Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

infelia

Użytkownicy
  • Postów

    473
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez infelia

  1. @Berenika97 Aforyzm w stylu Stanisława Leca.
  2. @Berenika97 Polski serial.
  3. @Adam Zębala Dziękuję.
  4. Dwadzieścia lat w ciemnym lochu. Dwadzieścia lat odbijania się niczym Piłka od krat i stalowych wrót. Ocierania się o szare betonowe ściany Na spacerniaku, jak na wybiegu dla psów. Klawisz na klawiszu brzęczał głośno, Choć nie było tam pianina ni akordeonu. Dzisiaj siedzę na kamieniu polnym, Sama jak palec u ręki, łzy leję, łkam Na widok słońca, które chowało się Przede mną ze wstydu przez tyle lat. Nawet teraz, gdy rzucę okiem wokoło, Nie widzę swego cienia, nawet śladu, Jakby mnie nie było; czy zostałam duchem Niewidzialnym, nocną zjawą, marą? Dłubię patykiem w ziemi, rozmyślając Co dalej, jak wstać na nogi, gdzie iść? Świerszcz w trawie dla mnie nie zagra, Kundel ze wsi wyszczerzy tylko kły. Powlokę się przed siebie, mocno trzymając Swoje łachmany, nim odbierze je złośliwy wiatr, A błotnista ziemia wessie drewniane chodaki. Mój cały dobytek zebrany w te stracone I przespane dwadzieścia ostatnich lat. @infelia Inspiracją - serialowa Pati.
  5. @Adam Zębala Bez wytchnienia, krok za krokiem mimo przeciwności losu. Są filmy drogi, ale widać i są wiersze. Gratuluję.
  6. @violetta A jak.
  7. @violetta Pas z grubą sprzączką wisiał na drzwiach i tylko pytał się o lanie.
  8. @violetta Cała frajda polegała na tym jak je ukraść.
  9. @violetta Te właśnie sopelki były podstępnie podkradane, a w ich miejsce trafiał rulonik papieru.
  10. @violetta Podkradanie cukierków z choinki i później owijanie papierów w pazłotka to była złodziejska zasada maluchów ale i też dziadka, który to zademonstrował oblizując się z uśmiechem.
  11. @violetta A cukierki z choinki kto kradł?
  12. @hania kluseczka Bo to nie jest górnolotna poezja, lecz tylko zabawa słowem. Skrobię wierszyki, bo czytelnikom sprawia to frajdę. Dziękuję za recenzję.
  13. Będziemy ubierać choinkę, hurra! Ale pod nadzorem rodziców, łeee. W mieszkaniu pachnie żywicą i lasem, A z ust cicho pobrzmiewa kolęda. Bombki i lampki czekają w kartonie. Ja tymczasem z Emilką, usmarowani klejem, Lepimy łańcuch z kolorowych pasków, A ma mieć aż pięć metrów długości, Bo inaczej Mikołaj podobno nie przyjdzie. Światło zgasło... „co to, wojna?” pyta mama. Nie, to tata bawi się w elektryka – zawodowca, Aż iskry sypią się z drzewka na dywan. Gotów, start – i ruszyli z przystrajaniem, Łamiąc gałązki, świecidełka wypadały im z rąk, A pierniki chowali po kieszeniach zuchwale. Bombki jedna po drugiej dźwięki wydawały, Spadając na parkiet: pyk, pyk, pyk, brzdęk. Zimowy wiatr tańczy za szybą w ciemności, A my wokół choinki dłonie splatamy, Pełni radości, dzieląc się ciepłem i uśmiechem. Kot spod łóżka turla nosem wielką bombkę Zapodzianą, jakby chciał się do nas przyłączyć, A pies oddaje skradzionego tajemniczo renifera. I choć cały salon wygląda jak po huraganie, Serca mamy pełne miłości, nadziei i dumy, Bo choinka, choć trochę koślawa i łysa, Jest piękna, dokładnie taka, jak ją wymarzyliśmy. Pełna kolorów, zapachów i zagadkowych mrugnięć…
  14. @wierszyki Dzięki.
  15. @violetta Raczej hersztem bandy...
  16. @violetta Zostaniesz główną palnikową. Rękawice od szefa gratis.
  17. @Berenika97 Faktycznie... no to zrobimy sobie nocne zwiedzanie Luwru...
  18. @Berenika97 Nie czas na płacz, kasiora czeka.
  19. @Berenika97 Wybieram się busem do Paryża, zbieram ekipę.
  20. @truesirex Tekst działa dzięki Twojej wrażliwości.
  21. @truesirex Emocjonalne i robiące wrażenie.
  22. @violetta 7 - nie kradnij.
  23. Po wielu perypetiach w poszukiwaniu Zdobyczy, która brzęczy i solidnie waży, Dzielni przedsiębiorcy pojawili się W rozklekotanym busie nad Sekwaną. Wywalają gały, bo lornetka jest zbędna. Tam patrzcie, nygusy, takie znalezisko! Ile czeka nas pracy, ile dźwigania i potu, A gazu się przy tym zmarnuje, aż strach. Ho, ho, plan jest taki: żabojady idą spać, A my jako cenieni konserwatorzy zabytków, Rozpoczynamy demontaż wadliwych sztab. Kawałek po kawałku, i na pakę po sam dach. Nie zostawiamy nawet nita, kultura to podstawa. W ciągu nocy plac musi być uprzątnięty. Koniec, basta, słowo złomiarza to świętość. Butle są? są!, rozwijać węże, palnik w ruch! O poranku, gdy nad ulicami snuł się zapach Aromatycznej kawy i świeżych bagietek, Paryż już nie miał swojego symbolu Sięgającego chmur… pewnie rdza go zjadła. @infelia Ku pamięci Krzykacza.
  24. @Berenika97 Majstersztyk.
  25. @Berenika97 Żyje i przeklina jak szewc.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...