Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

vioara stelelor

Użytkownicy
  • Postów

    649
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Treść opublikowana przez vioara stelelor

  1. Ja się przychylę do zdania @Tectosmith. Podpisuję się pod tym obiema rękami. Dobrze byłoby, żeby te kawałeczki tekstu nie były tak porozrzucane. Bo same myśli, spostrzeżenie, sposób pokazania drogi są oryginalne, tylko odrobinę brakuje jakiegoś spoiwa. Same cegły, to jeszcze nie dom.
  2. @GosławaNiezależnie od tego, jaka to epoka, kobiety zawsze były takie same. Tęskniły za ideałem miłości - czułej, odpowiedzialnej, namiętnej, opiekuńczej, szanującej. A życie weryfikowało te marzenia nieraz w sposób brutalny. Smutne jest to, że najczęściej pozbawione poczucia własnej wartości i wpływu na swój los, kobiety ze wszystkich punktów na osi czasu, nie potrafią nawiązać kontaktu z własną, wewnętrzną mocą. Wciąż patrzą na zewnątrz. Oceniają siebie przez pryzmat mężczyzn, z którymi żyją, oglądają siebie ich oczami. Z różnych powodów (presja społeczna, przyzwyczajenie, brak realnego wsparcia i psychoedukacji). I tak trwa ten, trochę chocholi, taniec smutku i bezradności.
  3. Czy nie uważasz, że trochę przesadzasz?
  4. Słońce przelewa się przez miasto wrzącym bulgotem, jak przez rurki i retorty w laboratorium chemika. Zmęczenie przedpołudniowym spacerem kieruje mnie w stronę pobliskiego przystanku. W szparze między rozgrzanymi lipcowym upałem chodnikowymi płytami dostrzegam drobne źdźbło trawy. Przykucam ostrożnie, by przyjrzeć się mu bliżej. Jego zieleń ulotniła się już, brzegi pożółkły, kwiatostan pochylił w niemej prośbie. Ten widok porusza mnie dogłębnie, jakby źdźbło wyrosło wśród moich własnych wewnętrznych spękań. Niepozorne, lecz cierpliwe, kruche, lecz oznaczające życie. Dam ci łąkę, pełną szelestów, zapachów, brzęczenia trzmieli i wonnych podmuchów wiatru. Dam ci strumień, w którego wodach ochłodzisz swoje odbicie. Dam ci śpiew ptaków ze wszystkich krajów świata. Tęczę. Może wiersz napiszę. Chcesz? Ale źdźbło nie odpowiada mi na żadne z pytań, tylko jeszcze niżej skłania swoją kędzierzawą wiechę ku ziemi. Zauważam nieopodal kurtynę wodną. Podchodzę do niej, i przykładam złożone w miseczkę dłonie do jednej z dysz. Stoję w zimnym, perlistym oparze, moja koszulka nasiąka wilgocią. Obserwuję powoli osiadającą się na skórze mgiełkę; miseczka po kilku chwilach wypełnia się niewielką ilością wody. Wracam do mojego źdźbła, podlewam. Woda błyskawicznie przecieka w szczelinę chodnika. Po drżącej łodydze spływa jedna spora kropla, w której błyszczy zniekształcona miniatura miejskiej ulicy. Moja twarz również jest mokra.
  5. Szedł gdzieś w nieznane wagabunda drogą błotnistą i niepewną, a w polu kwitła dzika róża, na sukni świata wdzięczny klejnot. Wędrowiec przy niej aż przystanął, zdjęty zachwytem, poruszony. Urzekło go sekretne światło płatków przybranych w drżenie rosy. I odtąd nie chciał już przemierzać szlaków donikąd, tras bezludnych; zatęsknił do ufnego ciepła, skrytego w głębi kwiatu róży. Pragnął jej przynieść bogactw wiele, z dalekich krajów cenne dary. - Dla ciebie wszystko - byś uśmiechem jeszcze piękniejszym mogła zalśnić. Lecz jej wystarczał deszcz przelotny, a po nim pieszczotliwe słońce, ziemia i spokój cichych modlitw - - to, co jej Stwórca dawał co dzień. - O czym ty marzysz? - pytał człowiek. - O nic nie prosisz? - pytał jeszcze. - Jaki głód może nosić w sobie milczące wciąż różane serce? - Jesteś - odparła wonnym szeptem; więcej nie rzekła ani słowa. I tylko w niej czerwieni więcej, i z liścia spadła jedna kropla. Róża przydrożna - ©Tie-break, listopad 2025
  6. @Tymek Haczka Proszę, pisz, chętnie przeczytam. Nie musisz się pytać za każdym razem, bo ja zawsze biorę pod uwagę zdanie czytelników. Mogę się nie zgodzić, zgodzić w części, zgodzić całkowicie, pozmieniać, albo i nie - ale to nie wyklucza poznania cudzego odbioru, każda rzetelna uwaga jest warta przemyślenia.
  7. @violettaNie zawsze trzeba 'z buta' ze wszystkim.
  8. Moje słowa są bezsilne. Tłuką się o ściany szklanki, którą je nakrywam, by nie odleciały, za tak zwanym głosem serca - w kłębowisko chmur nad namiastką horyzontu. Czasem tylko próbują przebić się przez szkło blaskiem, ostrym jak sprzężenie w mikrofonie. Pragną haustu silnego wiatru, bo każdej nocy trwa walka o znaczenia, -w złudzeniu, że kiedyś pozwolimy im zaludnić milczącą baśniowość krajobrazów na cyfrowych fotografiach. I droga przez zimowy las stanie się dotykiem, nie opowieścią o chronicznej włóczędze między ciepłem a sekwencją głosek.
  9. @Tymek HaczkaA to się cieszę, bo przecież rolą poezji jest pokazywać to, co niby wszyscy wiedzą, ale w taki sposób, w jaki nikt dotąd nie spojrzał. Pokombinuję jeszcze nad przeróbkami, nie mam nożyczkofobii ;)
  10. @Tymek HaczkaDziękuję serdecznie. Mam teraz o czym myśleć :)
  11. @Tymek HaczkaMoże moja odp. nie wybrzmiała zbyt uprzejmie - ale z miłą chęcią przeczytam Twoją propozycję. Pod moimi tekstami nie musisz się obawiać shitstormu.
  12. @Tymek Haczka Dawaj.
  13. W Twoim milczeniu jest niecierpliwe wiercenie się bocianich piskląt, zanim popękają skorupki jaj pod osłoną opiekuńczych skrzydeł. Jest nabieranie oddechu przed zadaniem długo wygrzewanego w tym samym gnieździe pytania, na które odpowiedź przybywa zawsze z gorącym wiatrem z południa. I jest rozchylanie ramion, każdego ranka, gdy przy pierwszej kawie, z moim imieniem na ustach, zaczynasz układać na starym kuchennym stole nowe puzzle. Obrazek - wzór stawiasz przed sobą, oparty o pustą kawiarkę. Na nim dorosłe już bociany odlatują do ciepłych krajów. Wciąż w ciszy, powoli, z pojedynczych cząstek tworzy się opowieść o świetle i obecności. O nasz dzisiejszy dzień nie musimy więcej pytać nikogo z zewnątrz, ani siebie nawzajem. Możemy za to sobie za niego nieustannie dziękować.
  14. Zgadzam się, aczkolwiek nikogo nie powinno się uszczęśliwiać na siłę. Słowa "na całe życie" czasem mogą wręcz niepokoić. - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Kurze będzie dobrze w ciepłym i bezpiecznym kurniku. Jaskółki nie zamkniesz w czterech drewnianych ścianach, bo zginie. Czasem wystarczy za kimś podążać, znaleźć część wspólną dwóch przestrzeni, które nigdy nie będą tożsame, ale mimo dość wyraźnych granic chcą czerpać z siebie nawzajem dobro i życie. Również pozdrawiam i dziękuję :)
  15. Przestałam je lubić, gdy odkryłam, że wyrzucają własne pisklęta z gniazd. Wiem, że natura bywa okrutna i że w tej brutalności jest ukryty sens. Mimo wszystko straciłam serce do bocianów. A sikorki, to i owszem. I kosy, przepięknie śpiewają.
  16. @GosławaBardzo dziękuję za piękny odczyt. Czasem nie ma śmiałości, czasem odmawia sobie prawa, a czasem po prostu woli patrzeć z kosmosu na setki miast, z których każde może być właśnie jej, jeśli tylko zaufa wyobraźni i wrażliwości.
  17. Z kosmosu wszystkie miasta wyglądają tak samo. Skupiska jarzących się w ciszy ziarenek, rozrzuconych jak po zabawie dzieci piaskiem kinetycznym. Jest w tym zarazem przypadkowość i porządek. Bo każde miasto zbudowano dla kogoś, ale nikt nie zapamiętał kompletu adresów, imion, dat narodzin i śmierci. Stacja ISS utrwala i przekazuje obraz. Na ekranie kręci się nasz glob, częściowo zakryty chmurną galaretą, przez którą przebłyskują znaki, skaryfikacje. Wydawać by się mogło, że wystarczy ledwie dostrzegalny ruch dłoni i bezpańskie światła zsypią się w gigantyczny kopiec. Wszystkie samotności staną się jednią. Tylko twoje oczy pozostaną na swoim miejscu, niewzruszone, cierpliwe. Czy wiesz, jak gorąco ich blask prosi moje ręce o odpowiedź i o własne miasto?
  18. @M jak Malkontent Cała prawda o portalach randkowych. Ludziom nie chce się nawet spotkać na kawie, pogadać. Zamknięci w egocentrycznych bańkach nie mają najmniejszego zamiaru się wysilać, marnować swoich zasobów, aby zbudować jakąś relację. Bo po co? Nowomodna psychologia uczy, że nie należy nic z siebie nikomu dawać. Zostaje AI. Coraz powszechniejsze stają się pseudozwiązki romantyczne z chatbotami. AI nie ma przecież potrzeb, wymagań, złych dni, oczekiwań. Emocji też nie ma, ale to nieistotne. Ma być przyjemnie, na wypasie, i dobrze dla ego. Trochę przewidywalna końcówka, za to podoba mi się realizm tej cyfrowej scenki.
  19. @Berenika97 Oczywiście, że gotowi na spotkanie ze światem możemy być tylko wtedy, gdy mamy zawsze w kieszeni coś w rodzaju antystresowego gniotka. Cisza jest potrzebna, aby wszystkie bodźce, informacje, zjawiska z zewnątrz móc przyjąć, uporządkować, nadać im odpowiednie znaczenie dla siebie i odrzucić to, co zaśmieca naszą wewnętrzną przestrzeń, Myślę, że to bardzo mądry psychologicznie wiersz.
  20. Bardzo prawdziwe. Historia jest faktycznie ostateczną, graniczną lekcją odpowiedzialności. Ale również sprawdzianem ze wszystkiego, z czego składa się tożsamość człowieka. Twojemu podmiotowi lirycznemu nie ciąży dysonans poznawczy i hamletowski dylemat - co wybrać, czy ethos, czy siebie, dlatego, że dla niego jedno jest drugim.
  21. @Rafał Hille Znakomity wiersz, dawno tak dobrego tutaj nie czytałam. Wydaje mi się, że kluczem do niego jest tytułowa fuga - konotacje muzyczne odwołują do kunsztowności formy. Nie jestem specjalistką od muzyki, ale myślę, że koncepcja wielokrotnego przetwarzania jednego tematu, wątku, w licznych wariacjach, dobrze wpisuje się w kompozycję wiersza, gdzie dodatkowo wprowadzona jest zabawa z różnymi perspektywami czasowo-przestrzennymi. Tak, jakby podmiot liryczny grał z czasoprzestrzenią w szachy. W psychologii istnieje również pojęcie fugi, jako ucieczki, rozumianej też jako pewnego rodzaju oddzielenie się od własnej tożsamości - ten element jest również widoczny w wierszu, w którym podmiot liryczny jest sobą, i jednocześnie kimś innym, świadkiem i uczestnikiem, obserwatorem i sprężyną zdarzeń. Te dwa aspekty (muzyczny, psychologiczny) sugestywnie, dogłębnie, spina wątek emocjonalny, może miłosny.
  22. I śni mi się już tylko jakieś jasne ciało Przykryte złotą tkanką planet października Jarosław Iwaszkiewicz, Plejady I. Patrzę na gwiazdy, gorące litery na granatowym, jesiennym niebie. Zastanawiam się, w słowa jakiego języka ułożą się dla liści klonów, odpowiadających im ledwie dostrzegalnym drżeniem na utrudzonych gałęziach. Jesteś najcierpliwszą konstelacją. Od dawna wysyłasz znaki do miejsc, których jeszcze żadna ludzka mowa nie umiała nazwać, ani wypełnić rozpadlin w ich skorupie pamięcią o świetle. Ty to potrafisz. Wiesz, po co niedługo drzewa odsłonią się przed przeszywającym wzrokiem wiatru z północy. Gwiazdy świecą także zimą. Dla bezlistnych klonów, które już nie mają żadnych tajemnic. Dla mnie, żeby lśnienie śniegu pod stopami nie bolało tak mocno. II. Blizny to znaki, które łączą wszystkie narzecza, gwary i dialekty świata w jedną opowieść. W tej opowieści migotliwe pocałunki deszczu na źdźbłach traw rozlewają się twoimi niezliczonymi imionami. Bo nie masz jednego imienia. Każdy kwiat, każda gwiazda, każdy płatek śniegu, każda łupina po pękniętym owocu, rzuca ci posłusznie pod stopy swoją własną nazwę. Codziennie możesz być inną postacią piękna. Taką, jaką zechcesz przyjąć z moich słów. Upływ krwi to już przeszłość. Teraz pod cienką membraną szeptu tętnią tysiące kolorów, które uczysz czułości. Niewyczerpanej, niewyobrażalnej, nienazwanej dotąd w żadnym ziemskim rozkwicie. III. Drzewa o zachodzie. Słońce obmywa je z trudów dnia czerwonozłotą pieśnią. Jestem jedną z gałązek. Ty - głosem, który się pamięta z dzieciństwa, głosem czytającym baśń albo wskazującym drogę. Jestem tylko jedną z gałązek. Ty - baśnią, drogą, troską. Kiedyś podaruję ci to słowo. To, którego się szuka przez całe życie, aby słońce nie znikało z nadejściem nocy, lecz wciąż trwało zmierzchom na przekór. Wówczas, głęboko pod stwardniałą korą, w późnojesiennych dziuplach, na granicy łzy i uśmiechu, solenna obietnica stanie się wiecznym promieniem.
  23. @ChristineDziękuję, dobrze odczytałaś, zresztą nie ma złych interpretacji, każdy może szukać w wierszu tego, co mu w duszy gra ;) @Berenika97 Dziękuję, za poetyckie rozwinięcie wiersza ;) Masz wyjątkową umiejętność ubierania przemyśleń w piękne słowa ;) @Robert Witold GorzkowskiNic nie szkodzi. Pozdróweczka :)
  24. @huzarcTrafnie powiedziane. @Robert Witold Gorzkowski No cóż, szkoda, że wiersz to może niekoniecznie, ale dziękuję, że przeczytałeś :)
  25. Oczywiście, że są pewne reguły i różne gatunki literackie mają swoje cechy charakterystyczne, ale nigdzie nie jest powiedziane, że nie można tą konwencją grać po swojemu. oby umiejętnie. Gorzej, jak ktoś pisze gnioty i uzasadnia to twórczym podejściem do kanonu, ale w mojej ocenie to nie jest casus tego wiersza.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...