Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Myszolak

Użytkownicy
  • Postów

    220
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Myszolak

  1. @Nata_Kruk Dziękuję za komentarz! :) Dla mnie to właśnie bije...przypadek...ale nie obrażę się, jeśli uznasz to słowo...za przypadek :)
  2. @Berenika97 Bardzo ciekawe jest to, że twoje odczytanie jest chyba w każdym punkcie odwrotne od mojego, ale faktycznie pokrywa się z tekstem, może nawet bardziej. Wiersz zyskał dla mnie nowy wymiar, że przypadek może stać się takim osobistym przekleństwem, gdy człowiek raczej oczekuje że to jakieś tajemnicze zrządzenie losu sprowadzi na niego nieszczęście. I to wycinanie serca, aby się dopasować...może to działa też w drugą stronę, czasami trzeba trochę serca odciąć, aby się "odpasować". Dziękuję i cieszę się, że wiersz cię zatrzymał :)
  3. Może kiedyś zobaczę serce, na kształt mojego rzeźbione. I będę miała wybór: odejść? czy skruszyć moje? Przypiłuję brzegi i odejdę - od okna, bo przeznaczenie, to sen wszechświata. Ja wyśniłam mój - Przypadek, on bije tuż obok - tuż.
  4. @Waldemar_Talar_Talar Przemawia do mnie twój wiersz :) Przeszłości nie trzeba wypierać, można ją po prostu zamknąć - z klasą.
  5. @Ernest Guzik W twoim wierszu uderzająca jest akceptacja tego apatycznego stanu. Dla mnie nie słychać w nim wielkiej rozpaczy ani tym bardziej nawet najmniejszego wołania a pomoc. To też jest ciekawe. Podmiot nawet nie jest zdenerwowany próbą wejścia do jego domu (wnętrza). Jest zwyczajnie niewzruszony. Wiersz skojarzył mi się z postacią Meursaulta z "Obcego" który nie udaję żadnych emocji, jest obojętny wprost, zdaję sobie sprawę z własnego chłodu i nie próbuję go ukrywać przed światem.
  6. @Nata_Kruk Czyli może bohaterowie z wiersza Bereniki w którejś rzeczywistości nawet i dojdą do porozumienia :) Ciekawy pomysł, Pozdrawiam :)
  7. @vioara stelelor Dziękuję! :) Podoba mi się ton twojego komentarza, taki ironiczny, taką ironię chciałam zawrzeć w tym wierszu :)
  8. @vioara stelelor Myślę, że ten wiersz także bardzo ładnie ukazuję to jak ważne jest wybaczenie. Osoba o której jest wiersz rozumie, widzi człowieka, nie winę. Nie rozpamiętuje, a przebacza, ale tak szczerze, i to pozwala kwitnąć obu stroną.
  9. @Berenika97 Ja odczytałam wiersz dosyć dosłownie, jako powolne "przyzwyczajanie się" do bólu, a może raczej stopniowe popadanie w depresje. "znużenie było tylko przeciągiem" - rozpacz przestała zaskakiwać, przestała być stanem który przychodzi nagle i po jakimś czasie mija, stała się nieodłącznym elementem codzienności. "kres" jest dla mnie dosłowną myślą o śmierci. "słowo wreszcie zamarzło" - zamarznięcie słowa odczytuje jako smutek, który przestał być płynny i zmienny jak woda, a zaczął być stały i wręcz namacalny, bardzo rzeczywisty. "Zaczęło się od drobinki szronu na języku, która zamiast tajać, zaczęła narastać, powoli wypełniając sklepienie mowy." - przygnębienie zamiast być chwilowym stanem, dotyczącym np. jednej sfery życia, zaczęło ogarniać całą rzeczywistość. "jak przyjemnie znieczula podniebienie, jak odbiera smak wszystkim innym sprawom." - człowiek, co niby trochę paradoksalne, ale jednak bardzo prawdziwe, zaczyna odnajdywać komfort w ogarniającej go apatii. Przyglądasz się jej z bliska - nie jest już ostra, nie rani krawędzią. Matowieje, gęstnieje, - znużenie przestaje wydawać się wrogie, zaczyna być stanem, w którym człowiek odnajduje pewnego rodzaju równowagę i spokój. Myśl o końcu rozumiem dosłownie, jako myśl o śmierci, która przynosi ulgę. Psychologicznie bardzo spójny wiersz. Jeszcze dodam, że ta kostka lodu która staję się coraz gładsza jest genialną metaforą. Z początku jest ostra, człowiek wie, że jego stan się pogarsza, ale jest to świeże, jeszcze uwierające. Myśl o kresie przychodzi jako twardy kryształek lodu, myśl jest nowa, trudna, może nawet trochę straszna, ale z czasem robi się coraz bardziej znajoma, aż w końcu staje się taka "nasza", niepokojąco bliska i kojąca.
  10. @Berenika97 Dziękuję za komentarz :) Trochę ze wszystkim tak w życiu bywa, im bardziej zależy...tym bardziej leży :)
  11. Gonię twój ogon, on jak zegar - tyka, nie widzę godziny, minuta mi umyka. I słyszę go wszędzie, za każdym rogiem - on tyka i uroczo się droczy, gdy wchodzę - znika. Otula go puszysty kożuszek, ma mięciutkie futerko, i nazwałam go już nawet - cierpliwy mruczek. I złapałam go wreszcie, ciągnę, ciągnę, a tam ogon - i sam ogon! I nic więcej.
  12. Bardzo ładne zakończenie - Jeszcze fizycznie ta osoba jest, ale jest się już całkowicie pochłoniętym pożegnaniem.
  13. @A.Between Wow świetne! :) Chyba już wiem o co chodzi z człowiekiem-setem, powiedziałabym, że set może oznaczać prawdziwą tożsamość człowieka niezależną od ról i masek...która nie za bardzo ma miejsce w realnym życiu.
  14. @Berenika97 Dziękuję za interpretację! :) Jest bardzo ładna. Czasami dotyk potrafi przykryć nieklejącą się rozmowę… @vioara stelelor Dziękuję za tak rozbudowany komentarz :) Zgadzam się; język, słowa, definiowanie, wyjaśnienie nie jest w stanie oddać piękna niektórych emocji. Tylko je spłaszcza i osadza w jakiejś ramie, a przecież uczucie się wylewa poza wszelką formę. Czasami wypowiedzieć to odedrzeć ze znaczenia. Pozdrawiam :)
  15. @Berenika97 Chyba serce mi pękło. Nie chcę sobie nawet wyobrażać powrotu do domu po takiej "randce".
  16. Przytuleni, wtuleni, nie owijamy ciał mową. Ręce się splatają, języki nie plączą. Moje myśli rozwiewa wiatr, twoje nie mącą powietrza, słowa są ciężkie jak głaz, głosy nie giną w podziemiach. Pory roku nie przenikają się, zdania nie są ciągłością. Gwiazdy nie tworzą zbioru, gest pozostaje osobną całością. Więc może pomilczmy? Milczeć - niezręcznie. To całujmy się! Będzie jakoś zręczniej.
  17. @Charismafilos I w obu przypadkach rybki uciekają... :)
  18. @Charismafilos ...I dochodził do wniosku, że jest wiele ryb w morzu ;) I właśnie wyśmiałam peela w swoim wierszu
  19. @Charismafilos Ojej, no tak to wyszło :) Moją inspiracją była astrologia, ale liczyłam się też z gospodarstwem rybnym, może nawet brzmi jakoś zadziorniej ;) Dziękuję!
  20. @A.Between Trochę się jeszcze pobawiłam z twoim wierszem i podzielę się moimi przemyśleniami :) "Doskonale wiem — to nie jest gra" - podmiot traktuję relacje poważnie, nie chcę się bawić/kręcić/grać na czyichś uczuciach "lecz dreszcz, co w słowie zapomina ciała" - na początku przyszła mi do głowy nieśmiałość, która sprawia, że traci się kontrolę nad ciałem, jednak biorąc pod uwagę cały wiersz, powiedziałabym, że podmiot mówi słowa, które nie do końca jest pewny czy czuję. "ta cienka nić, co zamiast „tak” pisze: „zobaczmy, co by było, gdyby chciała”" - podmiot decyduje się nie wyznawać (pochopnie) uczuć, chce jedynie zwizualizować sobie, co by było gdyby tak się jednak stało i druga osoba by to odwzajemniła. "Między literą a oddechem — żar, - słowa są żywe, romantyczne, zdają się płonąć z emocji, lecz w głowie chłód jak port bez statków; - podmiot nie czuję tak naprawdę tego co mówi, dopamina składa podpis w snach, - uczucia są obecne tylko w marzeniach/wyobrażeniach, rozsądek stawia pieczęć świadków." - rozum wie, że w rzeczywistości uczucia nie mają miejsca, stawienie pieczęć świadków może oznaczać konfrontowanie się z argumentami za tym, że uczucia nie ma. "Może się spotkamy — i to nic, tylko powietrze między zdaniami pęknie; może się okaże: brak nam liczb do równania, które w listach mięknie." - tutaj przyszła mi na myśl...relacja na odległość?, lub relacja która po prostu nie do końca rozwija się w realu? obawa przed tym, że gdy dwie osoby się spotkają, nie będzie wcale iskry. Dodatkowo te dwie zwrotki mogą właśnie stanowić tą "wizualizacje" o której wcześniej wspomniałam. "Więc piszmy — póki trwa ten stan, ten bezpiecznik w spojrzeń alfabecie;" - to by się zgadzało z moją poprzednią myślą o relacji na odległość, spojrzenia w alfabecie = wiadomości, które mogą być bezpieczną deklaracją uczuć i nie widać przez nie fałszu, "spojrzenia" sugerują coś subtelnego, czyli raczej i tak małe gesty/słowa, nie wielkie wyznania "bo czas jak wiatr zmienia plan", - upływ czasu ma wpływ na to jak potoczy się relacja, może chodzić o uczucia osoby o której jest mowa w wierszu, że może stracić zainteresowanie "a praca zamyka okno w człowieku-secie." - tutaj miałam największy problem, człowiek-set, set - z ang. zestaw, komplet, zbiór...może chodzi o to, że realna praca/obowiązki sprawiają, że człowiek dystansuje się od swoich emocji i to znowu może być o osobie o której mowa w wierszu, podmiot odczuwa niepokój, że nim się określi, osoba będzie już pochłonięta czymś innym "Już czuję: przyjdzie cięższy dzień, gdy zegar stanie się sumieniem," - ta metafora może oznaczać upływający czas który ma przeważający wpływ na potoczenie się relacji "a prowincjonalny życia cień nazwie mnie swoim imieniem." - brak odważenia i decyzji wpłynie na podmiot w taki sposób, że pozostanie w miejscu, podda się swoim ograniczeniom, nie zaryzykuję. W rezultacie pojawi się żal i smutek. W znaczeniu flauty którą przytoczyłeś/aś, nasuwa mi się na myśl, że podmiot szuka jakichś dowodów na to, że jego uczucie jest prawdziwe, że może są jakieś podstawy, by sądzić, że coś jednak iskrzy. Rozum/rozsądek ciągle podważa emocje, boi się, że to tak naprawdę nic. No i cały ten niepokój jeszcze potęguje obawa, że ten stan zastanawiania się czy to prawdziwie, czy nie, będzie trwał na tyle długo, że okazja do ewentualnego pogłębienia relacji minie - co dodatkowo jeszcze można podciągnąć pod to przerażenie żeglarzy. Bardzo przyjemne do "rozgryzania" metafory :), ciekawe czy choć trochę trafiłam w twoją intencję :) Mam nadzieję, że moja interpretacja brzmi w miarę spójnie. Pozdrawiam :)
  21. @A.Between O, no proszę! W takim razie jeszcze przemyślę ten wiersz :) Pozdrawiam serdecznie
  22. @vioara stelelor Aż mnie ciarki przeszły :) Piękny wiersz, jest w nim energia błogości i spokoju, i szczęścia :)
  23. @Berenika97 Tak ładnie to opisałaś, że aż mi szkoda, że dziadów się już nie obchodzi :)
  24. @A.Between Ja widzę w wierszu opowieść o strachu przed działaniem, o pozostawaniu w swojej wyobraźni bo tylko tam jest bezpiecznie i uczucia są pewne. Strach przed tym, że gdy uczucia zostaną skonfrontowane z rzeczywistością, magiczna bańka pęknie. Na końcu przychodzi refleksja, że ten piękny stan wywołany myślami w końcu i tak się wyczerpie i zużyje, a czas na działanie minie i podmiot zostanie z niczym. Tytuł "Flauta" też jest niezwykle ciekawy i znaczący, musiałam sprawdzić jego znacznie (Flauta – określenie żeglarskie oznaczające brak wiatru.) Bardzo pasuje do treści wiersza, gdzie unika się wiatru, czyli prawdziwej relacji, pozostając we własnej głowie, gdzie wszystko jest pod kontrolą.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...