Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Nata_Kruk

Użytkownicy
  • Postów

    13 852
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    82

Treść opublikowana przez Nata_Kruk

  1. O mamuuusiu.. jak to nie krzyczy... a to. ! . to co, hę.. :D (to żarty, a krzyk był w cudzy(m) - słowiu.) Ela, ze mnie żadna "krytyczka".. no.. chyba, że bywam "krytyczna" dla samej siebie..:D za to.. za tamto..o.. i jeszcze za owo.. ;) Zachęcasz, ok.. może przy następnym.. póki co, czas mnie goni, a chciałam przejrzeć jeszcze kilka wierszy. Na forum , do Pionek.. zajrzę po powrocie... dzisiaj nie mam czasu, po prostu. Sorry. Pozdrawiam raz jeszcze... :)
  2. Tereso, dzięki za wyjaśnienie.. kompletnie o tym nie pomyślałam... i już stałam na krawędzi.. bu(r)ty..:D Hej..:)
  3. Elu, postanowiłam wysłać na priv. moją luźną opinię o Twoim wierszu, bo na pewno nie był to fachowy komentarz, miałam więc nadzieję, że pozostanie ona tylko dla Ciebie. Też dostawałam na priv. kilka słów o którymś z moich wierszy... chyba wolno to zrobić przeciętnemu czytelnikowi..? Pewnie, że możemy pogadać.. kieeedyś.. przy kawie np. ale chyba już nie na ten temat, nie zgodziłaś się z moimi uwagami, do czego, jako Autorka, miałaś pełne prawo. Nawet przez chwilę nie pomyślałam, że mogłabyś być "straszna", no coś Ty... No... i nie "krzycz" już na mnie... ;( Pozdrawiam... :)
  4. Ploteczki pewnie krótkie były, bo jak już wejdziemy w zimowe okrycia, to trwa to i trwa... Sympatyczna podmianka odzieży letniej na zimową... :) Pozdrawiam Dyziu.
  5. Bolku, bardzo dziękuję za wierszowany komentarz...:)... oj, tak, moje myśli kołyszą się.. to tu.. to tam...:) ... płyńmy marzeniami... wszędzie..! Miło mi, że zajrzałeś do mnie, dziękuję. Pozdrawiam... :)
  6. rozpoznasz mnie strofa po strofie wczorajsze rozstrojone echa dziś nęcą jesienną ekscytacją to śmieszne ale wciąż wierzę - krasnoludki są na świecie nawet w listopadzie rozpalam pogodę pod prąd ufam i płynę codzienność lepiej smakuje bez wrzodów powielam wers za wersem jesiennym porywem w duchu jestem na wskroś liryczna To szczególnie.! Trzeba mieć Cię więcej do rozpoznania... ;) jedna strofka, to może za malutko.. ;) ale na pewno... jesteś liryczna..! a tu... "zgodnie z przeznaczeniem (dryfowanie wpisane w kurs) nie napinam buty" . . . . . . . . czy nie ma być... burty..? Pozdrawiam..:)
  7. Agato... to bardzo pozytywna "Faza"... jeżeli młodzi w kołysaniu na drzewach, winobluszczem motają przeszłość, czują nutki w zapachach i w tym wszystkim odnajdują zrozumienie dla dwóch ostatnich wersów... tylko się cieszyć... :) Bardzo ładnie to pokazałaś... oby zawsze tak było..! Pozdrawiam.. :)
  8. Eee tam... zaraz rozszalały.. to przecież tylko metafory, żeby nie było dosłownie.. ;) Są też źrenice, żeby pominąć oczy, na które co poniektórzy są bardzo "uczuleni"... no i jak tu wszystkim dogodzić..?.nie da się, Co do "tłumaczenia" treści... cóż Elu, czasami ot tak mimochodem, coś czegoś staje się powodem... Ania Myszkin była ciekawa topografii, więc przedstawiłam ją. Jasne, lepiej tego nie robić, ale czasami robimy coś wbrew samym sobie.. dlatego wezmę sobie do serca Twoje słowa, by w kolejnym ewentualnym wierszu bardziej zawrzeć się w treści... ;) Kłaniam się, dziękując za obecność i ważne słowa.. :) Pozdrawiam.
  9. Przylądek Burz to także... ładnie to określiłaś, zgadzam się z tym. Te "próby" oswajania i zrozumienia powinny zaprocentować, jeśli tylko będzie w przystani... wspólne ciepło... ;) Miło mi, że zechciałaś do mnie zajrzeć... dziękuję za ciepłe słowa. Pozdrawiam... :)
  10. Szpital jest miejscem, do którego najlepiej byłoby nie trafiać... niestety życie tak plecie, że bywamy tam.. albo z odwiedzinami, albo nam potrzeba hospitalizacja. Rozumiem Cię Krzysztof... przebywanie przy ciężko chorym przygasza w jakiś sposób... tym bardziej nie dziwi mnie wyłuskanie z wiersza słów, które kojarzą się z sytuacją, to na pewno niespokojna przystań... też w takich bywałam. Jestem bardzo wdzięczna za zatrzymanie się, dziękuję. Pozdrawiam... :)
  11. Owszem, strach jest zasygnalizowany tylko na wstępie, bo chyba dla każdego ten pierwszy, trochę nieśmiały "rejs" w poznanie wywołuje nieokreśloną falę strachu, ale po chwili schodzi on raczej na drugi plan, ustępując miejsca przyjemnym "ławicom" dreszczy. Jesteś głodna "topografii"..? purpura zmierzchu, to tylko metafora, chodzi bardziej o "purpurę" organizmu... w krwiobiegu "wodospady", wręcz "kipiel". Stopy na przemian "kotwiczą" w satynach (miałaś kiedyś pościel w chmurki.?)... ma się wrażenie, że "sięgamy zenitu". Sen staje się tylko..wędrowcem..nie "zatrzymuje się", zostawia chwilę na wytchnienie. To miejsce powinno być łaskawe, przyjazne i jest jak najbardziej do oswojenia... ;) Anno, bardzo dziękuję za wizytę i sympatyczny post. Pozdrawiam.. :)
  12. Adam, wiersz nie określa jednoznacznie, czy to stan jej, czy jego, a może oboje podobnie czują. Nie zgodzę się z Tobą, że powyższej sytuacji nie towarzyszy również.. strach.. Jasne, na pewno ekscytacja... a jak bardzo nasilona, zależy od... tego, tamtego itp. No nie wiem, czy naprawdę jest tutaj aż tak wiele zdobień..? eee.. niemożliwe.. ps... poza tym.. to, jak i czego boi się facet w takich chwilach, dla kobiety pozostanie tajemnicą.. ;) Dzięki za zatrzymanie... pozdrawiam... :)
  13. ... droga Emmko, to także w pewnym sensie uspokojony nocą... strach... ale chyba jednak bardziej.. dreszcze.. które "stopiły się" ze smakiem tajemnicy. Fajnie czytać, że niepokój poprzez dreszcze dobrze poprowadziłam do.. ukojenia. Dziękuję Ci bardzo za chwilkę spędzoną u mnie. Pozdrawiam... :)
  14. ... tak, powyżej... noc daje chwilę ukojenia, by... ponownie poczuć to, co dopiero zacznie się tak na dobre poznawać... :) Cieszę się z Twojej wizyty, dziękuję i też cieplutko pozdrawiam... :)
  15. Biała Lokomotywo, myślę, że pierwszy rejs w nieznane na pewno pozostawia dla każdego "bukiet" doznań i odczuć... chyba na zawsze niezapomniany... :) Cieszy mnie, że wg Ciebie udało się... Miło mi, że zechciałaś się wpisać. Pozdrawiam... :)
  16. Anno... udana "skarżypyta"... ale wszystkie mamy nie mogą dać się tak wziąć "pod ogon"... ;) Niemniej, myślę, że w sporym odsetku domów tak to wygląda. Pozdrawiam... :)
  17. Wirujący "kłębek" myśli w poszukiwaniu tematu... no, tak może to wyglądać, łapanie kilku pomysłów, odrzucanie ich po chwili.. ale, ale... wyszedł z tego wiersz... :) który nabiera właściwego tempa, jak na moje ucho, by zakończyć się jakże miłym dla Poetów wersem... świat nie byłby soczysty bez nich. Dobrze, że tylu ich na naszym globie... ;) Pozdrawiam... :)
  18. No chłopaki... strzeżcie się takich "bab".. ;) Pozdrawiam... :)
  19. Ciarko, Twój "Październik" czytałam już wielokrotnie... jest w nim coś, co przyciąga po raz kolejny, ale muszę napisać, że zastosowałaś dziwny stylistycznie język, szczególnie w pierwszej, trzeciej i piątej, co utrudnia czytanie. Niektóre inwersje mogłyby zostać, jak dla mnie... ale wiersz raczej prosi się o poprawki... to moje odczucia. To odejście bez lęków już, bardzo fajne. Serdecznie pozdrawiam... :)
  20. Zawarty w wierszu ładunek uczuć, o którym pisze Ania, jest wyczuwalny... Mogłabym ewentualnie zaakceptować całość, gdyby nie zakończenie, które nie jest dobre, wg mojego oka oczywiście. Pozdrawiam serdecznie... :)
  21. Anno, siedem strofek.!. to niemało... "przebiegłam" po nich oczami nie wiadomo kiedy... ciekawa zakończenia. Fajnie to poukładałaś, świetne zakończenie. Wrzucić by ten wiersz w kuluary salonów, gdzie damy (tudzież "pany") zamiast pięknieć, zamieniają się w za bardzo ponaciągane bębny.. ehhh... nie biorę wszystkich pod jeden mianownik, ale podobno, jak ktoś już zacznie, to nie wie, kiedy przestać... więc i tak ma szansę być bębenkiem. Pozdrawiam... :) ps.. czytam co nieco i wpadlam na ten.. pamiętam go i z przyjemnością raz jeszcze przeczytałam.
  22. Biała Lokomotywo, to bardzo przyjemny wiersz... czytam po raz kolejny i... mimo woli... uśmiecham się... nareszcie łapię wersy za ogon. Ślicznie zakończyłaś. Pozdrawiam... :)
  23. Przystań Dziewiczy strach, jak pierwszy rejs w nieznane. Pod skórą ławice dreszczy. Purpura zmierzchu zatrzymuje źrenice, na krawędziach cieni smak tajemnicy wodospadem przenika w krwiobieg, którego kipiel poszukuje ujścia. Stopy na przemian kotwiczą w satynowych chmurach, gwiazdy w zenicie. Wędrowiec sen mami północ. Nocą uspokoisz oddech, by ponownie przybić do mojego brzegu. październik, 2011
  24. Dla mnie bez skazy... po prostu. Pozdrawiam.. :)
  25. Anno, wczoraj zaglądałam... i nadal oswajam się z wierszem... Wolałabym bez interpunkcji, szczerze "powiem". Dwa pierwsze wersy nie leżą mi, "świat sunie po osi czasu w prawą stronę, za wektorem ku zmierzchaniu." zrobiłabym z tego jeden... świat sunie po osi czasu ku zmierzchaniu... sorry. Rozważania w drugiej, owszem, są dobitne... a ten brak puenty... pachnie delikatnie czymś milszym, lepszym... kiedyś... Jeśli coś nie po Twojemu, wybacz. Serdecznie pozdrawiam... :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...