Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

marekg

Użytkownicy
  • Postów

    846
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez marekg

  1. wszystko jest snem nawet ta okrutna rzeczywistość noc to stan duszy uwikłany w kołdrę i zlęknione myśli po co wstawać z łózka wszyscy gdzieś wyszli dziś w lustrze nie ma nikogo w drzwiach samotny judasz za oknem kocia kołysanka deszcz i zmęczone miasto księżyc gramoli się po przeciwnej stronie
  2. @lena2_ Dziękuję i Pozdrawiam!
  3. jest dzień otwarty w okiennicach na oścież wędrowne ptaki rozhuśtały przestrzeń nie pytam już o nic między błękitem a skrawkiem kartki jest obłok niedomówień czerwiec rozpaczliwie przegania szpaki z kolorów dojrzałej czereśni
  4. w środku wiersza pusty peron spóźniony pociąg z Suwałk i kolejna kropla deszczu zmiana rozkładu nastąpi jutro jeszcze tylko kilka spojrzeń między wersami pojawią się wędrowcy noc ujada psy siedzą cicho
  5. w porywach wiatr zmienia kolory zieleń błądzi w słowach kiedy patrzysz mi w oczy zawężam się wokół drzewa chwila grzechu Warta nad rzeką zagubiona Ewa maluje jabłko będziemy zrywać i przytulać się do siebie
  6. pięć minut od Centralnego kloszardzi strzygą włosy pod wiatr rozrzucone pragnienia siedzą na ostatniej ławce z iglicy spływa deszcz w tonacji paryskiego fioletu neon Warszawa czerwieni się wieczorowo dzień schodzi ze sceny za chwilę odjedzie ostatni Flixbus spóźniony o kilka deszczowych wersów
  7. @Mitylene Dziękuję
  8. taki ranek zagląda tu czasem dźwięk czajnik płoszy noc za oknem Wisła pluska się herbacianej ciszy pierwszy tramwaj mija most ubrani w ciała mrugamy pędzlem po niebie puchatych chmur nad Pragą wschodzi czerwcowe słońce budzi się miasto ze snu
  9. w tym śnie droga miała kocie łby a kot błękitne oczy nastał świt i prześwit zgasła ostatnia żarówka w szczelinie słońca myśli przeciągają się w nieskończoność
  10. w przestrzeni wieczoru czerwony semafor czeremcha nie zerwana i ostatni Polregio do Hajnówki następny przybędzie jutro według rozkładu wstanie słońce zapłonie pierwszy wers potem zalajkujesz moje wiersze ta sobota ma coś z literatury pięknej czytamy czas jest godzina ta sama i nieobowiązkowa
  11. Na kamiennych schodach czarny kot oparty wąsem o Koloseum rozłożone niczym dziurawa muszla pod rzymskim niebem skropione rdzą czasu uśpione. Zmarszczki murów leniwie tworzą obraz przemijania odbity w kocim spojrzeniu jak w bezmiarze wieczności
  12. wybuchnęłaś wiosną uśmiechem po lewej stronie wiersza musiało się wydarzyć to niedzielne spotkanie zagubiona jaskółka co prawda były dwie nad krawędzią pustej kartki zanim pojawiły się słowa czekałem na końcu zdania padał deszcz a ty recytowałaś swoje niebo
  13. morze odsłania wieczór czerwieni się w spalonym słońcu ślady słów odciśnięte na piasku giną pod stopami poliglotów czekamy wolny stolik dziś też jesteśmy wolni coffee or tea debiutujący poeta jest na fali nadciąga burza oklasków
  14. @Mitylene Pięknie !
  15. wiersz zatrzymał mnie między absurdem a przepaścią czytam kolejne wersy zapisane na kruchej skale życia i nie są to żadne metafory tutaj zwyczajnie tak jest słowo nadzieja odmieniam przez wszystkie przypadki istnienia
  16. wszystko jest tak dziecinnie proste i tylko się śmiać z chmur z ich twarzy i mojego cienia powietrze jest ważne i czyste mówię sakramentalne – być może nie wszystko musi być logiczne jak wiersz zawieszony na niebie
  17. wieczór jest herbaciany trzymam się filiżanki a ona mnie gwiżdżę na czajnik za oknem parzą się koty głośno i agresywnie
  18. kot plącze się między mną a księżycem melancholia w środku ciszy nie potrafi mruczeć za oknem gromadzą się cienie nocnych motyli na moment budzę się między wersami w niezapisane noce dokucza mi neuropatyczny ból lewej strony wiersza
  19. @Nata_Kruk @Nata_Kruk myślę że ta forma tez jest f poprawna, ale jest ale ....... Dziękuje !
  20. @Mitylene Dzięki !
  21. w roli statysty niekontrolowany przemarsz krajobraz co chwilę łapie oddech idziemy po wiatr kilka zdjęć w euforii późnego błękitu i skrawek dzikiego oceanu zamiast słów tylko sól w ustach a jeszcze wczoraj śniła mi się powódź nocne marki topiły się między snami próbowałem zasnąć gdzieś indziej
  22. nadgryzam dzień pierwszy kęs o smaku deszczu zero pragnień zero cukru wdech i wydech potem mała kawa zabielona szybszym tempem marzenia gdzieś na kolejnej stronie we wstępie kilka uwag o życiu i raju zakochanym w Bogu myśli mokną ulewa trwa wiosna wiosłuje łyżeczką powiewają majowe flagi mijam samotne rowery mknące ku zielonym światłom
  23. @Nata_Kruk Ukłon z mojej strony za wnikliwe czytanko . Dzięki!
  24. pod parasolem Dzień dobry gramoli się w porwanych chmurach plusk mijam żółte kalosze ulice bez dna wypełniają tykające krople wiatr przesuwa bezludny plac niebo zawisło na iglicy przestało zaczęło się przejaśniać w moim smartfonie wychodzi słońce
  25. zerkam na miasto jest jeszcze noc senne liście pierze deszcz lśnią mokre ulice pierwszy a może ostatni tramwaj mieni się w ciemności symboliczne schody otwierają niebo w drzwiach czeka na mnie Judasz trzymam się blasku gwiazd senne myśli wirują w powietrzu jak ćmy
×
×
  • Dodaj nową pozycję...