Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Sylwester_Lasota

Użytkownicy
  • Postów

    13 037
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    60

Treść opublikowana przez Sylwester_Lasota

  1. Cieszę się. Pozdrawiam :)
  2. Niedowidzący Idzi widzeniem się brzydzi, Tonący brzytwy się chwyta... :)))
  3. Otton Idze, ale czasami Iga Ottonowi też przywali.
  4. Oto idzie, że są rzeczywiście. Małgośka mi to mówiła. ;) Dzięki :)
  5. Poszedł Idzi raz do lasu, wyszedł wcześnie, szedł zawczasu, chciał odnaleźć w nim Sylwestra, który w lesie ciemnym mieszkał. Szukał długo, bezowocnie, więc pomyślał, że odpocznie, a gdy przysiadł w beznadziei, znalazł Sylwek go w tej kniei. - Co tu robisz w głuchym lesie? Gdzie cię, Idzi, licho niesie? - Już ty na mnie tak nie fukaj, bo ja ciebie właśnie szukam. Finansowe mam kłopoty. Pożycz Sylwek mi sto złotych. - Nie mam tutaj nic złotego - odrzekł Sylwek do Idziego, Ino zioła, grzyby, szmaty... Do Małgośki idź na swaty. Jest bogata, mówią wszyscy, pewnie stówkę ci pożyczy. Idzie Idzi i nie kwęka, takie iście, to nie męka. Stanął u drzwi pięknej chaty, lecz nie było Małgorzaty. Na drzwiach tylko złota kłódka, więc pogrążył się we smutkach. Gosia przed nim jest zamknięta, tak to sobie zapamiętał. Niedaleko, za zakrętem, mieszkał pewien Inocenty, więc do niego szybko poszedł, może sąsiad go wspomoże... - Pożycz grosza Inocenty. - Grosa ni mom, ino centy. Mom do tego taki zwycoj, ze nicego nie pozycom, ale ze nie jestem gupi, mogę cóś od ciebie kupić. Drapał Idzi się po głowie, na pokrętną tę odpowiedź, lecz pomyślał: "Nie ma rady, trza dogadać się z sąsiadem". Tak mu się skończyła bieda, chociaż musiał kozę sprzedać. O nic więcej już nie prosił i wysoko głowę nosił. Jego problem rozwiązano: brakowało mu na siano.
  6. Dzięki :) Nie wiem. Z tym tekstem działo się coś niesamowitego. Rzeczywiście tylko kilka reakcji i równie niewiele komentarzy, ale w ilości odsłon pobił tysiąc moich innych tekstów :))) Również pozdrawiam.
  7. @lirycznytraktorzysta Mi najłatwiej fotografowało się je na Helu, ale to było wieki temu i nie wiem czy tam ciągle takie zadomowione żyją, czy zostały wytępione, jak gołębie na krakowskim rynku. Dzięki za wizytę :) Pozdrawiam.
  8. Znam taką rzekę, która raz płynie w te, raz we wte (nie wiem na ile to jest poprawne, ale u nas tak się kiedyś mawiało, a znaczy to mniej więcej tyle, co tam i z powrotem), a pealowi rozpogodzenia ducha pożyczę. Pozdrawiam serdecznie.
  9. @GrumpyElf :)
  10. Nieźle. Pozdrawiam
  11. Są dobre momenty w tym tekście. A tak na marginesie, ciekawy jestem ilu w tej chwili mężczyzn (a może i kobiet, żebym nie został oskarżony o seksizm) potrafiłoby się ogolić brzytwą? To był prawdziwy ceremoniał. Pozdrawiam
  12. Bardzo się cieszę. Również serdecznie pozdrawiam :)
  13. Z niewielkim opóźnieniem, bo dopiero teraz zauważyłem te komentarze :)))))), dziękuję Państwu serdecznie :D Pozdrawiam.
  14. To się nazywa wiersz poprawny politycznie! Jest i tęcza, i reset, a nawet kuszący księżyc i gwiazdy. Myślę, że tym razem nikt nie powinien się czepiać. Wszystkiego dobrego Jacku.
  15. Wniosek z tego taki, że zawsze lepiej uważać gdzie się palec wkłada. Hej!
  16. Wielkie dzięki :) Również pozdrawiam.
  17. Analiza Twoich tekstów przyprawia czasem o zawrót głowy :))))) :)))) :)) :)
  18. Cieszę się niezmiernie Waldku. Również pozdrawiam.
  19. Tak jak wspomniałem, prawdopodobnie jest to możliwe. Tak jak samouleczenie. Gdyby było inaczej, ludzkość zapewne by już dawno wymarła :)
  20. Nie wszystkie kleszcza są jej nosicielami. Miałeś bardzo dużo szczęścia, albo po prostu jesteś na nią odporny, bo to chyba też jest możliwe.
  21. One przeważnie się nas boją, ale lochy z warchlakami mogą być naprawdę niebezpieczne. Również pozdrawiam :) Ja w lesie zawsze czułem się lepiej i bezpieczniej niż w mieście :)))). Natura zrewanżowała mi się przewlekłą "bolerką" (nie polecam:)))), ale i tak ciągnie mnie, Jak wilka... :) Dzięki za czytanie. Pozdrawiam
  22. "twórce", to chyba też tak dla beki. :) Wszystkich nas kiedyś pochłonie Wielkie Zapomnienie, Biednych, bogatych, sławnych, nieznanych, grubych, chudych, mądrych i głupich... ale, póki co, żyjemy :) Pozdrawiam.
  23. Trytytka mi się podoba :))). Ciekawym bardzo jak ją rozpina XD Pozdrawiam
  24. Ktoś ci powiedział, że to jest świątynia, ta stara puszcza, gdzie przodków kurhany, gdzie na ołtarzach odwiecznej natury duchy składają dziękczynienia dary. Znajdziesz tam spokój, nerwów ukojenie i swoją psyche zmęczoną naprawisz. Pod krępych dębów konarów sklepieniem wytchniesz od zgiełku i codziennej wrzawy. Gdzież ta dąbrowa i przodków kurhany?! Studiujesz mapy i wytyczasz trasę. Chcesz poznać świat ów, dawno zapomniany, co tak fantazje pobudzać potrafi. Masz już namiary, więc pakujesz w plecak jakieś kanapki i butelkę coli, w ręce telefon, aparat przewieszasz, jesteś gotowa, by wyruszyć w drogę. Wsiadasz w samochód i pędzisz do lasu, tam ścieżką krętą podążasz do celu. Pachnie poszycie i śpiewają ptaki. Ludzi, szczęśliwie, spotykasz niewielu. W końcu znajdujesz zapomniane groby, tuż przy nich siadasz na starym kamieniu. Strumień gdzieś obok toczy swoje wody szemrząc cichutko. Dumasz więc w milczeniu. Pośród zieleni światło igra z cieniem, zioła kołyszą twych przodków kurhany. Prawdziwe tutaj znajdujesz ukojenie, lecz czas ucieka, czas nieubłagany. Musisz powrócić do szumu miejskiego... nad twoim uchem jakiś komar trzeszczy. Starasz się ręką ogonić od niego czując na sobie lezącego kleszcza. Żegnajcie przodki i wasze kurhany. Bór chcesz opuścić, zaraz weźmiesz prysznic... lecz nagle krzyczysz: O Jezu! O Rany! Właśnie wdepnęłaś niechcący w mrowisko. Mrówki, jak mrówki, to żadna ich wina, na starych grobach zbudowały kopiec i wrażej nóżce, co spokój zburzyła, mrówkowym kwasem starają się dopiec. Żegnajcie przodki i wasze kurhany! Od wściekłych mrówek, uciekasz czym prędzej. Machasz rękoma, tupiesz nogami. Chyba nie wrócisz tu już nigdy więcej. Na domiar złego koło głazu żmija zerka na ciebie zimnym gadzim okiem. Gdy się o korzeń przypadkiem potykasz, żmiję omijasz, jesteś nad potokiem. Żegnajcie przodki i wasze kurhany! Tu w dziupli pszczoły mają swoje gniazdo, a w nim miód słodki w komórkach schowany. Gdy obok tupiesz, wnerwiają się bardzo. Choć prawie lato, woda lodowata lecz nie powstrzyma, kiedy dajesz nogę. Hyc na brzeg drugi! Lecz wpadłaś do pasa. I wiesz do tego, że zgubiłaś drogę... Żegnajcie przodki i wasze kurhany!!! Nie masz pojęcia, gdzie dokładnie jesteś. Wzrok już masz smutny, nieco zatroskany. Szczęśliwie trafiasz na nieznaną ścieżkę... Spotykasz na niej Śródleśnego Dziada (znajdziesz go pośród moich starych wierszy), grzecznie go pytasz, a Dziad odpowiada: Wilka z niedźwiedziem nie spotkałaś jeszcze, wracaj więc duktem, tym do lasu skraju, gdzie twój samochód wciąż na ciebie czeka. I śpiesz się lepiej, bo dziki pytają: Gdzie można dorwać jakiegoś człowieka? Biegniesz przed siebie, w dali refleks błyska, na brzegu lasu już widać samochód, ale w tym biegu znowu się potykasz... budzisz się w łóżku, ocierając z potu. Sen to był tylko, całkiem nieprawdziwy. Typowy koszmar, zupełnie bez sensu. Wiem, że nie muszę tu cię przekonywać, że ciągle w lesie są przepiękne miejsca. Z pozdrowieniami dla @corival . Dziękuję za inspirację :)
  25. @lena2_ Prawda. Pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...