A po nocy nadszedł dzień.
Słońce wzeszło jakby
czerwonym kolorem malowane.
Zmęczony chyba zasnąłem,
marzenia zasnęły ze mną.
Tęsknię za dziewczyną, za jej blond włosami,
za jej białą suknią uszytą z porannej mgły.
Jej włosy poszarpane,
jej oczy niebieskie świecące niczym latarnie,
których po nocy jeszcze nikt nie zgasił.
To chyba sen, bo znowu widzę dziewczynę.
Jest gdzieś daleko, patrzy w moja stronę.
Macha do mnie ręką, ona chyba mnie woła
by mnie utulić niczym kochanka,
albo zasnąć ze mną i nigdy się nie obudzić.