Ech, ile tęsknoty w Twoim wierszu. Zobaczyłam te buty chętne do włóczegi, mapy porozkładane, klucze ptaków, sady, bluszcz w kominie... wreszcie Ciebie w tramwaju.
Aż i ja zatęskniłam za włóczegą.
Wszystko to ze smakiem, winszuję :)
przyklękło lato i płacze
za ciepłem słońca w spowiedzi,
znów samowolne zegary
w czas zadum, wrzesień odwiedził.
i tylko patrzeć jak las
się liściem rzęsistym rozpada,
a łąkom wypadnie srebrne
chusty we szrony zakładać.
i znów melancholie mgliste
wdziewają te wrzosy senne,
na pajęczynach czas zawisł
w kroplach nostalgii jesiennej.
a mnie się dusza rozwarła
niczym wierzbowa rosocha
wiesz... ja się od ciebie, złota
przenigdy nie odkocham.
01.09.2005.
Oj Stefciu, nie tak!
Mnie chodziło o jeden przecinek - tylko za słowem "Alu"
Myślałam, że to ja jestem słodziutka, a tak... :(
Jacku, zmień kosmetyczkę. Zresztą, telepatycznie orzekam, że Ci niepotrzebna.
Pozdrawiam :)
Za dużo rymów gramatycznych, za dużo patosu.
Jeśli ona powie Ci, że ten wiersz jej się podoba, to znaczyć będzie tyle,
że jest beznadziejnie w Tobie zakochana - czego oczywiście Ci życzę.
Tymczasem pozdrawiam najserdeczniej :)
tak mi się ckni jesiennie
i chłód po ramionach kąsa,
więc siadłam na duszy krużgankach,
bo mi się nastrój rozdąsał.
uśmiech przykrył kapturem
i wdział tęsknoty liszaje,
smętkiem oprószył rzęsy
siąpić i mżyć nie przestaje.
nadziwić się właśnie nie mogę,
tym cierniom na skroniach wyrosłym,
poczułam jak od rozmysłów
myśli z twoimi się zrosły.
24.09. 2005.
Jacku - masz rację z tym topieniem we łzach. Ale one mi się naprawdę potopiły i z żalu nie mogłam znaleźć już nic lepszego, wybacz proszę :)
Stefciu - chyba nie potrafię, znasz mnie nie od dziś, prawda? :)
Kasiu, Macieju - dziękuję. Espeno, mnie też nie ma kto! Pozdrawiam Wszystkich
dałabym ci gwiazdkę
aż z siódmego nieba
ale mi się noce
we łzach potopiły
nie wiem nawet po co
ściskam z całej mocy
w garstkach już pomdlałe
resztki smętków siwych
takam już znużona
trudem obolała
że kiedyś mnie znalazł
konałam mamrocząc
wziąłeś mnie na ręce
jakbym szczęściem była
cud czy sen najmilszy
wszak to było nocą
czy to świt cię zabrał
i ślady zaśnieżył?
spytać nie mam kogo,
a snom trudno wierzyć.
czemuż tylko dłonie
pustką żalu pieką?
tuląc smukłe kształty
po słowie - daleko.
czemu się twój dotyk
w niepojęciach mieści,
usta przebiśniegom
skrwawił, rozszeleścił?
kiedyś ciepły promień
pieszcząc, chłody przetnie
może wtedy dośnię
ten sen nocy letniej.
Kochani,
stać mnie na więcej i stać mnie na mniej - jak wszystkich, nie przymierzając.
W końcu trudno się spodziewać, że wszystkie moje "wiersze" trafią w gusta każdemu.
Jasiowi dziekuję za doping - staram się jak umiem.
Le mal na pewno nie miała złych intencji, przynajmniej nie dopatrzyłam się takowych w jej komentarzach.
Macham do Was przyjaźnie :)
Jasieńku, "młotkiem po łbie" to własnie mnie walnąłeś. Ale ja tak nie potrafię, nawet oddać nie umiem.
I nie ściemniaj mi tu, że Ci przykro. Masz może jakiś lód na guza? :P