Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Wiechu J. K.

Użytkownicy
  • Postów

    5 201
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    7

Treść opublikowana przez Wiechu J. K.

  1. @Simon Tracy Zombies, a właściwie żywe trupy...
  2. MRÓWKI część trzecia Zacząłem się zastanawiać nad marnością ludzkiego ciała, ale szybko tego zaniechałem, myśli przekierowałem na inny tor tak adekwatny w mojej obecnej sytuacji. Podświadomie żałowałem, że rozbiłem namiot w tak niebezpiecznym miejscu, lecz teraz było już za późno na skorygowanie tej pozycji. Mrówki coraz natarczywiej atakowały. W pewnej chwili zobaczyłem, że przez dolną część namiotu w lewym rogu wchodzą masy mrówek jak czująca krew krwiożercza banda małych wampirów. Zdarzyły przegryźć mocne namiotowe płótno w 10 minut, to co dopiero ze mną będzie, wystarczy im 5 minut aby dokończyć krwiożerczego dzieła. Wtuliłem się w ten jeszcze cały róg namiotu i zdrętwiały ze strachu czekałem na tą straszną powolną śmierć. Pierwsze mrówki już zaczęły mnie gryźć, opędzałem się jak mogłem najlepiej i wyłem z bólu. Było ich coraz więcej, wnętrze namiotu zrobiło się czerwone jak zachodzące słońce od ich małych szkarłatnych ciałek. Nagle usłyszałem tuż nad namiotem, ale może się tylko przesłyszałem, warkot silnika, chyba śmigłowca. Wybiegłem z namiotu resztkami sił, cały pogryziony i zobaczyłem drabinkę, która piloci helikoptera zrzucili mi na ratunek. Był to patrol powietrzny strzegący lasów przed pożarami, etc. Chwyciłem się kurczowo drabinki jak tonący brzytwy, to była ostatnia szansa na wybawienie od tych małych potworków. NIe miałem już siły, aby wspiąć się wyżej. Tracąc z bólu przytomność czułem jeszcze, że jestem wciągany do śmigłowca przez pilotów. Tracąc resztki przytomności, usłyszałem jeszcze jak pilot meldował do bazy, że zauważyli na leśnej polanie masę czerwonych mrówek oblegających mały, jednoosobowy zielony namiot i właśnie uratowali turystę pół przytomnego i pogryzionego przez mrówki i zmierzają szybko jak tylko możliwe do najbliższego szpitala. Koniec P.S. Odpowiadanko napisałem w Grudniu 1976 roku. Kontynuując mrówkowe przygody, następnym razem będzie to trochę inną historyjka zatytułowana: Bitwa Mrówek.
  3. @tetu Czyli dżem z marmoladą w celu osłodzenia rosnących ścian. ;))))
  4. @infelia Pierogi z grzybami i kapustą kiszoną, smaczności. :)))))))
  5. @Leszczym To był test na gotowość, nie mylić z gotowaniem. 😁
  6. @Dekaos Dondi Natura potrafi się sama obronić. Soplowy sztylet jak niespodziewany cios i to taki na amen. Mrocznie i zimnawo. Pozdrawiam !
  7. MRÓWKI część druga Później się okazało, że zajęły całą polanę po brzegi, a więc szybka ucieczka była raczej niemożliwa. Zatem nie było możliwości, aby wyjść na zewnątrz namiotu bezpiecznie, a mrówek coraz więcej gromadziło się w namiocie. Przestraszyłem się nie na żarty i nagle przypomniałem sobie wczorajsze zdarzenie. Wędrując przez las i szukając dogodnego miejsca na rozbicie namiotu, ponieważ postanowiłem spędzić tam noc na pobliskiej polanie, poczułem w pewnym momencie ugryzienie podobne do tego jakie doświadczyłem przed chwilą. Zobaczyłem na nodze duża czerwoną mrówkę, a więc to ta mała istota była przyczyną nagłego bólu. Rozgniewany z powodu zadanego mi bólu i w odruchu adrenaliny rzuciłem kamieniem w mrowisko, których o dziwo było sporo w tym miejscu, znajdujące się nieopodal starego dębu. To był błąd, który doprowadził mnie do obecnej niewesołej sytuacji. Zamiast strząsnąć mrówkę z nogi i uciekać z tego miejsca tak szybko jak tylko możliwe to ja na przekór zaistniałej sytuacji rozbiłem namiot niedaleko tegoż mrowiska. Szczerze mówiąc nie przypuszczałem, że mrówki potrafią się mścić i że jest ich tak wiele. Przypomniało mi się, że czytałem niegdyś o mrówkach żyjących w Australii i Afryce, które wędrują gromadnie i pożerają wszystko co żywe napotykają na swojej drodze. Te mrówki co otaczały mój namiot, na moje szczęście nie należały do tego żarłocznego gatunku, lecz to nie oznacza, że nie były groźne. Uświadomiłem sobie grozę sytuacji i nie pozostało mi nic innego jak tylko szybka próba ucieczki z polany. cdn.
  8. MRÓWKI Spałem spokojnie, gdy nagle przez sen poczułem mocne ugryzienie i zaraz potem ból. Przebudziłem się szybko, poszukałem latarki i przeszukałem cały namiot w poszukiwaniu sprawcy zadanego bólu. Nic szczególnego nie zauważyłem więc wsunąłem się w śpiwór próbując usnąć ponownie. Zgasiłem latarkę i położyłem się z powrotem spać. Do rana pozostało jeszcze kilka godzin, lecz nie mogłem zasnąć. Leżałem z przymkniętymi oczami czekając podświadomie na kolejne ugryzienie. To było pewne, że coś mnie ugryzło i przypuszczałem, że był to jakiś mały owad. Na mojej lewej nodze zaważyłem zaczerwieniony ślad po ugryzieniu i poczułem swędzenie, pieczenie i niewielki bąbel. Dobrze, że nie jestem uczulony na jad owadów - pomyślałem. Jak więc już wspomniałem nie mogłem spać trochę zaniepokojony, a trochę z bólu. Miałem przeczucie, że coś niedobrego wręcz potwornego dzieje się na zewnątrz namiotu. Tak więc leżałem i czekałem sam już nie wiedząc na co. Nagle u wejścia do namiotu zobaczyłem małe punkciki posuwające się w moją stronę i po skierowaniu strumienia światła latarki w tamtym kierunku, aż dech zaparło mi z wrażenia, a gęsia skórka natychmiast ukazała się na mojej skórze. W namiocie były dwie czerwone mrówki. W oka mgnieniu zerwałem się na równe nogi i depcząc te, które zdążyły wejść do namiotu, musiałem odganiać te co chciały wejść do środka. Podczas tej czynności ujrzałem używając latarki, że wokół namiotu jest masa czerwonych mrówek, które otaczały mój namiot że wszystkich stron. cdn. P.S. Opowiadanie powyższe napisałem w 1976 roku, czyli prawie pół wieku temu i jest to czysta fantazja.
  9. @Berenika97 Dziękuję i serdecznie pozdrawiam. Szczerze mówiąc nie obraziłem się na Ciebie, a więc nie ma za co przepraszać :))) P.S. Bardzo dawno temu napisałem opowiadanko, a może dwa o mrówkach. @@@@@@@@@@@@@@@@
  10. @Berenika97 Glupie żarty są dopuszczalne, lecz insynuowanie autorowi publicznie, nawet w żartach, że obraził mrówkę sugeruje oddźwięk negatywny i ja osobiście staram się unikać takich zwrotów w komentarzach. Pozdrawiam :)
  11. @Berenika97 Pesymista zawsze dostrzega ujemne strony w przeciwieństwie do optymisty i smutne jest to, że widzisz w tym obrazę, a nie pochwałę. Mam nadzieję, że po prostu żartujesz. ;) Widzisz, fascynujące jest to jak takie małe istoty potrafią transportować ładunki wielokrotnie większe od nich na sporą odległość i przy tym współpracują jako zorganizowana społeczność dla dobra całego mrowiska. Pozdrawiam :))
  12. @Konrad Koper Dziekuje Konradzie, że tak spostrzegasz miniaturkę. Rzeczywiście, od mrówek można nauczyć się tego, że współpraca buduje tworząc lepsze środowisko. Pozdrawiam :)))
  13. niestrudzona zawsze mrówka dźwiga ciężkiego owada jak piórko ****************************
  14. @Berenika97 Walka o przetrwanie gatunku. Pozdrawiam. :)
  15. @Corleone 11 Pewne jest to i zacytuję Google.com: "Tak, świat bez drzew zaginąłby lub stałby się miejscem skrajnie nieprzyjaznym dla życia, ponieważ drzewa są kluczowe dla produkcji tlenu, regulacji klimatu (pochłanianie CO2), utrzymania bioróżnorodności, stabilności gleby i zapobiegania erozji. Ich całkowity zanik doprowadziłby do globalnego ocieplenia, masowego wymierania gatunków i załamania ekosystemów, czyniąc planetę niezdatną do życia. Kluczowe role drzew: Produkcja tlenu i pochłanianie dwutlenku węgla: Drzewa poprzez fotosyntezę produkują tlen, którym oddychamy, i pochłaniają CO2, główny gaz cieplarniany, co zapobiega smogowi i globalnemu ociepleniu. Równowaga klimatyczna: Regulują temperaturę, cieniując i parując wodę, a ich brak pogłębiłby efekt cieplarniany. Siedlisko życia: Są domem dla milionów gatunków, a ich utrata powoduje masowe wymieranie. Ochrona gleby i wody: Korzenie stabilizują glebę, zapobiegają erozji, a lasy regulują cykl wodny, oczyszczają wodę i powietrze. Zmniejszanie hałasu: Działają jak naturalne bariery akustyczne, co jest ważne zwłaszcza w miastach. Konsekwencje globalnej utraty drzew: Nieodwracalne zmiany ekologiczne: Powrót do stanu sprzed zniszczenia byłby praktycznie niemożliwy. Kryzys egzystencjalny: Świat stałby się niezdatny do życia, prowadząc do głodu, chorób i konfliktów, zgodnie z przysłowiem: "Gdy ostatnie drzewo zostanie wycięte, ostatnia rzeka zatruta, ostatnia ryba złowiona, odkryjemy, że nie można jeść pieniędzy".
  16. @Berenika97 Myślę, że człowiek po prostu dąży do poznania Wszechświata, przecież jest tyle pytań bez odpowiedzi i według mnie takie tematy są jak studnia bez dna, można czerpać z niej przez wieki, a dno coraz bardziej głębokie.
  17. @Simon Tracy Dawno nie sprawdzałem, ale mam kolor oczu piwny, przynajmniej tak mi mówiono, a piwny to również mieszanka brązowego. Staropolska i starosłowiańska kultura jest fascynująca.
  18. @Simon Tracy Z powyższego można wywnioskować, że Bóg nie jest Wszech...to jest jak zabawa kosztem śmiertelników, a być może jest w tym wszystkim, w tym całym stworzeniu zamierzony "błąd" w celach raczej trudnych do pojęcia przez ludzki umysł.
  19. @Simon Tracy Coraz więcej ludzi tak myśli.
  20. @Berenika97"Kot na myszy patrzy z godnością" - Wedlug mnie, wszystko się zgadza oprócz kota, który patrzy z godnością na myszy. To nie godność, tylko instynkt drapieżnika. Dodam tylko, że to raczej stres jest przyczyną, a nie nerwy. Z uśmiechem serdeczności. :)
  21. @Gosława Wenusjanki i Marsjanie mówią innymi językami, a więc ze zrozumieniem bywają kłopoty. Pozdrawiam również serdecznie. 🙂
  22. @Berenika97 Pasta i pasztet na poczatek, a później śledzie i żołnierze ot co!
  23. @Gosława Bardzo dobrze mawiala babcia. Nawet mając jedno żebro mniej, (Adam i Ewa, ci biblijni) facet podświadomie chce wrócić tam skąd przyszedł na ten świat, oprócz Adama oczywiście, on był tym pierwszym i w tym przypadku liście figowe taką figę pomogą i to bez maku. 😎
  24. @Poezja to życieZapewne sowy, one widzą w nocy i huczą i wiele innych dźwięków wydają, a ta rada wyśmienita: Ciekawa miniaturka. Pozdrawiam 😎
  25. @Dekaos Dondi A niech ich dżungla pożre te ludojady nienażarte jedne takie...😁
×
×
  • Dodaj nową pozycję...