Patrzę na pola
W oddali las
Wszędzie harmonia
Nie miękki czas
Żwirowa droga
Szoruje buty
Jadę na koniu
Bo już podkuty
I tak wędruję
Po już poznanym
A wokół spokój
Sobotniej damy
coś gdzieś huknęło nocą
ewakuacja
jakby lżej
kontrapunkt
inny kierunek życia
bez jarzma .
czas zająć się ogrodem
spojrzeć na świeże kwiaty
zanurzyć głowę w wodzie
zjeść spokojnie śniadanie