-
Postów
4 904 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez Arsis
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 165
-
-
@Mitylene
-
Stańmy obok tego drzewa. Spójrz jak spada na nie milczący krajobraz. Milczące niebo prószące mżącymi kryształkami lodu. To drzewo jedyne. Samotne. Gdzieś w polu nieskończonej pustki. I gdzieś w pół drogi, kiedy idę: Ty. I znowu: Ty. Te skrzące się drobiny osiadają na twoich rzęsach. Na moich. Naszych włosach. Oprószają srebrem skronie. I dłonie, kiedy wyciągamy je do siebie w rozterce i trwodze nieubłaganego czasu. Nie słychać niczego. Nawet wron, które zazwyczaj uświadamiają nam swoją obecność. W dalekich odgłosach grzęznących w gąszczu chropawych, brudnych nawoływań… Chodźmy. Pójdźmy. Gdzieś. … dokądś... Gdzie nie spojrzeć, olśniewająca biel. Tak bardzo lśniąca, że aż oślepia. I rani. I ta biel rozwija przeogromne skrzydła milczących oceanów. Oceanów westchnień idących skądś, dokądś… - znikąd i donikąd… Jakby ze snu wychodziły czyjeś oddechy, niknące w oddali. W jasnej przestrzeni nieskończonego śniegu padającego miękko. Coraz więcej na gałęziach i dłoniach mrozu. Na twarzy mojej i twojej. Na źrenicach naszych… Kiedyś tutaj, latem… Lecz teraz nie ma niczego. I chyba nigdy nie było. Bo gdzie spojrzeć, jedynie biel skrzypiąca pod stopami. Mżąca w spojrzeniach zlęknionych pustką. Wszechpotężną, bo obojętną. Wzgardzającą nami. Otulającą coraz bardziej mrozem. Nic nie mówimy. I chyba nigdy nic nie mówiliśmy. Bowiem zamarzły nam w tej obojętności usta. Szronem okryte. Śmiertelnie blade. I twarde jak kamień. Błyszczące… Lecz cóż mogłoby z nich ulecieć w przestwór? Jedynie ciche, zalęknione metafory. Wytarte jak okładka starej książki. Rzucona w kąt ciemnego pokoju. Już niczyja. Pokryta kurzem i srebrną pajęczyną smutku. Widzisz? Spójrz. Jesteśmy samotnie nadzy w swym jasnowidzeniu. Przejęci chłodem i ciszą. Co przed nami? Kamienna nicość. Dwa kamienie. Skute lodem lśniące obeliski... (Włodzimierz Zastawniak, 2026-02-01)
-
@Somalija szybka jesteś. jak ta mróweczka płocha...
-
sama o sobie wiem tyle co nic
Arsis odpowiedział(a) na Gosława utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Gosława spójrz w niebo... -
@Somalija w gawrze też możesz prasować... masz piosenkę, niech stracę
-
@Somalija śpię w swojej gawrze. przyłączysz się?
-
@Somalija Oj!!!
-
@Somalija
-
@Gosława cholera jasna, o rzesz kurka... podoba mi się
-
@Somalija jesteś filuterna?
-
Przyjemna przedwiośnia
Arsis odpowiedział(a) na violetta utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@violetta próbowałaś noże hiszpańskie Callos a la Madrileña, szkockie haggis albo indyjskie chlebki naan? -
@Somalija ciemna energia rozpycha wszechświat. jesteśmy coraz dalej od siebie...
-
-
@violetta praca nie pchła, nie zwieje... jest taki zwierzak skoczek pustynny, ten to dopiero wygląda śmiesznie
-
@violetta
-
Przyjemna przedwiośnia
Arsis odpowiedział(a) na violetta utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@violetta -
Przyjemna przedwiośnia
Arsis odpowiedział(a) na violetta utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@violetta -
Przyjemna przedwiośnia
Arsis odpowiedział(a) na violetta utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@violetta jest karnawał! na plaży roztańczone ciała. rozedrgane, lśniące w słońcu ciała... -
A więc karnawał! Karnawał… Tańczą wszyscy. Tańczą ludzie ptaki. Tańczą. Tańczą. Wiruje świat… Album „Festival”, grupy Santana ukazał się w 1976 roku. I jest to album nieco zapomniany, a szkoda. Rock latynoski (folk) z elementami fusion miesza się tu wciąż z soulem, jazz rockiem, ale... słychać już echa nadchodzącej nowej ery. Sporo tu latynoskiego popu z elementami świata, samby, rumby i flamenco. Dużo, lecz mimo wszystko album traci nieco na wyrazistości w porównaniu do poprzednich dokonań zespołu i staje się przez to amorficzny. Przyczyna? Skład zespołu zmienił się tutaj diametralnie. Poza liderem, ostał się jeszcze tylko klawiszowiec Tom Coster i wirtuoz perkusjonaliów Jose„ '”Chepito” Areas oraz powrócił dawny wokalista Leon Patillo. Grupa zaczyna coraz bardziej ewoluować w stronę prostszego grania, bardziej przebojowego (ze znakomitym Verao Vermelho) Nieustanne tasowania składem, ciągłe poszukiwania nowych kierunków muzycznych itd. Oczywiście, mimo tego Santana to nadal jeden z najbardziej oryginalnych zespołów na świecie, który ma wciąż to coś, co jest nieodłącznym znakiem rozpoznawczym. A płyta Festival, mimo że nie najwybitniejsza, jest nadal bardzo dobrą płytą. O niebo lepszą od całej serii płyt zespołu z lat późniejszych, szczególnie tych z lat 80.i 90., aż do 1999 roku, kiedy to została wydana płyta Supernatural. Ale nie wyprzedzajmy faktów. (Włodzimierz Zastawniak, 2025-06-10) Skład: Carlos Santana – gitara, perkusja, dalszy wokal, Tom Coster - instr. klawiszowe, dalszy wokal, Pablo Tellez - gitara basowa, perkusja, dalszy wokal, Gaylord Birch - instr. perkusyjne, Raul Rekow – instr. perkusyjne, dalszy wokal, Jose 'Chepito' Areas – instr. perkusyjne, Leon Patillo – wokal, Francisco Zavala – dalszy wokal, Joel Badie - dalszy wokal, Julia Waters – dalszy wokal, Maxine Waters – dalszy wokal, Orin Waters – dalszy wokal, Paul Jackson – gitara basowa * Festival Nie przerywają gry… Prężą się spalone przez słońce ― spocone męskie torsy ― kobiece uda… … spadająca piłka rozsypuje piasek, wyciska z oczu łzy… Uniesione w geście tryumfu ręce zasłaniają opuszczone głowy przegranych… Oddech oceanu przytłacza zapachem soli… … w szalonej kanonadzie bębnów czas zatacza koło… Cykl… … zaczyna się od początku… * Tańczą na błyszczącej wilgotnej plaży… Rozmywają się w karmazynowej czerwieni gorącego lata, w napływającej fali… … wszędzie wokół uśmiechnięte twarze… Muzyka, latynoskie rytmy… Wesołe ― wołania… Samba, samba, samba! Verão vermelho, Verão vermelho na praia de Ipanema dançando!* … Zachodzące powoli słońce jest takie ogromne… … pociemniałe, rozpłomienione… Kołyszą się na falach oświetlone lampionami żagle… Wirują bez pamięci ― ludzie-ptaki… Muzyka, latynoskie rytmy… Wesołe ― wołania… Samba, samba, samba! Verão vermelho, Verão vermelho na praia de Ipanema dançando! (Włodzimierz Zastawniak, 2018-08-26)
-
@Somalija hej,Aga.coś na rozgrzanie...
-
Zbliżają się stopniowo do siebie. Roztańczeni. On i ona. Powoli. Krok za krokiem jak dwie neutronowe gwiazdy. Wirują. Wirują… Soul. Salsa. Gorące, latynoskie rytmy… Aż w końcu wpadają w siebie, w ramiona, w usta, w rozgorączkowane, pulsujące, rozedrgnae ciała, powodując niesamowity rozbłysk, całą feerię fal grawitacyjnych. Niemalże -- boski orgazm… W 1975 roku ukazał się album „Amigos”, grupy Santana. Okładka płyty nawiązuje do hindusko-buddyjskich klimatów. Ale nie. Muzyka tutaj nie ma nic wspólnego z Indiami czy tamtymi regionami świata. Choć muzyka to pozytywna, prosto z hippisowskich korzeni z ulic San Francisco z lat 60. i 70. XX wieku. Repertuar jest tutaj typowy dla tego zespołu. A więc zwariowana mieszanka oscylująca pomiędzy latynoskim rockiem, soulem, fusion, jazz-rockiem i odrobiną bluesa, i z wielkim przebojem „Europa (Earth's Cry Heavens Smile) Od rozpalonych klimatów po niezwykle melancholijną aurę jesieni z kroplami deszczu. Album nagrany w nieco innym składzie niż poprzedni. Co zresztą Carlos Santana zdążył nas już do tego tasowania przyzwyczaić. (Włodzimierz Zastawniak, 2025-06-07) Skład: Carlos Santana – gitara, perkusja, dalszy wokal, Greg Walker – wokal, Tom Coster – instr. klawiszowe, dalszy wokal, David Brown - gitara basowa, Leon "Ndugu" Chancler - instr. perkusyjne, dalszy wokal, Armando Peraza - instr. perkusyjne, dalszy wokal, Ivory Stone – dalszy wokal, Julia Tillman – dalszy wokal, Maxine Willard Waters – dalszy wokal * Amigos ------- Tańcz ze mną! … Omiatają mnie długie, pachnące kwiatami włosy… Pragnę ujrzeć w twoich oczach jaskrawe słońca… … niech wiruje świat… Salsa, latynoski rytm… … gorący oddech na twarzy! Szybciej, mocniej… … och, tak! TAŃCZ! TAŃCZ! TAŃCZ! Zbliżasz usta do mojego ucha… ― słyszę szept… Wiatr szeleści liśćmi wielkiego drzewa… … energetyczny krok, puls złączonych ciał! Salsa, latynoski rytm… … gorący oddech na twarzy! Szybciej, mocniej… … och, tak! TAŃCZ! TAŃCZ! TAŃCZ! * Idę przed siebie… Migoczą słoneczne prześwity w gałęziach ― pełgające blaski u mych stóp… Powracające obrazy… … unoszę twarz… ― Jesienny chłód osusza łzy, rozwiewa zwiędnięte już resztki lata… Błękitne niebo, białe obłoki… Wstrząsa mną ziemista woń umierających kwiatów w bagnistym rozlewisku krzyczącego świata… Idę w pochyleniu… … za mną ― krok za krokiem ― idzie mój cień… … idzie tak ― krok ― w krok… … jesienny wiatr osusza łzy… (Włodzimierz Zastawniak,2018-08-25)
-
Przyjemna przedwiośnia
Arsis odpowiedział(a) na violetta utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@violetta -
Przyjemna przedwiośnia
Arsis odpowiedział(a) na violetta utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@violetta masz tu coś innego. tylko nie wiem czy lubisz elektronikę sekwencyjną w stylu szkoły berlińskiej -
Przyjemna przedwiośnia
Arsis odpowiedział(a) na violetta utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@violetta wczuj się... lepko tu jest i gęsto... duszno i bardzo wilgotno...
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 165