-
Postów
785 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez marekg
-
a od kamienia jest tylko rzut i słowo zamienione w pięść ułamki sekund dzielimy na nowo wulgaryzmy unieważniamy po drugiej stronie w maślanej przestrzeni trójkolorowe ptaki malują niebo zachodzi nieistniejące dziś słońce wiatr rozrywa pejzaż trójmiasta
-
i nastał poranek i ta kula ziemska u nogi
-
w progu światło to przeszedł dzień w środku wiersza niezgaszona lampka i kilka przebudzonych słów za oknem powtarza się jedno i drugie cień miasta przedziera się przez żaluzje słońce drapie się w moje czoło
-
3
-
jest tak sennie tak beznadziejnie sennie tuż po północy kot przechadza się między mną a ostatnią gwiazdką z nieba
-
po zakończonej kolacji domalowałem usta na czerwonej sofie spał kot w zegarach przebudził się wieczór żyrafy przeżuły camembert na słodko za horyzontem ulewało się morze słońce zlizywało Chupa Chups
-
dopiliśmy ten wieczór łykiem chłodnej kropli wszystkie kubeczki smakowe zlizał wiatr mroźny kurant wybił czas miasto zadrżało z zimna na wszelki wypadek nasze lodowate ciała odetchnęły z ulgą widzę to czarno na białym
-
dziś byliśmy tu pierwszy raz pierwszy raz spadł śnieg zapachniało zimą lubię kolorowe rękawiczki zapach drzew i ten magiczny las czasem sarny ranią błogą ciszę po drugiej stronie wiatru kołysze się nagie miasto pusty pociąg kończy bieg w tłumie morsów samotność rozdaje karty dama pik puszcza oczko za oknem worek zamrożonych snów i sople niespełnionych marzeń
-
3
-
za oknem siarczysty mróz w miejscu głodnych wron hałdy czarnej materii przerzucam kolejne strony miasta noc rozświetla mdłe ulice owinięte w grube koce jest dość późno i zbyt wcześnie można już odetchnąć i czekać na sen
-
2
-
to nie zależy od nas to zależy od mętnego nieba chmur rozłożonych nad Wisłą krągłych ust słońca spadek temperatury jest odczuwalny teraz zdejmiemy nasze żółte kurtki z wieszaka przebrniemy przez mroźny poranek kruche miluśne ciała merdają ogonem
-
w miejskim chaosie światło uderza po oczach między czerwonym a zielonym mdła pomarańcza teraz musimy przebrnąć przez zatłoczone myśli i autobusy przejść po świeżo odśnieżonych zebrach na odległość złaknionych ulic potem znikniemy gdzieś bez śladów jak niebieskie ptaki jak ci alkoholicy z klatki obok
-
niebo mrowi deszczem przemoczony dzień tapla się po ulicznych kałużach łzy wymęczone tłuką w moje okno tym razem to nie Plac Zbawiciela dziś nie wylewam za kołnierz
-
3
-
pierwszej nocy padał śnieg zasypał ślady kto pyta nie błądzi za oknem lustro i biel tak to wszystko bez odpowiedzi
-
w płatkach bieli stare chaty przycupnęły w progu zimy w oślepłych oknach zapomniane niebo odmawia różaniec mroźny wiatr kołacze do drzwi śnieg zasypał ślady i nagrobki Atlantydy przeczytałem kolejny wers zapisany nad kruchym pejzażem zza nitki horyzontu dotkniętego sepią turla się kłębek wspomnień
-
tulisz się do motyla w cieniu jego skrzydeł fruwają marzenia skomunikowane z moimi
-
2
-
@tie-break Trafione!
-
kilka godzin przed świtem mijaliśmy rozmazane jezioro ciemność dławiła się zorzą ptaki stroszyły wieczne pióra czasem aż chciałoby się dotknąć nieba a potem utonąć w marzeniach bose brzegi sprawiają wrażenie introwertycznych
-
przekartkowałem wszystkie ulice odnalazłem cię na ostatniej stronie mrocznego miasta sto razy prościej było na pewno zapomnieć ale skoro jest czas niewiele mamy do stracenia życie włóczy się tuż obok a miasto po prostu nie istnieje zgadzamy się z sobą o świcie każde słowo ściska mnie za gardło serdecznie
-
5
-
zima nie mogła zasnąć ulotne płatki śniegu tańczyły wokół szampana mroźny wiatr poruszał każdą chwilą tej nocy siedzieliśmy owinięci szalem i tak nastał styczeń
-
@Mitylene Dziękuję za ten komentarz . Obserwuję nasz świat i odbieram w ten sposób . Kłaniam się nisko i Pozdrawiam
-
tłumaczymy się z niczego przypadkowe słowa gryzą za język a to rozprasza naszą nicość coraz częściej szukamy zdań które patrzą nam w oczy ulica ujada ludzkim i nieludzkim głosem wkrótce wszystkie latarnie spalą się ze wstydu
-
@Mitylene @MityleneDziękuję pięknie !
-
@Gosława Dziękuję serdecznie! Pozdrawiam!
-
w szaleństwie zimy na jerozolimskich marzną kolory tak łatwo przechodzi się z próżni do gwaru za zielonym światłem między tobą a mną jest bezbarwny czwartek bujamy po przejściach podziemnych
-
czasem tak bywa , niestety.
-
śmieję się z zabieganego czasu od czasu do czasu przeraża mnie to