Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Sylwester_Lasota

Użytkownicy
  • Postów

    13 038
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    60

Treść opublikowana przez Sylwester_Lasota

  1. Słucham i patrzę, a w tym teatrze baran na scenie wciąż opowiada świńskie kawałki, a w krąg powietrze trzęsie się bekiem widowni-stada. Osioł uszami bez przerwy strzyże i się zanosi skrzekliwym śmiechem, a za kurtyną językiem liże wilk, w owczej skórze, łapę z pośpiechem. Przygasły światła, robi się ciemniej. Z boku przysiadło się sępów stado. Jest z każdą chwilą ich coraz więcej Na coś czekają. Nikt nie wie na co. Pytam więc owcy, co na widowni wpatrzona w scenę, wytrzeszcza gały czy nie dostrzega intencji wilczych? Lecz ona milczy, jak zbaraniała.
  2. Sylwester_Lasota

    Marzenia

    Dobre, chociaż rzeczywiście nie haiku. Czytałem kiedyś bajki Iwana Kryłowa, który napisał ich bardzo dużo. Jedna z nich opisywała Górski strumyczek, który robił przytyki wielkiej rzece, że ta wylewa na pola i potania ludzki dobytek. Nagle spadła ulewa. Wesoły strumyczek zamienił się w żywioł, który niszczył wszystko na swojej drodze. W Twoim "prawie haiku" jest nieco inaczej, ale jednak też nieco podobnie ;) Pozdrawiam.
  3. Podobnie :) Pozdrawiam
  4. Byłem kiedyś, bardzo dawno temu, na wiejskim pogrzebie. Kiedy ksiądz już opuścił cmentarz, ludzie zaczęli śpiewać piosenkę, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Słowa mówiły o tym, że całe życie o coś się zabiega, za czymś się goni, a na koniec wszystko czego potrzeba, to jedna garstka ziemi. W tym czasie zebrani podchodzili do grobu i rzucali Na trumnę dokładnie po jednej garści ziemi. Próbowałem później znaleźć tę piosenkę, ale nigdy jej nie znalazłem, a teraz w Twoim tekście odnajduję podobny klimat. Pozdrawiam
  5. Każdą historię można opowiedzieć na wiele różnych sposobów :) Również pozdrawiam.
  6. @Tectosmith Nie ma za co. A to jest, moim zdaniem, najlepszy fragment, sedno i perła: Dużo można by o tym pisać, ale poprzestanę tylko na zacytowaniu :)
  7. @Tectosmith Myślałem, że: Bo pora wziąć się do roboty. Jakoś tak mi się samo, bezwiednie nasunęło :) Musze przyznać, że interesujący jest ten tekst. Pozdrawiam.
  8. Cieszę się. Pozdrawiam :)
  9. Dziękuję Marku. Również pozdrawiam
  10. - Czy ty mnie na pewno kochasz? - zapytała Zazdrość. - Tak, kocham cię - odpowiedziała Miłość. - Ale czy kochasz tylko mnie? - Kocham ciebie tak samo, jak całe stworzenie, ludzi, zwierzęta, rośliny, świat nieożywiony... - Ale czy mnie kochasz bardziej od innych? - przerwała Miłości Zazdrość. - Kocham cię tak, jak całą resztę. -Ja tak nie chcę - poirytowała się Zazdrość - Myślę, że mnie po prostu wcale nie kochasz! - Kocham cię. - To przestań kochać innych! - Nie mogę. Jestem Miłością. - To chociaż kochaj mnie bardziej od innych. - Wtedy nie byłabym prawdziwą Miłością. - Ona cię nie kocha - wtrąciła się Zawiść. - Powiedziała, że mnie kocha, tak samo, jak całe stworzenie - odpowiedziała jej Zazdrość. - Tak - potwierdziła Miłość - gdybym nie kochała wszystkich ludzi i całego stworzenia, łatwo byłoby mi również ciebie przestać kochać. - A mnie też kochasz? - zapytała Zawiść z ironicznym uśmiechem. - Nie, ciebie nie kocham - odpowiedziała szczerze Miłość - Tak, jak nie kocham Zła, Nienawiści, Zdrady i wielu innych. - Widzisz! Ona kłamie! - wykrzyknęła Zawiść do Zazdrości - Wcale nie kocha wszystkich i wszystkiego! - I co ja mam teraz zrobić? - dopytywała się zrozpaczona Zazdrość. - Zabij ją! - podszepnęła Nienawiść, która przysłuchiwała się z uwagą całej rozmowie. Zazdrości nie trzeba było tego dwa razy powtarzać. Wbiła Miłości w plecy swoje żądło i wstrzyknęła w jej ciało destrukcyjną truciznę. Po chwili Miłość konała w okropnych męczarniach. Gdy odeszła, wspólnie poćwiartowały zwłoki i zakopały szczątki ma wysypisku śmieci. Było z nimi Zło. Rozeszły się potem na cztery strony świata, by zgodnie rozpowiadać, że żadnej Miłości nigdy nie było i nigdy nie będzie. Tymczasem z poćwiartowanego ciała zaczęły wyrastać nowe, małe Miłości. Część pożarły na miejscu gawrony i kawki, ale jedną przygarnął bezdomny, drugą, dozorca wysypiska. Pierwszy zabrał swoją do schroniska, drugi do swojego domu. Obie wkrótce zaczęły rosnąć i dojrzewać.
  11. To się specjalnie nie rzucą w oczy, ale wydaje mi się, że takich osób jest jednak sporo. Dotyczy to przedewszystkim ludzi w podeszłym wieku, z ograniczoną mobilnością, a ponieważ starzejemy się jako społeczeństwo, to można spodziewać się, że ta grupa będzie raczej rosła niż malała. Miłego dnia :)
  12. Dziękuję :))) Również pozdrawiam :) To tak też wynikałoby z wiersza :) Pozdrawiam. :D Pozdrawiam.
  13. Wszystkowiedzący. Pozdrawiam :)
  14. Dziękuję :) Pozdrawiam Właściwie... to ciągle był ten sam kamień :))). Dlatego wierszyk jest bez sensu, chociaż tak bardzo nasycony sensem. ;) Wielkie dzięki. Pozdrawiam.
  15. Piękny. Twoje sonety, to dla mnie nieosiągalny poziom. Mistrzostwo, które podziwiam. Pozdrawiam.
  16. Niemal przegapiłem ten komentarz... Tzn. czytałem go kilkakrotnie, ale jakoś przegapiłem odpowiadając na pozostałe komentarze. :) W sumie mam podobnie, ale mam też świadomość, że są ludzie, którzy mają utrudniony kontakt z naturą, często z powodów zupełnie od nich niezależnych. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.
  17. :))) Również pozdrawiam.
  18. Dziękuję :) Z tym się zgadzam Również pozdrawiam :) To chyba jest najlepsze podsumowanie naszej dyskusji. Dzięki za ten cytat. Moim zdaniem wszystko jest w porządku, jeśli takiej kreacji towarzyszy informacja jakiego narzędzia użyto. Mnie zastanawia jeszcze jedno, jaki wpływ będą miały/już mają te systemy na aspekty społeczne i polityczne układy. Tutaj jak zwykle wygrywa silniejszy/sprawniejszy. Myślę, że tzw. demokracja ostatecznie odchodzi do lamusa. Wchodzimy w zupełnie nową erę. Pozdrawiam.
  19. Poszedł Franek raz na cmentarz. Po co poszedł? Nie pamiętał. Chodził nieco zatroskany... Gdzieś tu sens jest pogrzebany. Wciąż przemierzał więc alejki w tym bezsensie, jakże wielkim i pod nosem: Bez wątpienia, mruczał, sensu tutaj nie ma. Jednak jakieś miał przeczucie, że sens był, lecz gdzieś mu uciekł. W końcu znalazł stary kamień z wielkim znakiem zapytania. Obok stała też łopata, więc ochoczo za nią złapał. Kopać zaczął niczym hiena, choć tu hiena sensu nie ma... Może jednak jest na miejscu, choć nie szuka zwykle sensu. Lecz zostawmy już ten temat, bo go ciągnąć, sensu nie ma i wracajmy do Franciszka, wszak łopata, to nie łyżka, więc, choć duży był w nim zapał, bardzo szybko się zasapał i ze zgrozą szepnął prędko: Znowu wszystko jest bez sensu. Jednak chociaż z sił już opadł, nadal kopał, kopał, kopał. Kopał tak przez cały tydzień, miesiąc, rok, przez całe życie... W końcu wyznał przy konaniu: Cały sens był w tym kopaniu. Zamknął grób się ponad Frankiem, na nim kamień z wiekim znakiem: ? Jeśli szukasz czegoś więcej, to zastanów się nad sensem. Tylko mi go nie dopisuj, bo go nie ma w tym wierszyku, napisałem go dla wprawy, dla rozrywki i zabawy. KONIEC.
  20. Rozbawiłeś mnie do łez :)
  21. @Wędrowiec.1984 A tutaj post z fb, o którym pisałem:
  22. @Wędrowiec.1984 Dokładnie to o czym wspomniałeś sprowokowało mnie do napisania powyższego tekstu. Ostatnio na fb jest wysyp zdjęć wyglądających jak pochodzące z początków ery fotografii i przedstawiających niesamowite sceny, np ludzi w towarzystwie Wielkiej Stopy. Podpisywane są jako autentyczne zdjęcia, ale nie musiałem długo szukać, żeby się dowiedzieć, że zostały wygenerowane przy pomocy Sztucznej Inteligencji. Od tej pory coraz podejrzliwiej patrzę na pojawiające się w mediach rewelację. A dokładnie przed jakąś półgodziną oglądałem zdjęcie Leonarda z Mona Lizą :))), a w tle wisiał już gotowy obraz ;) Wszystko byłoby OK, gdyby tym publikacjom towarzyszyła informacja, że są kreacją, a nie autentycznym przekazem. Oczywiście trudno się nabrać na zdjęcie Yeti czy Mistrza da Vinci (chociaż są tacy, którzy się nabierają), ale co z przekazami bardziej wiarygodnymi, np. fotografia samochodu elektrycznego z początku ub.w. Wierzyć im czy nie? Niestety nie można sprawdzać każdej docierającej do nas informacji (sprawdzenie niektórych jest wręcz niemożliwe), a nie dać się zwieść jest coraz trudniej. Te programy zdają się otwierać nieograniczone możliwości do manipulacji naszym sposobem postrzegania świata. Orwell miałby o czym pisać :)
  23. Póki co, to są tylko urządzenia wykonujące tzw. robotę głupiego, czyli najczęściej proste, powtarzające się czynności. I to wszystko, ale wiersz fajny :) Pozdrzewiam
  24. No właśnie, tyle, że ja dostrzegam jeszcze jedno zagrożenie. Sprowadzenie NAS do "matematyki". Nie wiem czy wiesz, ale nasz układ nerwowy na poziomie synaptycznym działa w systemie zero-jedynkowym. Tam jest impuls (elektryczny) albo go nie ma, podobnie jak w komputerowych procesorach. Możliwe więc, że wcale nie musimy czekać na uzyskanie samoświadomości przez programy AI, bo w pewnym momencie ktoś udowodni, że w rzeczywistości działamy tak jak one (czyli nie mamy wolnej woli, sumienia i w sumie świadomości też, te pierwsze pojęcia zresztą współczesna pychologia zdaje się już dosyć konsekwentnie odrzucać), czyli jesteśmy po prostu swego rodzaju automatami...dokładnie jak AI. To takie odwrócenie kota ogonem, ale wydaje mi się, że obecna nauka dosyć konsekwentnie w tym kierunku zmierza. Na koniec smutna dygresja: Garri Kasparow był ostatnim człowiekiem, który wygrał w szachy z zaprojektowaną do tego maszyną. Było to w 1996 r. W 1997 r. niestety już przegrał. Jeśli jednak więc kiedyś doszłoby do konfliktu, to nie mamy szans. Na wszelki wypadek nie przestawajmy grać w szachy i... pisać wierszy ;). Dzięki za zainteresowanie i pozostawiane refleksje. Pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...