Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Jacek_Suchowicz

Mecenasi
  • Postów

    11 887
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    107

Treść opublikowana przez Jacek_Suchowicz

  1. osobista skromność od autora tryska skreślił kilka szóstek i odnalazł przystań przycumował w barze zapuścił kotwice czeka na bieg zdarzeń marząc o proficie nie wnikajmy zatem czy bar całkiem ładny czy jest cichodajny czy ma tyłek zgrabny czy usługi gratis czy stała taryfa bo leżeć nie mogła Henio w wierszu fika ja otwieram dzioba zazdroszczę Ci Heniu razem kibicuję z forumowym gremium
  2. czyżby to tylko o cieniu był wiersz który wraz słońcem turla się z Tobą ja Ci napiszę czy chcesz czy nie jakoś nie ufam Twoim słowom bo ktoś nad Tobą ujarzmił wiatr rozpostarł skrzydła chroniąc przed deszczem w alejkach życia zatrzymał czas i cieszy się tym że piszesz jeszcze gdy masz się potknąć przytrzyma w mig a nogi nigdy Ci nie podstawi przez całe życie nad Tobą tkwi cichy opiekun nie żądny sławy pozdrawiam
  3. kołysał się liść rozszeptany spadały kasztany szemrzące żołędzie zleciały nad ranem gdy wiatr wspomnienia niósł słońcu wyzłocił je wszystkie dokładnie okrasił zapachem nadziei i sfrunął do nas z powrotem by zdążyć nas jeszcze odmienić Pozdrawiam Jacek
  4. lecz zdarza się jej nierzadko że złota zdobędzie mnóstwo wyzłoci aleje w parkach i w sercach niechciane pustki pozwoli oczy nacieszyć rozsnuje zwiewne nadzieje rozpędzi pióro poety niech pisze nim chłodem powieje pozdrawiam Jacek
  5. żona skacze po kanałach smutną prawdę tu powiadasz czuje się samotna mała miast się złościć z nią pogadaj potem przytul i pocałuj i zrób co powinieneś zrobić Tyś jej mężem więc z urzędu żonce w życiu musisz słodzić bo ktoś inny ten ogródek może czasem ci przeorać przez drzwi wchodził będziesz z trudem myśląc "ona ma sponsora" :(
  6. swoim wierszem miły Heniu podpowiadasz pomysł przedni aby w naszych trudnych czasach kasę trzepać z przepowiedni w TV jest to niemożliwe temat zda się mgłą zasnuty gdyż zarobek z tego fachu mają mądre instytuty tam magistrzy piszą pracę otwierając sobie przewód o doktorski tutaj idzie a nie ten co jest ku niebu zaś adiunkci swe badania gdzieś w terenie sobie wiodą mając zdjęcia z satelitów debatują nad pogodą a tu wyż znad Skandynawii zamiast iść na wschód spokojnie zgrywus nagle cel zostawił i nad Polską chłodem zionie nim to zrobił mądre boćki swoje gniazda zostawiły odleciały na południe wszystkie którym żywot miły bez tytułów naukowych są zwierzęta i rośliny ale znają przyszłą aurę wiedzą co powinny czynić cóż nam zatem pozostało podpatrywać świat żyjący przestać psioczyć iść na całość telewizor pstryk - wyłączyć pozdrawiam
  7. TV nie oglądam kobietom nie wierzę każda pogodynka toż to baba przecie ale swoje wiem nikt mnie nie oszuka potrafię przewidzieć deszcze oraz upał gdy łamie w kolanie zachmurzenie duże kiedy senność morzy deszcze oraz burze a na piękną aurę nic mi nie dolega odnośnie pogody jam alfa omega pozdrawiam
  8. także Gietrzwałd wybrałaś na Warmii aby przestrzec przed wojną swój lud zdemaskować kurierów sprzedajnych czynić cuda od ponad lad stu wczoraj było święto M.B. Gietrzwałdzkiej ps rok chyba 1877 Anglia i Rosja przygotowują się do kolejnej wojny krymskiej. Angole wpadają na pomysł aby Rosjan związać kolejnym powstaniem na ziemiach Polskich. Krążą kurierzy, przygotowania do powstania idą pełną parą. Matka Boska widząc tragiczne skutki tego powstania przekazuje ostrzeżenie. Pozdrawiam
  9. maleje ilość zmarszczek z wiekiem chemia jak spowiedź swoje robi zaciera dawne zmarszczki grzechy a duch ku Bogu się sposobi pozdrawiam
  10. bez przesady. Ja powtarzam od lat, że "co roku wiosną jeżdżę pod Jasną Górę zbierać świeże rymy i mnóstwo mi zostaje nie wykorzystanych :) Pozdrawiam
  11. piękny wiersz ostatnia strofa jakby bez rymów nie byłbym sobą jeśli bym nie zaproponował: Ostre słońce przeszywa powietrze, aby zdążyć pejzaże oświetlić. Barwy lata już wkrótce deszcz zetrze, Świat w jesiennej pogrąży się w sepii. i zakończenie: Mają urok jesienne wieczory Ale ja wam coś wyznam w ukryciu Że cnią mi się młodzieńcze amory… Piękna jesień w przyrodzie i w życiu serdecznie pozdrawiam Jacek
  12. @Franek K I nadal pracuje w Eurosporcie? :) Dzięki Pozdrawiam
  13. przepraszam zapomniałem dodać że 1974 roku nigdy bym tak nie pomyślał :)))) piękna ironia poetycka :)))
  14. @Rolek A wiesz,że nigdy bym tak nie pomyślał. Pamiętam jako nastolatek ekscytowałem się Szurkowskim. Rok 1974 Polska lubiła Wyścig Pokoju i kochała swojego czołowego kolarza. "Ryszard Szurkowski - cudowne dziecko dwóch pedałów" - krzyknął rozentuzjazmowany komentator Stanisław Pawliczak, - wspaniała poetyka sprawozdawcy sportowego
  15. A spróbuj dziś powiedzieć jakiemuś kolarzowi, że jest "cudownym dzieckiem dwóch pedałów" - będziesz musiał od razu się ewakuować :))) Jak to zdania zmieniają sensy? Miło, że przypomniałeś i Szurkowski się nie obrażał. Pozdrawiam serdecznie Jacek @Waldemar_Talar_Talar Dzięki Waldemarze Pozdrawiam Jacek
  16. @Rolek całkowicie się zgadzam i postępuję podobnie @ais nie ma tematów tabu Pozdrawiam i dzięki Jacek
  17. ostrzenie pazurków dziś mi rzekło pióro stalówka już miękko leży na papierze spływają z niej rytmy rymy całą furą akcenty są w szyku - patrzę i nie wierzę zaś wiersz sam się pisze piórem roztańczonym skaczącym rytmicznie w sobie znanym takcie porusza problemy proste i złożone ostrzega przed faktem wylewając racje już nie wytrzymuję dosyć polityki pisz mi o miłości nad błękitną rzeką a ono mi kończy zdanie wykrzyknikiem cóż mogę napisać kiedy płci sześćdziesiąt same kontrowersje słychać grzmoty z lewej w mediach tolerancję znów sączą pomału za to nikt nie wspomni kiedy ludzie drzewiej mówili: cyklista - dziecko dwóch pedałów zamilcz wreszcie proszę temat szybko zmieniaj rozejrzyj się wokół pisz o egzystencji napiszę o Bogu powiedzą że ściema ostrzenie pazurków nigdy nigdy więcej
  18. nie mój ogródek, ale trafił Pozdrawiam jak trzeba żyć by odejść w spokoju ...
  19. @Krzysztof2022 Dzięki Pozdrawiam
  20. Dzięki za komentarze Pozdrawiam
  21. Przemijasz już od pierwszych chwil, kiedy przy piersi cicho kwilisz. Młodzieńczych słodycz czujesz dni, kobiety dotyk wśród motyli. Pamiętał będziesz pierwszy krzyk, gdy twoje dziecko świat ujrzało. Zapisał szczęście zmierzch i świt, lecz życie z tobą przemijało. A gdzieś w oddali czekał On - czasem się smucił, czasem cieszył. Obdarzył cię miłością swą, musiałeś poznać gorycz grzechu. Przemijasz idąc pośród gór, w szumie strumienia, zboczem turni. Związało życie z myśli sznur, bo sensu bycia nie rozumiesz. Kiedy sumienie wrzeszczy dość, a ty jak ślepiec brniesz uparcie - wulgarnym słowem tłumisz zło, co takie przemijanie warte. A On cierpliwie w dali tkwi, czeka na dzięki oraz prośby. Klęcząc Mu poświęć kilka chwil, pychę i hardość włóż do torby. Aż nagle cię dopada ból, przygniata oddech swym ciężarem. W końcu pojąłeś dzisiaj tu i życia sól zasmakowałeś. Kamieniem w sercu żałość tkwi, oczy ci wreszcie ktoś otworzył. Sens zrozumiałeś lat i dni - życie inaczej byś ułożył. Zapewne to tak miało być: słodkie radości, kolce cierni. On z góry wciąż pomagał ci, byś swe zadanie tu wypełnił.
  22. oprócz duszy na ramieniu z którą tylko kłopot wielki nosisz coś co trzyma gacie nieodłączne wąskie szelki na tej szelce siada dusza nie tchórzliwa wbrew pozorom i choć wcale się nie rusza sieje spokój ciszę wkoło strach masz owszem lecz o szelki by nie pękły niespodzianie gdy brak słodkiej bombonierki co to będzie gdy się stanie a z rodzinką najważniejsze by zachować spokój boży olać błahe stawiać większe wszystko samo się ułoży razem z duszą dbać o szelki by puściły kiedy trzeba czmychnie wtedy problem wszelki może ktoś uchyli nieba
  23. Wbrew pozorom wielki szacun, choć nie patrzę, nie podziwiam, No bo patrzeć nie ma na co, nie jest z pani złota ryba. Talia, kibić, krągłe kształty, próżno szukać tych u Pani. Płaska deska wzór wytarty mnie już dawno zapadł w pamięć. Gdy pomyślę troszkę głębiej, zaraz się za głowę łapię. Te dwa słowa powiem więcej znać powinien homo sapiens. Mieć jak program w swym umyśle, zapisany na wsze czasy i stosować bardzo ściśle. Lecz niestety - jest inaczej. Na trawniku psie odchody, gros papierków po cukierkach, kwiatki ukradł drobny złodziej, a po drzewku kikut sterczy. Więc przechodzę i nie spojrzę, bo mi wstyd za ludzkie plemię. Fakt, dla ludzi jest zbyt trudne, by co dnia szanować zieleń.
  24. podoba mi się ale tak na szybko ciut przerobiłem: Upalne lato leje słońca złoto. Coś ciekawego raczej się nie zdarza - Dojrzałe wiśnie dryluję z ochotą. Nade mną błękit rozciąga się, oto A w wyobraźni morska dzika plaża. Na jędrne ciało słońce leje złoto. Sok tryska w palce i nie tylko, bo to, Świat witaminy naturze przysparza. Ja tylko wiśnie dryluję z ochotą. W wodzie syreny wdzięczą się bogato Słońce rośliny sztywnością obdarza. Upalne lato z nieba leje złoto. Lekkie powiewy sprzyjają łopotom, W łódce kołysząc z rozkoszą żeglarza. A ja wciąż wiśnie dryluję z ochotą. Błękit głęboki rozciąga się potąd, I wzrok widokiem rozległym obdarza, Upalne lato leje słońca złoto. Wydrylowałam zniknęła gdzieś plaża. pozdrawiam
  25. Po pierwszych trzech strofach - załamka. spada tempo narracji i brak polotu Jeśli " nie dla niego jazda" to po co "wznowił swe polowanie" Lecz jednak ciekawość przemogła powrócił dziób w piasku zakopał pogoda od rana dość dobra na kraba wciąż rośnie ochota a tutaj zjawiła się para i nadzy polegli na kocu figlować zaczęli od zaraz choć chmury zbierały się wokół a bociek aż dzioba rozdziawił bo nie miał szczęścia za grosik czy jeszcze ktokolwiek uwierzy że bocian dzieciaka przynosi :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...