Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

vioara stelelor

Użytkownicy
  • Postów

    651
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Treść opublikowana przez vioara stelelor

  1. @Andrzej_WojnowskiREWELACJA! Dawno się tak nie uśmiałam. Dla mnie to hit sezonu! Chapeau bas dla Autora. I dla tej pani również, jeśli pierwowzór naprawdę istnieje.
  2. @KOBIETA Dobra, wiarygodna erotyka, i na szczęście tym razem bez tych wszystkich szminkowo-tuszowo-kosmetycznych rekwizytów, które mi dotychczas przeszkadzały. Może dlatego, że nie lubię fetyszyzmu w żadnej formie (wybacz, jeśli to błędny odczyt i jeśli trochę generalizuję). Tutaj jest po prostu cielesność i to mi się podoba. Doskonale dobrany tytuł smakowicie (nomen omen) komponuje się z treścią.
  3. @huzarcDziękuję, dokładnie o to mi chodziło :) @KOBIETA Czasem tak jest, dziękuję :) @Rafael MariusWitaj w klubie :)
  4. @Berenika97 Najbardziej podoba mi sie trzecia zwrotka i fragment o cerowaniu przyszłości. Jest w tym miejscu wiersza ogromna czułość dla świata i wieczne trwanie po jasnej i dobrej stronie. Nawet, jeśli nie wszystko można ochronić, zawsze można próbować naprawić. Nie na tu buntu, żalu, jest pierwotne poczucie, że tak trzeba, a codzienna troska zmienia się w tej przestrzeni w życiodajną agape.
  5. @Omagamoga O to, to ;)
  6. @huzarc Podoba mi się baudelaire'owski klimat, trochę dekadencji, trochę symbolizmu, obrazowanie intensywne, soczyste. Szkoda, że nie udało się zapanować nad rytmem, wiesz, średniówka i te sprawy, no i w drugim wersie masz 14-zgloskowiec, w innych jest 13-tka. Może uda Ci się to wyrównać. Jako wzrokowiec i ktoś, kto myśli obrazami, zachwyciłam się 'pnączem ognia', mocnym, gorącym elementem, zaraz po nim 'maceba słońca' - równie dobra.
  7. @infelia Ja się serio zastanawiam, kto wytrzyma z taką megierą. Alkoholizm to samo zło, ale w tym wypadku chyba jednak mniejsze...
  8. Zawsze zbyt późno gdzieś przychodzę. Latarnia dławi się od światła. Przynoszę moje śmieszne słowa i karmię nimi obce gniazda. Dawne ogniska wciąż się jarzą, nie pozwalają mi wejść dalej, niż do zacisza wiatrołapu, gdzie tylko letarg zerka na mnie. Wpatrzony w ślady innych cieni, które tu przecież są u siebie; słyszę ich głosy, gdy gorąco pragną się splatać z twoim śmiechem. Zawsze rozumiem, zawsze czekam, z niewidzialnością pogodzony, bo może jeszcze, może kiedyś - ktoś szerzej jasne drzwi otworzy. A to co moje, deszczem spływa, jak mgliste krople - z drzew bezlistnych, a to co daję - na stracenie - skrzętnie upycha noc w klepsydry. Byłem pomyłką od początku, będę pomyłką aż do końca, zawsze zbyt późno gdzieś przychodzę, by odbić blask cudzego ognia.
  9. @huzarc Z tym umieraniem masz rację. I właśnie dlatego to zdanie nie powinno tak pędzić. Do opisu agonii pasowałyby mi krótsze, urywane frazy,, jak coraz płytsze oddechy, jak myśli, które już nie biegną linearnie. Ale oczywiście to Twój wiersz, ja tu tylko czytam.
  10. @infeliaPrzypomniały mi się kryminały Agathy Christie - tam pełno było takich rodzinek, czyhających tylko na to, aż umrze jakiś dziadek dusigrosz czy inna stara ciotka śpiąca na pieniądzach. Rada dla seniora rodu - niech się dobrze pilnuje!
  11. @huzarc Czy to długie zdanie w drugiej cząstce, to celowy zabieg stylistyczny? Dla mnie, jako dla czytelnika, jest męczące, ale może tak miało być, w kontrze do lapidarnego ostatniego wersu. Przy skondensowanej metaforyce (dużo dopełniaczy) ta idąca na skróty składnia ogranicza dostęp powietrza. Może spróbuj nieco ożywić ten poetycki koncentrat, rozbić tasiemcową frazę na obrazy, wokół których coś się zadzieje. To tylko sugestia, oczywiście.
  12. @Robert Witold GorzkowskiBardzo się cieszę, dziękuję :) @Waldemar_Talar_TalarDziękuję, miło, że się spodobał :)
  13. @bazyl_prost Co kto lubi :) Dzięki. @KOBIETA Dziękuję, masz rację :) @violetta Niewątpliwie :) @Deonix_ Dziękuję za podzielenie się uwagami i sugestiami. Miło, że zajrzałaś :)
  14. @huzarcDziękuję :)
  15. Rozpościerasz się ciszą, a ja nad nią śpiewam. Chcę być wodopojem. Przyprowadź do niego słowa, lękliwe gazele. Jestem wodopojem. Zaczerpnij ile pragniesz wieczornego spokoju do księżycowych dzbanów. Drżysz przed chwilą, w której ciemność wykopała norę, a ja rozłupuję nocne niebo na dwie połówki kryształu. Pustynia pod stopami oddycha, faluje; gazele czujnie śpią, lęk tętni w ich nozdrzach. Raz po raz podskórny dreszcz wzbija w powietrze roziskrzony piach. Ty jesteś pamięcią ciepła, ja samotnym podmuchem. Ty jesteś gazelą, która uciekła gwiazdom, ja jestem wodopojem. Jedyne, co potrafię, to czekać. Ty mówisz, że bolało, ja biorę twoją twarz w dłonie.
  16. @Nefretete Dziękuję bardzo za merytoryczne uwagi i wskazówki. :)
  17. Wszystkie wiersze, co z ciebie swój wzięły początek, chcę ci kiedyś pokazać bez wstydu i szczerze, jak się baśń czyta dziecku, nim noc wejdzie oknem. Ja ci słowa zbłąkane codziennie przynoszę, drżąc, łagodną nadzieją wzruszony, bo wiem, że nowe wiersze niebawem z nich wezmą początek. To dla ciebie rozbijam geody gorące, w których gwiazdy ukryte zmieniają śpiew w lśnienie, niczym w baśni najprostszej, gdy noc wchodzi oknem. Jutro nasze uśmiechy w blask jeden połączę; wówczas każdym oddechem dziękować ci będę za te wiersze co z ciebie swój wzięły początek. Może powiem coś jeszcze i złożę ci w dłonie tę ostatnią geodę, gdzie moje śpi serce; dla mnie w baśń się przemienisz, a noc wejdzie oknem. Teraz stoję w półmroku i czekam spokojnie, aż mi słodko zaufasz, by rozstać się z lękiem. Niech te wiersze, co z ciebie swój wzięły początek baśnią ciebie otulą, nim noc wejdzie oknem.
  18. Chyba @Wędrowiec.1984jest najbliższy prawdy. Nie ma w tym wierszu mrocznych fajerwerków, jest zapis powoli gasnącej radości życia, która nie wynika z niczego konkretnego, po prostu nieoczekiwanie przesłania psychikę cieniem Tak właśnie rozwija się depresja, powoli, ale nieubłaganie. Niczym nie można się cieszyć, choć przecież świat się nie zmienia, ani ludzie wokół. Zmienia się jego percepcja przez peela (peelkę). Poczucie pustki, braku sensu, powrót do mrocznych wspomnień - skutecznie odbierają możliwość realnej oceny. Ten wiersz jest bardzo przekonujący. Większość wierszy w tej tematyce pokazuje upadek psychiczny człowieka, i jednocześnie towarzyszy jej postrzegania świata i ludzi jako wrogiego, brzydkiego, destrukcyjnego otoczenia. Tymczasem tutaj jest świadomość, że szara mgła, deformująca obraz rzeczywistości, pochodzi z wewnątrz, a nie z zewnątrz. Dlatego ten utwór odbieram, jako bardzo trafny.
  19. Mocno ściskam w dłoni nić, uplecioną z twoich kasztanowych włosów i uśmiechów. Owijam wielokrotnie wokół nadgarstka, żeby wiatr jej nie wyszarpał, ani przypadkowa nieuwaga nie wciągnęła w zębatki złych godzin. Na drugim końcu nici - twoje okno. Jeszcze drzemie, pokryte odbiciami chmur o poranku, polichromią z liliowego światła. Trzymasz delikatnie to pasemko, jakby sprawdzając, czy pod palcami uda się wyczuć puls. Nić biegnie raz pod ziemią, raz po niebie. Czepia się gałązek sosen, przecina mokre po deszczu szosy między miasteczkami na ilustracjach do baśni. To od niej zależy istnienie pewnych słów i barw. Kiedyś może pozwolisz, by odleciały z obrazków, które nagle przestaną się poruszać. Połączenie zostanie przerwane, a widnokrąg oplączą obce poczerniałe nici, dymy
  20. To jest bardzo ładny wers, który rekompensuje i stanowi pozytywną przeciwwagę dla wcześniejszego malkontenctwa.
  21. @Waldemar_Talar_TalarTo prawda. Nawiązanie kontaktu ze swoją przeszłością, konfrontacja z własną pamięcią, wymaga nieraz ogromnej odwagi. Nie chcemy stanąć oko w oko ze swoimi błędami. Nie chcemy też tych dobrych wspomnień, bo żal, że to już minęło. Może to też jest jakiś etap dojrzałości - akceptować przeszłość i emocje, które z nią powracają. Wiedzieć, że one są częścią nas i że uciekanie od nich jest niemożliwe. Ten wiersz jest bardzo prosty, ale jakoś mnie tak dzisiaj poruszył... :)
  22. @skarpetawsosie Ponieważ motyw 'danse macabre' przewija się przez historię literatury od średniowiecza, ciężko jest go unieść tak, aby nie popaść w zbyt głębokie koleiny, które już setki innych twórców wyryli w dziejach poezji. Ale jest u Ciebie ciekawe odwrócenie ról, gdzie to peelka sama zaprasza do tańca śmierć, zafascynowana nimbem, jaki jej towarzyszy. Może to w ogóle oznaczać zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością, gdy śmierć wydaje się z początku kuszącą perspektywą lecz w ostatecznym rozrachunku peelka odkrywa jej dramatyzm i rozumie, że ostateczne rozwiązania oznaczają przekreślenie jej szans, marzeń, nadziei, możliwości. Poznanie natury śmierci przeraża, w związku z czym utwór brzmi jak ostrzeżenie przed iluzją, że jest w niej jakiś ukryty urok. Jednocześnie z punktu widzenia poetyckiego, dużo tu jeszcze jest do przepracowania. Skupiłabym się bardziej na rzeczach konkretnych - na tym, co można zobaczyć, dotknąć, poczuć, usłyszeć. Wszelkie westchnienia, uczucia oddania są tu niepotrzebne. Kaganiec raczej można zrzucić, a spuścić się ze smyczy, z łańcucha, z uwięzi, itd. Ta fraza źle brzmi stylistycznie. To nie pasuje do pozostałych wersów, gdzie przecież chcesz pokazać pierwotną fascynację, więc trzymaj się tego. Pomijając konsekwencję logiczną (a raczej jej brak) - brzmi to ciężko, tak jakby wiersz na siłę chciał czytelnikowi wcisnąć własną treść. Tu coś nie gra składniowo. Dla mnie fraza nieprzemyślana i źle zbudowana. Te dwa wersy psują końcówkę, swoją dosłownością. To kolejne fragmenty, gdzie wiersz odbiera odbiorcy możliwość odczucia swoich własnych emocji w odniesieniu do tego, co czyta, a przecież chodzi o to, aby pojawiła się jakaś empatia. Bardzo dobrym, mocnym punktem jest za to: Warto na tym wersie oprzeć puentę; jest w nim potencjał zarówno dla piszącego, żeby coś powiedzieć nie wprost, jak i dla czytelnika, żeby zastanowić się nad głębszym znaczeniem tych słów.
  23. @Omagamoga Mam problem z tym utworem, bo nie wiem do końca, co to jest. Brzmi, jak modlitewna inkantacja. New Age? Zanim się odniosę, proszę o jakąś wskazówkę, bo nie chcę komentować czegoś, na czym do końca się nie znam.
  24. @Simon TracyBardzo standardowo podszedłeś do motywu deus ridens. W ogóle to jak czytelnik ma Ci uwierzyć na słowo? Oceniasz rzeczywistość a priori - że zła, że pełna cierpienia, że wszystko jest bez sensu. No tylko że poza Twoimi słowami nie ma tu na to żadnych konkretnych dowodów. Co się wydarzyło? Jak? Dlaczego? Jakie doświadczenia doprowadziły peela do takich, a nie innych wniosków o świecie?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...