Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Migrena

Użytkownicy
  • Postów

    2 092
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    30

Treść opublikowana przez Migrena

  1. @Leszczym Układy jako metafora życia, sztuki i AI. Lekko, rytmicznie, a jednak z ciepłym manifestem wspólnoty. Zobaczę jak wyjdzie z moim bębenkiem
  2. @Alicja_Wysocka To jakiś tajemniczy i magiczny ciąg myślowy. Dla mnie zapach istnieje organicznie sam. Z wyjątkiem zapachu kobiety. Tutaj to już pełna asymilacja. Piękna kobieta i piękny zapach......Boże zlituj się nad mężczyzną !!!! @Alicja_Wysocka Dobranoc Al. Niech Ci gwiazd migotanie układa nocą włosy :)
  3. @Alicja_Wysocka Alu. Może pomyślisz. Że zgłupiałem, ale ja idąc spć prysńę na siebie amouage......i kładę się w euforii piękna. Zasypiam jak książe. Budzę się jak żebrak ale ten zapach dalej tego żebraka otula. Zwariowany świat węchowców :) A Twoje sny niech pachną dzisiaj fiołkami, jaśminami, mandarynką z Azorów...... Niech pachną Tobą. Wyniosłą i piękną - Alicją !!!
  4. @Robert Witold Gorzkowski A mnie tak się perfumeryjnie w głowie poplątałoz że wpadłem w sidła perfum niszowych. Ciężko z tej niszy teraz wyjść bo ciągną człowieka na sam dół dzieła Clve Christiana. To są pachnidła tak cudowne, że brak mi słów aby je opisać. Oryginały kosztują majątek. Ale dają człowiekowi coś czego bez nich nigdy w życiu nie by nie doświadczył. Dziękuję.
  5. @Alicja_Wysocka "Pachnieć miłością" Twoja obecność pachnie miłością, jak ogród utkany z porannej mgły, gdzie róże śpiewają wonią, a cisza drży jak struna harfy. Jesteś jak nieuchwytny płomień, który zamiast spalać - koi, jak swiatło rozlane w powietrzu, które karmi duszę zamiast oczu. Wypełniasz przestrzeń nie słowami, lecz niewidzialnym pulsowaniem, jak echo serca w sercu, jak oddech ziemi w źdźble trawy. Każdy wdech staje się modlitwą, każdy krok - pielgrzymką ku tobie, a nawet milczenie rozkwita, unosząc aromat wieczności. Bo kiedy jesteś - świat wybiera tylko jedną woń: woń tkliwości, woń wieczystej miłości, woń, którą oddycha samo istnienie. @Berenika97 To powiem tak : Bereniko, kiedy masz dobry humor, wtedy jesteś genialna ! @Leszczym To ja.... W takim razie ja..... Cieszę się zajebiście :) Dzięki wielkie !
  6. @Berenika97 "Nie jeden by pisał o nutach i głębi Ty diabłu patelnią wybiłeś ząb z gęby Bo prawda nie w szkle lecz w gierkowskim torze I w Łajce, co warczy "A co .........!"" Bereniko - jesteś genialna. Dziękuję:)
  7. @Annna2 Aniu. Proust - moja mega, mega powieść młodości. W poszukiwaniu straconego czasu. A pamięć zapachu "w cieniu zakwitających dziewcząt". Nosiłem te tomy Prousta czasem nawet za koszulą. Tak poznałem zapach literatury ! Póżniej przeczytałem "piękną chorobę" Mieczysława Jastruna i się w tej powieści zakochałem. Bardziej niż wszystko co było kiedyś. Super, że to przypomniałaś !!! A zapachy ? To przestrzeń bez sufitu. To wspaniałość naszego życia. Och. Dziękuję :) @Alicja_Wysocka to ja też :) Ale tylko zapachy :) Piękne zapachy to jest wszystko co genialne :) Zapach pięknej kobiety jest jak wyszarpać z raju jego kawałek. Kto nie pozna czaru zapachu ten jest.... Inwalidą jest ! Kochać to pachnieć. Pachnieć to kochać.
  8. @Migrena to wyjaśnię :) "Papierochy i wanilia" to edp Toma Forda " Tobacco Vanille". Bardzo "smaczna" woda :) Aromaty i jeszcze COŚ. @Alicja_Wysocka A niech się mieszają :) Przecież na przewracanki się nie porwą :) Dzięki Al.
  9. @Przytulia35 wiersz wywołuje poczucie intymności i spokoju. Piękna aura :)
  10. @Alicja_Wysocka :):):):):)
  11. @Przytulia35 Są takie piękne perfumy Clive Christiana - Contemporary Perfumy. Tam jeżyny pachną jeżynami z nieboskłonu. Genialne. Ale drogie ! Dziękuję :) @Nata_Kruk Dobrze. Wiersz (proza poetycka) czeka na Ciebie:)
  12. Migrena

    haiku - noski

    @Nata_Kruk noski wirują jak dzieciństwo – lekkie, a jednak zwiastujące zmianę Obrazowość pierwszej klasy :)
  13. @Annna2 Aniu. wiersz o granicy - nie tylko geograficznej, lecz egzystencjalnej. Jakby rzeczywistość obedrzeć z łachmanów dnia codziennego. Wolna wola....
  14. @Alicja_Wysocka Alu. Jednostronne uczucia w mroku ciszy i braku odpowiedzi. To jest piękny ale bolesny wiersz.
  15. @Berenika97 Wiersz przejmująco piękny :) Jak to u Bereniki. A co do złocistego rogalika - taki tekst mi się z Barei przypomniał : "....a ja, jeżeli pani pozwoli, z przyjemnością".
  16. "Papierochy i wanilia". EDP. Unisex. Czyli woda perfumowana dla mężczyzn i kobiet.Więcej nie powiem, żeby mnie nikt po sądach nie ciągał. Przyniósł je kurier. Odebrałem przesyłkę i wszedłem do domu. ONE weszły ze mną, jak do siebie. Otworzyłem pudełko. Zgrabna butelczyna - ciemna i ciężka. Solidna. Nie wiedziałem, że ON w niej siedzi. Zdjąłem kapsel i... wypadł przy pierwszym buchu. Normalny diabeł wcielony. Widzieć go jeszcze nie widziałem, ale czułem uderzenie czegoś nowego, mocarnego, porywającego. Ostatnio używałem Amouage Interlude - kilka flaszek. Wcześniej Black Afgano - też kilka buteleczek. Ale ten, co przyszedł za prawie dwa tysiące, był inny. Bardziej mroczny. Ciekawszy. Prysnąłem nim nadgarstek, bawełniany sznurek na drugiej ręce, bawełnianą bluzę Camel i wojskowe spodnie bez nazwy. Wyszedłem do ogrodu poleżeć na leżaku. Koło mnie dwa wiejskie kundle: Miś i Migrena. Obwąchały mnie. Miś jakby z niesmakiem - zawiedziony, nieobecny. Migrena - bezobjawowo. Zasnąłem. Obudził mnie zapach. Przenikliwy, agresywny, jakby coś próbowało we mnie wwiercić. Machnąłem rękami, zdezorientowany, jakbym chciał to coś odpędzić. Moment później podbiegł Miś i trzy razy kłapnął zębami w powietrzu - jakby coś chciał ugryźć. Powąchałem nadgarstek. Pachniało cukrem pudrem sypanym na ciepły jabłecznik. Powąchałem sznurek na prawym nadgarstku - pachniał... no właśnie, nie wiem czym. Nie jestem znawcą perfum. Nie rozróżniam paczuli od drzewa sandałowego ani fiołków od oregano. Jeżdżę koniem na oklep, gadam z wiejskimi kundlami o filozofii, nocami leżę na leżaku, wpatruję się w gwiazdy Drogi Mlecznej i myślę sobie tak: Tam gdzieś, do ciężkiej cholery, musi leżeć na leżaku jakaś istota, która marzy, że tam gdzieś, w Obłoku G, w ramieniu Oriona, na skraju Drogi Mlecznej siedzi facet, który sobie myśli... I przysięgam, że nie jeden raz, na jedno zamrożone, apokaliptyczne mgnienie oka, nasze oczy się spotkały. Tak. To jest dziewczyna. Piękna dziewczyna z okolic tego porąbanego czerwonego olbrzyma M-coś-tam, z katalogu Messiera. Już ją kocham i już za nią tęsknię. Więc nie potrafię tej całej paczuli czy innego drzewa na sandały rozebrać na fragmenty. Nie umiem z atomu wanilii urwać elektrony i zostawić samo jądro - takie całkiem gołe. Wstydzę się tej nagości jądra i nie mam do tego serca. Więc ten nowy zapach jakby zawisł w próżni. Niepokoiło mnie tylko, że Miś coś z tego zapachu ugryzł. Jakby mu zadał ból. Poszedłem do kuchni zrobić obiad. Okno otwarte szeroko - bo to przecież już lipiec. Ciacham cebulę na piórka, kroję ziemniaki na słupki i już mam to rzucić na patelnię, gdy pod nos podstawiam przypadkiem rękę z bawełnianym sznurkiem. Ach, ten zapach! Aż mną szarpnęło. I wtedy ON, diabeł za te polskie dwa tysiące, złapał mnie za gardło. Mocno. Brutalnie. Obezwładniająco. Ale nie po to byłem kiedyś bokserem i grałem w tenisa, żeby ktoś mnie bezkarnie dusił. Lewą dłonią go odepchnąłem, a prawą, w której trzymałem patelnię, walnąłem go z siłą asa Igi Świątek. Dostał. Mocno. Czułem na patelni ten ciężar. I wyleciał przez okno jak tenisowa piłka. Szybko zatrzasnąłem okno, pod którym Miś i Migrena rozrywały coś, co jęczało i wierzgało... nie wiem nawet czym. Po obiedzie poszedłem z psami połazić po lesie. Diabła w zapachu już nie było. Zostało coś innego. Nurtowało mnie to bardzo, aż w końcu zrozumiałem, co to było. Wróciliśmy. Psy zostały na podwórku, a ja wsiadłem na rowerek i pojechałem kilka kilometrów przez las, do miejsca, gdzie kiedyś były kamieniołomy. Za Gierka pociągnięto tam linię kolejową. Od dziesięcioleci nieczynna, ale tory na drewnianych, czarnych od impregnatu podkładach zostały. Klęknąłem. Ten sam zapach. Mieszanina ropy, jakiejś chemii i suchego, rozgrzanego słońcem drewna. Tak. "Papierochy i wanilia" pachną rozgrzanymi, lipcowym słońcem starymi podkładami kolejowymi. Odłamałem kawałek drewna i zawiozłem do domu. Dwa psiki - i już to czułem: "Papierochy i..." do potęgi entej. Moc paru diabłów, ale bez tej diabelskiej duszy. W obcowaniu z materią nieożywioną nie uznaję kompromisów. Więc wziąłem szpadel i w tej małej polodowcowej dolinie, we własnym lesie, wykopałem dołek na metr głęboki i wrzuciłem tam dopiero co kupiony EDP. Zasypałem. Przyklepałem nogą. Zamknąłem temat "Papierochów..." versus podkłady kolejowe. Wieczorem leniłem się na leżaku. Ptaszki już odwalały swoje letnie trele. Było lipcowo i miło. A mnie do głowy przyszła taka myśl: Jest już po pierwszej i drugiej wojnie atomowej. Świat wygląda jak dziewicza planeta. Wszystko, co było, zniknęło i odrodziło się na nowo. Lasy, bagna, rzeki, gdzieś jakieś góry i morza. A tutaj, tuż obok mnie - tylko tysiące lat później - jakieś dwa stwory kopią przednimi łapami dół, by schować się przed grasującymi po ziemi zmutowanymi promieniowaniem kleszczami. Te łachudry mają po dwa metry w kłębie. Więc stwory kopią, by zniknąć pod ziemią. Nagle - ryk! Jeden ze stworów znalazł w ziemi jakieś cudo. Ciemne, kształtne, z napisem "Papierochy...". Zabierają znalezisko, by w swoim obozowisku razem z innymi stworami tańczyć wokół niego. Główny obozowy coś majstruje i nagle - psik! Buchnęło w nich starymi podkładami kolejowymi. Mijają kolejne tysiące lat. "Papierochy..." są już w muzeum ichniejszej archeologii i osobliwości. Nagle - alarm. Zamieszanie. Doniesiono, że tuż obok coś spadło z nieba. Biegną kustosze i uczeni. Pogięte blachy, na nich złuszczona farba i napis USRR. W środku jakieś włochate stworzenie. Główny uczony pyta stwora z niedowierzaniem: - Ty żyjesz? A Łajka, trzęsąca się jeszcze w hibernetycznym zimnie, powoli otwiera oczy i mówi: - A co, kurwa, nie wolno? Wróciłem do Amouage 53. Złachmanionego przeróbkami i poprawkami idiotów. Ale to jednak Amouage - w namiastce starego stylu. Moje ulubione. I bez diabła wewnątrz.
  17. @Nata_Kruk Pyszne :) Kruche, małe chwile i to nasze całe życie. Dziękuję Nata !
  18. @Berenika97 Masz rację. Wilk to piękne, szlachetne i honorowe stworzenie. Spotkałem niedawno dużego wilka, samca w lesie. Sam na sam. Spojrzałem w jego stalowe, zimne oczy. On w moje. I każdy z nas poszedł w swoją stronę. Dziękuję. @Alicja_Wysocka Alu. Tak przeginam. Chcę żeby brzmiał jak strumień świadomości. Bez kontaktu ! Dziękuję. @Annna2 Aniu. Bardzo lubię Twoje komentarze. Są soczyste wiedzą i emocjami. To perełki. Klejnoty. Dziękuję.
  19. @Berenika97 Bereniko. Te wersy odsłaniają miłość jako przestrzeń, w której bliskość i oddalenie są tym samym krokiem. Piękny.
  20. @Gosława Wiersz intymny pełen wspomnień i emocji. Ujmująco przedstawiona relacja ojciec - dziecko. Głęboka refleksja nad jruchością życia. Wzruszający.
  21. @Annna2 Aniu. Fantastycznie ten wiersz napisałaś !!! Niespotykany klimat. Świetna robota :)
  22. Nie zostawiła. Wyrwała się ze mnie jak gwóźdź z martwego drzewa, zostawiając dziurę, która śni, że znów jest sercem. Nie poszła z innym. Uciekła w cień anioła, a mnie zostawiła na słońcu - żebym płonął jak prorok bez księgi, żebym wył jak metal w piecu ostatnich czasów. Gryzę język, by jej imię nie rozsypało się w ustach. Każdy głos powraca jak zwiastun z apokalipsy - trąba, co gra tylko ciszą. Szukam jej w zielu, w oddechu LSD, w winie rozlanym na ziemię jak krew kozła. Wciągam jej cień z powietrza, modlę się do poduszek jak do kamieni bez Boga. Ale nie wraca. Z raju się nie wraca, nawet jeśli utkany jest z plastiku,⁸ ze sztucznych gwiazd, ze słów modlących się jak aplikacje. W mojej głowie noc - czarna suka o sutkach suchych jak studnie. Ciągnie mnie przez ruiny pamięci i rzuca w ogrody kolców. Nie mam już twarzy - tylko maskę z popiołu jej spojrzeń. Nie mam już głosu - tylko świst, jakby w mojej klatce spał smok, który nigdy nie zasypia. Nie mam już serca - tylko echo, co bije w pustce. Każda ulica to rana. Każdy krok - bluźnierstwo. Każdy człowiek - ten drugi, który milczał jak kamień, gdy ona odchodziła jak bogini w płomieniach. Ja płakałem. Płakałem ogniem, który utracił wszechświat. Płakałem dymem. Płakałem jak wilk rozszarpany przez sny. Płakałem jak ziemia, kiedy pierwszy raz ujrzała krew. A ona? Śmieje się w bieli jedwabnej pościeli, czystej jak apokryf, którego nigdy nie otworzę. A ja? Wilk, który kochał ogień. Popiół udający człowieka. Cień jej cienia. Szczur w labiryncie Boga. Gwiazda spadająca w pustkę. Serce z krwi, które bije tylko po to, by przypominać, że świat bez niej jest moim końcem.
  23. @Alicja_Wysocka @Alicja_Wysocka No wiesz co Al ? Ja takiemu draniowi co poddał Cię takiej traumie i cierpieniu, rozwalił bym normalnie łeb. Okaleczył Cię na całe życie. Opisałaś to fantastycznie :) Gotowy scenariusz na film. To ja teraz, za te Twoje cierpienia, życzę Ci abyś była szczęśliwa, jak ta piękna jaskółka szybująca na bezchmurnym niebie :) Bądź szczęśliwa !!!
  24. @Nata_Kruk Nata ! - pięknie :) Łąki nie skoszę bo nie umiem. A nawet gdybym umiał to miejscowi mogliby mnie psami poszczuć, że ja ich łąki....... Ale narwę chabrów, bławatków, rumianków, słoneczników i rzucę to pod Twoje stopy. Ot, tak. Z sympatii i ciepła jakie do Ciebie czuję. Mogłabyś nawet nurzać się ciałem w tych kwiatach. A ja będę pilnował żebyś była bezpieczna. Chcesz Nata ?
  25. @Berenika97 Bereniko. To piękny poetycki pejzaż. Twój styl. Ogólne piękno. Dziękuję za cudowną poetycką aurę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...