad pochyloną głową partyzanta, Z nabożnością kreślił znak Krzyża, W imię Boga grzechy odpuszczał, Odtąd każdy z nich, Na śmierć był już gotowym, Wierząc w sens poniesionej ofiary, Dla przyszłych pokoleń będącej zarzewiem wolności… Byli prawdziwie niezłomni… Takimi ich zapamiętamy! O ich patriotyzmie szczerym i ofiarnym, W przyszłości naszym wnukom opowiemy… Choć przez komunistyczne władze wyklęci, Na zapomnienie i pogardę skazani, Przez patriotów o sercach prawych, W całej Polsce dziś czczeni, We wszystkich zakątkach Polski, W wioskach odludnych i miastach gwarnych, Poświęcone im pomniki, W setkach możemy dziś liczyć… Choć dziś próbuje się ich oczerniać, W potokach głośnych medialnie kłamstw, A w pseudohistorycznych opracowaniach, Haniebne zbrodnie im przypisywać, Na przekór trendom szkodliwym, W umysłach i sercach naszych, Szlachetnym rycerzom z kart barwnych powieści, Podobni są bohaterscy żołnierze wyklęci, Dziś nie są już zapomniani, W świadomości patriotów współczesnych, Nareszcie należne im miejsce zajęli, A z serc naszych nie wyrzuci ich nikt! Dziś odpalane skrzące race, Rozpostarte flagi biało-czerwone, Znicze migocące przed każdym pomnikiem, Uniżonym dla nich są hołdem… Także skromny ten wiersz I ja z potrzeby serca skreśliłem, By w poświęcony im dzień Niezłomnym Żołnierzom Wyklętym oddać cześć! - Wiersz opublikowany 1 marca w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.
  6. @Berenika97 Najserdeczniej Ci Dziękuję... Twoja ciepła opinia jest dla mnie tym bardziej ważna, że dotąd miałem wyrzuty sumienia że mogłem ten wiersz dużo bardziej dopracować... Pozdrawiam! @Nata_Kruk Serdeczne Dzięki!... Pozdrawiam!
  7. Po zimnym ulewnym deszczu, Gdy spowił okolicę dotkliwy chłód, Ucichł plusk wody w rynsztoku, Zastygać począł ulicznych kałuży brud, W starego kościoła cieniu, Przystanął bezszelestnie smutny duch, Oblicze jego cienisty krył kaptur, A zamyślił się pogrążony w smutku. Tyleż posępny co tajemniczy, Choć wicher przeszył go mroźny, W milczeniu stał niewzruszony Starym murom nie mówiąc nic, Samemu przybywając z przeszłości, Dziwiąc się czasom współczesnym, Choć pozostając niewidzialnym, Skrycie łzy gorzkie uronił. Niewidzialne jego łzy, Pochmurnemu niebu się skarżyły, A przeraźliwy straszny ich krzyk, Niósł się ludzkim uchem niesłyszalny, A ich żałosna skarga, Niesłyszalna choć głośna, Zdolna poruszyć każdego anioła, W takie oto ubrana była słowa: ,,Każda jedna wojna... Tonie we mgle fałszu i kłamstw, Niczym zburzonego kościoła wieża, W opustoszałej wsi zapomnianej przez czas, Przemilczane, zapomniane bitwy, Niewygodne dla rozdmuchanej propagandy Niekiedy więcej kryją o niej prawdy, Niż historycznych opracowań opasłe tomy… W cieniu każdej wojny, Wyrastają nowe, niekiedy bezimienne groby, Posępne wdowy w czerni, Pośród szlochów wypłakują swe oczy, Niezliczone starcia i potyczki Których nie znajdziemy w podręcznikach historii Kryją swoje wielkie sekrety, Strzeżone przez duchy żołnierzy poległych… W cieniu każdej wojny... Politycy i biznesmeni z czystymi dłońmi, W garniturach nienagannie skrojonych, Brylują w blasku fleszy, Gdy tymczasem w okopach, Pośród wszechobecnego cuchnącego błota, Każdy kęs chleba i każda konserwa, Na wagę są srebra i złota… W cieniu każdej wojny, Biznesowi magnaci majątek chcą zbić, Nie licząc się z cierpieniem maluczkich, Milionów matek nie obchodzą ich łzy, I choć poorana wybuchami ziemia, Nasiąka krwią niczym stara gąbka, Oni liczą zyski w siedmiocyfrowych sumach, Zatajając przed światem prawdziwy ich bilans…” Gdy spomiędzy gęstej jak mleko mgły, Uliczne latarnie z wolna zaświeciły, A blask ich z początku nikły, Przez szarugę z wolna się przebił, Duch poległego przed laty partyzanta, Tonąc w niewidzialnych swych łzach, Nieśpiesznie począł się rozpływać, Zakryła go zmierzchu kurtyna… Gdy przeminą kolejne wojny, Kolejne poległych żołnierzy duchy, Pochmurnemu niebu wykrzyczą swe skargi, Niesłyszalne uchem ludzkim. I przez nikogo niezauważone, Rozpłyną się z wolna we mgle, Najcichszym nie zdradzą się szelestem, Czasem gorzką pozostawią łzę…
  8. @andrew Solidarność pomiędzy narodami Grupy Wyszehradzkiej także nie powinna mieć granic... Pozdrawiam Najserdeczniej!
  9. @Vasiu Stawiam Ci duży kufel grzanego piwa!
  10. @Vasiu No cóż... Genialny wiersz...
  11. @Starzec Ale... ale... kiedyś z pełnym portfelem...
  12. Tam gdzie milczące aniołów posągi, Obejmują spojrzeniem swym dumnym, Rozległe panoramy miast średniowiecznych, Spoglądając wymownie ku horyzontowi, Tam gdzie przecudne aniołów twarze, Wykute w drewnie, piaskowcu, marmurze, Niekiedy szczerym złotem pokryte, Niekiedy miejscami nadkruszone… Nad krajami Grupy Wyszehradzkiej, Niosą się niesłyszalne szepty anielskie, Rozbudzając nasze uśpione emocje, Czule dotykając naszych serc, A każdy taki anielski szept, Dla wielowiekowych tradycji jest hołdem, Przez niezliczone hufce niebiańskie, Z nabożnością złożonym ufnie… Gdy w samym sercu Europy, Ludzie z dziada pradziada pobożni, pracowici, Składając wieczorami ręce do modlitwy, Ofiarowują Bogu ufnie trudy codziennych dni W czterech krajów zacisznych zakątkach, Gdzie z każdego kąta spogląda historia, Da się posłyszeć i szept anioła, Mówiący o tym co zatarł czas. W sercu Europy cztery dumne narody, Wierne pozostając swych ojców tradycji, Dla świata całego przykładem są wymownym, Szacunku do ojczystych korzeni, Polacy, Czesi, Słowacy i Węgrzy, Dumni, szlachetni, niezłomni, Przez dziesięciolecia sowietyzacji się oparli, Przykładem dziś będąc dla całej ludzkości… Dziś gdy w mroku globalnego bezprawia, Tli się Grupy Wyszehradzkiej idea, Niczym z jednego złoconego świecznika Czterech świec płomieni jasny blask, Niegasnącemu zacieśnianiu więzi, Pomiędzy czterema bliskimi sobie narodami, W cieniu wielowiekowej pobożności, Z niebios błogosławią dziś anioły… I od piaszczystych plaż Pomorza, Poprzez tonące w chmurach szczyty Tatr, Przez zabytkowe rynki czeskich miast, Po urokliwe kawiarnie w budapesztańskich zaułkach, W każdym z krajów Grupy Wyszehradzkiej, Pośród zwyczajnej codzienności szarej, Szepty anielskie da się posłyszeć, Wlewające w serca otuchę… Gdy w starych drewnianych kościołach Podlasia, Przesuwają rozmodlone staruszki paciorki różańca, Wyszeptując cicho modlitw swych słowa, Wypraszając swym rodzinom obfitych łask, Bacznie przysłuchujące im się anioły, Gdy mrok ziemię otuli, Zanoszą je wszystkie przed tron Boży, By wysłuchania i spełnienia doczekały… Gdy pośród licznych mazowieckich wiosek, Gdzie od lat wciąż niezmiennie Przeszłość z przyszłością nierozerwalnie splecione, Wyznaczają kolejnych dni bieg, Stare pobożne gospodynie, Swych prababek zwyczajem, Starannie naostrzonym nożem, Czynią znak Krzyża na chlebie, Także identyczny Krzyża znak, W blasku jasnego poranka, Kreśli niewidzialna dłoń anioła, Błogosławiąc wierne Bogu domostwa, By codzienny prosty posiłek, Okraszony anielskim błogosławieństwem, Smakował niczym dania najwyszukańsze, Na niejednym królewskim dworze… Gdy o poranku krakowskie kwiaciarki, Zaplatając kolejne bukietów wiązanki, Wymieniają między sobą uprzejmości, Często przyodziane w ciepłe uśmiechy, Pośród trzepotu gołębich skrzydeł, Gdy w skupieniu wsłuchamy się w ciszę, Da się czasem słyszeć anielski śmiech, Strun naszej wrażliwości dotykający czule. A gdy z wieży gotyckiego Kościoła, Pośród gwaru Starego Miasta, Ku wszystkim czterem stronom świata, Hejnału Mariackiego niesie się melodia, Czasem i podniebne anioły, Pod nieboskłonem skrzydła rozpostarłszy, W skupieniu wsłuchają się w jej dźwięki, Skrycie roniąc niewidzialne swe łzy… Gdy w skupieniu prascy zegarmistrzowie, Z pieczołowitością reperują zegary stare, Od lat niezmiennie całe swe serce, Wkładając z czcią w codzienną pracę, Niekiedy niewidzialne anioły, Uważnie przypatrując się ich pracy, Zamyślone oddają się refleksji, Nad dziejami całej ludzkości. Gdy czasem stary siwowłosy Czech, Przytykając do ust złocistego piwa kufel Z rozrzewnieniem rozmarzy się tęsknie, Wspominając lata swe młode, Niekiedy niewidzialny anioł, Kładąc na ramieniu jego swą dłoń, Poruszony jego tęsknotą, Zanuci mu do ucha pieśń swą anielską… Gdy w cieniu słowackich Tatr, Na wiejskich zacisznych plebaniach, Przy drewnianych kościołach i cerkwiach, Gdzie dawno temu zatrzymał się czas, Oddani Bogu słowaccy księża, Biorąc wieczorami do ręki brewiarz, Z nabożnością czyniąc znak Krzyża, Składając wieczorami ręce do pacierza, O pomyślność narodu słowackiego, Przodków swych powierzone im dziedzictwo, W ciszy i w skupieniu się modlą, Okraszając swe modlitwy niejedną łzą, Zasłuchane w nie za oknami anioły, Gorące z oczu ich łzy, Nanizują na złote swe nici, Niczym kryształowych różańców paciorki, By na szczycie Krywania, Gdy rozproszy mroki nocy świtu blask, Przed obliczem samego Boga, Ofiarować Mu je niczym najwyszukańszy dar… Gdy wraz z złotego słońca wschodem, Starzy słowaccy górale, Wypasając bladym świtem liczne stada owiec, Snują gawędy swe barwne, Niekiedy anioł świetlisty, Choć ludzkim okiem niewidzialny, Na porośniętym mchem głazie polnym, Przysiądzie w zadumie w nie zasłuchany… Gdy węgierscy uliczni muzycy, Przytykając do ust złote saksofony, Delikatnymi ruchami dłoni, Najcudowniejsze wyczarowują z nich dźwięki, Niekiedy zasłuchane w nie anioły, Przystanąwszy na rogach ulic, Pięknem ich poruszone do głębi Niebiańskie do nich nucą swe piosnki. Gdy dostojne węgierskie damy, Gotyckich katedr przekraczają progi, By do mosiężnych skarbon kościelnych Z oddaniem wrzucić hojne swe datki, Czasem wsłuchując się w siebie, Przed bogato zdobionym ołtarzem, Posłyszą jakby anioła szept, Chwalący dobre ich serce… Wypraszajcie anioły niebiańskie, Łask obfitych narodom Grupy Wyszehradzkiej, By zawsze odznaczały się odwagą i męstwem, Do wielowiekowych tradycji przywiązaniem, By wielowiekowe pradziadów dziedzictwo, Cenniejszym im było niż całego świata złoto, Zawsze więcej dla nich znaczyło, Niż złudna pogoń za nowoczesnością, By w godzinie próby nieubłaganej, Gdy wicher historii zawieje, Zakulisowym knowaniom nie dali się zwieść, Dumni Polak, Czech, Słowak i Węgier. By w milionów ludzi sercach, Ten sam płonął nieugaszony żar Co na dawnych bitew polach, Co w narodowowyzwoleńczych powstaniach, By na współczesności bezdrożach Także i dziś drogowskazem im była Prastara odwieczna ta prawda, Niegdyś na kartach kronik spisana, Iż poszanowaniem historii i ducha niezłomnością, Wierne Bogu narody wciąż trwają, Gdy inne stopniowo wymierając, Z biegiem wieków obracają się w proch, By Polacy, Czesi, Słowacy i Węgrzy, Zawsze honorowi, lojalni i solidarni, Jak bracia pozostali sobie wierni, Co w jednym domu byli wychowani… Wiersz opublikowany w dniu 15 lutego w międzynarodowy dzień Grupy Wyszehradzkiej. Idea zacieśniania więzi pomiędzy narodami Grupy Wyszehradzkiej zawsze zajmowała szczególnie ważne miejsce w moim światopoglądzie… Z czasem jednak zacząłem zastanawiać się czy nie byłoby dobrym pomysłem spróbować włożyć w tę ideę pierwiastek duchowy... I tak narodził się pomysł tego wiersza... Wiersz ten jest próbą włożenia pierwiastka duchowego (motywu opiekuńczego anioła) w ideę zacieśniania więzi pomiędzy narodami Grupy Wyszehradzkiej. Anioł Stróż autorstwa Romana Stańczaka w Parku Rzeźby na Bródnie w Warszawie. Anioł na kandelabrze przed frontem audytorium muzycznego Rudolfinum w Pradze. Rzeźba św. Michała Archanioła w niszy barokowego mostu przy Bramie Michała Archanioła w Bratysławie. Posąg Archanioła Gabriela na Placu Bohaterów w Budapeszcie.
  13. @Berenika97 Dziękuję Ci z całego serca!... Pozdrawiam Najserdeczniej!!!
  14. Śniłem dziś że jestem płomykiem znicza, Upamiętniającym poległego przed laty partyzanta, Tlącym się w cieniu brzozowego krzyża, Smaganym wciąż przez zimny wiatr, A choć wkoło sroga dotkliwa zima, Naokoło mroźna noc głucha, Jedynie nikły srebrzystego księżyca blask, Tańczy na wielkich śniegu połaciach, Na oszronionej partyzanckiej mogile, W mroku nocy migocąc samotnie, Głośno krzyczę o należną mu pamięć, Choć wkoło tylko śnieżne zawieje, Lecz może tej nocy mój krzyk, Posłyszą choć duchy przeszłości, By opowiedzieć o ciężkiej doli, Setek i tysięcy partyzantów niezłomnych… I znad oszronionych partyzanckich mogił, Poniesie się cichy szept historii, O czynach ich bohaterskich chwalebnych, O Honorze nigdy nie zatartym… Niekiedy kilku braci partyzantów, Wszyscy rodem z jednego domu Brało na siebie partyzanckiego życia trud, Gdy zawezwało ich poczucie obowiązku, Pozostawili rodzinne swe domy, By trudom partyzanckiego życia czoła stawić, Choć długimi nieprzespanymi nocami, Wypłakiwały oczy za nimi ich matki… Gdy tylko bladym świtem, Skrzące gwiazdki na niebie, Gasły jedna po drugiej, Oni swe karabiny brali w dłonie, Z rozległych lasów i nieprzebranych borów, Gdy padał rozkaz do ataku, Młodzi partyzanci wyruszali w bój, Choć nieobce im było uczucie strachu… Choć rozległe lasy i bory, Wielkie czapy śniegu pokryły, Oni niewzruszenie na posterunku wciąż trwali, Mimo siarczystych mrozów Ojczyźnie swej wierni, Przemarznięci, zziębnięci partyzanci, Dotkliwym chłodem przeszyci, Zmuszeni w leśnych bunkrach się kryć, W milczeniu znosili losu przeciwności, Nad dogasającym z wolna ogniskiem, Ogrzewając w kilku zziębnięte dłonie, Przemarznięte gwałtownie pocierając o siebie, Z ust wdmuchiwali w nie parę… Pamiętający kampanię wrześniową pistolet, Często był największym ich skarbem, Ostatnimi nabojami uzupełniając magazynek, Strzegł go każdy jak oka w głowie, Często zdobyczny trzonkowy granat, Nikłą jedynie nadzieję dawał, Na zadanie okupantowi dotkliwych strat W kolejnych zasadzkach i potyczkach… Nie straszne im były najsroższe zimy, Wszystkie najcięższe wyrzeczenia i trudy Z godnością w milczeniu wytrwale znosili, Trwając na przekór okrutnemu losowi, A rozłożyste drzewa oszronione, Widząc ich smutek i niedolę, Choćby najcichszym nawet szumem, Pociechy zimą nie mogły im nieść… I tysiącami niezłomni partyzanci, W walce o naszą wolność polegli, Choć często mizernie uzbrojeni, Do walki z okupantem zawsze gotowi… Dziś gdy ognia płomyki, Tańczą nam wesoło w kominkach ceglanych, Sypiąc niekiedy złote iskierki, Cieszące tak oczy roześmianych dzieci, Unosząc kubek gorącej herbaty, Pobiegnijmy swymi myślami, Ku tamtym partyzantom niestrudzonym, Zmuszonym w rozległych borach cierpieć srogie zimy… I za dusze partyzantów zapomnianych, Których często nie znamy nazwisk, Którzy grobów nie mają własnych, W skupieniu i w ciszy gorąco się pomódlmy...
  15. @andrew Również pozdrawiam Cię Najserdeczniej zarazem życząc Ci wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze!!! @Gosława ,,Wstyd hańba i ogólne dno" Święte słowa po tysiąckroć!!! Pozdrawiam Najserdeczniej! @Jacek_Suchowicz "Jesteśmy istniejemy i rządzimy i nic nam nie zrobicie"... Ale do czasu... Byle tylko do najbliższych wyborów! Pozdrawiam! @Berenika97 Obawiam się że takich gorzkich refleksji nad współczesną polską rzeczywistością czeka mnie w najbliższych tygodniach i miesiącach naprawdę sporo... Co zrobić... Pozdrawiam Najserdeczniej!
  16. Bal jak za PRL-u... A gdzie zawieruszyła się krztyna wstydu? Czy może spadła pod stół, Podeptana podeszwami butów? Czy może w koszu na śmieci, Przez wszystkich zapomniana czeka w samotności, Aż ktokolwiek ją doceni, Łaskawym wzrokiem na nią spojrzy… Bal jak za PRL-u... Pośród radosnych zabaw i śmiechów, Potoków błahych niepotrzebnych słów, Hucznie wznoszonych toastów, Zrekonstruowane ZOMO-wców mundury, Ubranych w nie statystów groźne miny, W blasku trzaskających fleszy, O zgrozo wielu cieszą dziś oczy… Niegdyś ścieżki zdrowia, W mundurze ZOMO-wca okrutny kat, Zimna obskurna cela, Trwożnie z Nadzieją wyszeptywana modlitwa, Dziś strumieniami leje się szampan, Wykwintne potrawy na suto zastawionych stołach, Wzajemne głośne przekomarzania, Głośne śmiechy do białego rana… Niegdyś walka o Honor, Brutalnie podeptana ludzka godność, Tylu szczerym, oddanym patriotom, Przez władzę w samo serce zadany cios, Dziś głupota z pogardą, Splecione z sobą więzią nierozerwalną, Wśród elit niepodzielnie królują, Najdrobniejszą krztyną wstydu pospołu gardząc…
  17. @bazyl_prost Jak najbardziej! A najlepszym na to dowodem jest mój długi wiersz zatytułowany ,,Odyseja ludzkości"... Pozdrawiam!
  18. Niegdyś z wieczornym zmierzchem, Udawano się śpiesznie na sen, By zaraz bladym wstać świtem, Pracy na roli poświęcając się ciężkiej, A liche małe gospodarstwa, Dziedziczone z ojca na syna, Pozwalały wszechobecną biedę przetrwać, Przez kolejne wielodzietnych rodzin pokolenia… Dziś uliczne latarnie, Oświetlają długie ulice, Choć niekiedy blask ich łapczywie, Kradną zalegające brudne kałuże, A głośnych dyskotek neony, Odciągają od beztroskiej codzienności, Tłumy nowoczesnej młodzieży, Mającej w pogardzie ślady przeszłości…. Niegdyś w wielodzietnych chłopskich rodzinach, Na kubek ciepłego mleka, Czekała cierpliwie dzieci gromadka, Biorąc go w ręce z wdzięcznością w oczach, Jego gasnącym ciepłem, Ogrzewając nieśpiesznie swe dłonie, Nim kolejne długie zimne noce, Odcisną się piętnem na ich dzieciństwie… Dziś w wystawnych restauracjach, Karty pełne wyszukanych dań, Kuszą niejednego zamożnego klienta, By gotówką bez opamiętania szastać, Lecz za ich marmurowe progi, Nie mają wstępu żebracy i bezdomni, Bijącą z oczu pogardą naznaczeni, Z pobliża ich zawsze przepędzani… Niegdyś koń choćby w lichej stajni, Skarbem był prawdziwie bezcennym, Gdy w tamtych czasach biedą naznaczonych, Ciężkiej doli mógł ulżyć, A w każdym wiejskim domostwie, Upadłą na podłogę chleba kruszynę, Podnoszono zaraz troskliwie, By nie podeptać jej butem… Dziś biznesowi magnaci, Na wystawne, pełne przepychu bankiety, Podjeżdżają drogimi limuzynami, By podkreślić wysoki swój status społeczny, Lecz pośród wykwintnych potraw, Na zastawionych białymi obrusami stołach, Często dogadywaną jest korupcja, Gdy w grę wchodzi kolejny wielomilionowy przetarg… Niegdyś śmiertelne choroby Przez długie lata dziesiątkowały Populacje setek rozległych wsi, Nie szczędząc maleńkich dzieci, A o dzieciach z głodu i chłodu pomarłych, Niegdyś w stuleciach minionych, Nie pamięta dzisiaj już nikt, Każdy woli tylko się bawić… Dziś gdy w blasku fleszy, Upływają celebrytom kolejne dni, A terminy kolejnych operacji plastycznych, Rezerwują z wyprzedzeniem wielotygodniowym, By oszukując czasu upływ, W oczach fanów im wiernych, Czuli się zawsze piękni i młodzi, Aż do samej trywializowanej tak śmierci… Niegdyś w starych chłopskich rodzinach, Gdy dobiegał końca panieństwa czas, Warunkiem dobrego zamążpójścia, Pokaźny dla córki był posag, Pielęgnowaniu dziedziczonych domostw, Przez pokolenia wszelkich starań dokładano, Drewniane ściany wapnem bielono, Obejścia starannie uprzątano… Dziś po lichych chłopskich chałupach, Zimne popioły dawno rozwiał wiatr, Nie pozostał po nich najmniejszy ślad, Wszystko wokół wysoka trawa porosła, A sięgające nieba szklane wieżowce, Nowych czasów milczącym są totemem, Lecz otwartym pozostaje pytanie, Czy czasy te od tamtych są lepsze…
  19. Ten mój wpis będzie wyjątkowo krótki, ale zarazem także i bardzo potrzebny… Niedawno miał w Polsce premierę najnowszy niemiecki film wojenny zatytułowany ,,Der Tiger” z 2025 roku, opowiadający historię pięcioosobowej niemieckiej załogi czołgu Panzerkampfwagen VI Tiger działającej na froncie wschodnim jesienią 1943 roku. Recenzje, które do tej pory ukazały się na polskim Youtubie nie pozostawiają na tym filmie suchej nitki… Polscy recenzenci zarzucają mu tak zakłamywanie historii jak i wybielanie niemieckich żołnierzy walczących na froncie wschodnim II wojny światowej, a zarzuty takie dla filmu inspirującego do miana wojennego filmu historycznego są naprawdę poważne… Wystarczy obejrzeć te dwie recenzje zamieszczone przeze mnie w niniejszym wpisie by przekonać się o ich słuszności… Przedstawienie w ogólnym zarysie istoty kontrowersji wokół tego filmu było konieczne, ale teraz przejdę już do najważniejszego punktu tego mojego tekstu, a mianowicie do wyjaśnienia dlaczego w ogóle zdecydowałem się go napisać… Otóż mam pewien konkretny pomysł, jak my przeciętni szarzy Polacy możemy choć w symboliczny sposób zaprotestować przeciwko zakłamywaniu historii i wybielaniu nazistowskich żołnierzy płynącym z tego niemieckiego filmu… A mianowicie wszystkich tych którzy poczuli się dotknięci lub oburzeni przekłamaniami historycznymi zawartymi w niemieckim filmie fabularnym ,,Der Tiger” z 2025 roku jak i samym płynącym z niego przesłaniem, gorąco proszę by na znak protestu obejrzeli polski fabularyzowany film dokumentalny zatytułowany ,,Czołżek” z 2016 roku, opowiadający o roli jaką odegrały polskie tankietki TKS w kampanii wrześniowej. Choć zrealizowany nieporównywalnie mniejszym kosztem, ten krótki polski fabularyzowany film dokumentalny ,,Czołżek” ma nad tym zrealizowanym z wykorzystaniem ogromnych środków niemieckim filmem fabularnym ,,Der Tiger” jedną ale za to kluczową przewagę... A mianowicie taką że nie ma w nim żadnych przekłamań historycznych!...Tylko tyle i aż tyle… Nie ma w nim widowiskowych scen batalistycznych… Nie ma w nim zapierających dech w piersiach efektów specjalnych… Ale za to jest w nim ta jedna jedyna rzecz, której najwidoczniej nie ma w tym zrealizowanym z ogromnym rozmachem najnowszym niemieckim filmie wojennym… A mianowicie… Prawda historyczna! Jestem przekonany że jeśli każdy kto przeczyta ten mój wpis poświęci choć chwilę by obejrzeć ten krótki polski film o roli jaką odegrały polskie tankietki TKS w kampanii wrześniowej, to niewątpliwie wyniknie z tego coś dobrego i wartościowego… Czasem takie drobne gesty mają naprawdę wielką wagę… Ja sam obejrzałem w życiu naprawdę wiele zarówno krótkometrażowych jak i pełnometrażowych fabularyzowanych filmów dokumentalnych… ,,Czołżek” bezdyskusyjnie jest jednym z najlepszych!… Gorąco go wszystkim polecam!
  20. @Tectosmith Tytułem polemiki polecam łaskawej uwadze mój wiersz zatytułowany ,,Wnętrza drewnianych kościołów…" Pozdrawiam! @hollow man Serdeczne dzięki za ciepły komentarz! Jako że jestem raczej szczerym i prostodusznym człowiekiem a widok Krzyża zawsze budził we mnie ufność, tym łatwiej było mi otworzyć tutaj przed Wami całe swoje serce… Pozdrawiam! @Berenika97 Bardzo dziękuję Ci za tak wyjątkowy i ciepły komentarz... Sądzę że w takich skandalicznych przypadkach każda forma sprzeciwu (choćby szczery prosty wiersz) jest jak najbardziej wskazana... I bardzo przepraszam za tak spóźnioną odpowiedź, ale niespodziewanie musiałem cały ostatni tydzień spędzić poza domem... Pozdrawiam Najserdeczniej! @Christine Bo widzisz... Ten kosz na śmieci jest w tym przypadku zarazem ołtarzem wstydu... Uważam że dopuszczenie do pracy z dziećmi osoby, która w tak skandaliczny sposób nie szanuje uczuć religijnych , było skandalicznym niedopatrzeniem... Uważam że powinny wobec niej zostać wyciągnięte wszelkie przewidziane w prawie konsekwencje! Pozdrawiam Najserdeczniej! P.S. I bardzo przepraszam za tak spóźnioną odpowiedź, ale niespodziewanie musiałem cały ostatni tydzień spędzić poza domem.
  21. @hollow man Serdeczne dzięki za ciepły komentarz! Jako że jestem raczej szczerym i prostodusznym człowiekiem a widok Krzyża zawsze budził we mnie ufność, tym łatwiej było mi otworzyć tutaj przed Wami całe swoje serce… Pozdrawiam!
  22. Gdy tylko doszły mnie słuchy O tym strasznym akcie profanacji Głęboko nim wstrząśnięty Nie mogąc zebrać rozproszonych myśli Widziałem oczami wyobraźni Tamten zbezczeszczony krucyfiks Z nienawiścią do kosza ciśnięty Z pogardą wyrzucony między śmieci… Do tamtej lekcyjnej sali, Przenosząc się moimi myślami, Duchem tam jedynie obecny, Pozostając wszakże bezradny, Z tamtego kubła na odpady, Spomiędzy papierów zmiętych, Zużytych długopisów starych, Jedzenia resztek gnijących, Tak bardzo chciałem go wydobyć, Delikatnie obejmując palcami, Z brudu i kurzu oczyścić, Namoczoną chusteczką obmyć… Tak bardzo chciałem go uszanować, Czyniąc przed nim znak krzyża, Na uniżenia i pokory znak, Składając z czcią ręce do pacierza, By go przebłagać i przeprosić, Za to jak potrafią być podli, Ludzie nienawiścią do niego przepełnieni, Bez wyrzutów sumienia krztyny… Tak bardzo chciałem go ucałować, By przytulając do serca, Przyobleczoną w najczulsze słowa, Cichą modlitwę przy nim wyszeptać, By ma gorąca modlitwa, Z wielką czcią ofiarowana, Dla wszystkich ziemskich królów króla, Była niczym najwyszukańszy dar… Na tamtej ogołoconej ścianie, Miotany sprzeciwem i oburzeniem, By oddać mu należną cześć, W myślach chciałem zawiesić go ponownie, A będąc tam obecny jedynie duchem, Z kosza nie mogłem go podnieść, Niewidzialne były me dłonie, Czegokolwiek objąć niezdolne… I myśląc jak mój ukochany Zbawiciel, Potraktowany dnia tego był podle, Bezradny siedząc przed monitorem, Gorzką jedynie uroniłem łzę… I jeszcze jeden tylko wers napiszę... JEZU KOCHAM CIĘ! - Wiersz ten jest moim osobistym wyrazem sprzeciwu wobec skandalicznej profanacji Krzyża jaka miała miejsce w szkole w Kielnie na Kaszubach.
  23. @Berenika97 Masz rację... Wiersz ten jest pewnego rodzaju manifestem... W temacie obrony naszej Wiary nie powiedziałem jednak jeszcze ostatniego słowa! Już teraz polecam łaskawej uwadze mój kolejny wiersz, który zamieszczę tutaj niebawem... @Christine Dziękuję za tak miłą opinię... Masz rację że nie stwierdzono jeszcze sprawstwa i dlatego zauważ proszę że w tym moim wierszu nie ma ani jednego wersu w którym bym to sugerował... Pozdrawiam! @huzarc Świat bez Boga na pewno nie jest światem lepszym... Dziękując za Twój szczególny komentarz pozdrawiam Cię gorąco! @wierszyki Gorąco polecam także mój wiersz zatytułowany ,,Wnętrza drewnianych kościołów…" Pozdrawiam!
  24. @hollow man W odpowiedzi na Twój komentarz chciałbym poruszyć dwa aspekty... Po pierwsze należy stanowczo przeciwstawić się jakiemukolwiek obrażaniu naszych uczuć religijnych i szydzeniu z Chrześcijaństwa w Polsce, a w dalszej kolejności także we wszystkich krajach Grupy Wyszehradzkiej... Po drugie Europa zdecydowanie musi powrócić do swoich chrześcijańskich korzeni... Pozdrawiam!
  25. @violetta Niestety ale taka właśnie jest bolesna prawda... Przykłady na to można tylko mnożyć... Pozdrawiam smutno...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...