gdzie
błękit z szafirem się brata
a morze kłania się niebu
prócz wody, fal i obłoków
nie było miejsca dla ciebie
w milczeniu
spojrzenie ostatnie rzuciła
lecz samotnością wróciło
zniszczyło okruchy nadziei
wiatr włosy ze łzami kleił
znajoma
przystań stała się nocą
zachodem - czekanie daremne
wracała w powiew wtulona
wiatr szeptał słowa tajemne
04.08.2018r.
wiatr
pędzący chmury burzowe
zmęczony i zadyszany
spostrzegł piękną dziewczynę
stojącą na przystani
zapragnął we włosach odpocząć
więc lekko dłońmi pogładził
muskał, rozwiewał w powietrzu
poplątał
trochę przesadził
a ona
stała wpatrzona
gdzie woda styka się z niebem
i wiatrem zniewolona
tęskniła, czekała na ciebie
04.08.2018r.
zatrułam się tobą
aż boję się przyznać
bo to nie pierwszyzna
chcę teraz być sama
więc odejdź
i troską się wypchaj
zabierz zło ze sobą
nie częstuj jadem
gdy miłości nie masz
im więcj cię błagam
i rękę podaję
to lodem się stajesz
więc zostań
już znikam
wracam do mamy
mam dość zimnej chłamy
i ciebie
Tak widzę PL w tej sytuacji.
w pastelowych źrenicach
ukryłam wspomnienia
schowałam głęboko na dnie
oczy wciąż patrzą
świat biegnie, się zmienia
lecz skrytych nikt nie odgadnie
gdybyś naprawdę chciał się dowiedzieć
i odkryć tajemnicę
musiałbyś w oczy zajrzeć namiętnie
lecz nie pozwolę
chyba że skrycie
niechcący przypadkiem
idąc ulicą
a ja z naprzeciwka powoli
w kilku sekundach
(może minucie)
spojrzenie przetnie się z twoim
03.08.2018r.