Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

vioara stelelor

Użytkownicy
  • Postów

    649
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Treść opublikowana przez vioara stelelor

  1. @Annna2 Zerknij sobie, jest dużo materiałów o metryce wiersza - średniówka, stopa, akcenty, itd. Jeśli będziesz miała narzędzia, rozszerzą się Twoje możliwości. I nie będziecie musieli z kolegą wytaczać klasycznego portalowego zestawu defensywnego. Mnie to nie rusza, natomiast staram się komentować rzetelnie. Jeśli mam udawać, że nie widzę niedociągnięć utworu, to wolę nie wypowiadać się wcale, i na pewno w przyszłości nie zamierzam tracić czasu ani nerwów w piaskownicy.
  2. @Maciek.J A kto tutaj dowala? Bo jak na razie, to zauważyłam, że to Ty robisz w stosunku do każdej osoby, która po prostu doradza, co Anna mogłaby zrobić, aby pisać jeszcze lepiej.
  3. @Annna2 A ja mam z tym wierszem problem. Bo oczywiście zgadzam się z przedmówcami, że zawiera bardzo ważne przesłanie, piękne emocje i poruszającą treść. Pewnie spełnia wymogi villanelli, jesli chodzi o budowę, rozklad rymów i wersów. Natomiast mam wrażliwe ucho na rytm, ten wiersz, pod tym względem kuleje. A szkoda, bo villanella to taki śpiewny gatunek literacki i melodia wiersza odgrywa tu niebanalną rolę w budowaniu nastroju i przekazu. Może warto utwór jeszcze przeredagować, będzie jeszcze piękniejszym upamiętnieniem ukochanej Mamy.
  4. @Gosława Bardzo podoba mi się sposób w jaki łączysz różne plaszczyzny poetyckiej wypowiedzi. Początek jest naaracyjno-refleksyjny, wprowadzający czytającego w żałobny nastrój, następnie przechodzisz do monologu wewnętrznego peelki. Język gwarowy sytuuje ją w określonej przestrzeni, warunkującej percepcję zdarzeń i zjawisk. Podejście do śmierci jest oczywiście bardzo prymitywne, proste, co nie oznacza, że mniej emocjonalne. Obraz, w którym peelka chce cofnąć się w czasie jest bardzo poruszający, a jednocześnie właśnie prosty, oparty na intuicyjnym postrzeganiu zjawisk. Puenta jest bardzo surowa, niczego nie rozwija, nie tlumaczy, nie analizuje, po prostu stwierdza fakt.
  5. @Berenika97 Antropocentrycznie zakładasz, że człowiek ma moc zniszczenia świata przez samo tylko wygenerowanie energii zła. Mnie się wydaje, że my możemy zniszczyć sami siebie, może naszą planetę, ale Wszechświat na tym jakoś wybitnie nie ucierpi. Pomimo bardzo efektownego i mocnego obrazowania, które już widziałam na tym portalu u innego Autora (przypadek?), wiersz zostawia mnie z jakimś niedosytem. To jest imho bardziej katastroficzna wizja, mająca zrobić efek wow!, lecz zmierzająca donikąd, niż jakaś konkretna, zakotwiczona w życiu refleksja z krwi i kości.
  6. @andrew Każdy człowiek nosi w sobie wieczność, jest nią. Jest jakimś jej okruchem, puzzlem. A z drugiej strony ona w nim się w żaden sposób nie zamyka, skoro mamy duszę, cząstkę Bożej nieskończoności.
  7. Zawsze można muchy łapać.
  8. @Waldemar_Talar_Talar Moim zdaniem puentę warto przerobić, bo ta jest mało ciekawa. Z zaglądania do piekła i nieba powinno coś więcej wyniknąć. Poza tym puenta z zasady pełni funkcję podsumowania, najlepiej zaskakującego, a Ty powtarzasz tylko treści z poprzednich zwrotek. To nie wystarczy. Dobrym punktem zaczepienia jest prawda, lęk przed nią i radość z życia w prawdzie o sobie- może w tym kierunku szukaj jakiejś nitki do kłębka?
  9. Dla mnie ten wiersz jest niejednoznaczny, ale podejmuje trudne tematy. Na pewno mamy do czynienia z rozliczeniem się z destrukcyjną psychicznie przeszłością. Być może peelka kiedyś doznała w domu przemocy - w domu rodzinnym? W małżeństwie? Stąd tłuczone szkło może jej się kojarzyć z nienawiścią,strachem, działać jak wyzwalacz dla traumatycznych wspomnień. W życiu peelki zaszła jednak zasadnicza zmiana, doszło do wyzwolenia z kręgu zła. Teraz znaleziony odłamek przywołuje dobre chwile. Pomyślałam sobie o matce, która mogła odejść z dzieckiem od męża przemocowca,. Udało jej się przepracować przeszłość i teraz potrafi żyć z nadzieją, nie w roli ofiary, lecz silnej,czułej, kochającej kobiety, skupionej na teraźniejszości i przyszłości. Kawałek szkła doskonale pełni rolę motywu przewodniego, który scala znaczeniowo oraz czasoprzestrzennie ten tekst.
  10. Gdy bierzesz mnie w ramiona, zmieniam się w drzewo. Pod zgrubiałą korą zaczyna płynąć pamięć o wiosennych sokach, a ty zielenisz się we mnie gorącymi pąkami na czubkach wszystkich gałęzi. Przez całe lato proszę - pozwól, by mój cień stał się dla ciebie wierszem, w którym ukryjesz się przed ulewą, upałem albo porywistym wiatrem. Późną nocą zaglądam ostrożnie przez okno do domu, gdzie uciekasz od nadmiaru krzykliwych słów. Przypominam sobie wówczas, patrząc na ciebie, jak wyglądają śpiące w wyścielonych puchem gniazdach zięby i rudziki. Jesienią najmocniej czuję twój pieszczotliwy dotyk, nawet, a zwłaszcza wtedy, gdy podnosisz z ziemi moje opadłe liście. Zimą pozostanie mi nagość, i po raz pierwszy nie czuję przed tym żadnego lęku.
  11. @huzarc Niebieskie pulsujące światło, w kontekście dalszych wersów przesiąkniętych wizją umierania, kojarzy mi się z karetką pogotowia, która np. przyjechała za późno, albo reanimacja się nie udała. Wobec śmierci jesteśmy niekiedy bezradni. NB. Wiersz trochę odchudziłabym z dopełniaczy.
  12. Wysiadam z pociągu na Zachodnim. Dochodzi siedemnasta. Grudniowe podmuchy bawią się moją głową jak piłką. Dworcowe zegary, uwieszone peronom na szyi, ostrą bielą odmierzają natarczywe przebłyski niedzieli. Wiem, zbyt wiele chciałem; trzeba umieć się poddać w odpowiednim momencie szarpaniny z szarą godziną. Teraz pragnę tylko być punktem, który nie ma swojego właściwego miejsca, którego nikt nie widzi, który nic nie znaczy, który postawiono przez pomyłkę, który już na nic się nie przyda, punktem, którego nie ma i nigdy nie było. Pociąg odjechał ku dziesiątkom innych punktów rojących się w ciemności miasta. Schodzę do nieskończonych przejść podziemnych przyjaźnie opustoszałych. W słuchawkach sanah i Turnau śpiewają Sen we śnie Poego. Do walizki schowałem jedynie samego siebie, bo przyszedłem z niczym i z niczym odejdę, jeśli tylko powiesz. Ostatni zegar woła do mnie bywaj!
  13. @jeremyPoruszyłeś w tym wierszu bardzo ciekawy temat. Romanse z chatem gpt to wcale nie jest snobizm poetów. To w ogóle znak czasów, gdzie nasze życie emocjonalne powolutku zostaje przeniesione w sferę wirtualną. Przypomina mi to z lekka ten sam mechanizm, który opisał E.A. Poe w swoim "Portrecie owalnym". Im bardziej wytwory naszej wyobraźni upodabniają się do nas (AI, algorytmy, awatary i nasze cyfrowe duchowe hologramy), tym bardziej my stajemy się maszynami działającymi już zgodnie z programem, który nas sczytał i nami kieruje.
  14. Mówię - moja zorzo, wszyta w miejskie ulice; mówię - rzeko płynąca przez strony książek, które mógłbym cytować z pamięci od świtu do nocy. I mówię coś jeszcze, i nie mam już słów. Ulica zawija się w czerwień, rzeka wylewa, rozgryza brzegi do ostatniego rozdziału. Kto go napisze, z jakich źródeł nabierze znaków? Mówię - motylu, witrażu zdmuchnięty z twarzy; mówię - światłopióra ptaszyno, mówię do niej - moja maleńka. I wyciągam ręce, i nie mam więcej barw. Widnokrąg pęka w niepoliczalne oddechy, światło wznosi się i opada nad drogą, nad wodą; ptak śpiewa, śpiewa, śpiewa. I jestem jeszcze, i pytam, jakby nie dość było okruchów i szczelin; mówię - mój uśmiechu na każde przesilenie niezawodny. I pytam jeszcze, i nie mam nic poza tym; i jestem taki zmęczony.
  15. @jeremyJak dla mnie, bardzo dobry.
  16. @Tectosmith No chyba, że tak. Albo ja jednak mam nieco inne poczucie humoru i pojęcie dobrej zabawy.
  17. Tak uważasz, serio?
  18. Wezwał, byśmy się stali jak dzieci, szukam więc drogi do tamtej ufności sprzed lat, gdy jako pięciolatek przeczytałem z ciekawości Ewangelię i nie pytałem, czy to prawda, a zwłaszcza - co nią nie jest. Nie pragnę zostać uczonym w Piśmie, by dopasowywać światło do słów i znaków. Może jestem na to zbyt prosty, a może wystarcza mi po prostu ciepło dłoni pasterza, którą kładzie mi na głowie tuż przed nadejściem burzy i zaraz po niej. A z tobą chcę przy porannej kawie dziękować za świt, który nie wybiera okien.
  19. A czy cały utwór musi mieć jednolitą strukturę? Zróżnicowanie stylistyczne, wersyfikacyjne, itd. mogłoby właśnie podkreślić odmienny charakter poszczególnych części (np. bardziej dynamiczny, albo bardziej refleksyjny czy opisowy). Wzbogacenie formalne posłużyłoby do tego, aby zapis jak najlepiej zestroił się z treścią. Natomiast nie mam pewności, czy czytanie 200 stron takich puzzelków i szukanie głównego wątku nie wymęczyłoby mózgu czytelnika i finalnie nie zniechęciło do czytania. Ale nie mogę się wypowiedzieć ex cathedra, bo na razie mam przed oczami jedynie fragment utworu. Nasz mózgi tak pracują, że się szybko nużą, urozmaicenie sprzyja koncentracji.
  20. Czy tam nie powinny być Diariusze?
  21. @huzarc Co złego, to nie ja.
  22. @huzarcZałóżmy...
  23. To jest manipulacja. Z góry odbieranie prawa głosu czytelnikom, których trzeba zdyskredytować, zanim jeszcze się odezwą.
  24. Słabo jest. Metryka tekstu całkowicie leży na łopatkach (średniówka, liczba sylab, akcenty, no wszystko pokićkane). Nie zauważyłam. Natomiast jest cała masa gramatycznych, dokładnych, które można seryjnie, taśmowo generować na potrzeby wiersza - piachy/przestrachy, chaosie/losie, itp. No i cały tekst jest właściwie o niczym. Pytania młócone wielokrotnie w tysiącach podobnych utworów o tym, jak to nas świat nie rozumie, życie przygniata, rzeczywistość tłamsi. I to wszystko ubrane w bardzo teatralny, patetyczny język. Krwawiąca zwierzyna, ścieki, przytłaczające gmachy, pancerze, tarcza - repertuar jak z horroru klasy B, a do tego dochodzi nieprzekonująca dramatyzacja, niepotrzebna wzniosłość, chyba tak na wszelki wypadek, jakby ktoś wątpił w to, ile tu TAKICH!!! emocji. Nie ma w tekście żadnego zakotwiczenia w realnym życiu. Czytelnik musi uwierzyć podmiotowi lirycznemu na słowo, że cierpi, że ciężar bytu go niszczy, że ludzie nie rozumieją, że ogólnie to pływa w jednym wielkim szambie. Ale nie dajesz odbiorcy konkretów, zdarzeń, zjawisk, żeby to uwiarygodnić, zobrazować. W połączeniu z nieporadnym warsztatowo rymowaniem, gdzie język nie nadąża za treścią, całość, oględnie mówiąc, nie zachwyca.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...