-
Postów
374 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Adam Zębala
-
Dojrzałe owoce, zerwane kwiaty, koniec lata blisko. Rozlane wino, pochmurne niebo, wieczorny deszcz. Zamglone dni, nastrój przygnębienia. Żarzący się ogień, trzask palącego się drewna. Liście opadają, ptaki odleciały. Wokół opustoszało. Przygnębiony i smutny, poczekam do jutra. Jutro nadejdzie, słońca nie będzie, życie toczy się dalej. Nikt za Ciebie życia nie weźmie. Palcem kiwniesz, nic nie zmienisz. Wszystko będzie jak wczoraj.
-
Dryfujemy łodzią przez ocean, zachodzące słońce przenika wodę. Bijące serca i zachodzące słońce, włosy łączące się niczym glony, nasze losy połączone. Prosto przed siebie, zupełnie donikąd. Od wschodu do zachodu słońca. Dzień biegnie za dniem, woda nie ma końca, horyzont się nie kończy. Gdzie podróży koniec, gdzie naszych dni koniec dokąd razem dotrzemy.
-
Źli ludzie żyć nie dają, zły świat ciągle przed Tobą. Decyzję podąłeś, szkoda że złą. Źle postawiona stopa, złamana noga trochę boli Złamane serce też boli. Po co dawać drugą szansę, Tobie nie dano. Raz spudłował, kolejny raz trafi. Lepiej nie powtarzaj, musisz strzelać celnie. O co jemu chodzi, przecież był taki dumny. Chce powtórki? Mogłeś nie pudłować.
-
1
-
Mróz nie dosięgnie, choćbyś szedł nagi ogień nie pali bosych stup. Lód się nie łamie, chociaż jest cienki. Śnieg nigdy nie pada a deszcz jest nie znany. Nikogo nie potrzebujesz, sam wszystko zrobisz. Na sen szkoda czasu. Wierzysz tylko sobie, sam siebie nie skłamiesz. Mózg jest potęgą, czasem myśleć trzeba. Iść tylko do przodu, bo czas się nie cofa. Na nikogo nie liczyć, bo któż pomoże. Dosięgnąć słońca, na księżycu zamieszkać, z oceanu pic wodę, pajęczyną się żywić.
-
1
-
Podejdź do przodu, w tyle Cię nie zauważą. Nieśmiałość i wstyd dziś są nie modne. Zapuść czerwone włosy i noś podarte odzienie. Obuwie jest nie potrzebne kiedy trwa lato. Nie wstydź się samego siebie, bo takim Cię natura stworzyła, a Ty jej nie poprawiaj. Nie każdemu rozum dała, nie każdy ma serce. Zawsze można wybrać, nawet zły to też wybór.
-
Ogień we mnie płonie, prawie mnie opanował. Strach niczym ogień ogarnia mnie. Samego siebie się boję, mój cień jest przerażający. Boję się wszystkiego, nawet noc bywa nie do zniesienia. Co jest lepsze strach czy płonący ogień? Opanuj strach i ugaś ogień. Jeśli ognia nie panujesz, on opanuje Ciebie. Kiedyś spłoniesz spalony przez strach.
-
2
-
Idziesz by podjąć trudności, na chwiejnych nogach bierzesz zadanie. Nikt Ci nie pomoże, jest przecież równouprawnienie. Że jesteś kobietą, wymagają od Ciebie więcej. Z dzieckiem na ręku idziesz do pracy. Nikt za Ciebie nie urodził, nikt też nie wychowa. Robisz to co musisz i to co powinnaś, na to co chcesz nie masz czasu. Patrzą na Ciebie bezradnie, bardziej niż Twój dzieciak.
-
Ludzie z ludźmi rozmawiają, lecz nie maja nic do powiedzenia. Twój wzrok skierowany w moją stronę. Nic Ci nie uczyniłem, nic Ci nie dałem. Nie umiem kochać, nie umiem opowiadać bzdur. Ludzie ludziom źle życzą. Kto pokocha Ciebie, kto pokocha ludzi. Wzrok wpatrzony w innych, inni patrzą w Ciebie. Nic nie mówią i nikt nikogo nie widzi. Najlepiej by nikt nikogo nie słyszał.
-
O nic nie pytam, sama powiesz. Co Ci się stało, z kim rozmawiałaś we śnie. Co w duszy siedzi, sama tego nie wiesz. Dręczące koszmary, życie bywa ciężkie. Partner rękę podnosi, jego pijany umysł inaczej nie umie. Być silną, skąd wziąć siły. Żeby koszmar minął, a partner wreszcie poległ. Dobrze nie będzie gdy masz pecha. Trudnych decyzji nie podejmuj, wstecznego nie włączysz.
-
Ze śmiercią pod rękę, z demonem wypić wino. Jedna noc na cmentarzu, druga w piekle. Twoja ukochana do swoich kości Twoją głowę przytuli. Wierności przysięgać nie będziesz. Ślubu nie było, wesela też nie będzie. Ty z ukochaną w objęciach. Białą różę rzuć pod jej kościste nogi. I zatańczycie razem. Życzenia wam poślę, tylko czego życzyć.
-
Kain na Abla nóż podniósł, Polak na żyda donosi, dla kromki chleba i szklanki wódki. Mały wojownik konia dosiadł, mieczem wojuje większym od siebie. Tłum ludzi idąc modły odprawia, do właściwego Boga modlić się każe. Któryż jest właściwym Bogiem, każdy na swojego wskazuje. Z kim mały wojownik walczy, kro jest jego wrogiem. Żyd zawsze złym będzie, Kain mordercą, a katolik zawsze świętym.
-
1
-
Wszędzie rosną kwiaty, wokoło pozorne piękno. Ktoś rozum zgubił, zostawił przy drodze. Mężczyzna dla kobiety zwariował, popełnił samobójstwo. Szaleństwo z miłości, poświęcenie wszystkiego, któż kocha bardziej. Kto przy drodze rozum zostawił, bez głowy też dojdzie. Gdy głowa przeszkadza, wymień na inną. Serce pozostaw przy drodze, bez głowy bez serca, jesteś wreszcie wolny.
-
1
-
Idę więc mnie nie zatrzymuj. Nie chcę Ciebie więc odejdź ode mnie. Chcę być sam, bo jestem egoistą, i nikt mnie nie obchodzi. Kamieniem do Ciebie rzucę, żeby zranić Ci głowę. Pomocy nie udzielę, bo nie po to rzucałem. Przepraszam nie mówię, ukłonów nie czynię, ani gestów dobrej woli. To jest mój świat, bez ludzi bez zwierząt, wszystko jest proste bo nikogo nie ma.
-
Zasnąłeś niczym spokojny człowiek. Śpisz udając szczęśliwego. Śpiąc w głowie rodzą się koszmary. Śpiąc zapomniałeś kim jesteś. Głowa leży, zapomniała o świecie. Śpisz marząc by już nigdy nie powstać. Osiągnąłeś spokój? O niczym już nie wiesz i nie chcesz wiedzieć. Szczęśliwy człowiek, wokół świat się wali. Pewnie strop Ci na głowę spadnie, dla Ciebie wszystko jedno. Czy na pewno nie chcesz wstać ? Szedłeś spać wieczorem, wstaniesz za tysiąc lat.
-
2
-
Nastała cisza, długa cisza. Wszystkie rozmowy zamilkły, panuje cisza. Mężczyzna wykład prowadzi, lecz go nie słychać. Jest tylko straszna cisza. Tłuczonego szkła nie słychać. Kwiaty płatki straciły, wiatru nie słychać. Rozmawiamy w milczeniu, nikt nas nie słyszy. Idąc po schodach, skradam się niczym duch. Nikt mnie nie słyszy. Utońcie w ciszy, nadstawcie uszu, cóż słyszycie? Tylko długą bez końca ciszę, długą i okrutną.
-
Zatrzymaj się i zostań na dłużej. Ja Twoje ciało okryję i dam Tobie wody. Zaśpiewam kołysankę, i uśmiechnę się gdy otworzysz oczy. Tylko powiedz cokolwiek, dlaczego ciągle milczysz? Wyjdziesz rankiem z matką słońce i ojcem noc, by iść przed siebie. Czy wiesz dokąd idziesz? Ciepło stało sie ciężkie, a uczucie nie do zniesienia. Egoistą jest ten kto uszczęśliwia? Kim więc ktoś kto szuka, lecz sam nie wie czego.
-
1
-
Ogniem do Ciebie rzucono, chcąc wypalić Ci oczy. Serce Ci wyjęto, byś nigdy już nie czuł. Pustka pozostała, czucia nie zabiła. Myśli i czyny do walki stanęły, jedni chcą pokonać drugich. Ile trzeba włożyć pracy by Cię zniszczyć? Nadal egzystujesz, ciągle trzymasz się na nogach. Oczy w końcu zgasną sumienie dzwon zagłuszy, bije głośno ale jeszcze słyszysz. Jeszcze będziesz sobą, gdy tylko pokonasz wroga, czyli samego siebie.
-
Przyjaźń ma swoją cenę, miłość też. Bogaty jest kochany, biedny wyśmiewany. Będąc na szczycie, przyjaciele są wokół, gdy kariera minie znajdą innego. Przyjdą następni bardziej bezwzględni, których nic nie powstrzyma. Miasto wiele ma mostów, wybierzesz jeden. Będąc na szczycie mogłeś przewidzieć.
-
Wczoraj bracia dziś wrogowie
Adam Zębala opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
To nie matka Cię na wojnę posłała synu. To nie matka zło czynić Ci kazała. Wczoraj bracie dziś wrogowie, stanąłeś z bronią na przeciw człowieka którego wczoraj szanowałeś. Dziś strzelisz żeby przeżyć. Nim godzina minie sporo ludzi odejdzie. Czy Ty do tego się przyczynisz synu? Gdy kula Cię dosięgnie serce matki pęknie. Jeden strzał dwa życia się skończą.-
1
-
Nauczono Cię wierzyć w ludzi, więc im ufałaś. Nauczono Cię być dobrą, więc pomagałaś każdemu. Mawiano ludzie Ci pomogą, bo są dobrzy. Uczono Cię być posłuszną mężowi, bo zastąpi Ci ojca. Więc byłaś posłuszna nawet w tedy gdy rękę na Ciebie podnosił i obwiniał za złą pogodę. Nikt Ci nie mówił że rękę tyran podnosi a Ty jego własnością nie jesteś. Popatrz więc w oczy temu który Cię życia uczył, lecz nie wszystko powiedział.
-
2
-
Nad wodą człowiek się powiesił, przechodnie w głowę pukali i wariatem nazwali. Ksiądz pochówku odmówił, że diabeł go opanował. Kogo większy zapytałem. Zakręt życiowy większy, niż dziewięćdziesiąt stopni. Trudna decyzja. Pokrzywdzony przez wszystkich, osądzony nie słusznie, przez tych którzy sądzić nie powinni. Krzywdę wyrządzić, skazać niewinnie tego który bronić nie nie może. Człowiek potrafi.
-
Posłuszeństwo ponad rozum
Adam Zębala odpowiedział(a) na Adam Zębala utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@anima_corpus Szanowny czytelniku najbardziej podoba mi sie Twoje ostatnie zdanie jednakże weź pod uwagę fakt że każdy ma swój rozum i własne poglądy. Widocznie w mojej głowie Boga nie ma. -
Nikt Twoich kroków nie liczy i drogi nie ustala, nikt nad Tobą nie czuwa. Idziesz zupełnie sam z laską w dłoni żeby nie spaść w przepaść. Wyznajesz zasady ustalone przez obłąkanych, nie mając odwagi pomyśleć czy słuszne. Piękne słowa, szkoda że to tylko puste słowa. Ze strachu zrobisz co zechcą i będziesz zawsze posłuszny. Bo komuś się wydaje że ma wyłączność na prawdę.
-
Być posłusznym
Adam Zębala odpowiedział(a) na Adam Zębala utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@[email protected] Właściwa odpowiedź jest w komentarzu Waldemara Talara @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję wspaniały komentarz, bardzo mi się podoba -
Być posłusznym, tylko komu? Być mądrym? Głupi ma więcej szczęścia. Mieć pohamowania, to zostać w tyle. Do celu za wszelka ceną, kto słaby upada. Kto płacze ma serce. Ktoś o pomoc woła. Czy pomóc? Wyciągnąć rękę i nic w zamian nie chcieć . Każdego dnia słońce wschodzi, o drogę nie pyta. Zapłaty nie żąda Noc nadejdzie dla każdego ta sama.