nie dotykam ziemi wiem
jak czekać kiedy minie
lato nigdy nie usypia
przepełnione ważkami
idziesz śladami naprzeciw
z naręczem kwiatów akacji
kiedy zatrzymuję oddech
nie musisz się spieszyć
niknę w alejach
Krzysztof!
wspomnienia o oddalonym zapachu
myśli przedarły się w dziwne
rozmowy o niczym i o czymś
ostatnia strofa bardzo ciepła obrazowa:))
PozdrawiaM.
Tereso!
Twoja wersja jest czytelna i zrozumiała.
Jedynie zmieniłabym nieco wersyfikacje w pierwszej strofie.
brzemię na Jego ramieniu
lżejsze dla mnie w chlebie
kenoza Boga-Człowieka
wierzę
Wiara jest siłą potrzebną człowiekowi;))
Sedeczności.
impulsywnie
Spojrzeniem przekrwionym
Zatrzymujesz ruch
Wbrew nakazom czasu
Stoję posłusznie – na czerwonym.
Z tobą nikt nie utonie.
Przez czarną rzekę.
Po białych pasach
Przejdzie bezpiecznie.
Lekkie szarpnięcie.
Mimowolnie
Prowokujesz żółtym,
podstępnym mrugnięciem.
nie wiem jak długo
jeszcze
na betonowej wysepce
czekam na zielony
znak
PozdrawiaM.
a co to znaczy?
nie wiem, jeśli o chemie to tym bardziej,
dzięki za obecność Marlett:)
pozdrawiam ciepłoniaście
Judyto!
Przecież wiesz.Eterycznie ,ulotnie:))
Słonka.
Babo Izbo!
Jeśli ułomność to pewnie wiersz niezbyt dobry.
Serdeczności.
Nie tak chciałam być zrozumiana;
wiersz mi się podoba, ułomność moja - nie wiersza.
Baba z izby - heej!
Miła Babo!
Coby sporu nie było wysyłam uśmiech;)))
Serdecznie pozdrawiaM.