-
Postów
857 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez marekg
-
Dziękuję .
-
obudziły nas własne ręce nawijam poranek na wskazujący palec za oknem lipcowa polana i trzy mozaikowe żubry Leona Podlasie pachnie kolorami zastygłe we mgle oddycha echem narwiańskiej ciszy slam łąk tworzy kwieciste wersy poeci wędrują między wierszami przelotne ptaki na gałęzi poranka rozhuśtały przestrzeń niebo już otwarte na maleńkim skrawku horyzontu wieś muśnięta słońcem i czas w zegarach zatrzymany pozwala dojrzeć to co w codziennym pośpiechu utracone
-
na podłodze namalowanej dzień wcześniej rozsypane i niedokończone sny w ciemności brakuje kilku odcieni i kawałka ściany po której spływa księżyc za oknem spóźnione pociągi mkną po zaspanych szynach chciałoby się ruszyć skoro się już pojawiło miejsce na peronie w ustach mentolowy powiew i pierwszy papieros budzik łupie orzechy
-
6
-
@Poet Ka Dziękuję !
-
w porywistym wietrze niebo rozrzuca kartki słowa mrużą oczy ze zmęczenia jest jeszcze samolot uczepiony białej wstęgi potem atramentowa cisza wyjechałaś kilka godzin lotu stąd zamieszkałem między książkami twój koc czytam na dobranoc czasem mruczy kot w rękopisie po drugiej stronie wiersza
-
usiadłaś między mną a cieniem niczyim zapatrzonym w niebo kształt morza jeszcze śpi w podekscytowanej przestrzeni obracasz słońce w obiektywie biorę głęboki oddech berek na plaży to nic nadzwyczajnego ganiamy się za każdym słowem powiedzmy że to próba wiersza
-
twój cień moje słonce dojrzewamy nad ranem kiedy promienie malują nasze ciała wschód stoi za plecami spragnione lato bazgrze po drzewach wiśnie czereśnie do tej pory najłatwiej przypomnieć sobie zielone śliwki na muralu i pierwszą letnią burzę
-
3
-
@Nata_Kruk @Nata_Kruk Dzięki za uważne czytanie .
-
mijam siebie i samotne latarnie jeszcze długo po zachodzie kot łasi się do mojego cienia
-
po zakończonej kolacji domalowałem usta na czerwonej sofie spał kot w zegarach przebudził się wieczór żyrafy przeżuły camembert na słodko za horyzontem ulewało się morze słońce zlizywało Chupa Chups
-
na pustej ulicy deszczowe miasto spływa w przestrzeni iluzji w smugach zmierzchu ciemność błądzi między oknami ludzka twarz brzmi znajomo szczególnie na psim spacerze przemoczone tramwaje wiszą na ostatniej pętli mijamy się suchą stopą wezbrane niebo dryfuje między piorunami
-
5
-
wszystko jest snem nawet ta okrutna rzeczywistość noc to stan duszy uwikłany w kołdrę i zlęknione myśli po co wstawać z łóżka wszyscy gdzieś wyszli dziś w lustrze nie ma nikogo w drzwiach samotny judasz za oknem kocia kołysanka deszcz i zmęczone miasto księżyc gramoli się po przeciwnej stronie
-
@lena2_ Dziękuję i Pozdrawiam!
-
jest dzień otwarty w okiennicach na oścież wędrowne ptaki rozhuśtały przestrzeń nie pytam już o nic między błękitem a skrawkiem kartki jest obłok niedomówień czerwiec rozpaczliwie przegania szpaki z kolorów dojrzałej czereśni
-
w środku wiersza pusty peron spóźniony pociąg z Suwałk i kolejna kropla deszczu zmiana rozkładu nastąpi jutro jeszcze tylko kilka spojrzeń między wersami pojawią się wędrowcy noc ujada psy siedzą cicho
-
w porywach wiatr zmienia kolory zieleń błądzi w słowach kiedy patrzysz mi w oczy zawężam się wokół drzewa chwila grzechu Warta nad rzeką zagubiona Ewa maluje jabłko będziemy zrywać i przytulać się do siebie
-
pięć minut od Centralnego kloszardzi strzygą włosy pod wiatr rozrzucone pragnienia siedzą na ostatniej ławce z iglicy spływa deszcz w tonacji paryskiego fioletu neon Warszawa czerwieni się wieczorowo dzień schodzi ze sceny za chwilę odjedzie ostatni Flixbus spóźniony o kilka deszczowych wersów
- 3 odpowiedzi
-
11
-
@Mitylene Dziękuję
-
taki ranek zagląda tu czasem dźwięk czajnik płoszy noc za oknem Wisła pluska się herbacianej ciszy pierwszy tramwaj mija most ubrani w ciała mrugamy pędzlem po niebie puchatych chmur nad Pragą wschodzi czerwcowe słońce budzi się miasto ze snu
-
w tym śnie droga miała kocie łby a kot błękitne oczy nastał świt i prześwit zgasła ostatnia żarówka w szczelinie słońca myśli przeciągają się w nieskończoność
-
w przestrzeni wieczoru czerwony semafor czeremcha nie zerwana i ostatni Polregio do Hajnówki następny przybędzie jutro według rozkładu wstanie słońce zapłonie pierwszy wers potem zalajkujesz moje wiersze ta sobota ma coś z literatury pięknej czytamy czas jest godzina ta sama i nieobowiązkowa
-
Na kamiennych schodach czarny kot oparty wąsem o Koloseum rozłożone niczym dziurawa muszla pod rzymskim niebem skropione rdzą czasu uśpione. Zmarszczki murów leniwie tworzą obraz przemijania odbity w kocim spojrzeniu jak w bezmiarze wieczności
-
1
-
wybuchnęłaś wiosną uśmiechem po lewej stronie wiersza musiało się wydarzyć to niedzielne spotkanie zagubiona jaskółka co prawda były dwie nad krawędzią pustej kartki zanim pojawiły się słowa czekałem na końcu zdania padał deszcz a ty recytowałaś swoje niebo
-
morze odsłania wieczór czerwieni się w spalonym słońcu ślady słów odciśnięte na piasku giną pod stopami poliglotów czekamy wolny stolik dziś też jesteśmy wolni coffee or tea debiutujący poeta jest na fali nadciąga burza oklasków
-
@Mitylene Pięknie !