maria_bard
Użytkownicy-
Postów
1 658 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez maria_bard
-
To trudny wiersz. Bardzo dużo jest sercołomnych odlotów, wielkich oczu na ulicach, ptaszysków strachu, haustów, dopływów. Mam wrażenie nadprodukcji, przesady. Natomiast ostatnia strofa to clou. Rozczuliłaś mnie...Pięknie jest. Pozdrowienia, B. - E.
-
zginęła zapaprana rozsądkiem brakiem ciekawości algorytmy niekiedy oczywiste wydają się chatką na kurzej łapce Sindbad Żeglarz sypia ze mną co którejś nocy Kopciuszek na balangach tańczy z księżycem niepodobnym do kota z Cheshire miraże tkwią na lipowych patykach z grójeckiego bazaru przy świątecznych stołach albo pod łóżkami na powroty w iluzje zawsze jest czas chodzi się wtedy szeregami mosty wibrują póki nie spadną w najgłębsze kaniony wtedy już nic się nie pamięta
-
Z miłą Krysią, Natą K.- jak zwykle mam Karpaty (albo Himalaje:-). Jesteś najlepszą analityczką tekstów (jak ten) i wierszy (jak te lepsze). Nawet nie potrafię zmienić tekstu według Twoich wskazówek, aczkolwiek masz zapewne wiele racji. Powiadam - nie potrafię tego zmienić, bo tak mi się ten tekst napisał. Jak dziecko - takie się urodziło i rodzicielka nie ma nic do gadania. To żart, oczywiście, ale coś w tym jest. Bardzo dziękuję za dogłębne czytanie. Pozdrowienia wiosenne. E.
-
Nie mam potrzeby tłumaczenia. Jeżeli tekst nie drukuje się sam, to jest jego kłopot. I mój, aczkolwiek....:-))) Dzięki. Pozdrawiam.E.
-
Jak zwykle - cenię sobie bardziej Twoje czucie muzyki niż moje tekściki. Dzięki. E.
-
Znowu nic nie mogę. Nie potrafię narzucić pani cabajowej żadnych sugestii. Wszystko do pani uznania:-) z nieustającą sympatią. E.
-
i co ja na to mogę? nic nie mogę. taka sobie, ot, niedola. bez serduszka. czytajmy pismo versus biblię. będziemy mądrzejsi. tak? pa.
-
Fotografia rodzinna
maria_bard odpowiedział(a) na Klaus_Klamerka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Jeżeli panienka chce się przebić do wielkiej literatury, to nie tą metodą. Gdyby chociaż panienka miała odrobinę talentu....ale nie. Żałość. -
snują się po wsiowych sklepikach nie ma razowego albo piwa z etykietą trwam i tak chodzą prawymi stopami w burych wojłokach mruczą hosanny nie w porę ranki splatają z wieczorami w słomiane warkocze jutrznią i wszystkimi naszymi dziennymi dla nich gazety z lepszą treścią zdobią pozłacane ołtarze i stragany pełne słów po kilka groszy za sztukę tyle że bolą kolana
-
@Mithotyn Przyznam się, że i u mnie najpierw powstał wyrazisty obraz tu opisany, a potem namysł - skąd on się wziął. Skądś musiał. :-)
-
@Anna_Myszkin Do naszego pana Stasia zaczynam powoli przywykać. Czasem się buntuję, ale coraz rzadziej. Jak to z dziećmi;-)
-
"Moje" Gestalt nie dotyczyło stricte psychoterapii, a jej podłoża filozoficznego skonstruowanego przez Perlsa:-) Język nemiecki i jego użytkownicy są bardzo daleko od tej teorii. Tu nie miejsce na takie dyskusje, oczywiście:-) Może zbyt dosłownie podszedłeś do tego hasła. pozdr.e.
-
@Anna_Myszkin Ok. To Ona jest, ale może nie aż tak władna:-) Fakt. Zmieniam te "znikania" Dzięki. A tam, ukłony...:-) Nie dla mnie:-) Ale odrobinę sympatii nie zaszkodzi. e.
-
@Mariusz_Sukmanowski Kinga ledwo obejrzałam na okładkach. Niech sobie króluje. Olśnienie? Jeżeli już to Gestalt. pozdr. e.
-
przez cegły sączyło się trochę światła schody zwinięte w rulon powoli znikały nieznajoma u drzwi trzymała w dłoni tabliczkę z napisem delectus rzekła tu jestem stopy bez śladów postać bez cienia z twarzą opisaną wyraźnym konturem judasz ścisnął się w punkt powietrze stygło
-
aktywna w "present continuous"
maria_bard odpowiedział(a) na Anna_Myszkin utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
od zachłyśnięcia się pierwszą wodą przedłużam oddechy lubię ich obecność skoki na dno nie znaczą wynurzeń za każdym razem pokrętna klepsydra sznuruje talię by wracać do względnego kształtu gdy tylko piasek odepchnie stopy bryła w gardle kurczy się do ziarenka mogę uświęcać środek czasu bez domniemanego Jak zwykle, bądź litosierna i zerknij na moje czytanie tego wiersza. Ludzkiego z całym lekkim i ciężkim tej ludzkości bagażem. I umiejętnością nadaną chyba od samego początku. Nie wiem, jak poradzić sobie z ostatnim wersem. Na nosa wiem, o co chodzi, ale może wolałabym mniej enigmatyczną pointę, co by nie utrudniać czytelnikowi prostemu, jak ja, wejścia w sens wiersza. Tak myślę... ale nie wiem... Z uściskiem. e. -
Zawsze wolę jednak zacytować:-))) Lubię Twoje czytanie takstów. Co niekoniecznie zdarza się w komentarzach (rym!!!:-) - próbujesz coś z nich wyjąć, przetransponować na swój sposób. I to jest świetne. Ten wierszyk jest o tym, o czym mówisz... Po prostu: jest coś realnego, jest coś, na co się boleśne czeka. A potem - trzeba zaufać nauce. Czyli in vitro...szkło... Pozdrawiam. e.
-
Dobrze. Jest lepiej. Tyle, że: albo - czekać na coś albo - oczekiwać czegoś Czyli - poprawiam w moim e-kajeciku na: "oczekują następnej próby wyjścia(....) e. :-))) pozdrawiam.
-
Nie potrafię odpowiedzieć, przepraszam... też dramatycznie, ale może nie tak. e.
-
dzieci jadą na zimowisko w plecakach lizaki kilka kanapek z cukrem parę jajek na twardo ze szczyptą soli gdyby pociąg cofnął koła ciała pasażerów stałyby się plagiatem embrionów patrzysz przez mikroskop jakbyś chciała wyciąć skalpelem kawałki niedoznanej rzeczywistości w białych gabinetach nienarodzeni czekają na następne próby wyjścia przez najbardziej wąski otwór świata
-
Zwrotnik Ryby
maria_bard odpowiedział(a) na Leszek_Sobeczko utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Dotknął mnie ten wiersz... Może dlatego, że też miałam takiego Mirka, który poszedł sobie bez dania racji, bez sensu, za wcześnie. I też był spod Ryb. Cztery ostatnie wersy to clou tego wiersza - konkretne "mnemo". Pozdrawiam. E. -
Pierwsza i ostatnia strofa wydają mi się znakomite. W trzeciej - "wyraz oczu z metra" wygląda na sklep z materiałami. Z metra kupowałam kiedyś kreton na kieckę:-) Dodałabym - "z odległości metra". Druga strofa wyskakuje jak filip z konopi; widać Twoją chęć przycinania na siłę. To nie równanie algebraiczne, to poezja. Posługuje się słowami, ich niespotykanym, ciekawym współistnieniem. Nie tylko treść, ale i forma się liczy. Opisałabym tę wspólnotę między dwiema osobami, która stworzyła się poprzez wiersze, trochę bardziej płynnie, tak, jakby zrodziła się samoistnie, łatwo i łagodnie. Poza tym drugi i trzeci wers tej strofy jakoś gramatycznie mnie uwiera. Drażni mnie obiegowe używanie zwrotu: "z braku czegoś tam jest to a to". To skrót powstały chyba z pośpiechu, bo bardziej elegancko (a czy bardziej prawidłowo - ???) jest : "z powodu braku czegoś tam....)" Brakuje mi warsztatu w tej dziedzinie. Tyle, co z czytania. Czytam ten wiersz jeszcze inaczej. Te dwie osoby to Peelka i Poezja. Pierwsza opowiada o swoim kontakcie z drugą. Bardzo mi to ciekawie wygląda. Wtedy druga strofa jeszcze bardziej jest do zmiany, albo niepotrzebna? Nie wiem…. Wybacz marudzenie; wiersz mnie wciągnął, więc musiałam sobie pofolgować:-))) Pozdrawiam. E.
-
w kawiarni pod kopułą
maria_bard odpowiedział(a) na maria_bard utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Dziękuję. Oby tak było, jak mówisz... Szczególnie - jeżeli coś może się przydać, to już cosik:-))) Pozdrawiam i ja. E. -
Miła Pani gabrysiu cabaj, Ludzie chadzają i jeżdżą różnymi drogami. Niektórzy na oślep. Nie zauważają znaków drogowych, ostrzeżeń i dziur w asfalcie, czy co tam mają pod nogą lub kołem:-) Wiem, oczywiście, skąd Pani komentarz.....;-))) Nawet taka "zemstka" to rozkosz, prawda? I nikt mnie nie przekona, że było inaczej. Nie wierzę, mimo wszystko, w Pani brak wyczucia sprawy. Pozdrawiam. E. Jeśli wie Pani, miła Pani mario_bard, skąd mój komentarz, to ja osobiście odcinam się od tej wiedzy - nie mam w zwyczaju obarczać swoimi problemami innych ludzi, a już na pewno nigdy, przenigdy nie zdradziłabym osobom postronnym nawet najmniejszego wątku prywatnej korespondecji, chyba że miałoby to na celu pomoc lub wsparcie mojego respondenta.. I proszę mi nie sugerować jakichś niskich pobudeczek:) W odróżnieniu od Pani, która jako maria zaczyna się na E. ja tu jestem pod własnym nazwiskiem:) Pozdrawiam najmilej:* Proszę raczej mieć na uwadze pierwszą, najważniejszą część mojego wpisu. Tego Pani nie skomentowała. Jeżeli umknęło Pani uwadze takie coś, proszę poczytać. Czy to Pani naprawdę nie przeszkadza? Nie chce się z Panią potykać na idiotyczne lizaczki. Dopominam się jedynie jakiejś sensownej, merytorycznej oceny. Pani komentarz był emocjonalny, stąd połączył mi się z dawnymi rozmowami, ale to przeszłość. Mam poczucie, że wykorzystała Pani (bo nie wierzę w to, że Pani akceptuje formę uczestnictwa J. Dycia na orgu) tę dyskusję, aby mi wpiąć szpilę. A oto tekst pana Dycia: "Włodarczyk wiedzę w rękach ma niezaprzeczalnie, On inteligencją mógłby wybić waszą impertynencję, gdy ja posiadam ją w głowie, to i pisać nie potrafię, czemu jesteście obraźliwi wobec innych, co piszą? twórcy pióra już nie są wytwornym towarzystwem? jedna pisze o szambie, inny o podkuwaniu dziwek, myślą, iż poezję tworzą, a to nawet wiersz nie jest, mi, choć może na sto tworów, przydarzy się poezja, i z pewnością, choć w starym stylu, to piszę wiersz, wertując wypociny i komentarze, też uczyć się chcę, i prawie tworów mych wygląd bywa nie lada chamski, gdy ściągacie arogancko tak dobry zadatek na ziemię, ale się nie dam i stanę się większym niż wy chamem, skoro wkręciliście mnie w wasze kółko adoracyjne. 2 lutego 2014 Przypominam sobie pani utarczkę z Sojanem, pani to lubi. Zacząłem swą publikację od utworów opartych na wiedzy Dalekiego Wschodu (proszę sobie to przewertować), ale zaczęto mnie obrażać w komentarzach, jednak nie dawałem się prowokować i jakoś nikt z opiekunów nie reagował na krytykanckie chamstwa pod moimi utworami. Aż wreszcie znalazło to swoje krytyczne apogeum i musiałem odreagować, a robiłem to, odpowiadając na kretyński komentarz uszczypliwym wierszem. W końcu niemiła pani, zaczęło mnie to dobijać, gdy czytałem bezwartościowe sprawozdania niby poetycznej poezji, w miejscu, gdzie nie powinny się znaleźć (Dział dla wprawnych poetów). Jeżeli jest pani taką wprawną do szacowania, czyjejś twórczości, to proszę raczyć mi dać odpowiedź, np. na temat „Asenizacja” Gabrieli_Cabaj. A tak w ogóle, niech nie zachowuje się pani, jak to delikatnie ujął Sojan i zacznie być bezstronną. Jeżeli ja pisząc prowokowałem, to i dobrze, na tym polega prawidłowe pisanie, człowiek ma myśleć, a nie zastanawiać się, co piszący miał na myśli, choćby tak jak w przypadku Mithotyna (bo już jego podobizna przypomina nalepkę na denaturacie) i wielu innych, których nie będę wyliczać, z racji tej, iż powinna pani, jako oczytana znać ich głupie dzieła, choćby Bukowskiego, które są pełne chamstwa i wulgarności, ale widocznie pani nie zna, skoro nikt nie dostał Bana. Zresztą nie dziwię się, że nie czytacie tych wypocin, najlepszym przykładem jest pan Krzywak, który miał już dość tego chłamu, o czym nie omieszkał napisać w swym utworze, obrażając nim wszystkich, i tego też nikt nie zauważył z was. Ściąłem się z p. Krzywakiem, efektem była blokada. Wy naprawdę, jak dawni cenzorzy komunistyczni chcielibyście by każdy pisał grzeczniutko i o pierdołach, widać, że wyssaliście tą cechę na uniwerkach. Gdy się czegoś nie rozumie, to nie powinno się tego krytykować, wręcz należałoby zgłębić swą wiedzę, by być elokwentnym w niezrozumiałym dla siebie temacie. Pozdrawiam panią, myślę, iż otrzymam jakąś odpowiedź, Według Pism Objawionych (nie należy żądać szacunku i być niżej niż słoma na ulicy), może to pani przeczytać w Śri Iśopaniszad wielkiego mędrca A.C Bhaktivedanty Swamiego Prabhupad, albo (18 pereł mądrości Wedyjskiej, Starożytnej mądrości dla współczesnego świata) Sidha Svarupa Nandy Paramahamzy i lepiej nikogo nie oceniać, kierując go do psychiatry, ( za to może odpowiedzieć pani przed sądem, ja z chęcią dam sie przebadać, by dać upust satysfakcji) bo nie jest, to ani miłe, ani tym bardziej inteligentne. Przeczytałem w komentarzu pana Sojana o demencji starczej u pani, zatem przyda się przeczołgać panią przed sądem, aby mogła pani na starość trochę złapać formę, by nie zwichnąć reputacji. Pani jednak żąda dla siebie szacunku, ja nie, jedynie pragnę zrozumienia tego, o czym piszę i mógłbym robić to anonimowo, bez pragnienia rozgłosu i uznania. @Mariusz_Sukmanowski Bawi mnie, gdy ktoś napisze coś,że nie wiadomo o co chodzi, a inny by uchodzić za znawcę domniema, to tak, jak w galerii oglądany obraz i widziany przez każdego po swojemu i gdy każdy ustalił już co on przedstawia, przychodzi sprzątająca pani i obraca dzieło o 180 stopni, mówiąc, że znowu się obrócił. Wesołego dociekania wraz z twórcą, który tak naprawdę nie wie dokładnie co stworzył, bo akurat ten osobnik dopiero się odkrywa. Pozdro. Panie Sukmanowski jest pan cholernie arogancki, używa pan nie polszczyzny starając się mnie znieważyć, patrząc na pana zdjęcie widzę zramolałego gościa, który stara się zabłysnąć swoją domniemaną elokwencją, pewnie, jako infantylna osoba czytuje pan sobie do poduszki Juliana Tuwima "Lokomotywę" i "Ptasie radio", polecam również Chatkę Puchatka. Jestem jednak proszę pana, tak niedouczony, iż mógłby mi pan wyjaśnić znaczenie, czy symbolikę, tego tworu, o który rozbija się komentarz, a nawet nalegam. Poniższy wiersz został napisany dla mojego kolegi, który wycierając się ręcznikiem, uległ kontuzji, również gdy wychodził z łoża też mu się coś przydarzyło, myślę, iż pan ze zdjęcia siedzący na podusiach, ma takie same problemy zdrowotne jak każdy podrasowany pryk. ale i tak milutko pana pozdrowić raczę, chociaż w swym komie poniżej chce pan udowodnić swoją inteligencję i moją głupotę. Przedstawiam tu cytat z pańskiego poniżej działa: Akt2 Interpretacja tworu literackiego ( w tym wypadku wiersza ), nie polega na jednokrotnym przeczytaniu tekstu i ferowaniu opinii, jako wyroku ostatecznego. Często bowiem dopiero w wyniku wnikliwej analizy ( debaty ), nawet sam autor może dostrzec temat pod innym kątem albo urodzi się wątek powodujący ewaluację czy ewolucję myślową (najczęściej u osób,które go "diagnozują"). Oczywiście bywa też tak, że zamiar autora był inny niż odbiór lub to co powierzchownie jest jasne, wcale takim nie jest (w kontekście wiersza).Może się nawet zdarzyć zupełne minięcie z "prawdą" przedstawianej formy. W bólach nie musi rodzić się geniusz, ale w nich przeważnie rodzą się bękarty, a przy porodzie w Dziale Poezji dla Wytrawnych Poetów można wydalić ekskrementy do szamba pani Gabrieli_Cabaj Oda do podstarzałych Och, z jakim stoika spokojem się starzejecie, z bezczynności i nudy by czas się nie dłużył zajmujecie pozycję w telewizyjnym siedzisku, miast aktywnym pozostawać, by nie rdzewieć, na zmierzch pewnej zimy, łapiecie sprawności, jedzenia, picia, wypróżniania i wylegiwania, i zakupów poważnych dokonujecie w aptekach, pękatych siat od chemicznych medykamentów, za młodości o zdrowie należało mieć staranie, teraz nie wydawalibyście kasy, jęków i stęków, co prawda długość życia wydłużyć się raczyła, lecz starość dopadła cię już w młodym wieku, nawet kąpiółka zagrożeniem zwichnięcia grozi, w niewygodnym łożu też, bezpiecznie na sedesie, co prawda i mnie również, tu i tam pobolewa, jednakże, te bóle to skutki przebytych kontuzji, jak ty, tak i ja, na cierpienia zasłużyłem sobie, moje, to owoc szalonych wyczynów w radości, a twe, to otłuszczone ciało z życia w gnuśności. 3 lutego 2014" Gdyby chociaż były świetne wiersze....pal sześć.