-
Postów
4 985 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez Arsis
-
Pamiętam… Przechodziłem tędy w 1860 roku. Jaki to region? Wasileostrowskij, Kalininskij, Krasnogwardiejskij, Puszkinskij…? Oślepia jaskrawe słońce… Błyskają spadające krople, które skapują z krawędzi spadzistych dachów… U stóp — lustra kałuż — pełne błękitnego nieba… — radosnego przedwiośnia… Otacza mnie bulgotanie żeliwnych rynien… — chlupoczące mlaskania podkutych, oficerskich butów… — stukot końskich kopyt… — terkot drewnianych kół na wyłożonym wyślizganymi kocimi łbami Newskim Prospekcie, albo innej arterii carskiej stolicy… Śmiechy, nawoływania… — przekleństwa… Kute, żelazne barierki… — za nimi wiry ciemnej, skotłowanej wody i przesuwana powolnym rzecznym nurtem spękana, zgrzytająca kra… Elewacje kamienic pokrywają plamy zacieków, kreski popękanego tynku, blaski… — cienie… Różnobarwne witryny sklepów, kawiarń, restauracji — zapraszają uprzejmie do przytulnych, pachnących wnętrz, obitych miękkością atłasowych wykończeń… — lecz rozbłyski zamykanych-otwieranych okien — powodują efekt stroboskopu… Zakrywam dłońmi przezroczystą twarz, ulegając gwałtownemu spięciu przeszywającemu mózg i drętwiejące ciało… Budzę się na środku chodnika, przywalony częściowo warstwą błotnistej, śnieżnej breji… Jak tu trafiłem? — Ale chyba dochodzę powoli do siebie… Pierzchają czarne, kołujące plamy… Usiłuję wstać, oparłszy plecy o ceglany występ… Stawiam bardzo niepewnie pierwsze kroki (nauka chodzenia nie jest wcale taka prosta…) Przelatujący bogowie tną powietrze stalowymi dziobami, niczym furkoczące skrzydłami kraczące kruki, wrony… Krew z rozbitego nosa, wybitych zębów zabarwia strużkami długą, pokrytą zaschniętą białą pianą brodę … Stoję pod ścianą, zgięty jak znak zapytania, przemoknięty, głodny… Jakieś schizofreniczne, drwiące, całkowicie niezrozumiałe, stłumione głosy — przenikają poszczególne warstwy tajemniczych głębin… „Odpowiedz mi, proszę — gdzie jesteś, Jewgienijo? Kocham cię, słyszysz? Wiem, że wodzisz za mną źrenicami pełnymi gwiazd”… Nawołuję… — błagam w tęskniącym amoku… — nadaremnie… Nasłuchuję… — tylko piskliwy szmer kosmicznej pustki… Wchłonął mnie — bez możliwości powrotu — ogromny wir szalejącego czasu… Pościerane kostki dłoni, są efektem beznadziejnej walki z demonami swojej własnej niemocy… Ciepły wiatr owiewa wilgotne, długie włosy, przylepione poskręcanymi kosmykami do pokrytego kroplami zimnego potu czoła… Zmierzam do szaleństwa, ostatecznej przegranej… — ostatecznego unicestwienia… Idę przed siebie, szukając pradawnej przeszłości, która dziwnie zawładnęła moim chorym umysłem… Podążam ulicami lśniącego, ociekającego miasta… Stary dozorca w połatanej fufajce, przerwawszy na chwilę odgarnianie szuflą resztek brudnego śniegu… — przygląda mi się badawczo… Wszystko coraz bardziej płonie czerwienią zachodzącego słońca… Brama, mur… — drewniany, wilgotny płot… — nagie gałęzie drzew… Pomnik wielkiego bohatera na koniu (Piotra Wielkiego? Mikołaja I-go?), kopuły Soboru św. Włodzimierza, św. Trójcy? Bryła Dworca Warszawskiego?… Suną dostojnie po szerokim placu damy w szerokich, jasnych kapeluszach i długich sukniach, trzymając nad głowami otwarte, przeciwsłoneczne parasolki… — panowie w amarantowych frakach i wysokich, czarnych cylindrach… Nieopodal — obrzucają siebie mokrymi śnieżkami rozbawione, piskliwe dzieci… Upadam… Czuję, że ktoś szarpie poły dziurawego płaszcza, wyrywa guziki… Krzyczy… (Włodzimierz Zastawniak, 2021-07-03)
-
1
-
@Somalija ćma jest ostatnio milcząca, macha tylko skrzydłami i przebiera odnóżami... chowa się przede mną gdzieś w fałdach zasłony... nazwałem ją teresa... lubię jak puszyścieje w przelocie...
-
@Somalija ze mnie to nocny marek, lubię konwersować z ćmami i drzewami... lubię się wybierać w podróż bez powrotu...
-
@Somalija cześć, somalija... @Arsis jak zwykle pełna erotyzmu, namiętności, pragnień... @Somalija jak zwykle pełna erotyzmu, namiętności, pragnień... @Somalija
-
@Somalija dobranoc, śpij i śnij o rusałkach i kwiatach paproci...
-
@Somalija nie można, tylko trzeba... @Somalija masz tu coś do rozmarzenia...
-
@Somalija tu nic nie ma skomplikowanego... rozpostrzyj skrzydła leśnej rusałki... i fruń... fruń w zieleń liści, korzeni... w omdlewający zapach dojrzałych kwiatów... w światło, półcienie... cienie... i znowu światło... z pyłkami kwiatów na odnóżach... na skrzydłach... na czółkach...
-
@Somalija i jak?... chowasz się w paprociach... pojawiasz się i znikasz... przemieniasz w cień i słońce i... znowu cień...
-
@Somalija tak, jestem zabiegany, leżąc w poduszkach mchu... wdycham woń żywicy, ziół, ściółki... ukrywam się w paprociach, nie znajdziesz mnie...
-
@Gosława cześć, renata...
-
Noc… Znowu przyszłaś, przemieszczając się w szale zapomnienia… — okryta białym suknem… Gdzieś — w głębi domu — donośne gongi stojącego zegara — wybijają drugą… Migotliwe płomienie — kapiących świec… … ruchliwe cienie — na suficie… … ścianach… … — podłodze… Przechodzę z pokoju — do pokoju… A w każdym — milczenie przedmiotów… … marmurowych popiersi… Portretów w pozłacanych ramach… Falujące płótna pajęczyn — przesłaniają — obojętne twarze… … wstrząsa gorączkowy chłód… To ty — omiatasz mnie włosami i wzrokiem… — wypełniona pięknem zbolałej śmierci… Kocham cię… Słyszysz? Jedyna moja… … księżycowa… (Włodzimierz Zastawniak, 2021-06-29)
-
Tryptyk surrealistyczny
Arsis odpowiedział(a) na Arsis utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Somalija tu masz piosenkę do filmu "pearl harbour"... trochę cukierkowy melodramat, ale piosenka mi się podoba...