na przestrzał
biegniemy
już chyba nie gonimy wiatru
tylko siebie
prężymy się
oby tylko przegonić
kiedy zabraknie tchu
nikt nie wie
czujemy że jesteśmy z przodu
raczej sami
co przegapiliśmy
własne brzmienie
* dla wujka Jurka
zatrzymała nas cisza
miała w sobie moc zerwać most
rozdzielić brzegi
czuję teraz jak
echo wypuszcza z rąk
ostatnie słowa
jeszcze wczoraj mogłem je złapać
z chłodnych ust wiatr
niesie zimne wspomnienia
otulam się szalem może żalem
zimno mi
wiem ze śpisz
będziesz pod stopami
czuł każde ziarenko
tak wiele ich poza nami
kluczą żurawie
przecinają niebieskie skronie
może uchwycą kolejne chwile
oby nie zostały w dłoni
urwane słowa
nie czas układać je od początku
znosi kura jajko
będzie pewnie lepsze
chroni karmi grzeje
przed snem czyta wierszem
a kukułka cwana
czas jej lekko leci
zwiedza szydzi fruwa
nie myśli o dzieciach
wybrać trzeba zatem
kukułka czy kura
ciągnie mocno życie
oby go nie urwać