Patrzy na mnie wilczur.
Czasem jako piesek:
odstające, pocieszne uszy,
przykrótki ogon,
mokry nosek…
Czasem jako wilk:
pokazuje zęby,
warczy,
sterczą z niego kłęby…
Może pies jest krzyżówką- zagadką.
Puszczałem kolorowy, radosny „latawiec”. Bawiłem dzieci.
Miał on osobliwe kształty.
Pomylono go z „Ufo”. Obiekt budził niepokój.
Sprawę przemilczałem, wynikło zamieszanie.
Jestem żołnierska.
Ty jesteś skrzydlata.
Ona jest jak orzeł.
Łączy nas więź bliska,
wspólne lata,
mędrzec mrówczy orzekł.
Często drażnimy wroga kwasem
i zmierzamy do pałacu.
Mówimy czasem,
każda droga prowadzi
do jasnego placu.
Było ciepło. Podeszliśmy bliżej, ogarnął nas ogień.
Kropelka wody jest miła, ale morze gubi.
Wietrzyk może stać się wichurą.
Na szczęście tylko, piszę, maluję, rzeźbię…
Jednakże dla artysty kicz jest śmiertelny.
Rodzi go wyraz bardzo silny.