Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

marekg

Użytkownicy
  • Postów

    773
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez marekg

  1. w płatkach bieli stare chaty przycupnęły w progu zimy w oślepłych oknach zapomniane niebo odmawia różaniec mroźny wiatr kołacze do drzwi śnieg zasypał ślady i nagrobki Atlantydy przeczytałem kolejny wers zapisany nad kruchym pejzażem zza nitki horyzontu dotkniętego sepią turla się kłębek wspomnień
  2. tulisz się do motyla w cieniu jego skrzydeł fruwają marzenia skomunikowane z moimi
  3. @tie-break Trafione!
  4. kilka godzin przed świtem mijaliśmy rozmazane jezioro ciemność dławiła się zorzą ptaki stroszyły wieczne pióra czasem aż chciałoby się dotknąć nieba a potem utonąć w marzeniach bose brzegi sprawiają wrażenie introwertycznych
  5. przekartkowałem wszystkie ulice odnalazłem cię na ostatniej stronie mrocznego miasta sto razy prościej było na pewno zapomnieć ale skoro jest czas niewiele mamy do stracenia życie włóczy się tuż obok a miasto po prostu nie istnieje zgadzamy się z sobą o świcie każde słowo ściska mnie za gardło serdecznie
  6. zima nie mogła zasnąć ulotne płatki śniegu tańczyły wokół szampana mroźny wiatr poruszał każdą chwilą tej nocy siedzieliśmy owinięci szalem i tak nastał styczeń
  7. @Mitylene Dziękuję za ten komentarz . Obserwuję nasz świat i odbieram w ten sposób . Kłaniam się nisko i Pozdrawiam
  8. tłumaczymy się z niczego przypadkowe słowa gryzą za język a to rozprasza naszą nicość coraz częściej szukamy zdań które patrzą nam w oczy ulica ujada ludzkim i nieludzkim głosem wkrótce wszystkie latarnie spalą się ze wstydu
  9. @Mitylene @MityleneDziękuję pięknie !
  10. @Gosława Dziękuję serdecznie! Pozdrawiam!
  11. w szaleństwie zimy na jerozolimskich marzną kolory tak łatwo przechodzi się z próżni do gwaru za zielonym światłem między tobą a mną jest bezbarwny czwartek bujamy po przejściach podziemnych
  12. czasem tak bywa , niestety.
  13. śmieję się z zabieganego czasu od czasu do czasu przeraża mnie to
  14. tej nocy nad spoconym miastem powiewa wiatr wszystko wiruje między ulicami drzewa oddychają późną zielenią stoję w otwartych okiennicach rozwianych myśli czekam na spokojny sen
  15. są wiersze uczepione do choinki zatrzymaj mnie jeszcze wczoraj czytaliśmy w leśnym domku dziś w pośpiesznym do Krakowa potem był pusty peron i czerwona czapka nie pasujemy do nikogo nawet w dobranych słowach miasto kwitnie śniegiem na białych ulicach marzną kartki niezapisane i wersy do nieba przytulone
  16. wczoraj wystarczyła chwila przeistoczyliśmy się w bezimiennych podróżników odnalezione ulice zapaliły gwiazdy przerażona noc szła za nami w ciemnych zakamarkach pulsowało miasto w bezbarwnej przestrzeni recytowaliśmy kolory wiersze włóczyły się za nami
  17. jest zbyt późno na poranną kawę miasto zbliża się nieubłaganie słońce błądzi między taflą nieba a błotnistym obłokiem kałuży zmieniam obiektyw każda para oczu gubi się w na ulicy spoglądamy na siebie ostatecznie
  18. przemijam otulony w ciepły szal istnienia mruczy kot dookoła usychają liście zmieniają się pory i zmarszczki każdego roku w ciemnej kuchni czytam wiersz bez światła
  19. zanim pojawiły się słowa czekałem na końcu zdania padał deszcz a ty recytowałaś swoje niebo za nami jesień niewinna spóźniona zawstydzona jak czerwień akwareli
  20. przez całą noc pada deszcz grzechocze rdzawa rynna w śpiących oknach moknie świat w pustej restauracji kelner poddaje mi się ostatnim kieliszkiem wódki
  21. za czerwonym słońcem łowiliśmy ryby czas mrugał jednym okiem na wyspie łotrów zawieszonych głowami w dół dzieliliśmy łuski jakby tego nie było przeszliśmy dalej nie mogąc znaleźć haczyka
  22. w otwartych okiennicach oddycha bursztynowa cisza koty rude tulą się wszędzie dookoła usychają liście marzenia zmieniają kolory nieprawdziwy jest czas błoto jest prawdziwe jak trzy recytowane wiersze
  23. między pierwszą a drugą sceną snu zjadł mnie rekin teraz jestem trawiony nie odnotuję tego na facebooku nie będzie lajków siedzę w swojej czaszce z płetwą na grzbiecie i tylko Bałtyk nie pasuje do mojego wnętrza
  24. wszystko gdzieś zmierza jest noc abonamentuję się intuicyjnie w onirycznych zwrotkach twój wiersz wtula się w mój sen
  25. miasto pędzi w neonach w nikczemnych strofach gaśnie chłodny dzień nie zdążę wszystkiego zapisać kolory słów huśtają się na wietrze dalej są schody i kilka fragmentów codziennej prozy już śpią ci których kocham
×
×
  • Dodaj nową pozycję...