Podkręcił wąsiska,
z jego oczu błyska.
Rozrzucił : sznurki, kłębki, nitki.
Rzucił na dywan: swetry, koszule, skarpetki.
I niestety dokumenty.
Chciał wejść do komnaty,
porcelana jest wszędzie.
Zabroniłem szkodnikowi.
On łapę na klamce kładzie.
Zasłaniam drzwi, odpycham go.
Obrazić się jest gotowy.
Trudno zrozumieć takiego.