Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

huzarc

Użytkownicy
  • Postów

    3 072
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Treść opublikowana przez huzarc

  1. Mam mieszane uczucia, ale wysiłek doprawdy włożony ogromny i zapał też pewnie spory.
  2. "...I choćby niebo runąć na nas chciało, toć je kopiami swemi podtrzymamy..." - to jak już by się te niebo po raz enty miało znowu na nasz runąć. Pozdrawiam
  3. Mnóstwo zapachów w tych słowach haftowanych wierszem:)
  4. Bardzo melodyczny, pozdrawiam:)
  5. Patrzę na siebie przez szkło okna w dym obłoków. Zatarty czas, jak kontur na granicy ciała, przewraca się burzami ognistych krwotoków w cząstkach źrenicy, gdzie łza frasunkiem spęczniała. Patrzę na siebie przez dno studni, czernią wody mętnej w zadrach duszy - rzuconej jak ryba na piaszczysty brzeg wyspy odwiecznej przygody. Nad jaką wisi nieba spękanego szyba. Patrzę na siebie przez blask boskiego witraża. W kościele żalu więżę krzyk szczerej niewiary w barokową moc ikon w podcieniach ołtarza - strach wabiąc niczym chuć ust kobiecych nektary. Patrzę na siebie poprzez pajęczy lep ekranu, daremnie poszukując człowieka w tym świecie bez ludzi, już uśpionych ułudą sześcianu. I w cybernetycznym wciąż żyję swym kacecie Patrzę na siebie przez kształt lasów, fasadami zieloności tulących ponure równiny dni sytych kwaśnym chlebem oraz przesądami o prawości i prawdzie - bez poczucia winy. Patrzę na siebie przez pism jałowe mądrości. W nich ryciny aniołów bez dłoni kalekie. Dokąd wzlecą, czego się chwycą ich nagie kości, gdy echo zagubione zamruczy dalekie. Patrzę na siebie poprzez ciężar makijażu, retuszującego dni grymasem uśmiechu, jak skaczę jako pionek po swym etażu i klaszczą mi, gdy jestem w ten czas na bezdechu. Patrzę na siebie przez zgrzyt wskazówki zegara. Ona przebija miąższość myśli ruchem kosy, wiszącej na wahadle, nim czarna kotara na łące życia skryje w noc ostatnie kłosy. Już nic więcej nie widzę. Zamykam już skrzynię oczu i wiem, że ślepcom piękniejsze widoki maluje wyobraźnia, gdy wichry w pustynię Obrócą oceany i sens ich głęboki.
  6. Jesteśmy zdominowani przez sztuczne światło, który sztucznie przedłuża dni i drastycznie przycina noce, w jakich ciemnych ciszach myśli rozproszone znów mogą się skupić, skleić, uporządkować i wytyczyć jasną marszrutę na nowy dzień. Pozdrawiam i życzę autorce szybkiego odzyskania równowagi:)
  7. @Czarek Płatak Hipnotyczna dynamika słów, doskonale rozpisane zimowe nastroje, między bielą i czernią w szarych konturach. Pozdrawiam
  8. Czasami wietrzyk musi inaczej się udusi:)
  9. Po prostu mistrz sam żonaty, stąd na swej skórze poznał tej prawdy sen:) wiersz przedni;)
  10. Bez rymu nie ma reżymu, Bez rytmu zaś algorytmu...:)
  11. Śnieg zimą w naszych czasach to taka anomalia, że poezja się tym zająć musi. Pozdrawiam:)
  12. Poszatkowane, ale jest w tym logika:)
  13. @Franek K Bardzo trawna interpretacja fermentacyjna :)
  14. A co, gdy to do czego wracać nie chcemy w ogóle, ciągle samo przychodzi. A wiersz ujmujący. Pozdrawiam
  15. @joanna53 @Antoine W Dziękuję za miłe słowa:) @Agrafka Już dostrzegłem i poprawiłem. Dziękuję za celną uwagę:) @Andrzej_Wojnowski Coś w ten deseń, ale oczywiście daleko od ideału pierwowzoru.
  16. Dziękuję za odwiedziny. A z akcentami to jest tak, że trudno je niesforne utrzymać w pożądanym miejscu:). Do tego to są takie niuanse, że teoretyczny ich ogląd u mnie kuleje, więc zdaje się na intuicje, niech ona rządzi rytmiką słów, przy zadanym metrum:) pozdrawiam
  17. @Antoine W poza schronieniem dla bezdomnych dusz oczywiście;)
  18. Most to zawsze jakaś architektura ponad podziałami.
  19. Bardzo ciekawe i bardzo mi się to spodobało. Pozdrawiam:)
  20. Taki po porostu mamy klimat, ale to dobrze, bo duch poezji ma czym się inspirować. Pozdrawiam:)
  21. Rumiane jabłuszka łzawią sokiem po oczach Wisząc w zielonym futrze wysmukłego drzewa. - Gniją obtarte ze skóry jabłek oberżyny sinieją liście strącone z jesiennej korony Piekące słońce płynąc po jasnych przeźroczach Skórzane aksamity owoców ogrzewa. - Jak obgryzione przez sępy szkielety wisielców przewieszone przez spróchniały konar szubienicy Rumień się syte grono obfitej słodyczy, Rumień się, pełne grzechu i miodnej goryczy... - Krwista nalewka zgnilizny zlepia tłuste palce język robakiem ust spluwa szyderstwem w źrenice Stęskniona ręka zrywa dojrzałe owoce Ząb przegryza miąższ, jak dzień zjada krnąbrne noce... - Niebo pęka i opada ołowianym deszczem bólu rozsypując zgniłych jabłek garścią ziarna
  22. Pozdrawiam za tego 1 Maja;)
  23. @joanna53 albo tylko kowadłem dla tego losu:)
  24. @Andrzej_Wojnowski @Kot @Franek Kdziękuję za odwiedziny :) @Kot dziękuję za odwiedziny i muszę się przy okazji zwierzyć, że różnie i różnorako zdarzyło się mi pisywać, ale wiersz sylabiczny traktuję ze szczególną atencją po prostu.
  25. @Daniel Głowacki Oby nikt nie zniszczył tej uprawy jakiś pestycydem, gdy poezja ustąpi miejsca prozie dnia. Pozdrawiam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...