a doda głupia jak barszcz z rosołem
nikt w Polsce tego nie serwuje
kto diabłem kto aniołem
kto teologie skończy
z mozołem
lub chociaż trochę historii
a ludzie myślą dość
skrupulatnie
zacznie się martwić chyba
o szatnie
ten wiersz nie zniknie
zagubieni w życiu
kto nas odnajdzie
jak znaleźć jakość
sobie tożsamą
jak narysować
swoje myśli
jak słowo pełne znaleźć
nasz dziki tłum
też myśleć umie
no ale
jak nie zwariować
w tej zadumie
pierwszy krok do astmy i innych schorzeń ktoś się kiedyś zachwycał jak to ludzie umierali usmiechnięci ,no ale miłość tylko jaka, no zdrowa ostatnio no
odnajduje i szukam siebie
nie mam kościoła
nie lubię myśleć o
kościach nie na miejscu
żyje ideą życia
ktoś częstował mnie swoim
nie jadłem
nie moja matka
może jakiś brat
jakaś jakość
jakości wiele
też chcę się sprzedać
też chcę trwać
to nie tłumaczy
cudzej nahalności
nie udało się powstać
bogu - człowiekowi
rany i krew go zmagają
ludzie mu pomagają
ale kto chce być ludzie
toż to przepaść
samotność w tłumie niedopasowania
niedopasowania
do czego przystawania
ja sobie poradzę
zostanę przy wadze
nie nie kamikadze
i nie całkiem nadze
tu się zaczęło i tu się kończy
obsydian
nawlekam koraliki
ostatni jest jak pierwszy
zamykam się w jaźni kolorów
nie znikam
może poczynam
morze poczynam może
głód mówi mi o jedzeniu
ty mówisz mi że zorze
i tak w kapsule życia
nawlekam koraliki
uważaj mleko kipi
zabiłam ze dwa dziki
czy jajko zawsze chce latać
no nie bo by się stłukło
jajko nie lubi się bratać
bo co by było z łupką
przyjdzie dinozaur i powie
spać dzieci Richard już zasnął
t-rex opowie nam sny
że chciałby planety
i mózg pracuje mu ciasno
a teraz może już śpij
bo wszystkie gwiazdy zgasną
jutro będzie śniadanie
ukradnę jajko kurce
pamiętaj dziubek to ty
i nie myśl o dwururce
już lepiej o skrzydełkach
bo lepsze są niż pchełka