twarzy wiele rysuję
dziecięce najdłużej
ten trud jest najtrudniejszy
później jest noc
a w nocy bal
uderzą w nas miliony fal
odmienią nam oblicza
kolejne dni nadmienią nas
grymasom ust uwierzą
dla mnie jesteś fajnie nam razem słowa płyną też literami szastasz po swojemu i te postmodernistyczne poematy romantyczne na modłę grecką... podoba mi się.
to taka wczesno arystokratyczna przecedzona dobrymi obyczajami względznie wciąż cedzona piesń
uwiodła chłopca a on szuka arche bo czuje pustkę i cierpienie ale jeszcze o tym nie wie tak to odczytałem
trochę chłodu gorączki nie modne
cicho zamykasz mi usta
smagły dotyk wskrzeszenia
neuronów drzewiaste sploty
rozpostrę skrzydła najczulej
muśnięcia i przenikanie
i siła życia spowije mgłą nasze ciała
i zawieszeni wiecznie skupieni
jedno pragnienie wzniecimy
wole dysharmonię i symfonię, nie nie doszukałem się, ja depresję miałem z powodu złego widoku taką nie kliniczną nie podoba mi się to słowo z harm mi się zlewa