Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Jacek_Suchowicz

Mecenasi
  • Postów

    11 858
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    107

Treść opublikowana przez Jacek_Suchowicz

  1. xocolatl - indiański napój dziś być może czekolada którą nie jeden amator z rozkoszą wielką zajada czy myśli o seksie przy tym to raczej trudno dociec lecz figle nam sprawia życie on właśnie zlizuje nosek a potem usta i szyję karczek, piersi i brzuszek resztę zasłoną okryję bo wierszem chyba was kuszę na koniec jeszcze zdradzę że obżarł się ten łasuch i skończył ucztę w łazience na seks - "zabrakło czasu" i stwierdzam tutaj publicznie: gdy widzę kobietę nagą ze wszystkim ja ją kojarzę tylko nie z czekoladą! ;))))))) sedczności Jacek
  2. Stasiu koniec poprawek - więcej pmysłów nie mam. Jeśli ma choć trochę śniegowego nastoju to dobrze i uważasz żę w ulu Ci się nada to zabieraj Judyt: ten śnieg nie topnieje a z wiekiem w sercach go przybywa pozdrawiam serdecznie Jacek
  3. Judyt: ......dokończ zalega na dnie serca i czasem je chłodzi gdy zbyt gorące a inne serca zmraża na całe życie Pozdrawiam jacek
  4. zwłaszcza ten, który chłodzi namiętności pozdrawiam Jacek
  5. prawie skończyłem poprawki Pozdrawiam w ulu Jacek
  6. Ty pszczółko miodku nie chowaj wszak sama wszystkiego nie zjesz niech misio poliże dla zdrowia a tobie będzie jak w niebie futerko ma misio przyjemne choć raczej jest dużej postury lecz cham i prostak - to pewne nauczyć go musisz kutury :)))
  7. no właśnie formy z rymem wewnętrznym mnie rajcują Pozdr. serdecznie Jacek
  8. jeszcze nie zabieraj bo mniie cały czas on kręci jeszcze będę zmieniał pozdr. serdecznie Jacek
  9. Na innym portalu czytałeś. Dziękuję za opinię pozdrawiam Jacek
  10. Dziękuję obrazek ze śniegiem, który...... Pozdrawiam Jacek
  11. A ja śnieg widzę różnobarwnie, zależnie jaki jest nastrój chwili. Błękitnym, kiedy z nieba spadnie lub fioletem gdy życie mnie chyli. Srebrzystym w zimę gwiezdną nocą, a rubinowym o wschodzie słońca, Złocistym kiedy szczęścia potok. Ech, wymieniać by można bez końca. Ten puch kolorów ma tysiące, i niezgłębionych milion tajemnic. Wieczorem w blasku lamp świecących - iskrząc, barwami tęczy się mieni. Potrafi szarość oraz smutek wybielić kryjąc miękką kołderką. Udar złagodzi gdy stukniesz w ziemię pędząc z prędkością zbyt wielką. Dowolne kształty śnieg przybiera pada na domy, drzewa, polany. Dorośli muszą z dróg go zbierać, a dzieci lepią krągłe bałwany. I nawet nie wiesz, że z czasem puch gdzieś w twoim wnętrzu chłodem zalega, Pilnuj by serca nie zmienił w lód, bo krew gorącą - studzi gdy trzeba.
  12. tak mówiąc między nami nazywając sprawę krótko przyjaźń kobiet z mężczyznami to z reguły wieńczy łóżko pozdrawiam Jacek
  13. czytam i czytam i powiem bez pudła że przy czytaniu coś dudła i dudła naraz poczułem ogarnia mnie frajda uśmiech na ustach - już wiem super bajda :)))
  14. przeurocza jesteś Alu i zasłaniasz się chorobą pogadamy o tym żalu jak go wkleisz tu na nowo :)))
  15. na darmo nigdy nie prosisz zawsze ktoś ciebie słucha radości ten ktoś przynosi pozwoli że możesz upaść jest z tobą gdy się podnosisz wskaże ci drogę w zawieji bo w życiu nigdy dosyć miłości i nadzieji :))
  16. znaczy była - już jej nie ma czyżby sobie poszła dalej Pani Alu trza uważać aby nie mieć "małych żali" jeśli zaś o rodzaj idzie naszej dobie droga pani Takiej grypie obojętne z kim, byle trwać w zakochaniu :)))
  17. Stasiu ten dziurawiec mnie uwiódł a ja Ci polecam raphacholin www.czyscijaklza.pl/flash/800.html wejdź w teksty i raphacholin jeśli na pw podasz adres @-majlowy to postaram Ci się przesłać nagranie :))) pozdrawiam Jacek
  18. i oto idzie :)) pozdrawiam
  19. Stasiu Walerków mnóstwo chodzi czy potrafią coś słodzić aby przy tym nie szkodzić? :)))))
  20. LEK Leżę w ciepłym dziś łóżeczku, trochę kaszlę oraz kicham Przymulona jestem lekko, bo mnie powaliła - grypa. Przyszła do mnie wczesnym rankiem, budząc lekkim bólem głowy Ziejąc chłodem spod firanki, rozkazała: „Zmiataj zdrowie”. Zdrowie w sobie się skuliło, ja się z zimna trzęsę cała, Za to grypa oświadczyła; „Ja się w tobie zakochałam”. Wnet przygniotła moje piersi, mówiąc: „Słodko cię przytulę”, Na dodatek w nosie wierci, i gorączką obejmuje. Dosyć mam już tych czułości, muszę szybko coś z tym zrobić. Zamiast kwękać i się złościć aspirynę wezmę sobie. Mleko z miodem i z cytryną, filiżankę soku z malin, Wapno i czerwone wino, oraz witaminek parę. Wszystko sobie aplikuję myśląc „grypo pójdź w cholerę” I do łóżka się pakuję a tu przyszedł mój Walerek. Spojrzał na mnie i się śmieje. Potem mówi: „Bez urazy Zaraz szybko wyzdrowiejesz”...... no i zrobił to z pięć razy. Nagle gdzieś zniknęła grypa i nie boli już mnie głowa A Walery zaczął kichać, tracąc w oczach ten swój powab. Potem poległ na kanapie, mrucząc że z nim źle niestety A ja szybko palto łapię i chcę pobiec do apteki. Dzwoni dzwonek. W drzwiach sąsiadka. Mówi: „O ten problem czuję Będę tak jak dobra matka - ja ci męża przypilnuję”. Po lekarstwa wnet pobiegłam i w kolejce chwilę stałam, A na dworze plucha niezła. Już godzina przeleciała. Szybko z klucza drzwi otwieram , bo kto wie co tu się zdarzy, A chłop jakby zdrowszy teraz, ona pryszcze ma na twarzy. Ciut zmieszana zaraz poszła. Chłop ożywił się co nieco. Chcesz lekarstwo? – warknął "zostaw" - tylko oczy mu się świecą. Po godzinach zaś za ścianą; sąsiad kaszle i się krztusi I jak tylko wstanie rano, zaraz do doktora musi. Wczesnym rankiem ma sąsiadka poleciała do roboty A mąż w domu, żadna gratka, jest bez woli i ochoty. A tu z góry pani przyszła, by pożyczyć trochę soli. Oj to była słodka przystań, no i chłopa nic nie boli. Bakcyl dalej krąży w bloku, niejednego kładąc typa Więc uważaj gdy pomagasz, by cię nie złapała grypa
  21. opinie skrajne i to normalka. Dziękuję wszystkim. Ale tekst można pociągnąć dalej ...... Leżę w ciepłym dziś łóżeczku, trochę kaszlę oraz kicham. Przymulona jestem lekko bo mnie powaliła - grypa. Przyszła do mnie wczesnym rankiem, budząc lekkim bólem głowy Ziejąc chłodem spod firanki, rozkazała: „Zmiataj zdrowie”. Zdrowie w sobie się skuliło, ja się z zimna trzęsę cała, Za to grypa oświadczyła; „Ja się w tobie zakochałam”. Wnet przygniotła moje piersi, mówiąc: „Słodko cię przytulę”, Na dodatek w nosie wierci, i gorączką obejmuje. Dosyć mam już tych czułości, muszę szybko coś z tym zrobić. Zamiast kwękać i się złościć aspirynę wezmę sobie. Mleko z miodem i z cytryną, filiżankę soku z malin, Wapno i czerwone wino, oraz witaminek parę. Wszystko sobie aplikuję myśląc „grypo pójdź w cholerę” Znów do łóżka się pakuję a tu przyszedł mój Walerek. Spojrzał na mnie i się śmieje. Potem mówi: „Bez urazy Zaraz szybko wyzdrowiejesz”...... no i zrobił to z pięć razy. Nagle gdzieś zniknęła grypa i nie boli już mnie głowa A Walery zaczął kichać, tracąc w oczach ten swój powab. Potem poległ na kanapie, mrucząc że z nim źle niestety A ja szybko palto łapię i chcę pobiec do apteki. Dzwoni dzwonek w drzwiach sąsiadka. Mówi: „O ten problem czuję Będę tak jak dobra matka - ja ci męża przypilnuję”. Po lekarstwa wnet pobiegłam i w kolejce chwilę stałam, A na dworze plucha niezła. Już godzina przeleciała. Szybko z klucza drzwi otwieram , bo kto wie co tu się zdarzy, A chłop jakby zdrowszy teraz, ona pryszcze ma na twarzy. Ciut zmieszana zaraz poszła. Chłop ożywił się co nieco. Chcesz lekarstwo? – warknął "zostaw" - tylko oczy mu się świecą. Po godzinach zaś za ścianą; sąsiad kaszle i się krztusi I jak tylko wstanie rano, zaraz do doktora musi. Wczesnym rankiem ma sąsiadka poleciała do roboty A mąż w domu, żadna gratka, jest bez woli i ochoty. A tu z góry pani przyszła, by pożyczyć trochę soli. Oj to była słodka przystań, no i chłopa nic nie boli. Bakcyl dalej krąży w bloku, niejednego kładąc typa. Więc uważaj gdy pomagasz, by cię nie złapała grypa. Stefanie - wkleiłem
  22. lecz mi dalej sterczy kuśka czwarta idze, ma najwięcej udek biustu oraz brzuszka - będzie kochać najgoręcej ale wpadłem chyba w doła czy w tych fałdach ja podołam problem stał się taki mały bo to oczy - oczy chciały :)))
  23. Wiersz sam w sobie jest dobry. Jak zwykle niby takie sobie bajanie, ale z głębszą myślą. A swoją drogą, to jest frajda dla autora, jak się dowie, co miał na myśli, pisząc wiersz. pozdrawiam Jacek
  24. może lepiej drugi wers pierwsza strofa: Naznaczeni piętnem śmierci dwa razy "wewnątrz" pozdrawiam Jacek
  25. Leżę w ciepłym dziś łóżeczku, trochę kaszlę oraz kicham Przymulona jestem lekko bo mnie powaliła - grypa Przyszła do mnie wczesnym rankiem, budząc lekkim bólem głowy Ziejąc chłodem spod firanki, rozkazała: "Zmiataj zdrowie". Zdrowie w sobie się skuliło, ja się z zimna trzęsę cała, Za to grypa oświadczyła; "Ja się w tobie zakochałam". Wnet przygniotła moje piersi, mówiąc: "Słodko cię przytulę". Na dodatek w nosie wierci, i gorączką obejmuje. Dosyć mam już tych czułości, muszę szybko coś z tym zrobić Zamiast kwękać i się złościć aspirynę wezmę sobie. Mleko z miodem i z cytryną, filiżankę soku z malin, Wapno i czerwone wino, oraz witaminek parę. Wszystko sobie aplikuję myśląc - grypo pójdź w cholerę I do łóżka się pakuję a tu przyszedł mój Walerek. Spojrzał na mnie i się śmieje. Potem mówi: "Bez urazy Zaraz szybko wyzdrowiejesz"... no i zrobił to z pięć razy Grypa nagle gdzieś zniknęła i nie boli już mnie głowa Mój Walery ciut zmęczony, za to ja się czuję zdrowa. Morał: Przy przeziębieniach, grypowych stanach Zastosuj krople - Waleriana. Ale tekst można pociągnąć dalej ......(wersja ostateczna) Leżę w ciepłym dziś łóżeczku, trochę kaszlę oraz kicham. Przymulona jestem lekko bo mnie powaliła - grypa. Przyszła do mnie wczesnym rankiem, budząc lekkim bólem głowy Ziejąc chłodem spod firanki, rozkazała: "Zmiataj zdrowie". Zdrowie w sobie się skuliło, ja się z zimna trzęsę cała, Za to grypa oświadczyła; "Ja się w tobie zakochałam". Wnet przygniotła moje piersi, mówiąc: "Słodko cię przytulę". Na dodatek w nosie wierci, i gorączką obejmuje. Dosyć mam już tych czułości, muszę szybko coś z tym zrobić. Zamiast kwękać i się złościć aspirynę wezmę sobie. Mleko z miodem i z cytryną, filiżankę soku z malin, Wapno i czerwone wino, oraz witaminek parę. Wszystko sobie aplikuję myśląc - grypo pójdź w cholerę. Znów do łóżka się pakuję a tu przyszedł mój Walerek. Spojrzał na mnie i się śmieje. Potem mówi: "Bez urazy Zaraz szybko wyzdrowiejesz"... no i zrobił to z pięć razy. Nagle gdzieś zniknęła grypa i nie boli już mnie głowa A Walery zaczął kichać, tracąc w oczach ten swój powab. Potem poległ na kanapie, mrucząc że z nim źle niestety A ja szybko palto łapię i chcę pobiec do apteki. Dzwoni dzwonek w drzwiach sąsiadka. Mówi: "Ja ten problem czuję Będę tak jak dobra matka - ja ci męża przypilnuję". Po lekarstwa wnet pobiegłam i w kolejce chwilę stałam, A na dworze plucha niezła. Już godzina przeleciała. Szybko z klucza drzwi otwieram , bo kto wie co tu się zdarzy, A chłop jakby zdrowszy teraz, ona pryszcze ma na twarzy. Ciut zmieszana zaraz poszła. Chłop ożywił się co nieco. Chcesz lekarstwo? "warknął "zostaw" - tylko oczy mu się świecą. Po godzinach zaś za ścianą; sąsiad kaszle i się krztusi I jak tylko wstanie rano, zaraz do doktora musi. Wczesnym rankiem ma sąsiadka poleciała do roboty A mąż w domu, żadna gratka, jest bez woli i ochoty. A tu z góry pani przyszła, by pożyczyć trochę soli. Oj to była słodka przystań, no i chłopa nic nie boli. Bakcyl dalej krąży w bloku, niejednego kładąc typa. Więc uważaj gdy pomagasz, by cię nie złapała grypa.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...