Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'naturalizm' .
-
Wstałem od wieczernego stołu, zrzucając na oparcie krzesła serwetę a na blat zasłany krochmalonym obrusem, odstawiłem pusty kieliszek po szampanie. Okrążyłem stół do przeciwległego końca jadalni i nachylając się z błogim uśmiechem, ucałowałem rumiany i jędrny policzek małżonki. Dziękując jej za wspaniały posiłek i oferując pomoc przy sprzątaniu ze stołu. Zawsze słyszę, że nie trzeba, więc obracam się na pięcie ku wyjściu na korytarz. Po drodze puszczam oczko do starszej córki a młodszej poprawiam rudo słomiany warkocz by nie utopiła go w talerzu. Po całym dniu pracy i obowiązków, mam czas dla siebie i rodziny. Dwa najcudowniejsze słowa. Spokój i rodzina. Elegijna utopia człowieczego celu. Niczego więcej nie pragnę. Bo te trzy boskie istoty, które zostały w jadalni, są wszystkim co mam najdroższego. I wszystkim czego zawsze pragnąłem. Więc w dobrym nastroju idę do salonu. Noce i wieczory są już wystarczająco ciepłe. Lecz ja lubię zasiadać w fotelu przy trzaskającym kominku. Jest to ten szczególny czar, ogniska domowego. Opiekuńczych duchów domu. Doglądają nas z ciemnych kątów i błogosławią nam. Mieszkają w kominie, w cieniu pod kredensem, za ramami obrazów i oczywiście pod wejściowym progiem. Wziąłem porcelanowy talerzyk z najlepszej zastawy i ułożyłem na nim kilka kruchych maślanych ciastek oraz kubek mleka. Postawiłem go na zydelku opodal progu pomiędzy starą szafą a drzwiami. Młodsza córka właśnie przez nie wbiegła wesoło kołysząc malutkimi rękoma. Nadęła policzki i wykrzyknęła piskliwie. Mamo a tata znów karmi duchy! Wziąłem ją na ręce i lekko połaskotałem. Roześmiała się słodko. Karmię Domowika, by miał na nas przychylne baczenie. Jak myślisz kto poprawia Ci kołderkę kiedy smacznie śpisz? Kto ściąga kotary w oknie by nie raził Cię księżyc? Kto sprząta zabawki, które porzucasz w całym domu? To właśnie on. Prawdziwy pan domu. Piastun starszy niż ja czy mama a nawet Twoi dziadkowie. Należy mu się szacunek i trochę strawy czy napitku. Pieniądze go drażnią. Obraziłby się i wpadł w złość a wtedy biada temu domowi. Więc nawet pojedynczą kopiejkę trzeba podnosić z podłogi bo jeśli nocą natknię się na nią Domowik to gotów jest robić na złość. A tam Domowik! Stwierdziła odstawiona na podłogę córeczka. Nocą po domu harcują myszy i szczury no i nasz kochany Grisza, który na nie poluję. A Wy tatko bierzecie te odgłosy za duchy. Nie lekceważ dziecko moje słowiańskiej magii i tradycji bo nieraz może Ci ona pomóc w czasie gdy nikt inny nie zdoła. Pokiwała główką i pobiegła po swoje lalki. Przyniosła dwie oraz grzebyki i wsuwki z toaletki mamy. Starsza córka podeszła do biblioteczki i wysunęła z niej książkę oprawioną w czarną skórę ze złotymi literami na grzbiecie. Zapewne jakieś bajki lub baśni. Ukłoniła się grzecznie na pożegnanie stwierdzając że będzie czytać u siebie w pokoju. Z życzeniem dobrej nocy, odeszła po schodach na górę. Cudownie ułożona i dobrze wychowana panna. W przeciwieństwie do młodszej siostry. Lalki szybko jej się znudziły, więc widząc to że w zupełnym odprężeniu usiadłem w fotelu by zapalić fajkę. Doskoczyła do mnie niczym mały lew i poczęła wdrapywać się na moje kolana, kwiląc przy tym radośnie bo wiedziała doskonale, że za ledwie moment będę zmuszony zareagować i wywiąże się między nami udawana a jednak zacięta bitwa zakończona zawsze wynikiem nierozstrzygniętym. Mała będzie mnie zaczepiać. Ciągnąć za ucho albo brodę. Skubać wąsy lub skacząc po mnie będzie symulować jazdę na koniu. Przyniesie lalki i będę na zmianę czesał ich włosy a potem rozplątywał jej warkocz i czesał ją do snu. Kiedy już aż nazbyt mi dokucza lub gdy mam jeszcze coś ważnego do wypełnienia w dokumentach z pracy. Wtedy udaje rozzłoszczony i władczy ton głosu i grożę jej wskazującym palcem ze słowami. Ksieżniczko Anastazjo Nataszo Pietrowna, czy aby księżna widziała kiedykolwiek inną księżniczkę która zachowywała się w sposób tak skandalicznie grubiański i plebejski? Nie przystoi to wam Anastazjo Nataszo. Czyż nie może księżna zachowywać się z równie arystokratyczną gracją jak wasza siostra Maria Antonina? Najlepiej będzie jeśli księżna pójdzie teraz do niej by odebrać naukę dobrych manier. Wiedziała, że mam dość kiedy padały z moich ust jej oba imiona i otczestwo. Ale było w tej udawanej groźbie przyzwolenie na dokuczanie starszej siostrze z którego ochoczo korzystała. Biegła na górę i już po chwili słychać było krzyki zdenerwowanej Marii i śmiech Anastazji. Osunąłem się głębiej w fotel. Zapatrzyłem się w ogień. Jakie to szczęście mieć piękny dom i cudowną rodzinę.
-
Koślawy kadr o umieraniu Żylaste dłonie czyichś matek Grzebią w popiele, drżą ze strachu Niech im powiedzą… Niechaj spadnie Karcący grom z ostatnim klapsem Już rozpoznaję scenografię Trzy szare plamy, dwie brunatne Te pod oczami, nie chcą blednąć Na pierwszym planie tlić się będą Skóroniszczarki - żagwie fajek Współgra w duecie ze stęchlizną Krzepiący widok katafalków Aż człowiek rad opuścić kino Wejść w żywe barwy niedostatku
- 17 odpowiedzi
-
11
-
- naturalizm
- kino
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
graphics CC0 całkiem prozaiczny wiersz 2009- Jankesi na księżycu odnaleźli wodę Ruskie w Uljanowsku witali Nowy Rok w listopadzie wybuchła składnica broni świat to symetria dokładnie tylu z nas pragnęło sukcesów ilu kontynuacji przepoczwarzeń byliśmy raczej niezdecydowani Wisłę zawrócisz kijem w biegu myśli duszne czyny wulgarne bezbarwna cywilizacja upojnie dążyła do upatrzonych celów do mitów, do bylejakości człowiek był istotą sensu stricte albo żył bez sensu zmierzał do fresku lub palił opony a później kark dźwigał w nadgodzinach łeb doli swej końmi nie objedziesz wiewiórki zwane albinosami miały swe konta na facebooku ze szkół wynoszono krzyże Bogiem ochrzczono spodek wszyscy na boczne oko, czemó? bo krindż i zgerypała 31 października 2014 r --
-
Tłukliśmy pięściami o stół
pomaranczowy.kot opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Tłukliśmy pięściami o stół Własnego ego Rozstrzaskując się na kawałki Twoje krawędzie były zbyt gładkie Nie dało się tobą Poderżnąć sobie gardła- 10 odpowiedzi
-
10
-
albo wolność albo strach
pomaranczowy.kot opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Gdybym wolnej woli mógł posiąść skarb Rzuciłbym się w odmęt tego, co nieznane, Zerwałbym więzi, odarł ze szmat - Z łachmanów strachu i godności. Gdybym wolną wolę mógł komuś skraść Rozkochałbym go w sobie, Doprowadził go do ostateczności. Gdybym wolną wolę mógł komuś dać Przychylibym go ku wieczności.- 19 odpowiedzi
-
2
-
- wolna wolna
- naturalizm
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
emocje w technikolorze
pomaranczowy.kot opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Czuję się Jakby ktoś wywinął mnie na drugą stronę To co inni starają się chronić Ja noszę na wierzchu Jakbym miała ranę otwartą na brzuchu Spomiędzy trzewi wystaje Kawałek mięsa mojej duszy Nie mam warstwy ochronnej Tak łatwo mnie zranić- 18 odpowiedzi
-
8
-
- naturalizm
- nadwrażliwość
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
I nie mów mi, że światem rządzi zasada niesprzeczności, Bo dobrze wiem, że ludzkie serce może pomieścić w sobie naraz dwa sprzeczne uczucia; że ludzkie zachowania nie podlegają całkowitej predykcji, Bo wiem, że jestem zupełnie przewidywalna w swej nieprzewidywalności I że poza nami istnieje jakikolwiek obiektywny świat, Bo wiem, że rzeczywistość tworzona jest w kolektywnej świadomości tłumu
- 4 odpowiedzi
-
4
-
- naturalizm
- behawioryzm
- (i 5 więcej)