Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Berenika97

Użytkownicy
  • Postów

    7 076
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    165

Treść opublikowana przez Berenika97

  1. @Natuskaa Piękna proza o ciele jako ostatniej twierdzy godności. Ten tekst to mistrzowsko napisana relacja z mikroagresji codzienności – każdy drobny dyskomfort (zła kawa, ocet w zupie, hałas, obce języki wdzierające się w przestrzeń) staje się atakiem na autonomię. Pokazujesz, jak ciało broni się przed światem, który "mackami dotyka, skubie i energiami chce żonglować". Najbardziej poruszające jest to zakończenie – moment, gdy umysł dochowuje obietnicy ciału. "To się nazywa zaufanie" – ten ostatni, prosty wers to sedno całości. W chaosie zewnętrznym, w tym sensorycznym przeładowaniu, jedyne co nam zostaje, to dotrzymywanie słowa danego samemu sobie. Tekst ma nerwową, zadyszaną rytmikę (te wielokropki, powtórzenia), która doskonale oddaje stan zmęczenia i przebodźcowania. Bardzo mi się spodobał.
  2. @andrew🤭🌹
  3. @Simon Tracy Ciekawie piszesz, mimo, że to ciąg dalszy wędrówki na szafot. Opisy dziewcząt i ich zachowanie świetnie uchwycone. Wyobraźnia też mnie prowadzi tą drogą, przez średniowieczny tłum. No, może z innego przybytku. :))
  4. @Alicja_Wysocka Dziękuję Ci za ten cudowny, wzruszający komentarz. To, co napisałaś, jest samo w sobie małym arcydziełem – pełnym ciepła i nostalgii. Masz rację z tym słowem "ojcze" – rzeczywiście, ma w sobie coś uroczystego, może nawet sakralnego. Twoje wspomnienie o lizaku... Jakie to piękne! Widzę Was na tej ulicy – Ciebie, małą dziewczynkę z ogromnym lizakiem, patrzącą na świat przez czerwone szkło, i taty, który mimo swoich obaw pozwolił Ci mieć tę radość. Bo to właśnie robią ci, którzy nas kochają – czasem ustępują, żeby zobaczyć nasze szczęście. I ten "czerwony, szklany, słodki świat" – to metafora dzieciństwa, bezpieczeństwa, prostych radości. Dziękuję, że podzieliłaś się tym wspomnieniem.
  5. @huzarcBardzo dziękuję! Mam nadzieję, że ta strata jeszcze długo nie nadejdzie. :) @andrewBardzo dziękuję! Bo fajny tata to nie tylko złota rączka, to też czarodziej — książkowa łączka. Opowie historię o dawnych dziejach. A gdy skończy — przytuli lekko, i świat jest prosty, ciepły, miękki.
  6. @Simon Tracy Chciałabym zrozumieć tych „drugich” — zmęczonych, zepchniętych, zbyt wrażliwych, by grać w brutalną grę codzienności. Świat często nie ma miejsca dla dusz, które czują więcej, niż wypada. Wybierają tę stronę tęczy — bo tam przestaje boleć, choć tylko na chwilę. Bo świat potrafi być tak zimny, że jedynym ciepłem staje się iluzja.
  7. @Tectosmith Twój wiersz pachnie pożegnaniem i odrodzeniem zarazem — jakby śmierć była tu nie końcem, a przejściem w coś subtelniejszego. W tym „cieple dnia jutrzejszego” czuć wiarę, że nawet po bólu istnieje jeszcze blask — delikatny, ludzki, niepewny. Piękne jest to zestawienie: „w dłoniach nasz grób” — bo to nie tylko obraz końca, lecz też wspólnoty, trwania razem aż po kres. To język miłości, która nie zna granicy między życiem a przemianą. Piękny!
  8. @Simon Tracy Ci, których cieszy to życie, znaleźli sens w drobiazgach dnia — nie dlatego, że świat ich pieści, lecz że potrafią widzieć — trwać. A ci, co toną w mgle pozorów, nie zawsze błądzą z własnej winy — czasem za dużo w nich kolorów, których świat nie zna — więc giną.
  9. @andrew świat nie pędzi to my się śpieszymy gubiąc po drodze ciszę i uśmiechy niebo nas widzi w każdej chwili tylko my czasem zapominamy podnieść głowę
  10. @Simon TracyW wierszu poruszasz coś, czego nigdy nie rozumiałam. Bo wyuczona teoria to jedno, ale odczuwać i rozumieć to zupełnie coś innego. Temat zupełnie nie z mojej "bajki". Ale ciekawie napisałeś.
  11. @tie-breakAle uwzięliście się na to słowo. :))) Ojcze jest właśnie takie z szacunkiem. Jak byłam mała, to kiedyś sąsiadka zwróciła mi uwagę, jak powiedziałam do taty:"Ależ z ciebie super tatusiek". Było to w sklepie. "To twój ojciec , należy i należy mu się szacunek!" - stwierdziła groźnie. Ja się popłakałam, tato grzecznie ją upomniał, rzuciła kilka obelg i wyszła. To było dla mnie traumatyczne przeżycie, ale miałam obok siebie tatę. Może macie rację. :) @Migrena Nie wiem, jak dziękować za taki komentarz – pełen ciepła. Twoje słowa o "strunach, które rezonują w każdym, kto kocha" – to najpiękniejszy komplement, jaki mogłam usłyszeć. Dziękuję Ci za tę niezwykłą hojność serca.
  12. @Simon TracyBardzo dziękuję! Właściwie z perspektywy czasu oceniam, że miałam sporo szczęścia, ale zawsze chciałam się nim dzielić. Pozdrawiam.
  13. @tie-break Dziękuję, że tak pięknie i mądrze odczytałaś ten wiersz, dostrzegając w nim to, co najważniejsze – miłość, która nie potrzebuje wielkich słów, by być obecną każdego dnia. Pozdrawiam.
  14. @infelia Wiersz, który nie udaje, że śmierć jest piękna. Jest brutalna, jest otchłań. Ale miłość buduje mosty z ukradzionych belek. I ma humor nawet w rozpaczy.
  15. @Marek.zak1Dziękuję! A wiesz, że pierwszy raz napisałam "ojcze" , zawsze jest tato, tatko. Pewnie chciałam, aby był to "poważny" rodzic. :))) Bo na co dzień ma niezwykłe poczucie humoru. :))) Pozdrawiam.
  16. @KwiatuszekUroczy tekst! Z czuprynką na głowie siedzi w gnieździe dzielnie, choć brzuszek burczy bo głodny jest wielce. Te trzy piórka dumnie sterczą do góry, jak małe korony z ptasiej natury.
  17. @huzarc Trudno uciec od tego, co nas ukształtowało – nawet gdy widzimy brutalną prawdę historii, nawet gdy mamy wszystko "w aktach". Sentymentalizm okazuje się silniejszy niż cynizm. I to właśnie czyni nas Polakami – splot muzyki, krajobrazu i pamięci. Mądry tekst.
  18. Jesteś ziemią pod mym krokiem, co zna tych stóp codzienny ślad, gdy życie płynie swoim torem, ty stoisz cicho — wiele lat. Jesteś blaskiem w mym uśmiechu, i ciepłem, co otula skroń, gdy szukam drogi w złym pośpiechu, wciąż jesteś tu — wystarczy dłoń. A kiedy cisza się zatrzyma, i czas w pół zdania zerwie nić, będziesz — po prostu, drogi tato we mnie, jak echo — dalej żyć.
  19. @Adler A jednak z prochu coś się rodzi, choć dłonie drżą, choć serce pęka — bo nawet w nicość, gdy się schodzi, wciąż tli się iskra — myśl, udręka.
  20. @Tectosmith Cieszę się, że dzisiaj masz lepszy humor, nawet jeśli to "na razie", nawet jeśli to trochę udawanie. Czasem to udawanie, że świat jest piękny, jest też formą samoobrony. Wiem, że refleksje przyjdą wieczorem - wieczory potrafią być najtrudniejsze, kiedy trzeba zdjąć tę dzienną maskę. Ale skoro piszesz o tym w swoich wierszach, to znaczy, że dajesz temu wszystkiemu jakąś formę, jakieś wyjście. I to jest ważne. Pozdrawiam.
  21. @Nata_Kruk Stworzyłaś utwór o wielkiej sile oddziaływania, który w oszczędnych słowach buduje niezwykle gęstą i niepokojącą atmosferę. Już sam początek jest uderzający. Obraz kogoś, kto "wierzbom podwiesił czas", jest przepiękny i od razu wprowadza w stan zamyślenia, zatrzymania, które jest ciężkie i znaczące. Dla mnie najmocniejszym punktem jest finałowe pytanie. Po całym tym akcie oskarżenia, po wskazaniu palcem ("to oni to ci"), pojawia się zawieszone w próżni "...a my". To krótkie pytanie całkowicie zmienia perspektywę. Zmusza do konfrontacji i zadania sobie pytania o własną rolę, bierność lub współudział. To wiersz, który nie daje łatwych odpowiedzi, ale zostawia z głębokim poczuciem niepokoju i koniecznością refleksji. Niezwykły wiersz!
  22. @Tectosmith Dziękuję Ci za ten komentarz - bardzo doceniam Twoją szczerość. Cieszę się, że mimo że patrzysz na to z boku, forma i metafora do Ciebie przemówiły. To właśnie jest piękne w poezji - że możemy rozpoznać w niej coś prawdziwego, nawet jeśli to nie jest nasze własne doświadczenie. Że metafora działa, nawet gdy nie do końca jest nasza. Pozdrawiam Cię serdecznie!
  23. @lena2_ Odwróciłaś perspektywę – to nie my potrzebujemy jutra, ale jutro potrzebuje naszej nadziei, żeby się ustabilizować. Świetna puenta - dopiero gdy nadzieja zawodzi, rozumiemy, jak bardzo na niej polegaliśmy. To uniwersalne doświadczenie. Świetny!
  24. @tie-break Pięknie dotknęłaś tej przepaści między żywą pamięcią o kimś a jego fizyczną nieobecnością. To, jak opisujesz "rozproszenie znaków", które można "swobodnie zbierać i układać po swojemu", to trafna metafora tego, jak pamięć zmienia się w opowieść, którą sami sobie układamy.
  25. @Migrena Twój wiersz jest niezwykle empatyczny i głęboko poruszający. Nadałeś "głos" istocie, która kocha bezwarunkowo, ale nie potrafi nazwać swojej straty. A żałoba jest wielka. Pies, który "nie zna słowa śmierć, tylko kształt ciszy po dłoni", to obraz, który łamie serce. Zakończenie jest subtelne i druzgocące. "Z każdym dniem jest mniej psa w psie, więcej ciszy" to poetycki zapis powolnego gaśnięcia z tęsknoty. A obojętność świata ("ptaki nawet tego nie widzą") tylko potęguje dramat. To jest wiersz-pomnik. Pomnik wystawiony cichej, niezrozumianej miłości, która nie umie odejść, dopóki sama nie zamieni się w proch. To piękna, mądra i nieskończenie smutna poezja.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...